Złodzieje samochodów – przestępcy kreatywni

W Polsce co roku łupem złodziei pada ok. 16 000 aut. Miłośnicy cudzej własności stosują głównie sprawdzone metody, które pozwalają im ukraść samochód w zaledwie kilka sekund. Nie brakuje jednak takich, którzy zadają sobie sporo trudu, dzięki czemu mogą sprzedać kradziony pojazd legalnie i z kompletem dokumentów.Liczba kradzieży pojazdów pozostaje od kilku lat na podobnym poziomie. Jak wynika z policyjnych statystyk, w 2009 r. łupem złodziei padło 16 915, w 2010 r. 16 098, a w 2011 r. 16 575 aut.

Auta Grupy Volkswagen hitem wśród złodziei

Od 1 stycznia do 30 września tego roku funkcjonariusze wszczęli 11 379 postępowań przygotowawczych w sprawach związanych z art. 278 par. 1 i 279 par. 1 kodeksu karnego („Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5” oraz „Kto kradnie z włamaniem, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”). To o 458 mniej niż w analogicznym okresie 2011 r.

Opierając się na deklaracjach pokrzywdzonych, policja oszacowała wartość skradzionych samochodów. Wynosi ona ponad 376 mln zł. Bardzo możliwe, że na koniec roku ta statystyka zrówna się z wynikiem z roku biegłego (509 mln zł). Jest to tym bardziej prawdopodobne, że funkcjonariusze odnotowują coraz częściej kradzieże aut wycenianych na ponad 200 000 zł.

Przez lata najczęściej z polskich ulic znikały Volkswageny Passaty. Model klasy średniej został w 2012 r. wyprzedzony przez Golfa. Złodzieje w ciągu pierwszych 9 miesięcy tego roku przywłaszczyli sobie 846 sztuk tego kompaktu i 688 egzemplarzy Passata.

Na dalszych miejscach znalazły się Audi: A4 (530) i A6 (252). Piąta pod względem popularności jest Honda Civic (228). Za nią plasują się relatywnie tanie auta: Škoda Octavia (220) oraz Fiat Cinquecento (218). Pozycje od 7. do 10. zajmują kolejne samochody Grupy Volkswagen, czyli Touran (209), Seat Leon (201) i Audi A3 (194). Lekką ulgę mogą poczuć właściciele modeli Volkswagen Polo, Seat Ibiza, Fiat Panda, Toyota Corolla i Audi 80, ponieważ te auta wypadły z Top 10 przestępczej listy przebojów.

Pewnym pocieszeniem jest też fakt, że w porównaniu z resztą Europy ryzyko utraty auta w naszym kraju jest stosunkowo niskie i wynosi 0,09 %. Jak obliczyła redakcja magazynu „Motor”, Polska z takim wynikiem plasuje się na 31. pozycji spośród 36 badanych państw. Największe niebezpieczeństwo kradzieży występuje w Danii (0,88 %), Szwecji (0,81 %), Francji (0,66 %), Irlandii (0,59 %) i we Włoszech (0,54 %).

Na koło, butelkę i ulotkę

Polscy złodzieje najczęściej kradną samochody z ulic, niestrzeżonych parkingów oraz placów przy centrach handlowych. Cudzymi autami odjeżdżają spod budynków mieszkalnych i z garaży. Żeby dostać się do aut stojących w tych miejscach, używają m.in. łamaków do otwierania drzwi. Podmieniają komputery sterujące pracą silnika. Potrafią namierzać sygnały z pilotów dezaktywujących immobilisery, a nawet zagłuszać sygnały GPS w autach z instalacją namierzającą położenie za pomocą satelity. Nie mają też problemów z zabezpieczeniami mechanicznymi, w tym blokadami skrzyni biegów.

Przestępcy są jednak coraz bardziej bezczelni. Niektórzy zamiast podejmować „wysiłek” polegający na włamaniu do samochodu, wciągają pojazd na lawetę i dopiero w kryjówce rozbrajają z zabezpieczeń.

Ponadto złodzieje kradną kluczyki i dokumenty z toreb lub kieszeni kierowców w miejscach publicznych, np. galeriach handlowych. Część z nich w tym celu potrafi nawet włamać się do domu.

Coraz mniej popularne są metody siłowe lub polegające na innym bezpośrednim kontakcie z ofiarą. Warto jednak przytoczyć te sposoby, ponieważ należą one do szczególnie niebezpiecznych dla okradanych ze względu na konfrontację z rabusiami.

Polskim kierowcom z pewnością dobrze znany jest chwyt „na oponę”. Ta technika wygląda zazwyczaj tak: użytkownik innego pojazdu zrównuje się z nami i zaczyna sygnalizować, że złapaliśmy kapcia. Zatrzymujemy się na poboczu i w tym czasie jesteśmy wyciągani z auta lub złodziej wskakuje za kierownicę po opuszczeniu przez nas pojazdu. Często faktycznie w samochodzie może być przebita opona. Kryminaliści potrafią wykorzystać moment, kiedy znajdujemy się poza autem (np. na stacji benzynowej) i przedziurawić „gumę”.

Podobnie działa metoda „na stłuczkę”, w której przestępcy uderzają w samochód i przejmują go, kiedy kierowca zatrzymuje się oszacować szkody. Istnieją jeszcze inne ewolucje tego samego pomysłu, stosowane najczęściej w miastach.
„Na lusterko” jest podobne do „stłuczki”. Złodziej łamie lub zgina lusterko podczas przejeżdżania lub nawet przechodzenia obok auta. Schemat się powtarza. Wysiadamy z pojazdu, żeby obejrzeć straty lub naprostować lusterko, a w tym czasie do samochodu z kluczykami w stacyjce wskakuje opryszek.

Identycznie złodzieje postępują, kiedy wkładają podczas postoju między koło a błotnik butelkę z wodą lub przyczepiają do rury wydechowej puszki. Zaniepokojony dziwnymi odgłosami kierowca zatrzymuje się i po chwili traci auto. W okolicach centrów handlowych grasują z kolei złodzieje, którzy za tylną wycieraczką zostawiają ulotki lub przylepiają do szyby naklejki. Może to zirytować kierowcę, który niewiele widzi podczas cofania. Opuszcza samochód, a dalszy ciąg już znamy. Dlatego należy pamiętać, żeby przy wysiadaniu wyłączać silnik i zabierać kluczyki, a w razie niepokojących odgłosów i asysty podejrzanego auta zatrzymać się dopiero w zaludnionym miejscu.

Złodzieje wykorzystują też osoby chcące sprzedać swój samochód. Biorą np. auto na próbną przejażdżkę, zostawiając na miejscu „pod zastaw” własny pojazd o niższej wartości, który później również okazuje się kradziony. We wrześniu łódzka policja rozbiła gang, którego członkowie podawali się za klientów chcących się przejechać przed zakupem. Właścicielom, którzy podróżowali z nimi, grozili bronią. Ofiary były zostawiane w lesie, przywiązane do drzewa.

Większą pomysłowością wykazywała się szajka polskich złodziei złapana na początku tego roku w Hiszpanii. Wprawdzie to kraj odległy, ale możliwe, że i u nas ich koledzy po fachu zaczną wykorzystać nową metodę. Przestępcy namierzali dwa identyczne samochody. W jednym z nich rozmontowywali zamek, kradli dokumenty ze schowka, a następnie na powrót montowali zamknięcie. Właściciele, myśląc, że zgubili dowody rejestracyjne, po prostu wyrabiali nowe. Tymczasem rabusie wykorzystywali dane z kradzionych dokumentów do tworzenia tablic rejestracyjnych i numerów VIN dla drugiego auta, które następnie sprzedawali w Polsce lub Niemczech jako pochodzące z importu.

A czy Wy słyszeliście o innych, nietypowych sposobach kradzieży samochodu?

2 odpowiedzi na “Złodzieje samochodów – przestępcy kreatywni”

  1. Mateusz Sipa napisał(a):

    Podobno możne dokonać kradzieży za pośrednictwem komputera na odległość symulując błąd komputera. Ile w tym prawdy nie wiem, ale o takich przypadkach też słyszałem.

  2. Tymek napisał(a):

    Teraz mają tyle metod, że naprawdę trudno się o swoje auto nie bać. Ale mam nadzieję, że po oznakowaniu mikrocząsteczkami mój wóz będzie już dla złodziei bezwartościowy. Słyszeliście o takiej metodzie jak http://mikroznakowanie.pl ?

Tagi: kradzież, Kradzieże samochodów, metody kradzieży aut, najczęściej kradzione auta, najczęściej kradzione auta w Polsce, przestępcy, skradzione koła, ulubione samochody złodziei, złodzieje