Zimowy sen samochodu – jak zabezpieczyć auto, z którego nie będziemy korzystać w mroźne miesiące

Część kierowców przestaje jeździć swoimi samochodami, kiedy spadnie śnieg. Za taką decyzją może stać kilkumiesięczny wyjazd, awersja do jazdy zimą bądź też troska o cenne auto, nadające się do eksploatacji głównie latem. Bez względu na powód pojazd trzeba odpowiednio przygotować do długotrwałego postoju w niskich temperaturach.

Jeśli nie zamierzamy używać samochodu podczas zimy, najlepszą opcją jest wstawienie go do garażu. Można zdjąć koła i postawić je na podstawkach (tzw. kobyłkach). Zapobiegnie to odkształcaniu się opon.

Co jednak robić, kiedy nie mamy do dyspozycji garażu lub innego zadaszonego miejsca postojowego? Zostańmy przy temacie opon. Nawet jeśli nie planujemy jeździć w okresie mrozów, warto zmienić gumy na zimowe. Nigdy bowiem nie wiadomo, czy nie trafi nam się sytuacja awaryjna, w której trzeba będzie jednak skorzystać z pojazdu. Z oponami letnimi dosłownie zostaniemy na lodzie.

Mogą one również źle znosić trudne warunki atmosferyczne, ponieważ zrobione są z twardszej mieszanki niż opony zimowe. Przy niskich temperaturach szybciej spada ciśnienie. Jeśli auto będzie długo stało, możemy nawet napompować opony bardziej, niż zaleca to producent.

Gumowe uszczelki w drzwiach i bagażniku należy nasmarować gliceryną lub specjalnym preparatem z silikonem. Środki w sztyftach czy spreju kosztują zazwyczaj mniej niż 10 zł. Równie tanie są odmrażacze do zamków, które także można profilaktycznie zaaplikować, chociaż ich żywot w mechanizmie może być krótki.

Podzespołom łatwiej będzie przetrwać, jeśli wymienimy płyny na takie, które nie zamarzają. Zanim wymienimy płyn chłodniczy, możemy sprawdzić jego temperaturę krzepnięcia glikometrem w warsztacie lub przy użyciu testera kosztującego ok. 15 zł. Wlanie zimowego płynu do spryskiwaczy zapobiegnie ewentualnemu uszkodzeniu zamarzających przewodów.

Kolejną kwestią jest akumulator. Jedna szkoła mówi, żeby zostawić go w samochodzie, ponieważ nowoczesna konstrukcja powinna dać sobie radę z uruchomieniem samochodu po kilku miesiącach bezczynności. Druga, że warto go wyciągnąć i trzymać w cieple, ponieważ nawet unieruchomiony pojazd pobiera niewielkie ilości prądu, np. z zegara, komputera czy alarmu. Akumulator powinno się co jakiś czas (np. raz na miesiąc) doładowywać prostownikiem. Większość obecnie oferowanych baterii jest bezobsługowa, odpada więc konieczność dolewania do nich wody destylowanej.

Jeśli zdecydowaliśmy się nie korzystać z samochodu zimą, dobrze jest przygotować go jeszcze przed okresem ciągłych mrozów. Pojazd przed paromiesięcznym postojem pod chmurką należy umyć, porządnie nawoskować i pozwolić mu wyschnąć w dodatniej temperaturze. Tu przechodzimy do kolejnej kwestii, czyli plandek.

Ich przeciwnicy argumentują, że nawet pod przykryciem powierzchnia lakieru może ulec uszkodzeniu. Powłoce lakieru nie służy np. długotrwałe przyleganie do karoserii wilgotnego materiału plandeki, dlatego kluczową kwestią jest wybór odpowiedniego pokrowca. Te za 50 zł od razu można sobie darować. Ceny porządnych startują od ok. 170 zł.

Dobre plandeki mają kilka warstw. Wewnętrzna powinna być wykonana z materiału miękkiego (np. bawełny), a zewnętrzna z odpornego na wilgoć (np. poliestru). Coraz popularniejsze są pokrowce z tybondu, który przepuszcza powietrze, co ma zapobiegać powstawaniu pleśni. Pokrowiec powinien być tak duży, żeby zasłaniał samochód w jak największym stopniu, najlepiej prawie do ziemi. Inaczej pomiędzy koło a nadkole będzie się dostawał śnieg.

Wspomniana dbałość o czystość pojazdu jest kluczowa. Przed założeniem osłony auto trzeba dokładnie umyć, co pozwoli ograniczyć rysowanie nadwozia przez poruszane wiatrem drobiny kurzu. Po drugie samochód musi być suchy, w przeciwnym razie pozostała wilgoć może doprowadzić do powstania ognisk rdzy.

Przykrywanie auta plandeką kłóci się jednak z inną sprawą. Nawet najlepiej zabezpieczony samochód nie jest stworzony do tego, żeby stać wiele miesięcy. Pojazd co jakiś czas powinien być chociaż uruchamiany, ale nawet to nie pozwoli na osuszenie z wilgoci np. układu wydechowego. Dlatego lepiej, jeśli wybierzemy się na krótką przejażdżkę. Dzięki temu silnik zostanie pokryty filmem olejowym. Rozruszamy łożyska, w których może zalegać wilgoć, a także mogące korodować hamulce. Pamiętajmy, żeby po ponownym odstawieniu auta na miejsce nie zaciągać ręcznego. Jego szczęki mogą po prostu przymarznąć.

Paliwo w stojącym zimą samochodzie może tracić swoje właściwości. Może to doprowadzić np. do korodowania baku czy zapchania układu po uruchomieniu. Problem ten dotyczy szczególnie oleju napędowego, w którym parafina zmienia stan skupienia z ciekłego w stały. Jeśli nie udało nam się zalać auta zimowym paliwem, które powinno się pojawić w dystrybutorach w połowie listopada, możemy zastosować tzw. depresator (12-15 zł), obniżający temperaturę krzepnięcia parafiny. W przypadku benzyny wytrąca się woda, co również można niwelować preparatami (koszt ok. 25 zł).

Czy macie pojazd, z którego nie korzystacie zimą? W jaki sposób go zabezpieczacie?

4 odpowiedzi na “Zimowy sen samochodu – jak zabezpieczyć auto, z którego nie będziemy korzystać w mroźne miesiące”

  1. Adam napisał(a):

    Gratuluję pomysłu wyjeżdżania „na krótką przejażdżkę”. Całe podwozie elegancko pokryje się warstwą soli i na wiosnę możemy od razu jechać do blacharza.

  2. Olek napisał(a):

    Na zimę warto zabezpieczyć podwozie jakimś sensownym środkiem antykorozyjnym – u siebie użyłem Valvoline i mogę szczerze polecić ten produkt: http://www.agito.pl/valvoline-tectyl-bodysafe-5l-srodek-antykorozyjny-2565-895001.html?cid=6046

  3. Kamil22 napisał(a):

    Trzeba pamiętać o tym aby ustrzec się przed korozją, jeśli auto pozostanie w garażu na długi czas prostym i szybkim sposobem będzie zaopatrzenie się w papier antykorozyjny. Kiedyś mi to polecono i od tego czasu zawsze, gdy wyjeżdżam na dłuższy okres, właśnie w ten sposób zabezpieczam auto. 😉 http://www.maverick.pl/papier-antykorozyjny-vci.html polecam

  4. Marcin Tajner napisał(a):

    Trzea tylko kupić dobrej jakości pokrowiec. Ja swój kupiłem tutaj: http://www.giemzik.pl/ i świetnie zdaje egzamin. Nie przemaka, ale tez oddycha i nie zatrzymuje wilgoci

Tagi: jak zbezpieczyć samochód, plandeka, postój, zima