Zima zaskoczyła drogowców? Ty musisz być gotów!

Śnieg, lód, mróz – wygląda na to, że zima na dobre zagościła na naszych drogach. Przypominamy, o jakie wyposażenie auta warto zadbać zimą i przedstawiamy podstawowe techniki jazdy po ośnieżonej nawierzchni.

Zacznijmy od rzeczy najważniejszej, czyli opon zimowych. Wprawdzie w Polsce nie ma jeszcze obowiązku ich zakładania (chociaż możliwe, że już w przyszłym roku to się zmieni), ale dużej części kierowców nie trzeba już przekonywać o korzyściach z ich zakładania. Bez zimówek jazda staje się po prostu niebezpieczna.

Nie chodzi tylko o kształt bieżnika, dostosowany do pokonywania nawierzchni pokrytej śniegiem, ale także o mieszankę. Letnie opony są twardsze i przestają się odpowiednio trzymać nawierzchni przy niskich temperaturach. Specjaliści zalecają ich wymianę, gdy temperatury spadają poniżej 7 stopni Celsjusza.

W świetle przepisów bieżnik opony powinien mieć minimum 1,6 mm, jednak najlepiej, gdy jego głębokość jest większa niż 4 mm. Zimówkę rozpoznamy po oznaczeniu M+S (Mud + Snow – błoto + śnieg). Sprawdźmy też jej wiek. Guma z czasem traci swoje właściwości, więc bez względu na zużycie opony warto wymieniać co 5-6 lat. Datę produkcji rozpoznamy po czterocyfrowym kodzie. Na przykład 1208 oznacza, że opona została wytworzona 12 tygodnia 2008 r.

Dobrze jest trzymać komplet opon zimowych na osobnych felgach, najlepiej stalowych, które nie zniszczą się tak szybko jak koła z lekkich stopów. Mniej wtedy zapłacimy za wymianę. Gumy łatwiej też przechowywać. Gdy są one założone na felgi, mogą leżeć jedna na drugiej. Same opony muszą stać obok siebie i powinniśmy je od czasu do czasu obracać, żeby się nie odkształciły.

Przejdźmy do wyposażenia. Jeśli często w zimie wyjeżdżamy w trasy, zwłaszcza w rejony górskie, zaopatrzmy się w łańcuchy. Nie warto na nich oszczędzać. Dobre posłużą nam wiele lat, tanie i bez certyfikatów TÜV czy Onorm mogą pęknąć w trakcie jazdy. Wybierajmy takie, które są wykonane ze stopów niklowo-chromowo-manganowych. Przed wyruszeniem w podróż poćwiczmy zakładanie łańcuchów. Po powrocie wyczyśćmy je, żeby nie zaatakowała ich korozja.

Nośmy przy sobie odmrażacz do zamków. Pamiętajmy, żeby nie zostawić go wewnątrz samochodu. Zaopatrzmy się w skrobaczkę i zmiotkę do odgarniania śniegu. Najlepsze mogą być takie, w których oba te elementy są połączone ze sobą na długim kiju. Skróci to czas odśnieżania auta, podobnie jak spryskanie szyb odmrażaczem. Śnieg zgarniajmy z całego samochodu, również z dachu. W przeciwnym razie będzie on zdmuchiwany na auta jadące za nami. Jest to sytuacja stwarzająca niebezpieczeństwo i może być ukarana mandatem. Uważajmy na wycieraczki i nie odrywajmy ich na siłę, ponieważ grozi to uszkodzeniem piór. Szyby skrobmy ruchami od siebie.

Jeśli nie mamy klimatyzacji, która osusza powietrze, możemy zaopatrzyć się w sprej zapobiegający parowaniu szyb od wewnątrz. Na rynku dostępne są też pochłaniacze wilgoci mocowane do deski rozdzielczej. Z wyglądu przypominają gąbki. Szyb nie wycierajmy ręką, ale np. miękką szmatką. Inaczej pozostaną na niej ślady, które będą widoczne przy parowaniu.

W samochodzie woźmy też kable rozruchowe, a przed rozpoczęciem zimowego sezonu sprawdźmy akumulator. Obejrzyjmy, czy nie ma pęknięć, oczyśćmy bieguny i ewentualnie doładujmy. Wlejmy też zimowy płyn do spryskiwaczy, nawet jeśli w zbiorniku jest jeszcze letni. Może to zapobiec rozsadzeniu instalacji z powodu zamarznięcia.

Powróćmy jeszcze na chwilę do wyposażenia. Jeśli wyjeżdżamy w dłuższą trasę, zabierzmy ze sobą latarkę, koc, termos z ciepłym napojem i prowiant. Naładujmy telefon komórkowy i powiedźmy komuś o wyjeździe. W baku powinniśmy mieć zapas paliwa na wypadek długiego postoju. Poza tym spalanie zimą rośnie.

W bagażniku woźmy saperkę. Dzięki niej wygrzebiemy samochód ze śniegu np. na parkingu. Odkopać powinniśmy nie tylko okolice opon, ale także powierzchnię pomiędzy osiami. Parkując samochód, ustawiajmy się przodem do kierunku wyjazdu. Nie zaciągajmy hamulca ręcznego, bo może przymarznąć.

Ruszajmy na półsprzegle, koniecznie z wyprostowanymi kołami. Jeśli auto znajduje się w dołku, spróbujmy je rozbujać, jeżdżąc na przemian do przodu i do tyłu. Buksowanie w miejscu nic nie da, a pod kołami może momentalnie powstać lód. Szybka zmiana biegów może być trudna, dlatego czasami wystarczy korzystać z pierwszego lub drugiego przełożenia. Gdy nie uda nam się wyjechać z niecki na żadnym z tych biegów, pojazd powinien sam się zacząć cofać. Wtedy wciskajmy gaz. Ostatecznie może nas ktoś wypchnąć lub wyciągnąć, używając linki holowniczej, kolejnego przydatnego elementu wyposażenia. Zimą naprawdę warto być życzliwym i pomagać innym kierowcom.

Trzeba być też ostrożnym. Zmrok zapada szybko, uważajmy więc na przechodniów. Gdy tylko spadnie śnieg, poćwiczymy na placu. Sprawdźmy, jak auto zachowuje się podczas hamowania. Jeśli samochód ma ABS, przywyknijmy do gwałtownego odbijania pedału, które jest oznaką działania systemu. Warto przypomnieć sobie jazdę w poślizgu, poćwiczmy kontrowanie kierownicą przy nadsterowności i zachowanie przy podsterowności. Jeśli pojazd „ucieka przodem”, nie hamujmy gwałtownie, odpuśćmy gaz, a nawet na chwilę wyprostujmy koła, żeby mogły złapać przyczepność.

Jazda zimą wymaga przede wszystkim spokoju i umiejętności przewidywania. Powinniśmy poruszać się płynnie, bez gwałtownych ruchów kierownicą i opóźnionego hamowania. Należy zachować duży dystans od poprzedzającego samochodu i patrzeć daleko przed siebie. Obserwacja sytuacji na drodze i odpowiednia przestrzeń przed maską mogą nas uratować od stłuczki w razie konieczności nagłego zatrzymania.

Czy spotkała Was kiedyś jakaś nieprzyjemna przygoda związana z nieodpowiednim przygotowaniem do zimy lub nieostrożną jazdą?

3 odpowiedzi na “Zima zaskoczyła drogowców? Ty musisz być gotów!”

  1. Obzsil napisał(a):

    Naprawde warto pamietać o dolaniu płynu zimowego do spryskiwaczy. Przejrzysta szyba może nam się bardzo przydać w zimie, a w trakcie jazdy trudno ją przetrzeć inaczej niż płynem i wycieraczkami.

  2. Trafigrze napisał(a):

    Wszystkie wypadki jakie mi się zdarzyły miały miejsce w zimie i zostały spowodowane przez kierowców którzy nie nie przygotowali auta poprawnie.

  3. Krejzistah napisał(a):

    Akumulatory to teraz nieduży wydatek. Jak ktoś planował wymienić to nie ma co skąpić, bo w takie morzy jak dzisiaj są to o niespodziankę nietrudno. Nawet jakiś tańszy polski aku (jenox czy coś) powinien w zupełności dobrze się sprawować przez parę latek.

Tagi: jak jeździć zimą, odmrażacz do szyb, odmrażacz do zamków, przygotowanie auta do zimy, przygotuj auto do zimy, saperka, skrobaczka, technika jazdy zimą, wyposażenie auta, zima, zimy