WYWIAD: Nauka jazdy? Coraz trudniej o prawdziwych fachowców

Grzegorz Telega (fot. ABJTK)

– Nie ma szans na dobrą edukację przyszłego kierowcy na kursie, który kosztuje 899 zł – uważa Grzegorz Telega, współwłaściciel Akademii Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara.

SmartDriver.pl: Czym zajmuje się Akademia Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara?

Grzegorz Telega: Akademia Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara powstała w 2009 roku z inicjatywy czołowego polskiego kierowcy rajdowego. W ramach naszej działalności realizujemy kursy doskonalenia techniki jazdy, a także propagujemy zasady eco drivingu.

Nasze szkolenia z jednej strony podnoszą umiejętności w prowadzeniu samochodu, z drugiej zaś są lekcją pokory. W bezpiecznym ośrodku pokazujemy, jak przeciwdziałać skutkom brutalnej fizyki, która niejednokrotnie doprowadza do utraty kontroli nad samochodem.

Uczymy, co robić, żeby nie dopuszczać do trudnych sytuacji na drodze, oraz jak opanować samochód, kiedy jednak do nich dojdzie. Nie jest możliwe, aby wytrenować odpowiednie odruchy przy użyciu symulatorów jazdy, gdzie kursant nie odczuwa przeciążeń, dlatego stworzyliśmy dynamiczny program, który najbardziej realnie odzwierciedla warunki drogowe.

Dodatkowym atutem Akademii są wyselekcjonowani instruktorzy wywodzący się spośród zawodników rajdowych i wyścigowych.

Dysponujemy jednym z największych w Polsce ośrodków doskonalenia techniki jazdy, zlokalizowanym w Lipce koło Debrzna w województwie wielkopolskim. Obiekt jest przystosowany do szkoleń kierowców samochodów osobowych i ciężarowych.

Jak z perspektywy instruktorów i kierowców z dużym doświadczeniem, również w sporcie, wygląda sytuacja na polskich drogach? Czy w ciągu lat zauważyliście zmiany w zachowaniu kierowców i jak oceniacie ich umiejętności?

To, co widać gołym okiem, to coraz większy tłok. Samochodów przybywa w tempie lawinowym, przyrost nowych dróg cechuje kiepska dynamika, choć powoli sytuacja się poprawia. Musimy się jakoś wszyscy pomieścić. Niestety, wielu kierowcom brakuje cierpliwości i rozsądku. Dlatego często jesteśmy świadkami brawury i skrajnej nieodpowiedzialności. Niektórym wydaje się, że mają dwa albo nawet trzy życia.

Inna kwestia to poziom wyszkolenia kierowców. Kursy nauki jazdy stoją na coraz gorszym poziomie. Nie bez kozery mawia się, że są one obliczone na zdanie egzaminu, a nie na nauczenie się, jak bezpiecznie jeździć samochodem. To duży problem. Po polskich drogach jeżdżą rzesze kierowców, którzy kompletnie nie zdają sobie sprawy z czyhających na nich zagrożeń. Przeświadczenie o poziomie własnych umiejętności rośnie proporcjonalnie do liczby przejechanych kilometrów, a to niestety tak nie działa.

fot. ABJTK

Czy według Was lekcje teoretyczne i praktyczne typowe dla np. Waszej szkoły jazdy, na których można nauczyć się defensywnej jazdy czy wychodzenia z poślizgu, powinny się znaleźć w obowiązkowym programie szkolenia kierowców?

Podstawowy problem polega na tym, że dzisiaj w Polsce wiele szkół nauki jazdy świadczy usługi na bardzo niskim poziomie. Wojna cenowa doprowadziła do tego, że wprawdzie ceny kursów nauki jazdy spadły, jednak odbiło się to na jakości. Brakuje czasu na takie podstawy, jak pozycja za kierownicą i posługiwanie się nią. A gdzie inne elementy?

Niestety, bardzo często winę ponoszą instruktorzy. Coraz trudniej o prawdziwych fachowców. Wiedza i zdolności pedagogiczne – oba te elementy pozostawiają wiele do życzenia. Dopóki nie nastąpi systemowe rozwiązanie tych problemów, dopóty nie ma widoków na poprawę istniejącego stanu.

Wiązałoby się to niestety prawdopodobnie ze znacznie wyższym, najlepiej narzuconym przez ustawodawcę, kosztem kursu. Nie ma szans na dobrą edukację przyszłego kierowcy na kursie, który kosztuje 899 zł.

Jeśli dojdzie do reformy, wówczas na pewno warto, by w programie znalazły się elementy jazdy defensywnej. Nauka wychodzenia z poślizgu to już wyższa szkoła jazdy. Nie ma dla niej miejsca na kursie na prawo jazdy. Do tego potrzebne są wyspecjalizowane ośrodki doskonalenia techniki jazdy.

Zajęcia na płytach poślizgowych będą odbywały się w ramach kursów z zagrożeń w ruchu drogowym. Kursy te ruszą najpóźniej w 2016 roku i będą obligatoryjne dla kierowców, którzy kilka miesięcy wcześniej zdali egzamin na prawo jazdy. Nie należy jednak spodziewać się nauki wychodzenia z poślizgu podczas tych ćwiczeń. Bardziej będzie chodziło o pokazywanie zagrożeń, na które narażony jest młody, niewprawny kierowca.

Przybliżmy w takim razie, czym jest jazda defensywna, o której Pan wspomniał.

Jest to styl prowadzenia pojazdu, który pomaga uniknąć kolizji lub wypadku bez względu na warunki panujące na drodze oraz zachowanie innych kierowców. Jest to bardzo szeroki temat, którego nadrzędną cechą jest przewidywanie.

Dzięki jeździe defensywnej nie doprowadzamy do niebezpiecznych sytuacji na drodze, a co za tym idzie – nie musimy radzić sobie w ekstremalnych warunkach. Oczywiście, najbezpieczniej jest przejść szkolenie zarówno z jazdy defensywnej, jak i bezpiecznej, ponieważ w naszych realiach nawet najlepszy kierowca może stać się ofiarą sytuacji na drodze.
 
Czy macie własne pomysły na to, jak poprawić bezpieczeństwo na drogach?

Trudno mówić o naszych pomysłach, skoro na świecie przetestowano szereg rozwiązań. Wiele z nich doskonale się sprawdza, dlatego nie ma potrzeby wyważania otwartych drzwi. U podstaw wszystkiego powinna leżeć edukacja. Poprawienie programu szkoleń w ramach kursów nauki jazdy połączone ze staranniejszą selekcją kandydatów na instruktorów to pierwszy, niezbędny krok.

Kolejne dobre efekty muszą dać kursy z zagrożeń w ruchu drogowym. Będą one obowiązkowe dla kierowców, którzy pozytywnie przeszli przez egzamin na prawo jazdy (przepisy wchodzą w życie w styczniu 2016 roku). Jeśli nie zgłoszą się na te zajęcia między 4 a 8 miesiącem od uzyskania dokumentu prawa jazdy, utracą uprawnienia i zostaną ponownie skierowani na kurs.

Warto dodać, że konieczne jest zwrócenie szczególnej uwagi na edukację pieszych, i to już na etapie przedszkoli i szkół podstawowych. Niezmotoryzowani bardzo często swoim zachowaniem i nieodpowiedzialnością wyraźnie przykładają się do fatalnych statystyk wypadków w Polsce.

Jeśli w najbliższych latach do użytku oddane zostaną kolejne odcinki autostrad, tras szybkiego ruchu i obwodnice miast, dopracuje się system kontroli i karania piratów drogowych, w. Wówczas poprawa bezpieczeństwa będzie bardzo widoczna. To wszystko już właściwie się dzieje. Za kilka lat Polska powinna odnotować wyraźną poprawę pozycji w tabelach zawierających informacje o zabitych i rannych na drogach.

Czy liczba chętnych na korzystanie z Waszych rad wzrasta? Czy kierowcy wracają do Was na ponowne szkolenie lub polecają Wasze usługi kolejnym kierującym?

Często pracujemy z firmami, wręcz dużymi korporacjami. Wewnętrzne przepisy niektórych przedsiębiorstw wręcz nakładają na kierowców samochodów służbowych obowiązek udziału w kursach doskonalenia techniki jazdy co 2-3 lata. Dlatego z wieloma uczestnikami naszych zajęć widujemy się ponownie. Miło patrzeć, jakie postępy poczynili.

Coraz więcej firm dostrzega potrzebę tego typu szkoleń, dlatego można powiedzieć, że mimo kryzysu liczba klientów wzrasta. Od małych, rodzinnych, kilkuosobowych firm, po wielkie korporacje zatrudniające po kilka tysięcy pracowników korzystających z pojazdów służbowych.

Zdarzają nam się również grupy złożone z klientów indywidualnych. Bez względu na typ klienta staramy się jak najlepiej wykonać naszą pracę. Nie korzystamy ze standardowych form reklamy. Bazujemy na rekomendacjach pochodzących od tych, którzy przeszli szkolenie w Akademii Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara. A że często nowy kontakt powołuje się na znajomego, który chwalił nasze usługi, możemy zaryzykować stwierdzenie, że dobrze wykonujemy swoją pracę.

fot. ABJTK

Jak wygląda szkolenie w ABJTK?

Kurs rozpoczyna się od powitania, wprowadzenia do zajęć, po czym przechodzimy do wykładu poświęconego teorii techniki jazdy wspomaganego multimediami. Następnie grupa zostaje podzielona na mniejsze zespoły, w których odbywają się zajęcia praktyczne.

Zanim udostępnimy uczestnikom szkolenia miejsca w samochodach szkoleniowych, przeprowadzamy instruktaż na temat poprawnej pozycji za kierownicą. Na tzw. dynamicznym slalomie uczymy doboru właściwego toru jazdy, zasad poprawnego pokonywania zakrętów, balansu samochodu. Pokazujemy, jak unikać poślizgów i jak reagować, kiedy już przytrafi nam się nadsterowność lub podsterowność. Test linii (tzw. kreska) to nauka poprawnego operowania kierownicą, zwłaszcza na potrzeby jazdy manewrowej.

Wszystkiego o używaniu hamulców uczymy na stanowisku z awaryjnym hamowaniem z ominięciem przeszkody z gąbek. To symulacja częstej sytuacji na drodze, kiedy nagle ktoś lub coś wtargnie na jezdnię lub gwałtownie się zatrzyma.

W programie szkoleniowym bardzo często znajduje się miejsce na zajęcia z eco drivingu. Niejednokrotnie poruszane są wówczas zagadnienia dotyczące wspomnianego defensive drive, ponieważ te style jazdy mają wiele elementów wspólnych.

W większości przypadków zwieńczeniem szkolenia jest próba pokonywana na czas, która pozwala zweryfikować poziom zdobytej wiedzy. Ponadto obnaża ona złe nawyki kursantów, które podczas szkolenia nie zostały wykryte. Autorzy najlepszych czasów nagradzani są pucharami. Kończymy podsumowaniem zajęć, wręczeniem certyfikatów i wspomnianych pucharów.

Jakie błędy najczęściej wyłapujecie podczas szkolenia?

Zdecydowana większość kierowców trafiających na nasze kursy ma problemy natury podstawowej. Kompletnie nie wie, jak zająć poprawną pozycję za kierownicą, nie potrafi też odpowiednio się nią posługiwać.

Inne częste błędy to nieumiejętne posługiwanie się gazem i hamulcem, co szczególnie utrudnia bezpieczne pokonywanie zakrętów, a także zbyt lekkie hamowanie w sytuacjach ekstremalnych.

Największym problemem jest jednak brak świadomości, że samochód dość łatwo może wymknąć się spod kontroli i że bardzo trudno go w takich sytuacjach opanować. Dlatego nasza rola polega z jednej strony na uczeniu pokory w stosunku do własnych umiejętności, a z drugiej strony na ćwiczeniu wielu elementów, które przyczynią się do poprawy bezpieczeństwa.

Niemal każdy kursant otrzymuje zadanie domowe polegające na zachęcie do codziennej walki ze złymi przyzwyczajeniami, których nie da się wyeliminować podczas kilkugodzinnych, nawet najbardziej intensywnych zajęć.

Jak według Was powinien wyglądać kurs na prawo jazdy? Czy mieliście okazję lub planujecie wziąć udział w zajęciach prowadzonych przez jedną z akademii bezpiecznej jazdy?

4 odpowiedzi na “WYWIAD: Nauka jazdy? Coraz trudniej o prawdziwych fachowców”

  1. Guest napisał(a):

    Powtarzacie 2 razy, że 899 zł to za mało, a ile kosztuje ten odpowiedni kurs?

  2. Gherht napisał(a):

    To jest banda dziwaków nie chcą uczyć jak robić dobrze tylko jeden opowie drógiemu jakie bałwana miał na kursie a jego wyśmieje i każe mu patrzeć jak on to robi …. ci ludzie sa przeczuleni na chorym punkcie

  3. Bri Hecato napisał(a):

    jakie 899zł? gdzie? B kategoria kosztuje powyżej 1200zł…

  4. Andrzej napisał(a):

    W jednym z krajów zach. Europy przeprowadzono badania, z których wynikło, że kierowcy po tych super szkoleniach powodują wiecej wypadków niż zwykli kierowcy bez tych szkoleń.

Tagi: ABJTK, akademia bezpiecznej jazdy, Akademia Bezpiecznej Jazdy Tomasza Kuchara, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo na polskich drogach, defensive driving, eco driving, Grzegorz Telega, instruktorzy, jazda defensywna, kierowcy, kurs nauki jazdy, kursy, polscy kierowcy, polskie drogi, poślizg, płyta poślizgowa, szkolenia, wychodzenie z poslizgu, wywiad, wywiad z grzegorzem telegą