Wymiana koła, holowanie, ładowanie akumulatora z kabli – podstawowe porady

KapećNiedługo rozpocznie się sezon urlopowy. Okazją do dłuższego wypoczynku będzie m.in. długi weekend majowy. Wiele osób wybierze się w podróż samochodem. Radzimy, co zrobić, gdy w trasie złapiemy kapcia, w akumulatorze zabraknie prądu lub będziemy musieli podpiąć się pod hol.

Obowiązkowe wyposażenie samochodu w Polsce jest dość skromne. W aucie musimy wozić gaśnicę oraz trójkąt ostrzegawczy. W podróż lepiej zabrać ze sobą więcej sprzętu. Przydatne mogą okazać się: linka holownicza, kable rozruchowe, latarka, kamizelka odblaskowa czy zestaw narzędzi. Nie zaszkodzą też dwa kliny oraz kawałek zwykłej deski.

Wymiana koła

Złapanie kapcia podczas jazdy jest niebezpieczne. Zazwyczaj od razu czuć, że z oponą stało się coś złego, ponieważ auto zaczyna „ściągać” w jedną stronę, słychać też charakterystyczne dudnienie. W takiej sytuacji trzeba zwolnić, unikać gwałtownych manewrów i mocnego hamowania.

Na przebitej oponie można powoli przejechać kilkadziesiąt metrów. Zamiast zatrzymywać się od razu, lepiej znaleźć parking, zatokę lub po prostu fragment drogi z szerszym poboczem. Najlepiej żeby powierzchnia, na której staniemy, była płaska i ubita.

Podczas postoju musimy się zastosować do przepisów, czyli włączyć światła awaryjne i rozłożyć trójkąt ostrzegawczy. Ten ostatni musi być ustawiony na terenie zabudowanym w odległości 1 m od pojazdu, poza terenem zabudowanym w odległości 30-50 m, a na drodze ekspresowej i autostradzie w odległości 100 m.

Jeśli stoimy za wzniesieniem, ustawmy trójkąt przed szczytem, a jeśli za zakrętem, to jeszcze na prostej przed nim. Podczas pracy dobrze jest mieć na sobie kamizelkę odblaskową. Na drodze szybkiego ruchu bezpieczniej będzie wysiadać z auta od strony pasażera.

Przejdźmy do uszkodzonego koła. Zestaw naprawczy nigdy nie zastąpi pełnowymiarowego koła zapasowego lub dojazdówki. Może pomóc przy niewielkich uszkodzeniach. Problem może być z późniejszą naprawą opony po wykorzystaniu zestawu. Wielu wulkanizatorów odmawia reperacji gum wypełnionych pianką uszczelniającą, ponieważ jej usuwanie jest uciążliwe.

Zanim zaczniemy wymieniać koło, musimy sprawić, aby samochód stał się lżejszy. Poprośmy pasażerów o opuszczenie auta. Najlepiej też wyciągnijmy bagaże. Czasami nie ma zresztą innego wyjścia, ponieważ koło może znajdować się pod podłogą kufra.

Zaciągnijmy hamulec ręczny oraz wrzućmy pierwszy lub wsteczny bieg (bądź przestawmy na „P” w przypadku skrzyni automatycznej). Pod koła po przeciwległej stronie do uszkodzenia wstawmy kliny lub kamienie, przed przednim kołem i za tylnym.

Żeby chociaż trochę mniej się pobrudzić, przed przystąpieniem do wymiany połóżmy na nawierzchni dywanik samochodowy. Śruby w obręczy należy trochę poluzować kluczem, ale ich nie odkręcać. Jeśli są zapieczone, możemy polać je odpowiednim preparatem, colą lub spróbować nacisnąć na klucz nogą.

Podłóżmy pod samochód podnośnik. W instrukcji pojazdu powinno być napisane, w którym miejscu progu jest miejsce na lewarek. Jeśli jej nie mamy, szukajmy przetłoczeń. Powinny się one znajdować na środku lub na skraju progu. Jeśli podłoże nie jest stabilne, pod lewarek włóżmy deskę. Może ona zapobiec nadmiernemu zapadaniu się podnośnika w glebę.

Na początek podnieśmy samochód o parę centymetrów i sprawdźmy, czy zachowuje stabilność. Później odkręcamy koło i ściągamy je, trzymając za dolną część. Nie wkładajmy dłoni między oponę a błotnik, ponieważ możemy się zranić, ściągając koło.

W założeniu zapasówki pomogą bolce przy tarczy lub bębnie hamulcowym. Palcami wkręcamy śruby i lekko dokręcamy je kluczem. Dokręcajmy śruby po stronach przeciwległych, np. najpierw na dole, potem na górze. Dopiero po opuszczeniu pojazdu mocno dokręcamy śruby.

Pamiętajmy, żeby co jakiś czas sprawdzać ciśnienie w zapasowej oponie. Miejmy też z tyłu głowy, że tymczasowe ogumienie ma inny bieżnik, a opona dojazdowa jest węższa i można się z nią przemieszczać z ograniczoną prędkością.

Od awarii ogumienia możemy się ubezpieczyć. W takich przypadkach idealnym rozwiązaniem jest ubezpieczenie opon, gdzie za kilka złotych w skali roku mamy zagwarantowaną wymianę uszkodzonego koła, holowanie do warsztatu wulkanizacyjnego, a nawet pokrycie kosztów naprawy uszkodzonej opony – mówi Jacek Rink, Starszy Specjalista ds. Ubezpieczeń w AXA DIRECT.

Awaryjne ładowanie akumulatora

Samochód może przestać się uruchamiać z wielu powodów, ale warto zacząć od akumulatora. Jeśli znajdziemy życzliwego kierowcę, który „pożyczy” nam prąd, pamiętajmy o odpowiedniej kolejności podłączania kabli rozruchowych.

Bezpieczniej będzie, jeśli auto, od którego czerpiemy prąd, będzie miało na początku wyłączony silnik. Czerwony kabel podłączamy do dodatniego zacisku akumulatora „dawcy prądu”, a następnie do dodatniego na akumulatorze niedziałającego pojazdu. Czarny przewód mocujemy do klemy ujemnej sprawnego samochodu i do metalowej części w komorze silnika drugiego wozu (bloku silnika, śruby, itp.).

Uruchamiamy silnik w działającym aucie, a następnie w pojeździe czerpiącym energię. Jeśli motor odpali, ściągamy kable w odwrotnej kolejności, czyli zaczynamy od odpięcia kabla masowego w samochodzie „biorcy”. Nie wyłączajmy jednostki przez kilkanaście minut, żeby akumulator mógł się naładować.

W razie awarii samochodu, w tym awarii akumulatora sprawdźmy, czy nasz wariant ubezpieczenia Assistance zapewnia pomoc w takich przypadkach. W oferowanych przez AXA DIRECT wariantach Assistance MIDI i MAXI gwarantujemy szybką i bezpłatną pomoc m.in. w razie awarii akumulatora. Wystarczy wówczas zadzwonić pod numer wskazany na polisie, a nasz przedstawiciel przyjedzie na miejsce i pomoże uruchomić samochód. W razie konieczności, bezpłatnie odholujemy auto do warsztatu – mówi Jacek Rink.

Na hol

Czasami nie pozostaje nic innego, jak wziąć samochód na hol. Podczas holowania auta w terenie zabudowanym mogą jechać z maksymalną prędkością 30 km/h, a poza nim 60 km/h. Pojazd holujący musi mieć włączone światła mijania.

Holowany wóz ma mieć z tyłu po lewej stronie umieszczony trójkąt ostrzegawczy, a w przypadku niedostatecznej widoczności włączone światła pozycyjne. Nie wolno jeździć na światłach awaryjnych, ponieważ nie da się wtedy korzystać z kierunkowskazów.

W pojeździe holowanym muszą być sprawne hamulce. Odległość między autami musi wynosić nie więcej niż 3 m przy połączeniu sztywnym i od 4 m do 6 m przy połączeniu giętkim.

Linkę holowniczą zaczepiamy do haków. Często pod zaślepkami zderzaków są same gwinty, w które trzeba wkręcić hak. Przed ruszeniem warto ustalić sygnał na wypadek awaryjnej sytuacji, np. mruganie światłami. W samochodzie holowanym trzeba przekręcić kluczyk w stacyjce, w przeciwnym razie kierownica zablokuje się w trakcie jazdy. Ponadto trzeba być gotowym na to, że przy wyłączonym silniku nie działa wspomaganie hamulców i układu kierowniczego.

Co dość oczywiste, w trakcie jazdy na holu należy unikać gwałtownego przyspieszania i hamowania. Zatrzymywać powinno się w taki sposób, aby linka była na postoju naprężona. Gwałtowne szarpnięcie przy ruszaniu może zerwać linkę.

Czy przytrafiła Wam się kiedyś awaria w trasie? Musieliście samodzielnie wymieniać koło?

8 odpowiedzi na “Wymiana koła, holowanie, ładowanie akumulatora z kabli – podstawowe porady”

  1. marakesz napisał(a):

    Gorzej jak kierowanie bez wspomagania jest niemożliwe. prędzej urwe kierownice niż uda mi się skręcić bez wspomagania

    • michal_andy napisał(a):

      Przecież układ z wyłączonym wspomaganiem działa jak fabrycznie bez wspomagania, czyli w ruchu da się skręcać bez problemu.

      • marakesz napisał(a):

        Taaak, tylko że jak auto waży 2600, i to w większości ciężar z przodu to tak łatwo nie jest, na postoju nie ukręcisz kierownicą, bo do tego jeszcze opony o szerokosci 295.

        • MSTdzw napisał(a):

          Skoro stać kogoś by utrzymać taką wielką krowę, to i stać na wezwanie pomocy drogowej.

      • Jonhy Mielony napisał(a):

        No właśnie nie. Taki z wyłączonym wspomaganiem działa zdecydowanie ciężej niżeli układ bez wspomagania.

  2. Jakubcio napisał(a):

    Przy holowaniu dobrym pomysłem jest hamowanie przez holowanego. Holujący naciska pedał tylko po to, żeby zaświecić światła stopu, a holowany hamuje cały zestaw, wtedy lina jest ciągle napięta, ma to znaczenie zwłaszcza tuż przed zatrzymaniem.

    • Piotr napisał(a):

      Tyle, że po pewnym czasie pojazd holowany – o ile ma zgaszony silnik – straci moc hamowania, a pedał hamulca będzie jak skała. To przez to, że pompa hamulcowa nie pracuje. Dla tego, zawsze dobrze mieć pod ręką „ręczny” – oczywiście dobrze hamujący…

  3. PsiQtas napisał(a):

    Trójkąt ostrzegawczy należy rozstawić nie zaś rozłożyć.

Tagi: akumulator, awaria w trasie, dojazdówka, holowanie hol wymiana koła, kapeć, koło zapasowe, pęknięta opona, uszkodzona opona, zestaw naprawczy, ładowanie akumulatora z kabli