Wideorejestratory zdobywają na popularności

Polacy coraz chętniej nagrywają wykroczenia innych użytkowników dróg. Z roku na rok na policyjną skrzynkę trafia więcej nagrań. Rejestrowanie obrazu jest w pełni legalne, jednak uzyskane w ten sposób pliki są objęte kilkoma ważnymi przepisami.

Jeszcze w 2015 roku na specjalnie stworzone policyjne skrzynki wpłynęło 7481 nagrań prezentujących niebezpieczne wyczyny kierowców. Rok później było to już 8113 filmów. W 2017 roku, jak donosi portal moto.wp.pl, policja mogła przyjrzeć się aż 10 874 plikom. Najbardziej aktywni są kierowcy z województwa mazowieckiego, dolnośląskiego i śląskiego.

Choć funkcjonariusze zaglądają do każdego pliku, należy pamiętać, że nie mogą podjąć się każdej sprawy. Zainteresują się z pewnością wymuszeniem pierwszeństwa, blokowaniem ruchu, parkowaniem w niedozwolonym miejscu czy wyprzedaniem na przejściu dla pieszych. Policja nie może jednak interweniować w sprawie przekroczenia prędkości, bowiem kamerki używane przez kierowców nie są zatwierdzone przez Główny Urząd Miar.

Podczas nagrywania warto jednak pamiętać, że bez zgody osób nagrywanych, nie możemy rozpowszechniać nagrań np. w internecie. Przepisy o danych osobowych obejmują również pasażerów a nawet tablice rejestracyjne pojazdu. Wówczas sprawa może trafić do sądu. Filmy wysyłane na specjalne skrzynki policji nie powinny być edytowane. W wiadomości do funkcjonariuszy należy podać wszelkie informacje na temat zdarzenia, co pomoże w schwytaniu sprawcy.

Tagi: kamerki, policja, wideorejestratory