Wciel się w senatora i decyduj o karach za przekroczenie prędkości – KONKURS

 

Jak oduczyć kierowców złych nawyków?. Światowym standardem jest karanie. Złamiesz przepis – płacisz mandat. Pojawiają się pomysły nagradzania za prawidłową jazdę, klasyfikowania kierowców wg przewinienia i doświadczenia za kółkiem, uzależniania wysokości mandatów od osiąganych dochodów. Wszystko sprowadza się jednak do jednego – jak nakłonić kierowców do jeżdżenia zgodnie z przepisami?

Jak informowaliśmy na naszym fanpage’u – Senat przyjął nowelizację Kodeksu karnego. Za przekroczenie prędkości o 50 km/h kierowca straci prawo jazdy.

Informacja ta wzbudziła wiele kontrowersji.

Wyobraźcie więc sobie, że zasiadacie w Senacie – jak podeszlibyście do tematu karania kierowców?

Odpowiedzcie na pytanie konkursowe:

Jak karać kierowców, którzy po raz pierwszy przekroczyli prędkość o 50 km/h, a jak karać tych, którym zdarzyło się to po raz kolejny?

Doceniamy kreatywność, nowatorskie podejście do tematu, pomysłowe rozwiązania i nie zamykanie świata w ramy.

Zgłoszenia przyjmujemy na blogu w komentarzach poniżej do 05.04.2015 r. .

Najlepszy pomysł nagrodzimy bonem paliwowym Statoil o wartości 100 zł. Przyznamy również 2 nagrody pocieszenia w postaci pendrive’ów AXA DIRECT.

Przed przystąpieniem do konkursu zapraszamy do zapoznania się z Regulaminem.

3 odpowiedzi na “Wciel się w senatora i decyduj o karach za przekroczenie prędkości – KONKURS”

  1. wicoje napisał(a):

    Jak karać kierowców, którzy po raz pierwszy przekroczyli prędkość o 50 km/h?
    mandaty w wysokości kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt tysięcy złotych w zależności od dochodu i/lub majątku
    a jak karać tych, którym zdarzyło się to po raz kolejny?
    każda kolejna recydywa karana o kilkadziesiąt procent wyższym mandatem niż bazowym

    Jedynym słusznym rozwiązaniem są, kary finansowe uzależnione od dochodu i majątku. Każda kolejna recydywa to kilkadziesiąt procent wyższy mandat niż bazowy.
    Dla mnie mogą stać radary i co kilometr jeśli wprowadzą to co wyżej napisane.
    Obecnie strach jest poruszać się po polskich drogach widząc jak 2/3 kierowców zapier**** i łamie wszelkie ograniczenia.
    Obecnie mandaty uderzają ale tylko i wyłącznie w biedniejszą cześć społeczeństwa. Bogatsza część śmieje się z tak niskich(dla nich) mandatów i łamie przepisy dalej.

    Reasumując:

    1. wysokość mandatu zależna od dochodu i/lub majątku
    – taki przepis daję również pole do popisu dla skarbówki, która będzie mogła przyjrzeć się podejrzanym osobnikom którzy niby nie mają dochodu(albo mają mały) a jeżdżą samochodami wartymi kilkadziesiąt/set tysięcy złotych itp.
    2. Jak najwięcej radarów.

  2. Mat napisał(a):

    „Jak karać kierowców, którzy po raz pierwszy przekroczyli prędkość o 50 km/h, a jak karać tych, którym zdarzyło się to po raz kolejny?”

    Każde pomysły i rozwiązania mające na celu poprawę bezpieczeństwa – pod pewnymi warunkami – będą na wagę złota. Jakie to warunki?

    Wcielając się w rolę Senatora i mając okazję do odpowiedzi na powyżej zacytowane pytanie, odpowiedziałbym tak – kierowców należy karać sprawiedliwie i zgodnie z Konstytucją. Wydaje się banalne, nieprawdaż? Niestety, dla naszych przedstawicieli Narodu już takie nie jest.

    Nowo uchwalone rozwiązania, które już za kilka tygodni wejdą w życie są chwytliwe medialnie, ale niestety w dużej mierze chwytliwe jest hasło „za przekroczenie o ponad 50km/h zabiorą prawko”, pomijając dalsze aspekty tak funkcjonującego prawa. A prawo to posiada wadliwe rozwiązania, które były już podnoszone podczas prac nad tą ustawą, a które zostały zlekceważone na zasadzie „o to niech się martwi już kto inny”.

    Kontrowersyjną nowością jest wprowadzenie odpowiedzialności karnej obywateli, którzy będą odpowiadać za przekroczenie o 50 km/h w terenie zabudowanym na zasadach administracyjnych. To nie sąd będzie orzekać o zatrzymaniu prawa jazdy (uprawnień). O tym będzie decydował starosta (policjant fizycznie tylko zabiera dokument). Starosta będzie orzekał na podstawie obiektywnych przesłanek, nieuzależnionych od faktycznej winy, nieuzależnionych od okoliczności za które obywatel nie może ponosić odpowiedzialności. Ewentualne zaskarżenie tej decyzji administracyjnej (starosty) do Sądu Administracyjnego nie ma najmniejszego sensu, ponieważ Sąd Administracyjny nie bada merytorycznych przesłanek (np. winy), a jedynie legalność decyzji, która w brzmieniu obecnych przepisów zawsze będzie legalna.

    Obywatel nie przyjmując pierwszego mandatu (o tym za chwilę), i tak zostanie pozbawiony uprawnień. Ponieważ decyzja Starosty ma charakter natychmiastowej wykonalności – na trzy miesiące. Jeśli sąd powszechny w tym czasie nie uniewinni prawomocnie – co jest więcej niż prawdopodobne, patrząc na dotychczasową praktykę orzeczniczą – to ewentualny późniejszy wyrok można wyrzucić do kosza, bo prawo jazdy i tak było represyjnie zatrzymane na trzy miesiące, a więc późniejsze stwierdzenie sądu powszechnego o uniewinnieniu nie ma kompletnego sensu i znaczenia dla zatrzymanego i już oddanego prawa jazdy.

    Mówiąc o pierwszym mandacie, mam na myśli dotychczasowy mandat za wykroczenie drogowe, który dalej będzie nakładany dodatkowo do powyższej „kary” administracyjnej w postaci zatrzymania uprawnień. Takie kumulowanie kar nakładanych na obywatela jest sprzeczne z podstawowymi założeniami Konstytucji. „Ne bis in idem” łacińska paremia, mówiąca, iż nie można karać za ten sam czyn wiele razy. W tej sytuacji mamy z tym właśnie do czynienia. Obywatel raz jest karany na podstawie kodeksu wykroczeń w drodze mandatu, drugi raz na podstawie procedury administracyjnej w drodze decyzji administracyjnej.

    A o sprawiedliwym karaniu powiem tylko krótko. Należy poprawnie stosować obecnie obowiązujące przepisy o umieszczaniu znaków, ograniczeń prędkości. Obecnie wiele miejsc w Polsce jest oznakowana nie tylko nadgorliwe, jak mówią kierowcy, ale również niezgodnie z prawem. Nikt tego nie „sprząta”, a potem wymaga się od obywateli aby przestrzegali znaków, które nigdy w danym miejscu stanąć nie powinny.

  3. Mat napisał(a):

    „Jak karać kierowców, którzy po raz pierwszy przekroczyli prędkość o 50 km/h, a jak karać tych, którym zdarzyło się to po raz kolejny?”

    Każde pomysły i rozwiązania mające na celu poprawę bezpieczeństwa – pod pewnymi warunkami – będą na wagę złota. Jakie to warunki?

    Wcielając się w rolę Senatora i mając okazję do odpowiedzi na powyżej zacytowane pytanie, odpowiedziałbym tak – kierowców należy karać sprawiedliwie i zgodnie z Konstytucją. Wydaje się banalne, nieprawdaż? Niestety, dla naszych przedstawicieli Narodu już takie nie jest.

    Nowo uchwalone rozwiązania, które już za kilka tygodni wejdą w życie są chwytliwe medialnie, ale niestety w dużej mierze chwytliwe jest hasło „za przekroczenie o ponad 50km/h zabiorą prawko”, pomijając dalsze aspekty tak funkcjonującego prawa. A prawo to posiada wadliwe rozwiązania, które były już podnoszone podczas prac nad tą ustawą, a które zostały zlekceważone na zasadzie „o to niech się martwi już kto inny”.

    Kontrowersyjną nowością jest wprowadzenie odpowiedzialności karnej obywateli, którzy będą odpowiadać za przekroczenie o 50 km/h w terenie zabudowanym na zasadach administracyjnych. To nie sąd będzie orzekać o zatrzymaniu prawa jazdy (uprawnień). O tym będzie decydował starosta (policjant fizycznie tylko zabiera dokument). Starosta będzie orzekał na podstawie obiektywnych przesłanek, nieuzależnionych od faktycznej winy, nieuzależnionych od okoliczności za które obywatel nie może ponosić odpowiedzialności. Ewentualne zaskarżenie tej decyzji administracyjnej (starosty) do Sądu Administracyjnego nie ma najmniejszego sensu, ponieważ Sąd Administracyjny nie bada merytorycznych przesłanek (np. winy), a jedynie legalność decyzji, która w brzmieniu obecnych przepisów zawsze będzie legalna.

    Obywatel nie przyjmując pierwszego mandatu (o tym za chwilę), i tak zostanie pozbawiony uprawnień. Ponieważ decyzja Starosty ma charakter natychmiastowej wykonalności – na trzy miesiące. Jeśli sąd powszechny w tym czasie nie uniewinni prawomocnie – co jest więcej niż prawdopodobne, patrząc na dotychczasową praktykę orzeczniczą – to ewentualny późniejszy wyrok można wyrzucić do kosza, bo prawo jazdy i tak było represyjnie zatrzymane na trzy miesiące, a więc późniejsze stwierdzenie sądu powszechnego o uniewinnieniu nie ma kompletnego sensu i znaczenia dla zatrzymanego i już oddanego prawa jazdy.

    Mówiąc o pierwszym mandacie, mam na myśli dotychczasowy mandat za wykroczenie drogowe, który dalej będzie nakładany dodatkowo do powyższej „kary” administracyjnej w postaci zatrzymania uprawnień. Takie kumulowanie kar nakładanych na obywatela jest sprzeczne z podstawowymi założeniami Konstytucji. „Ne bis in idem” łacińska paremia, mówiąca, iż nie można karać za ten sam czyn wiele razy. W tej sytuacji mamy z tym właśnie do czynienia. Obywatel raz jest karany na podstawie kodeksu wykroczeń w drodze mandatu, drugi raz na podstawie procedury administracyjnej w drodze decyzji administracyjnej.

    A o sprawiedliwym karaniu powiem tylko krótko. Należy poprawnie stosować obecnie obowiązujące przepisy o umieszczaniu znaków, ograniczeń prędkości. Obecnie wiele miejsc w Polsce jest oznakowana nie tylko nadgorliwe, jak mówią kierowcy, ale również niezgodnie z prawem. Nikt tego nie „sprząta”, a potem wymaga się od obywateli aby przestrzegali znaków, które nigdy w danym miejscu stanąć nie powinny.