Niemiecki koncern Volkswagen AG nie ma zamiaru płacić Europejczykom odszkodowań takich jak w USA, ponieważ twierdzi, że europejskie prawo i procedury nie zostały złamane.

Przypominamy, że Volkswagen od ponad roku boryka się z problemami związanymi z tzw. aferą spalinową. Niedawno media informowały, że decyzją amerykańskiego sądu federalnego w San Francisco zatwierdzono ugodę pomiędzy koncernem, a poszkodowanymi w aferze spalinowej Amerykanami. Volkswagen zobowiązał się do wykupienia wadliwych 475 tys. samochodów oraz wypłaty odszkodowań, co ma go kosztować około 14,7 mld dolarów.

Europa również żąda odszkodowań i podobnego postępowania względem klientów Starego Kontynentu. Apel Elżbiety Bieńkowskiej z Komisji Europejskiej był bardziej prośbą o dobrowolne zadośćuczynienie dla klientów Volkswagena niż mocnym żądaniem jak w USA. Nic więc dziwnego, że niemiecki koncern nieszczególnie zaprząta sobie tym głowę. Co więcej twierdzi, że europejskie prawo nie zostało złamane, a normy europejskie zostały spełnione. Sama akcja serwisowa jest już tym, co powinno cieszyć Europejczyków, ponieważ Volkswagen robi to kierując się ich interesem.

Inna sprawa, że dla Volkswagena powtórzenie sytuacji prawno-finansowej z USA byłoby prawdopodobnie początkiem końca wielkiego koncernu. 15 mld dolarów jakie przeznaczy za Oceanem na naprawianie skutków afery spalinowej już spowodowało m. in. wycofanie się z ważnych dyscyplin motorsportu – WRC oraz WEC – a także liczne cięcia i zwolnienia. Prezes Volkswagena doskonale zdaje sobie sprawę, że potencjalne bankructwo tak wielkiej firmy w Europie byłoby nie do zniesienia przez Unię Europejską, która musiałaby później ów koncern ratować w imię ochrony miejsc pracy.