Komentarze wyłączone

Uważaj na napaści przy drodze. Jak uniknąć niebezpiecznych sytuacji?

Bezpieczeństwo w samochodzie to nie tylko jeżdżenie zgodnie z przepisami ruchu drogowego, systemy bezpieczeństwa i zasada ograniczonego zaufania. To również takie zachowanie, które nie zachęca do napaści i nie daje potencjalnemu napastnikowi szansy na to, aby zrobić nam krzywdę.

Niektóre nasze codzienne zachowania jako kierowców wręcz prowokują napastników. Warto nauczyć się kilku zasad, które pozwolą nam chronić samych siebie.

Nie zwracaj na siebie uwagi

Wchodząc do samochodu, nie szukajmy gorączkowo kluczyków w torebce czy plecaku. Czas, kiedy stoimy przy aucie, może być bezcenny dla potencjalnego napastnika – tylko utwierdzi go w przekonaniu, że oto na horyzoncie pojawiła się potencjalna ofiara. Po zajęciu miejsca za kierownicą należy zamknąć drzwi na zamek. W większości aut wymaga to wciśnięcia zaledwie jednego przycisku. Kluczyki, pilota do alarmu i wyłącznik immobilizera trzymajmy osobno. Jeśli dojdzie do napadu, przestępca nie będzie miał czasu na szukanie zabezpieczeń w samochodzie. W ten sposób utrudnimy mu zadanie.

Na siedzeniach nie należy przewozić wartościowych rzeczy, szczególnie gdy poruszamy się po mieście. Stanie w korku, powolna jazda po miejskich uliczkach czy zatrzymywanie się przed przejściem dla pieszych – wówczas napastnik może łatwo zauważyć, co przewozimy, zbić szybę i szybko to ukraść. Dlatego torebek, plecaków, aparatów fotograficznych i innych cennych rzeczy nie warto zostawiać na widoku, żeby nie skusiły złodzieja.

Gumy i śmieci

Bandyci często stosują metodę „na przebite koło”, zwłaszcza przed bankami i centrami handlowymi, a więc w miejscach, skąd możemy potencjalnie wracać z większą ilością pieniędzy czy innymi cennymi przedmiotami. Napastnicy przebijają oponę cienkim nożem w taki sposób, by powoli schodziło z niej powietrze. Obserwują nas ze swojego auta i ruszają za nami w trasę. W końcu trzeba będzie się zatrzymać, żeby sprawdzić, co się stało z kołem. Jeśli już dojdzie do takiej sytuacji, starajmy się nie zatrzymywać się w byle jakim miejscu. Dojedźmy do stacji benzynowej czy warsztatu i tam poprośmy o pomoc.

Coraz częściej gdy przejeżdżamy przez leśne i mniej uczęszczane drogi, napastnicy z ukrycia obrzucają samochód małymi kamykami, tak byśmy wyraźnie usłyszeli ich odgłosy na karoserii. Gdy się zatrzymamy, jesteśmy już łatwym celem. Podobna metoda to sfingowane wzywanie pomocy. Na mniej uczęszczanych drogach napastnicy udają, że popsuł im się samochód i potrzebują wsparcia. Trudno w takiej sytuacji zachować do końca czujność, zwłaszcza gdy jesteśmy empatyczni i chcemy pomóc. Postarajmy się w takiej sytuacji zachować zdrowy rozsądek: zatrzymajmy się, ale zanim wysiądziemy z samochodu, dokładnie przyjrzyjmy się osobom, którym mamy pomóc, albo po prostu zadzwońmy na numer 112 i powiedźmy, na którym kilometrze jakiej trasy jesteśmy i że zdarzyła się awaria.

Na podobnej zasadzie opiera się metoda „na śmiecia”. Uważajmy na dziwne przeszkody – zwalone nienaturalnie drzewa czy duże kamienie na środku drogi. Kiedy będziemy chcieli usunąć przeszkody, możemy paść ofiarą napaści lub kradzieży. Często napastnik po prostu wsiada na tylne siedzenie i atakuje, gdy już ruszymy samochodem.

Legendarne są już metody „na stłuczkę”. Jeśli ktoś uderzy w tył naszego samochodu, przed opuszczeniem go trzeba się upewnić, czy są świadkowie kolizji. Następnie należy zablokować drzwi auta i zorientować się, kto siedzi w samochodzie za nami. W razie jakichkolwiek wątpliwości najlepiej od razu zadzwonić na policję.

Podczas długich wojaży musimy robić przerwy w jeździe. Unikajmy jednak odludnych parkingów czy leśnych, bocznych dróżek. Pojedźmy na parking przy stacji benzynowej, a jeśli chcemy się dłużej przespać, to zainwestujmy kilkadziesiąt złotych w motel, unikając spania wraz z całym podróżnym dobytkiem w samochodzie.

Nauczmy się samoobrony

Nawet jeśli już dojdzie do napaści, pozostaje pole do działania. Wyrzućmy jak najdalej od siebie kluczyki, torebkę i inne cenne rzeczy, które mamy przy sobie. To pozwoli zyskać cenne sekundy, które można wykorzystać na ucieczkę lub wezwanie pomocy. Pamiętajmy, żeby za wszelką cenę nie bronić swojego dobytku. Jakkolwiek cenny by on był, nie jest wart zdrowia czy życia. Z kolei gdy jesteśmy świadkami napaści, natychmiast naciśnijmy klakson i zadzwońmy po policję. Nie starajmy się działać na własną rękę, ale nie unikajmy udzielenia pomocy.

Wyrobienie właściwych odruchów i nawyków to połowa sukcesu – znacząco podnosi nasze bezpieczeństwo. Warto także zapoznać się z ofertą szkół bezpiecznej jazdy. Większość z nich proponuje już szkolenia z bezpiecznego zachowania się w samochodzie czy z zasad postępowania podczas napadu. W znakomitej większości prowadzą je emerytowani policjanci czy nawet żołnierze służb specjalnych. Kosztują ok. 200–300 zł i świetnie mogą nas przygotować na wszystkie niemiłe przygody.

Tagi: 112, bezpieczeństwo, bezpieczeństwo w samochodzie, bezpieczna jazda, bezpieczna podróż, droga, napaść, napaści w samochodzie, ostrożność, podróżowanie