Komentarze wyłączone

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny przestrzega kierujących bez OC

Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny prowadzi kampanię „Związek, na który nie jesteś gotowy”, informującą o skutkach jazdy bez polisy OC. Jest ona adresowana głównie do tych, którzy pożyczają pojazdy od osób trzecich.

Polacy coraz częściej jeżdżą pożyczonym autem, motocyklem czy innym pojazdem: pożyczonym nie z wypożyczalni, ale od znajomych lub rodziny, udostępnionym nawet na chwilę. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wraz z Polską Izbą Ubezpieczeń, Polskim Biurem Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, Rzecznikiem Ubezpieczonych oraz Komisją Nadzoru Finansowego prowadzi kampanię mającą na celu poinformowanie o odpowiedzialności za szkody wyrządzone pojazdem bez OC. Z badań wynika, że tylko 20% kierowców ma świadomość tego, iż odpowiedzialność za skutki wypadku ciąży tak samo na właścicielu pojazdu, jak i na samym kierującym, który nie musiał wiedzieć, czy pojazd, którym kierował, ma wykupioną polisę OC. Odpowiedzialność rozkłada się po równo na właściciela pojazdu i kierującego.

Poszkodowani mogą liczyć na odszkodowanie z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego lub Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, jeśli do wypadku doszło za granicą, ale obie organizacje będą żądały zwrotu pieniędzy od sprawcy i właściciela pojazdu (tzw. regres). I właśnie ostatnie kwoty z tytułu regresu skłoniły UFG do tej kampanii, ponieważ dla wielu nieświadomych osób mogą być szokująco wysokie. Wystarczy wspomnieć, że średnia kwota to ok. 10 tys. zł, a są to coraz częściej kwoty sięgające kilkuset tysięcy złotych. Na razie najwyższa kwota do zapłaty dla UFG wynosi 1,6 mln zł, a dla PBUK 2,6 mln zł i będzie rosła z czasem.

Z podobnymi konsekwencjami muszą liczyć się osoby, które spowodowały wypadek pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających, jechały bez uprawnień, a także te, które zbiegły z miejsca wypadku, nawet jeśli ich pojazd miał ważne OC.

Elżbieta Wanat-Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego: Celem kampanii jest rozszerzenie kręgu osób zainteresowanych tym, czy dany pojazd ma OC, i pokazanie kierowcom, że nie jest to tylko sprawa jego właściciela. Startujemy z kampanią tuż przed wakacyjnymi wyjazdami, gdyż właśnie wtedy częściej niż zwykle siadamy za kierownicę cudzego samochodu. Dla mnie istotne jest również to, że po raz pierwszy w historii polskich ubezpieczeń udało się nam zjednoczyć siły wobec tak istotnej sprawy, która nie powinna być obojętna dla ponad 20 milionów polskich kierowców.

Na stronie internetowej Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych można znaleźć informację o najwyższym dotychczas regresie z tytułu nieposiadania polisy OC: Przed ośmiu laty, podczas wakacyjnego pobytu w Niemczech, zarejestrowany w Polsce samochód zjechał na przeciwny pas ruchu, powodując czołowe zderzenie z autem jadącym z naprzeciwka. Poszkodowany kierowca drugiego auta, dwudziestokilkuletni obywatel Niemiec, został ciężko ranny. Wątpliwe jest, czy będzie w stanie kiedykolwiek podjąć pracę. Jego stan okazał się na tyle poważny, że strona niemiecka zasygnalizowała utworzenie rezerwy na tę szkodę w wysokości limitu sumy gwarancyjnej obowiązującej w Niemczech w dniu wypadku, tj. 2,5 mln euro na osobę. Dotychczas PBUK zrefundowało stronie niemieckiej z tytułu tej szkody kilkaset tysięcy euro (równowartość ponad 2,6 mln złotych) i sprawa pozostaje otwarta. Po wypłacie odszkodowania Polskie Biuro wystąpiło z regresem do posiadacza i kierującego pojazdem z polskimi tablicami rejestracyjnymi. Ponieważ dłużnicy nie zapłacili należności dobrowolnie, sprawa została skierowana na drogę sądową. PBUK uzyskało tytuł wykonawczy i skierowało sprawę do komornika, który podjął egzekucję.

Więcej szczegółów na stronie axadirect.pl

Tagi: co grozi za jazdę bez oc, jazda bez oc, kampania, Komisja nadzoru finansowego, polska izba ubezpieczeń, Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny