TEST: Volkswagen Tiguan 1.4 TSI

Rynek crossoverów jest wręcz przepełniony różnej maści propozycjami producentów z wszystkich części świata. Propozycji jest na tyle dużo, że każdy, bez względu na możliwości finansowe i potrzeby znajdzie coś dla siebie. Co do zaproponowania ma w tym segmencie Volkswagen?

Mniejszym bratem potężnego Touarega jest Tiguan. To crossover o kompaktowych rozmiarach i z założenia umiarkowanych możliwościach terenowych. To auto, które już w swoim wyglądzie nic nie ukrywa i z niczym się szczególnie nie obnosi. Mój testowy egzemplarz został pokryty czarnym lakierem, w którym zginęły dokładki z czarnego tworzywa sztucznego, zastosowane między innymi na nadkolach.

Tiguan dysponuje znacznym prześwitem, ale ze względu na daleko wystający przód ma niezbyt spektakularny kąt natarcia. Znacznie lepiej jest z kątem zejścia. Krótki tylny zwis sprawia, że Tiguan z dużą łatwością opuszcza wzniesienia.

Mój testowy egzemplarz został wyposażony w pakiet R-Line. To nadało mu nieco bardziej sportowego charakteru, ale to nic innego niż przypudrowanie noska. Tiguan wciąż pozostał autem delikatnie uterenowionym.

Crossover Volkswagena dosyć dobrze spisuje się w lekkim terenie. Przyzwoity skok zawieszenia pozwala ustawić go w zaskakująco mocnym wykrzyżu. Naturalnie daleko mu do prawdziwych terenówek z krwi i kości, ale i tak zasługuje tu na plus.

Do szczęścia w terenie zabrakło tylko napędu na cztery koła. Ten jest dostępny niestety przede wszystkim z silnikami wysokoprężnymi. Napęd 4Motion byłby doskonałym sprzymierzeńcem kierowcy w trakcie dynamicznej jazdy po szutrowych, leśnych drogach i przy pokonywaniu trudniejszych przeszkód. Bez niego pozostaje nam mieć nadzieję, że zawieszenie podoła i nie stracimy przyczepności w krytycznym momencie.

Crossovery są dosyć uniwersalnymi samochodami, bo nie tylko przyzwoicie spiszą się w lekkim terenie, ale również zapewnią dobry komfort w podróży. Na dodatek kompaktowe rozmiary czynią jazdę po mieście łatwą i przyjemną – w przeciwieństwie do wielkich SUV-ów nie musimy martwić się o miejsce parkingowe. Właśnie między innymi za tę uniwersalność polubiłem Tiguana. Spisał się świetnie na zatłoczonych ulicach Warszawy, ale także bardzo dobrze poradził sobie w trasie i na mazurskich bezdrożach.

Poza terenem zabudowanym daje o sobie znać moc jednostki. 160 KM generowane przez 1,4-litrową jednostkę benzynową to więcej niż potrzeba w tym aucie, żeby sprawnie się przemieszczać. Ta moc wystarcza by szybko i bezpiecznie wyprzedzać i gwarantuje elastyczność w sytuacjach, w których redukcja biegu byłaby znacznie ponad potrzeby.

1,4-litrowy silnik ma tylko jedną wadę – nie należy do oszczędnych. W mieście 9 l/100 km pokazywane przez komputer pokładowy w kategorii spalania średniego to przykry widok, do którego musimy przywyknąć. W trasie 7 l/100 km osiągniemy tylko pod warunkiem, że będziemy prowadzić bardzo spokojnie. Unikanie wyprzedzania jest wskazane. Tylko gdzie tu sens? Po co kupować samochód z silnikiem o mocy 160 KM, jeśli nie planujemy z niej w ogóle korzystać?

Tiguan ma już kilka lat i widać to po wnętrzu. Plastików tu nie brakuje, a wszystko jest zaprojektowane zdecydowanie znacznie wcześniej, niż w przypadku innych aut w gamie Volkswagena. Ma to jednak swoje zalety. Tiguan wciąż ma na pokładzie gadżety, które polubi każdy kierowca, a których coraz mniej na pokładach nowych wozów. To między innymi dwa głębokie i wąskie schowki w konsoli środkowej, w tym jeden dobrze zamaskowany mimo braku zamknięcia. Już dawno nie jeździłem autem, które miałoby tak wygodne miejsca na telefon i portfel.

Atutem wnętrza Tiguana są nie tylko schowki, spora ilość miejsca w środku i dobra ergonomia. Na wyróżnienie zasługują podwójne kratki nawiewów. Pozwalają one lepiej sterować przepływem powietrza po kabinie. Dzięki temu będziemy mniej narażeni na przeziębienie od klimatyzacji w trakcie upalnego lata.

Ile kosztuje crossover Volkswagena? Tiguan startuje z cenami od 79 180 zł przy obecnych promocjach. Auto, które widzicie na zdjęciach to wydatek zaczynający się od 91 390 zł. To niemała kwota, tym bardziej, że w tej cenie dostaniemy równie dobrze wyposażonego, ale większego Nissana Qashqaia. Tiguan to świetny samochód, ale dosyć wysoko wyceniony.

Tagi: bagażnik, opinia, Silnik, spalanie, test, tiguan, Volkswagen, zużycie paliwa