TEST: Toyota Auris Touring Sports Hybrid

fot. Mariusz Zmysłowski

W moje ręce trafił Auris Touring Sports Hybrid. Nie oznacza to wcale wersji sportowej. Przeciwnie – Toyota mianem TS podpisuje wersję kombi. Jest to zatem połączenie samochodu niezwykle praktycznego z ekonomicznym.

fot. Mariusz Zmysłowski

W ubiegłym roku Auris przeszedł lifting, w wyniku którego stał się bardziej smukły i przysadzisty. Jest to jednak tylko efekt zmian wizualnych. W praktyce auto nie zmieniło swoich rozmiarów.

Toyota bardzo lubi futurystyczne kształty, co doskonale widać po nowym Aurisie. Samochód ten ma bardzo ostro narysowany pas przedni, z którym doskonale gra tył auta. Nie ma tu miejsca na grzeczne kształty, chociaż trzeba przyznać, ze cała sylwetka jest raczej klasyczna – nie odbiega zanadto od tego, co znamy z innych, starszych kombi. To według mnie dobrze wyważony kompromis między nowoczesnym autem, a starszym, bardziej praktycznym typem formy.

fot. Mariusz Zmysłowski

W kwestii wnętrza mam mieszane uczucia. Z jednej strony wszystko jest tu nowoczesne i ponadprzeciętnie dobrze rozmieszczone, a co za tym idzie – czytelne. Z drugiej – Aurisowi brakuje trochę przytulności. Jego wnętrze nie zatrzymuje na dłużej. Być może to kwestia prostych kształtów, wyciągniętych jakby z poprzedniej epoki? A może to przez niezbyt wyszukane materiały, wykorzystane do wykończenia wnętrza?

Te dwie wady nie zmieniają faktu, że Auris jest bardzo komfortowym wozem. Spędziłem za jego kierownicą wiele godzin i nawet, kiedy na koniec jednego z dni, który odbył się w trasie, byłem już bardzo zmęczony, nie czułem, by jakikolwiek objaw tego zmęczenia wynikał z niewygody w samochodzie. Przeciwnie – fotele są bardzo komfortowe, szczególnie jak na samochód kompaktowy tej klasy. Pozycja za kierownicą również jest wygodna.

fot. Mariusz Zmysłowski

Nie byłbym sobą, gdybym nie wytknął jednego problemu – zapędzania się w ulepszaniu czegoś, co już było bardzo dobre. Toyota do swojego dotykowego ekranu dodała dotykowe przyciski po jego bokach. Jestem zwolennikiem rozwiązań prostych. Gdy doskonale funkcjonujące, normalne guziki zastępuje się dotykowymi panelami, zadaję sobie pytanie – po co? Czemu to miało służyć? Poprawie estetyki? To chyba jedyna korzystna zmiana. Użyteczność nie polepszyła się bowiem ani trochę, a wręcz przeciwnie – uległa pogorszeniu. Teraz, sięgając do przycisku Car czy Media, musimy zerknąć gdzie trafia nasz palec. Nie wyczujemy tego po omacku.

Układ napędowy hybrydowej Toyoty Auris Touring Sports składa się z 1,8-litrowego silnika benzynowego i jednostki elektrycznej. W sumie zestaw ten gwarantuje moc na poziomie 136 KM. Dla samochodu kompaktowego to stajnia więcej niż wystarczająca. Niestety, dynamikę wynikającą z przyzwoitej mocy, odbiera przekładnia bezstopniowa. Dzięki niej możliwa jest bardzo oszczędna, spokojna jazda, ale z drugiej strony dynamiczna jest bardzo utrudniona.

fot. Mariusz Zmysłowski

Mimo wszystko to pakowne kombi dosyć dobrze daje sobie radę w trasie. Do sprawnego wyprzedzania brakuje tu może dodatkowych 20 KM, ale mimo to jazda trasą ekspresową czy autostradą nie jest problematyczna.

Co ciekawe, hybrydy zazwyczaj odznaczają się dużą oszczędnością w mieście, a w trasie radzą sobie gorzej. Toyocie udało się to wyważyć. Auris Hybrid potrzebował w trasie, zawierającej około 30 proc. odcinków dróg ekspresowych i 70 proc. dróg krajowych przeplatanych terenami zabudowanymi, zaledwie 4,6 l benzyny na 100 km. Co więcej, nie był to wynik wymuszony szczególnie oszczędną jazdą. W mieście Auris potrzebował o 1 l więcej na każde 100 przejechanych kilometrów.

fot. Mariusz Zmysłowski

Czy są to wyniki niesamowicie niskie? Nie, nie są. Trzeba jednak pamiętać, że w przeciwieństwie do wielu aut, które też mogą pokazać na komputerach pokładowych takie spalania, Auris Hybrid nie potrzebował do tego szczególnie dużego wysiłku ze strony kierowcy. W tym samochodzie to zupełnie normalne, że nie zobaczymy tu zużycia na poziomie przekraczającym 6 l/100 km. I to tu tkwi cały geniusz hybrydy. Nawet jeśli będziemy jeździć w miarę dynamicznie, Auris i tak będzie oszczędny.

Dodatkowym atutem hybrydowej Toyoty w mieście jest jej cicha praca. Jednostka elektryczna rozpędza ją zupełnie dyskretnie. Póki wskazówkę lewego zegara utrzymujemy w zakresie Eco, również silnik spalinowy, gdy włączy się do gry, zachowuje się bardzo cicho.

Ile kosztuje ekologia? Toyota Auris Touring Sports Hybrid startuje od pułapu 86 900 zł. Wciąż jest to cena spora jak na kompaktowy samochód z wcale nie najbogatszym wyposażeniem. Powoli jednak zbliżamy się do momentu, w którym hybrydy będzie się naprawdę opłacać kupować. Jeśli potrafisz jeździć oszczędnie, ten pojazd odwdzięczy się niskim poziomem spalania, a wtedy faktycznie bardziej opłaci się wybrać hybrydę ponad tylko pozornie ekologicznym dieslem.

  • teodor

    Mam Aurisa z 2012 roku i przybieram sie dokonac zmiany na nowszy model bo przypadł mi do gustu. Tutaj czytam, że na testach osiagnał wynik spalania 4,6l to jeszcze mniej niż moje obecne auto. Przestrzeni w środku również mu nie brakuje, do tego wnętrze zrobione z pomysłem.

Tagi: Auris, Hybrid, hybryda, kombi, recenzja, spalanie, sportstourer, test, Toyota, zasięg