TEST: Systemy bezpieczeństwa Volvo XC60

Samochody marki Volvo stały się synonimem bezpieczeństwa na drodze. To zasługa bardzo dobrych wyników testów zderzeniowych Euro NCAP oraz licznych systemów wspomagających. Szwedzka marka ma ambitny plan, by do 2020 roku osiągnąć taki poziom bezpieczeństwa, że w wypadkach nie zginie żaden pasażer nowego Volvo. Postanowiłem sprawdzić postępy w pracach i spróbowałem wjechać nowym XC60 w ścianę. Sprawdźcie, czy przeżyłem.

Żeby potrzymać Was w napięciu trochę dłużej, śmiertelnie niebezpieczny wypadek zostawię na koniec. Najpierw kilka słów o naszym dzisiejszym bohaterze. Jest nim poliftingowy SUV – XC60. Według mnie to jedno z najładniejszych aut tej klasy. Na wyglądzie przyjemności w jego przypadku się jednak nie kończą. Pod jego maską drzemie 5-cylindrowy diesel o pojemności 2,4 l, rozwijający 215 KM.

Niestety, Volvo obok pomysłu na pierwszorzędne bezpieczeństwo ma również ideę nieco mniej cieszącą miłośników motoryzacji. Szwedzi chcą być też postrzegani jako marka bardzo przyjazna środowisku. Właśnie dlatego nie będzie już 5-cylindrowych rzędówek ze Szwecji. Po tygodniu spędzonym z XC60 D5 nie mogę odżałować tej decyzji. Ten 5-cylindrowiec jest najlepiej brzmiącym dieslem, jakim jeździłem. Ustępuje mu nawet mocarne Infiniti FX30d. Kultura pracy i osiągi tego silnika w nienależącym do lekkich samochodzie powalają na kolana. Teraz Volvo z tego rezygnuje i planuje budować wyłącznie samochody tak zielone, że będą emitować mniej dwutlenku węgla na kilometr niż rowerzyści, a zostawione na gołej ziemi zapuszczą korzenie i wypuszczą liście. Działacze Greenpeace z pewnością są przeszczęśliwi. Ja nie. Drogie Volvo, zostaw trochę miejsca na przyjemności!

Zazwyczaj w rozprawach na temat śmierci prawdziwej motoryzacji przez jej „zazielenianie” przychodzi również czas na zrzędzenie związane z odejmowaniem władzy kierowcy i przekazywaniem jej samochodowi. Nie tym razem. Sądzę, że są auta, w których aktywne systemy bezpieczeństwa nie przeszkadzają i trudno racjonalnie argumentować chęć pozbycia się ich z pokładu. Ponieważ XC60 to ewidentnie inny gatunek niż np. Lotus Exige, nie mam nic przeciwko temu, żeby maksymalnie wspomagał kierowcę.

Tylko spójrzcie: wysokie nadwozie, 20-calowe felgi obute w opony o profilu 255/45, wnętrze obszyte pięknymi skórami wysokiej jakości, komfortowe fotele – to samochód, którym zabiera się rodzinę na wakacje, jedzie się ze znajomymi na żagle lub wybiera się do teatru. Dlaczego więc takie auto nie miałoby o nas trochę zadbać?

Obecnie w takich samochodach jak XC60 systemów bezpieczeństwa jest tyle, że trudno byłoby je zliczyć. Dlatego skupiłem się na trzech najbardziej interesujących. Pierwszym z nich jest system zapobiegający opuszczeniu pasa ruchu. To rozwiązanie już dosyć powszechne, oferowane nawet w samochodach kompaktowych. Jego rozpowszechnienie uświadamia, jak bardzo technika idzie naprzód. Jeszcze nie tak dawno temu była to nowinka dostępna wyłącznie w segmencie premium.

System zainstalowany w XC60 jest sprawny, ale czy skuteczny? Po najechaniu na linię auto wydaje przyciągający uwagę dźwięk. Niestety, jeśli dalej zjeżdżamy, nie przypomina nachalnie, że coś robimy nie tak. Z jednej strony to dobrze, bo nie ma nic gorszego niż nadopiekuńczy samochód. Irytujące systemy się po prostu wyłącza. Z drugiej strony jeśli ktoś zaśnie, taki jednorazowy sygnał niekoniecznie go obudzi.

Mając na uwadze obie strony medalu, sądzę, że Volvo mimo wszystko odpowiednio zaprojektowało algorytm działania tego systemu. Gdyby był bardziej uciążliwy, każdy po prostu by go wyłączył i byłyby nici z budzenia przysypiającego kierowcy. A tak XC60 ma przynajmniej jedną szansę na obudzenie zmęczonej osoby. Warto też dodać, że ten system jest przydatny nie tylko w sytuacji, gdy przyśniemy. Gdy coś innego nas zdekoncentruje, możemy nieumyślnie przestać zwracać uwagę na to, co dzieje się z samochodem. Wystarczy płaczące dziecko, któremu chcemy podać nową zabawkę. System ostrzeże nas, że opuszczamy pas ruchu i że należy skoncentrować się na prowadzeniu auta.

Drugi system właściwie na nasze bezpieczeństwo ma wpływ jedynie pośrednio. Bezpośrednio natomiast wpływa na komfort w trakcie jazdy. Mam tu na myśli prawdziwą rewolucję – Active High Beam Control. To światła długie, które oświetlają wszystko z wyjątkiem samochodów, które jadą przed nami i z naprzeciwka.

Jak to działa? Kamera zamontowana w okolicach mocowania lusterka wstecznego wykrywa światła samochodów i motocykli. Odróżnia je przy tym od neonów, odblasków latarni itp. System określa położenie pojazdów z dokładnością do 1,5 stopnia, co jest wystarczające, by z niewielką tolerancją określić ich położenie w słupie świateł długich. Za przysłanianie odpowiednich fragmentów odpowiadają cylindryczne przesłony. Potrafią one obsługiwać kilka pojazdów naraz. Pojazdy, do których się zbliżamy, system wykrywa około 300 m wcześniej, a te nadjeżdżające z naprzeciwka już z odległości 700 m.

Kiedy dowiedziałem się o takim pomyśle Volvo na początku tego roku, byłem ciekaw, w jakim koncepcie Szwedzi zastosowali tak futurystyczny wynalazek. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Active High Beam Control marka wprowadza do salonów w pierwszej połowie 2013.

Jak to działa w praktyce, mogłem się przekonać na przykładzie Volvo XC60. Miałem trochę szczęścia do warunków – na nieoświetlonej drodze z Torunia do Warszawy cały czas panowała lekka mgiełka. Dzięki temu doskonale widziałem poruszające się snopy światła. Rozwiązanie Volvo w praktyce działa dokładnie tak dobrze, jak wskazuje na to teoretyczny opis.

Światła znakomicie oświetlają obydwa pobocza, dając kierowcy szerokie pole widzenia. Przy tym zdecydowanie widoczny jest ciemniejszy obszar obejmujący samochód jadący z przodu. We mgle było dokładnie widać wycięty w świetle obszar. Prawdziwy taniec światła zaczynał się jednak dopiero wtedy, gdy z naprzeciwka wyjeżdżało auto. Widoczne było przesuwanie się ciemniejszego obszaru, który śledził nadjeżdżający samochód aż do momentu minięcia. Zaciemniony rejon przesuwał się w lewo, rozszerzał, aż w końcu osłony chowały się w górę i od dołu znowu wyjeżdżał szeroki snop światła.

Wiele osób z pewnością stwierdzi, że zanadto się tym ekscytuję, ale skuteczność i namacalność działania Active High Beam Control robi naprawdę duże wrażenie. Działa doskonale i poprawia komfort jazdy w nocy w niewyobrażalnym stopniu.

Jak już wcześniej wspomniałem, postanowiłem, że wystawię Volvo i siebie na śmiertelnie niebezpieczną próbę. Podobnego starcia nie przeżyła pewna bohaterka znanego polskiego serialu. Oto ściana, w którą postanowiłem wjechać.

Tak, to sterta kartonów. Uznałem, że mur z czerwonej cegły nie będzie dobrym rozwiązaniem. W razie niepowodzenia Volvo pewnie nie byłoby zbyt zadowolone i następnym autem ze Szwecji pojeździłbym tylko wtedy, gdybym sam je sobie kupił.

Starcie z kartonami miało na celu sprawdzenie skuteczności działania systemu City Safety, zapobiegającemu zderzeniom w warunkach miejskich. Teoretycznie jeśli różnica prędkości między Volvo a autem poprzedzającym nie przekracza 15 km/h, system powinien zapobiec kolizji. Przy różnicach na poziomie 15-30 km/h układ stara się zminimalizować ewentualne obrażenia pieszych i ryzyko uszkodzenia samochodu.

Za rejestrację sytuacji na drodze odpowiada ta sama kamera, która czuwa nad aktywnymi światłami długimi. Przekonajmy się, jak City Safety wypadło w teście praktycznym.

Udało się, system spisał się na medal. W ostatnim, trzecim przypadku nie udało się zatrzymać przed przeszkodą, ale przy tej prędkości nie byłoby to możliwe. Widać, że mimo wszystko XC60 starało się wyhamować i zminimalizować potencjalne uszkodzenia. Oczywiście auto mogłoby zacząć hamować wcześniej, tylko pytanie, czy system wtedy nie stałby się zbyt niebezpieczny w ruchu miejskim. Nikt nie chciałby, żeby jego samochód sam gwałtownie hamował z dużym wyprzedzeniem, nie dając nawet szansy na ominięcie przeszkody. Dlatego system daje jednak większą władzę kierowcy i przy wyższych prędkościach działa dopiero wtedy, kiedy zderzenie jest już nieuniknione.

Jeśli ktoś sądzi, że trochę wspomogłem system, samodzielnie hamując, od razu rozwiewam wszelkie wątpliwości. Moja prawa stopa cały czas naciskała skrajnie prawy pedał. Auto samo podjęło słuszną decyzję o hamowaniu i zrobiło właściwie wszystko, co tylko mogło, by uniknąć kolizji lub zredukować jej skutki.

Volvo należy się piątka z plusem za rozsądne wdrażanie systemów bezpieczeństwa. Gdyby tylko Szwedzi zostawili jeszcze w spokoju 5-cylindrowe motory…

7 odpowiedzi na “TEST: Systemy bezpieczeństwa Volvo XC60”

  1. Darek napisał(a):

    W końcu test systemów, które za kilka lat będą standardem, a może nawet obowiązkiem. Proponuję następny do testów Mercedes E lub S z Steering control i kilkoma innymi gadżetami. Według ADAC potrafi wyhamować przed przeszkodą z prędkości 6-km/h. Ciekawe jak sobie radzi ze skręcaniem kierownicy.

  2. bill napisał(a):

    świetny artykuł na wysokim poziomie we wszystkich aspektach, brawo Mariusz:)

  3. Krzysztof napisał(a):

    odnośnie systemu niezamierzonej zmiany pasa ruchu, to sygnalizacja z citroena C5, czyli wibrowanie fotela po prawej lub lewej stronie przy przejechaniu linii wydaje się być lepszym i skuteczniejszym rozwiązaniem.

    • Mariusz Zmysłowski napisał(a):

      Tak, to prawda, tak samo jest np. w Renault Megane, przy czym od strony komfortu lepiej oceniam odczucia z działania systemu Cytryny.

  4. Piotr napisał(a):

    viva volvo

  5. Michał napisał(a):

    „Gdyby tylko Szwedzi zostawili jeszcze w spokoju 5-cylindrowe motory…”
    Co to znaczy? Przecież ten 5-cylindrowy motor to jeden z najlepszych diesli, jakie możesz kupić! Poprzednie wypusty wykręcają ponad pół miliona km. Poza tym brzmienie 5-cylidrowego motoru jest cudowne.

Tagi: Active High beam, bezpieczeństwo, blis, city safety, hamowanie, kartony, test zderzeniowy, Volvo, xc60