TEST: Samochodowa rozrywka – CSR Classics

Aplikacje samochodowe na telefony to nie tylko pomoc dla kierowcy, ale również rozrywka. Dzisiaj bierzemy na warsztat jedną z najpopularniejszych gier motoryzacyjnych na telefony komórkowe.

Mowa o CSR Classics. Jest to specjalna odsłona gry CSR Racing, w której gracz ściga się wyłącznie z wykorzystaniem samochodów klasycznych. Strzał w dziesiątkę? Kto nie lubi klasyków? Kochamy je, ale jeśli sami nie posiadamy takiego auta, możemy z nimi obcować bardzo rzadko – na zlotach, wystawach, w muzeach czy od czasu do czasu przypadkiem na ulicy. Dlatego taka namiastka świata aut klasycznych musiała stać się hitem.

Grę pobrało już między 1 a 5 mln użytkowników w samym Google Play (jest dostępna również na system iOS). Ze 141 tys. maksymalnymi ocenami CSR Classics jest obecnie oceniane przez androidową społeczność na 4,4.

Lista aut jest długa, a każda maszyna warta jest uwagi. Znajdziemy tutaj następujące samochody:

  • Audi 100 Coupé S
  • BMW 2002ti
  • BMW 507
  • Chevrolet Camaro SS
  • Chevrolet Corvair Corsa
  • Chevrolet Corvette L46 Stingray
  • Chevrolet Impala
  • Dodge Challenger RT
  • Dodge Charger RT HEMI
  • Dodge Coronet RT HEMI
  • Dodge Dart Swinger
  • Ford Escort RS1600
  • Ford GT40 CSR
  • Ford GT40 Mk I
  • Ford Gran Torino Sport
  • Ford Mustang GT 2+2 Fastback
  • Ford Thunderbird
  • Jaguar E-Type
  • Lancia Stratos
  • Mercedes-Benz 280 SL
  • Mercedes-Benz 300 SL Gullwing
  • Mini 1275 S
  • Nissan 240Z
  • Nissan Skyline GT-R
  • Plymouth HEMI Cuda
  • Plymouth GTX HEMI
  • Plymouth Roadrunner
  • Pontiac GTO
  • Pontiac Firebird
  • Shelby Cobra 427
  • Shelby GT350R
  • Shelby GT500

Zestaw robi wrażenie. Można jedynie narzekać na niedobór aut europejskich, których wśród klasyków jest pod dostatkiem. Jak widać, na liście startowej dominują samochody amerykańskie.

Wszystkich, którzy myślą, że zabiorą te maszyny np. na Zielone Piekło bądź Silverstone, muszę rozczarować. CSR Classics to gra poświęcona wyłącznie wyścigom na 1/4 mili. Nie pobawimy się tymi autami w zakrętach i nie zasiądziemy za ich wirtualną kierownicą. Spektakl odbywa się przed naszymi oczami – starcie aut obserwujemy z boku. Dla miłośników tej gry liczy się jednak nie samo ściganie, tylko towarzysząca mu otoczka.

Grę zaczynamy od zakupu samochodu. Przy każdym kupnie do dyspozycji mamy auta oznaczone jako Loved i Unloved. Pierwsze to zadbane cacka, poddane już tuningowi i dopieszczone pod każdym względem. Drugie to auta w stanie rozpadu – karoseria jest zardzewiała, wszystkie elementy mechaniczne wymagają wymiany, jeśli chcemy się ścigać na wyższym poziomie. Innymi słowy są to ruiny, ale za rozsądną cenę. Punkt dla twórców.

Tutaj dochodzimy do sedna gry. Ścigając się, zdobywamy pieniądze, za które możemy sobie pozwolić na odrestaurowywanie auta oraz jego ulepszanie. Mając lepszy pojazd, możemy startować w bardziej wartościowych wyścigach. I tak w kółko.

Oprócz wirtualnych dolarów, za które kupimy części oraz samochody, za osiągnięcie kolejnych poziomów kierowcy zdobywamy wirtualne złoto. Tak naprawdę to właśnie to jest waluta niezbędna do gry. Niestety.

Jeśli nie mamy złota, musimy czekać, i to w wielu przypadkach. Kiedy skończy nam się paliwo (każdy wyścig pochłania określoną liczbę jednostek benzyny), żeby nie czekać 12 minut na odnowienie każdej jednostki, możemy zapłacić złotem (20 sztuk za napełnienie baku, czyli 2 złota za jednostkę). Jeśli nie chcemy czekać kilku minut na dostarczenie części do samochodu, również wymagana jest opłata. Najlepszych aut w ogóle nie kupimy za wirtualne dolary, a jedynie za złoto. Bardziej wartościowa waluta przewija się cały czas, a niestety jej źródeł jest bardzo mało.

Na tym właśnie zarabiają twórcy gry. Sama aplikacja jest darmowa, ale zrujnować nasze konto mogą mikropłatności. 300 sztuk złota kupimy za 10,87 zł, 550 za 18,14 zł, 1150 za 36,31 zł, 2500 za 72,67 zł, 9000 za 218,08 zł, a 16 500 za 363,48 zł. Szczególnie ostatnie kwoty są irracjonalne. Za to niższe nie zapewnią nam wystarczająco dużej ilości waluty, by komfortowo grać przez dłuższy czas. Właściwie zapas 300 sztuk złota nie starczy nawet na zakup niektórych samochodów.

W grze oprócz samego odnawiania aut i ścigania się znalazło się również miejsce na fabułę. Nie jest ona jednak ani trochę istotna i po 2 minutach grania wszystkie dialogi chciałoby się w ogóle wyrzucić, bo tylko spowalniają rozgrywkę i przeszkadzają. Fabuła miała zapewne ubarwić nudne wyścigi, jednak jest tylko zbędnym, przeszkadzającym dodatkiem. Być może zabieg ten udałby się, gdyby nie oklepany schemat: jesteśmy nowicjuszem, który przy współpracy z jakąś atrakcyjną damą próbuje wejść do światka nielegalnych wyścigów. Gdzieś na boku toczy się śledztwo, a my pokonujemy kolejnych członków poszczególnych gangów. Znamy to już z gier i filmów – nic nowego.

Same wyścigi zrealizowane są ładnie, ale bez szczególnych fajerwerków w kwestii rozgrywki. Mamy tu wszystko, co już znamy z innych, znacznie starszych gier na PC, konsole i telefony. Prędkość obrotową silnika staramy się utrzymać na idealnym poziomie. Gdy odliczanie od 3 do 0 się kończy, auto rusza ze sprawnością odpowiednią do tego, na jak idealnym poziomie udało się utrzymać wskazówkę obrotomierza. Później również staramy się wstrzelić ze zmianą biegów w strefy Perfect. Dodatkowo włączamy wtrysk podtlenku azotu, by auto przyspieszało jeszcze sprawniej. Znowu: nic nowego.

Po pokonaniu pierwszego gangu mamy szansę wygrać od jego bossa samochód. To jednorazowa okazja – jeśli ponownie staniemy z nim w szranki, albo zgarniamy samochód, albo tracimy 20 sztuk złota. Stawka jest wysoka, jednak kto się nie zdecyduje? Ruszamy więc do wyścigu. Zanim to jednak nastąpi, aplikacja proponuje nam wykupienie dodatkowo płatnego ulepszenia, sugerując, że bez niego będzie nam trudno zdobyć zwycięstwo. Oszczędzamy pieniądze i ruszamy do boju. Oczywiście, przeciwnik nie daje nam szans i zostajemy ze starym samochodem i ubożsi o 20 sztuk złota.

Co dalej? Musimy kupić nowe auto, by ścigać się na poziomie 2, który właśnie odblokowaliśmy. Niestety, całe pieniądze i złoto wydaliśmy przed chwilą na ulepszenia, by w ogóle móc mierzyć się z poprzednim kapitanem gangu. Musimy więc poświęcić kolejne kilkadziesiąt minut na odbudowanie budżetu, by kupić sobie stare, zardzewiałe auto.

Mój wybór padł na BMW 2002ti. Piękna maszyna, którą odbyłem tylko kilka wyścigów. Dlaczego? Gra już zdążyła mi się znudzić. I to drugi raz. Wcześniej odłożyłem ją na ponad tydzień, będąc gdzieś w połowie postępu pierwszego poziomu. Chociaż grafika jest bardzo ładna, zestaw samochodów atrakcyjny, a twórcy dorzucili do tego wszystkiego fabułę, CSR Classics jest potwornie nudną grą. Nie znajdziemy tu nic nowego, co mogłoby przyciągnąć do grania. Wyścigi na 1/4 mili na telefonie są niezwykle nużące, a oczekiwanie na kolejne maszyny w naszym garażu zbyt długie, o ile nie chcemy wydawać kilkuset złotych na wirtualną walutę. Gra byłaby znacznie lepsza, gdyby była płatna, a po jednorazowej, kilkunastozłotowej opłacie czekałaby nas już jedynie zabawa, bez konieczności zaglądania do portfela.

Ostatnim minusem tej aplikacji są jej wymagania. Na smartfonach z Androidem od 4.0 wzwyż wymaga ona 270 MB pamięci oraz minimum 1 GB RAM-u. Jeśli Wasz telefon jest w stanie obsłużyć taką aplikację, lepiej wybrać gry typu Real Racing 3. Dostępna jest w nich ogromna liczba samochodów, którymi można się ścigać na prawdziwych torach. Chociaż tam też królują mikropłatności, da się bez nich żyć, bo gra nie nudzi się tak szybko.

7 odpowiedzi na “TEST: Samochodowa rozrywka – CSR Classics”

  1. EISIYE napisał(a):

    Mikropłatności to zabiją każdy fajny pomysł.

  2. Kopyrtny napisał(a):

    Ścigałki na telefony się rzadko udają. Akcelerometr nie jest zbyt dokładny a naciskanie na ekran rzadko się sprawdza i nie jest wygodne.

    • Majk napisał(a):

      Jak jest dobra gra, to działa jak trzeba. Chociażby wspomniany Real Racing. Tylko tam też za dużo jest mikropłatności, ale już nie są aż tak problematyczne jak tutaj.

  3. Jakub napisał(a):

    Dali by na WP, na L930 lepiej by sie grało niż na iP5s – większy, ładniejszy ekran, lepszy ;>

  4. Dawid Poleszczuk napisał(a):

    samochodowa rozrywka? ta gra polega jedynie na wciskaniu w odpowiednim czasie jednego guzika. do tego auta drogie jak nie wiem.

  5. stark2991 napisał(a):

    Niestety, Real Racing też jest słabe pod względem mikropłatności

  6. Szymon napisał(a):

    Ja grałem w tą grę i podobała mi się, a mikropłatności jak benzyna można pominąć przesówając date o 1 dzień 😀
    mam nadzieje ,że pomogłem.

Tagi: android, aplikacja, auti, bmw, camaro, challenger, charger, Chevrolet, cobra, cuda, dart, dodge, e-type, escort, firebird, Ford, gra, gt40, gto, gtx, hemi, impala, Jaguar, Lancia, mercedes, mini, ocena, plymout, Pontiac, recenzja, roadrunner, shelby, sony, stratos, swinger, xperia