TEST: Rain-X Weatherbeater 2 w 1 – niewidzialna wycieraczka

Jesień i zima to zdecydowanie najgorsze pory roku dla kierowców. Na szybach rozmazuje się deszcz i deszcz ze śniegiem. Widoczność jest fatalna, a wycieraczki pracują właściwie bezustannie. A gdyby tak ułatwić sobie życie? Gdyby woda sama spływała z szyb?

A może to marzenie da się spełnić? Widok deszczu, który sam spływa z szyb bez większej pomocy wycieraczek, może się wydawać wizją wręcz utopijną. Wielkie, rozmazane krople to za to rzeczywistość, z którą mierzy się każdej jesieni wielu kierowców. Bez względu na to, czy tego dnia z chmur sączy się delikatna mżawka, której końca nie widać, czy spotkały nas silne opady, środek ułatwiający odprowadzanie wody z szyby jest na wagę złota. Przykładem takiego preparatu jest Rain-X Watherbeater 2 w 1. Płyn ten nazywany jest również niewidzialną wycieraczką. Zanim jednak sprawdzimy skuteczność jego działania, przyjrzyjmy się samemu preparatowi.

Jest on sprzedawany w wygodnej butelce z szyjką w kształcie rękojeści z dwufunkcyjnym spryskiwaczem. Innymi słowy, wygląda jak większość przeciętnych płynów do szyb. Końcówka z dyszą pozwala na zablokowanie strumienia, tryskanie dużym strumieniem i rozpryskiwanie mgiełki. Największą wydajność zapewnia ostatni sposób nanoszenia. Umożliwia on całkowite pokrycie szyby, a jednocześnie nie wymaga użycia dużej ilości płynu.

Rain-X 2 w 1 to oczywiście nie tylko „niewidzialna wycieraczka”, ale również płyn do mycia szyb. Zatem nanosząc powłokę ułatwiającą odprowadzanie wody, możemy również umyć szybę. Płyn nie zostawia smug, więc również w tej roli sprawdza się bardzo dobrze. To jednak tylko skromny dodatek do wspomnianej wcześniej powłoki.

Przednia szyba po nałożeniu Rain-X i zalaniu wodą

Zgodnie z instrukcją środek należy rozpylić bezpośrednio na szybę. Nie można więc zwilżyć nim ścierki i przetrzeć nią okna. Po pokryciu szyby mgiełką z preparatu należy go zetrzeć ręcznikiem papierowym, ściereczką bawełnianą lub z mikrofibry. Z kilku przeprowadzonych prób wynika, że najlepiej wstępnie przetrzeć szybę zwykłą, materiałową ścierką, a pozostały cienki film zetrzeć gąbką pokrytą irchą.

I to właściwie koniec. Nałożenie jednej, skutecznej warstwy na przednią szybę zajmuje około 5 minut. Jest to szybkie i proste. Na dodatek nie trzeba mieć żadnych dodatkowych, specjalistycznych preparatów.

By sprawdzić faktyczną skuteczność Rain-X, pokryliśmy nim całą przednią szybę oraz próbnie pół szyby bocznej. Drugą połowę powierzchni kontrolnej po prostu przetarliśmy zwykłym preparatem do czyszczenia szkła.

Wreszcie przyszły pierwsze deszcze. W tym roku jesień długo kazała czekać na opady. Już od zewnątrz było widać, że krople deszczu inaczej układają się na warstwie ochronnej. Woda rozbija się na znacznie mniejsze, regularne kropelki. Okazało się, że taka warstwa deszczu w ogóle nie przeszkadza w jeździe. Oczywiście lepiej było po przetarciu szyby wycieraczkami, ale należy zaznaczyć, że przy odpowiednim oświetleniu dałoby się jechać samochodem bez ich używania.

Po lewej: bez Rain-X; po prawej – po nałożeniu Rain-X

Najlepsze było jednak dopiero przed nami. Po przekroczeniu około 50-60 km/h pojedyncze kropelki zaczęły powoli przemieszczać się wraz z podmuchem powietrza opływającego samochód. Bardzo szybko zbierały się one w większe krople, które szybko były odprowadzane w stronę dachu. W ciągu kilku sekund na szybie zostały zaledwie ślady wody. Na powierzchni kontrolnej na bocznej szybie było to jeszcze bardziej widoczne. Dzięki możliwości porównania z nieprzygotowaną częścią można było łatwo się przekonać, że różnica jest naprawdę duża. Z powierzchni pokrytej Rain-X wiatr niemal całkowicie zdmuchnął wodę, tymczasem na niezabezpieczonym fragmencie wciąż zalegały grube krople, które wcale nie miały zamiaru zniknąć z szyby.

Rain-X oczywiście nie zastąpi wycieraczek. Z ich używania można zrezygnować, jeśli pada niezbyt mocny deszcz lub mżawka. Jednak przy większych opadach wycieraczki są niezastąpione. Warto jednak zaznaczyć, że preparat znacznie ułatwia im odprowadzanie wody z szyby. Już po jednym ruchu szyba jest praktycznie całkowicie oczyszczona z deszczu. W zależności od stopnia zużycia wycieraczek na szybie może pozostawać film wodny. Cieniutka warstwa mikrokropel nie przeszkadza jednak kierowcy.

Gdzie warto zastosować Rain-X? Właściwie na każdej szklanej powierzchni w samochodzie. Nikomu oczywiście nie trzeba tłumaczyć zalet płynących z pokrycia tym płynem przedniej szyby. Komfort jazdy w deszczu wyraźnie się poprawia – woda jest odprowadzana znacznie skuteczniej. Na bocznych szybach dobrze jest mieć warstwę tego płynu ze względu na poprawę widoczności lusterek, bez względu na siłę opadów.

Naniesienie Rain-X na tylną szybę najbardziej docenią kierowcy hatchbacków, SUV-ów oraz innych pojazdów, w których mgiełka spod kół utrudnia obserwowanie otoczenia przez wewnętrzne lusterko wsteczne. Nie wyeliminuje ona co prawda konieczności używania wycieraczki, ale znacznie przyspieszy proces oczyszczania okna z wody.

Bardzo ważna jest też żywotność powłoki. Po jej naniesieniu można śmiało używać wycieraczek i spryskiwaczy. Nie przeszkadza też umycie auta na myjni bezdotykowej za pomocą chemii. Rain-X i tak utrzymuje się na szybie i dodatkowo ułatwia osuszenie okien po myciu.

Żółte opakowanie ze spryskiwaczem zawiera 500 ml płynu. Po nałożeniu go na dwa auta zostało go jeszcze około 4/5 objętości. Można przypuszczać, że jedna butelka powinna wystarczyć na jeden samochód na cały sezon jesienno-zimowy. Oczywiście zależy to między innymi od częstotliwości opadów.

W Internecie półlitrowe opakowanie kosztuje od 18 do około 25 zł. To przystępna cena, jeśli weźmiemy pod uwagę komfort, jaki daje kierowcy jadącemu w deszczu Rain-X Weatherbeater 2 w 1. Oczywiście, nawet jeśli stosujemy takie preparaty, zawsze warto mieć sprawne wycieraczki, uzbrojone w niezniszczone pióra. To szczególnie ważne, jeśli chcemy podróżować bezpiecznie i wygodnie.

4 odpowiedzi na “TEST: Rain-X Weatherbeater 2 w 1 – niewidzialna wycieraczka”

  1. Grzegorz Winiarski napisał(a):

    Bezedury. RainX świetnie nadaje się na szyby boczne, lusterka tył, pokrywam nim również panoramiczny szklany dach. Raz w życiu pokryłem szybę czołową i bardzo tego żałowałem. RainX jest za słabym repellentem na szyby przednie – działa dopiero od ok 50 km/h, przez co nie nadaje się wcale do jazdy w mieście (gdzie średnia to 20 km/h). Ponadto, po przetarciu wycieraczką zostawia smugi, które wcale szybko nie znikają i bardzo mocno ograniczają widoczność (jak bardzo gęsta mgła). Tak więc polecam szybę czołową pokrywać jedynie poza zasięgiem działania wycieraczek. Ponadto od wersji w sprayu (która jest rozcieńczona) lepsza jest w ta płynie – buteleczka kosztuje od 18 do 25 PLN i jest dostępna w hipermarketach. Najlepiej nakładać ją wacikiem kosmetycznym – dwie warstwy aż do zmatowienia, zostawić na 15 minut, przepolerować mikrofibrą i resztki zetrzeć papierowym ręcznikiem. Działa przez ok 2-3 miesiące.

  2. Hary napisał(a):

    Inwestycja nie jest duża, można wypróbować czy to coś jest faktycznie warte. Ciekawe jak w zimowych warunkach się to spisze.

  3. wek napisał(a):

    Płyn myjący z rozcieńczoną powłoką polimerową….czym tu się zachwycać ?? Nie lepiej zastosować raz w roku profesjonalny nanoimpregnat do szkła z odpornością na ścieranie ?

  4. smile napisał(a):

    http://www.h2onanotechnology.pl znalazłem profesjonalne produkty nano z właściwościami 2 generacji jak piszą …

Tagi: deszcz, hydrofobowy, jesień, krople, niewidzialna wycieraczka, preparat, płyn, płyn do szyb, rain-x, szyby