TEST: Nowy Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG
TEST: Nowy Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG
2016-11-21 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/test-nowy-volkswagen-tiguan-2-tdi-dsg?categoryName=twoj-samochod
Zespół AXA
852 284

21 listopad 2016

TEST: Nowy Volkswagen Tiguan 2.0 TDI DSG

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Segment SUV-ów pęka w szwach. Propozycji jest tak dużo, że producenci zaczynają skracać odstępy między premierami a liftingami, by cały czas utrzymywać świeżą gamę. Tiguan poprzedniej generacji był na rynku stosunkowo długo i teraz wreszcie przyszedł dla niego następca. Sprawdziliśmy, jak jeździ ten świeży crossover.

Pod względem wyglądu Tiguan zmienił się wyraźnie względem poprzednika, ale i tak nie można tego nazwać rewolucją, ponieważ design tego wozu pozostał zbliżony do tego, co znamy już z innych aut Volkswagena. Kształt lamp, przetłoczenia i wszystkie elementy charakterystyczne, są tu przeniesione z Passata. Oczywiście nie był to przeszczep jeden do jednego, ale podobieństwo jest tu ewidentne.

To samo stało się z wnętrzem. Dla kogoś, kto do tej pory jeździł poprzednim Tiguanem to spora zmiana, po której będzie mocno brakować licznych, indywidualnych nawiewów. Jednak, jeśli znamy dobrze inne nowe Volkswageny, nie zobaczymy tu nic nowego.

Egzemplarz testowy miał czarną kabinę, która może i była elegancka, ale średnio pasowała do crossovera, kierowanego między innymi do młodych ludzi. Brakuje tu trochę kolorów, które na szczęście dostępne są w ofercie Volkswagena.

W tych czarnych powierzchniach VW wszczepił szereg nowoczesnych rozwiązań. Nie zabrakło tu między innymi wirtualnego kokpitu, który podbija nieustannie kolejne katalogi niemieckiego producenta. Wyświetlacz, który zastępuje zegary może nie pasować osobom z zamiłowaniem do analogowej motoryzacji. Jest to jednak bardzo praktyczne i czytelne rozwiązanie.

Cyfrowe zegary można elastycznie dostosować do swoich potrzeb. Mogą one prezentować zarówno podstawowe dane w klasycznym widoku, jak i nawigację, kompas, kąt skręcenia kół, szczegółowe dane dotyczące zużycia paliwa i cały ogrom innych informacji. Jednocześnie wirtualny kokpit nigdy nie jest przeładowany treścią. Widoki podzielone są tematycznie, dlatego zawsze pod ręka mamy wyłącznie to, czego potrzebujemy, czy to nawigację, czy parametry terenowe.

Jak zawsze w Volkswagenie, ergonomia jest bezbłędna. Pozycja kierowcy jest wygodna, wszystko jest pod ręką, nawet pozornie duża kierownica dobrze leży w rękach. Będąc obiektywnym, trudno jest tu cokolwiek zarzucić inżynierom z Niemiec. Do tego dochodzi spora ilość miejsca z tyłu. Może dla kompletu w postaci trójki osób będzie nieco za ciasno na dłuższą podróż, ale dwie osoby mogą jechać na dłuższym dystansie w bardzo komfortowych warunkach.

Dla osób siedzących na tylnych miejscach Volkswagen przygotował w Tiguanie specjalne stoliki. Nie są to jednak jedynie wyciągane, płaskie podstawki. Mają one wysuwane, otwierane uchwyty na napoje oraz system zapadkowy, dzięki któremu stolik nie schowa się, gdy mocniej się o niego oprzemy. Dzięki temu, może w warunkach odbiegających od restauracyjnych, ale możemy skonsumować tu niewielki posiłek, nie obawiając się, że strącimy kubek z kawą na podłogę.

Bagażnik Tiguana rozmiarami przypomina kufer auta kompaktowego. Jest ustawny i – jak to bywa w crossoverach – umiejscowiony dosyć wysoko. W bagażniku Tiguana dodatkowo znajdziemy przycisk do wysuwania haku holowniczego. Niestety, w naszym egzemplarzu nie działał on bezbłędnie. Po zwolnieniu blokady, zatrzymywał się na elemencie atrapy zderzaka. Normalnie powinien wysunąć się i dać się łatwo zablokować ręką. Tutaj trzeba było mu pomóc, lekko odginając plastik pod autem.

Pod maską naszego testowego modelu pracował 2-litrowy turbodiesel o mocy 150 KM. To agregat w zupełności wystarczający do jazdy w mieście i w trasie, a także do dynamicznych podróży po bezdrożach. Moc z niego trafiała na cztery koła za pośrednictwem skrzyni automatycznej dwusprzęgłowej DSG. To zestaw wręcz stworzony dla tego auta. Jest komfortowy i dynamiczny jednocześnie. Tiguan nie potrzebuje niczego więcej.

W terenie crossover Volkswagena radzi sobie bardzo dobrze jak na wóz o niekoniecznie terenowej geometrii. Zwisy ma co prawda krótkie, ale kąt rampowy, nawet w wersji z pakietem Offroad jest daleki od ideału. Jest jednak wystarczający do tego, by zjechać z drogi i zabrnąć w bezdroża. To samochód dobry na małą, weekendową przygodę, wycieczkę nad jezioro, do lasu, czy po prostu na łono natury w miejsca, w które zwykłym kompaktem nie dojedziemy.

Ceny Volkswagena Tiguana w Polsce zaczynają się od 97 980 zł w wersji Trendline ze 125-konnym silnikiem 1.4 TSI. Napęd, który pracował w testowym wozie, wymaga znacznej dopłaty. 2-litrowy TDI o mocy 150 KM, DSG i 4Motion startują od 140 580 zł. Za pakiet Offroad zapłacimy dodatkowo 680 zł. Jest jednak pewne „ale”. Jest on oferowany wyłącznie z najwyższym poziomem wyposażenia Highline. Tiguan z tym zestawem dodatków i opisanym wyżej zestawem napędowym kosztuje 155 080 zł.

Jak widać, urosła nam niemała kwota. Czy Tiguan jest jej warty? Z pragmatycznego punktu widzenia, dla kogoś, kto nie jeździ regularnie w lekki teren, to zbędny wydatek. Za tę kwotę dostaniemy bardzo bogato wyposażonego Golfa lub nawet Skodę Superb. Jeśli jednak lubimy czasem pojechać tam, gdzie zwykłe auta wjechać nie potrafią, crossoverem Volkswagena zrobimy to w komfortowych warunkach.