TEST: Lina holownicza Zymex

Ktokolwiek z Was ma linkę holowniczą w samochodzie czy liczycie tylko na lawety? Jeśli należycie do wąskiej grupy zaradnych i samodzielnych kierowców, to z pewnością będziecie szukać dobrej linki. Taką miałem okazję testować.

Każdy, kto choć raz miał awarię w trasie i szukał kogoś z linką holowniczą, od takiej przygody wozi własną w bagażniku. Na szczęście przydaje się bardzo rzadko (i oby nigdy się nie przydała), ale gdy jest potrzebna, okazuje się, że naprawdę trudno znaleźć kogoś, kto taką linkę ma. I powstaje problem, bo nie wiadomo skąd ją wziąć, a nawet jeśli, to jaką?

Nie testowałem różnych produktów w celach porównawczych, tylko zrobiłem przegląd ofert w różnych sklepach. Zwiedziłem stacje benzynowe, sklepy motoryzacyjne, a także takie, które oferują części do maszyn rolniczych i narzędziowe, z supermarketami włącznie. Świetna praca przedstawicieli handlowych albo popularność produktu sprawiła, że w każdym – dosłownie – z wyżej wymienionych miejsc trafiłem na ten produkt. Postanowiłem go kupić i sprawdzić, czy jest wart wydania 30-40 zł.

Mimo że produkt jest wszędzie taki sam, jego ceny bywają różne. W najtańszych sklepach kosztował ok. 30 zł, na stacjach benzynowych – ok. 40 zł. Jeśli zrezygnować z foliowej torebki i wiedzy o tym, kto jest producentem, można zapłacić nawet mniej niż 20 zł. Taśma/pas została wyprodukowana przez firmę ZYMEX z Bydgoszczy, mającą 20 lat doświadczenia w branży. Produkt ma 5 ton wytrzymałości i 5 metrów długości, o czym zresztą świadczy dopisek 5T. Celowo posłużyłem się określeniami „pas” i„taśma”, bo linka to nie jest i nigdy nie będzie, chyba że ktoś potrafi zamienić poliester w stalowe druciki. Czy to wada? Nie. Pasy tego typu mają więcej zalet niż liny stalowe.

Przede wszystkim bezpieczeństwo. W razie zerwania nie ma mowy o bardzo niebezpiecznym wystrzale zerwanym fragmentem w stronę osób postronnych, co w przypadku linek stalowych niestety się zdarza. A nawet jeśliby do tego doszło, to czym wolelibyście dostać w twarz: szmacianym pasem czy stalową linką?

Druga sprawa to praktyczność, która jest największą zaletą pasów na co dzień. Ładnie zwinięty pas zajmuje niewiele miejsca i właściwie zmieści się w większości schowków dodatkowych, jakie można spotkać w bagażnikach współczesnych samochodów. Tego samego nie można powiedzieć o linkach o takiej długości, które po kilkukrotnym użyciu mogą wyglądać jak zdechłe, uschnięte węże. Pasy bez względu na stan techniczny, brud czy wiek zawsze można zwinąć w kłębek. A skoro już wspomniałem o wieku, to linki stalowe z czasem nie tylko pochłaniają trudny do usunięcia brud, ale także rdzewieją, jeśli nie są właściwie przechowywane. Ostatnią zaletą jest waga produktu. Jedynymi stalowymi elementami testowanej taśmy są zaczepy/haki.

Opisując produkt, trudno oprzeć się jego urokliwemu kolorowi, ale ważniejsza jest konstrukcja. Poliestrowy podwójny pas z dodatkowymi czarnymi przeszyciami, wzmacniającymi jego konstrukcję na całej długości, wygląda solidnie mimo niewielkiej grubości. Jedyne, co mi się nie spodobało, to zawiązanie haków, które sprawiało, że na uchach pas był obustronniezagięty. Tego typu zagięcia nie powinny wpływać na solidność pasa, ale wyglądają nieestetycznie.

Estetycznie wyglądają natomiast same haki. Na pierwszy rzut oka wydają się duże, ale sprawdziłem, że pasują do standardowego ucha holowniczego każdego samochodu. Ich dodatkową zaletą są blokady uniemożliwiające wypięcie się z ucha, co również wpływa na bezpieczeństwo w razie zerwania.

Na szczęście test nie wykazał chęci do zerwania nawet podczas porządnego szarpania autem. Zaletą w takim przypadku jest jego długość i mocno jaskrawy kolor, dzięki czemu widać go nawet późną wieczorową porą w lusterku wstecznym pojazdu holującego.

Podsumowując: dostępny w praktycznie każdym sklepie z akcesoriami motoryzacyjnymi (i nie tylko) pas holowniczy firmy ZYMEX jest produktem wartym polecenia ze względu na praktyczność i łatwość w użyciu, a także wygląd, który nie przerazi nawet w bagażniku wartego kilkaset tysięcy złotych auta.

Tym z Was, którzy nie czują się na siłach, aby samodzielnie holować samochód, zwłaszcza po wypadku lub niespodziewanej awarii – polecamy wykupienie niedrogiego ubezpieczenia Assistance. Zapewni nam ono naprawę pojazdu na miejscu zdarzenia, a jeśli ta nie będzie możliwa – jego holowanie do warsztatu lub miejsca zamieszkania kierowcy.

3 odpowiedzi na “TEST: Lina holownicza Zymex”

  1. Para Friv napisał(a):

    Actually it looks pretty impressive, and definitely safe. I love hiking with my friends and family every Christmas, this device would be useful. I will have to shop for one.

  2. Michalko_81 napisał(a):

    Dotąd dwa razy i to w krótkich odstępach czasu musiałem się brać za holowanie auta – cóż, nie należy to do przyjemności, zwłaszcza jak linka się zerwie, a właśnie raz mi się to zdarzyło. Jeśli hol odbywa się przy natężeniu ruchu może dojść do wypadku, fatalna sprawa. Dlatego nie idę na kompromisy i wożę ze sobą linkę kupioną w muntech24, przynajmniej wiem, że spełnia wymogi i jest naprawdę wytrzymała. Liny z tego źródła mają wiele ciekawych zastosowań i już wcześniej na którymś z forów motoryzacyjnych wyczytałem, że do holowania są w sam raz. I to się potwierdza.

    • zixxo napisał(a):

      Pełna zgoda, znam sklep i sądzę że ich towary są pierwszorzędne jak chodzi o liny różnego typu. Oferta bardzo profesjonalnie skompilowana i ceny bardzo ok jak na tak wysoką jakość https://muntech24.pl/pl/c/Liny-i-sznury/87. Także używam liny od nich jako holowniczej, znalazłem w sieci instrukcję jak przygotować linę do takich zastosowań. Jak na razie użyłem jej jeden raz, za to holowanie było na dłuższym dystansie i spisała się bez zarzutu.

Tagi: assistance, hol, Holowanie, laweta, lina, lina holownicza, linka, zymex