TEST: Kia Rio 1,4 WGT XL – na podbój Europy

Kia w ciągu ostatniej dekady powoli weszła na europejski rynek. Szczytem ekspansji są ostatnie lata. Samochody, na które jeszcze do niedawna patrzyliśmy nieufnie, przy zakupach celując głównie w europejską konkurencję, obecnie nie mają już żadnych kompleksów i stają do walki o szczytowe pozycje na rynku. Czy Kia Rio ma szansę zawalczyć o podium?

Segment B jest okupowany w Europie przez bardzo silną stawkę. Należą do niej między innymi Opel Corsa, Volkswagen Polo, Fiat Punto, Ford Fiesta, Renault Clio, Peugeot 208 i królująca w Polsce Škoda Fabia. Kia nie bała się odważnie kreślić linii na szkicach Rio i dzięki temu auto wygląda bardzo nowocześnie. Z zewnątrz sprawia wrażenie godnego konkurenta dla powyższej ekipy.

Testowy egzemplarz został postawiony na dużych felgach. Przednie światła wyposażono w LED-y do jazdy dziennej, a tylne lampy zaprojektowano tak, by ich kształt wyraźnie odznaczał się po zmroku. Na dodatek nadwozie Rio aż kipi od przetłoczeń, które nadają niedużej bryle dynamikę.

Wnętrze to kolejne pozytywne zaskoczenie. Użyte materiały są naprawdę dobrej jakości jak na auto segmentu B. Tworzywa na desce rozdzielczej zaskakują miękkością. Wszystko jest przyjemne w dotyku, a na dodatek dobrze wygląda. Ergonomia również stoi na dobrym poziomie. Obsługa wszelkich instrumentów jest intuicyjna. Nie wymaga przyzwyczajania się czy szukania przycisków i pokręteł po zakamarkach wnętrza.

Sądzę, że Rio jest najlepszym dowodem na to, że próby ustalania, czy Kia dogoniła Europę czy nie, są już nie tylko bezsensowne, ale wręcz niesprawiedliwe. Koreańczycy pokazali, że są w stanie dotrzymać kroku konkurencji, która jeszcze do niedawna uważana była za z założenia lepszą. Kii to wszystko udało się osiągnąć tak naprawdę w kilka lat.

Odłóżmy teraz na bok ogólniki i spróbujmy zagłębić się w szczegóły. Może jednak Rio nie jest samochodem bez wad?

Dla kierowcy zajmującego miejsce we wnętrzu w pierwszej kolejności nie są istotne gadżety takie jak tempomat czy odtwarzacz MP3. To schodzi na drugi plan, jeśli auto jest niewygodne. Miałem okazję przekonać się jak mało kto, że Rio gwarantuje bardzo dobry komfort. Kilkusetkilometrowa trasa, kilka godzin na załatwienie spraw, później 5 godzin snu na fotelu kierowcy i kilkusetkilometrowy powrót do domu – ten cykl powinien obnażyć wszelkie niedoskonałości foteli i kabiny. Tymczasem po powrocie wcale nie miałem dosyć Rio. Nie odczuwałem bólu pleców ani rąk. Być może to zasługa przyzwoitej elastyczności miejsca pracy kierowcy. Regulowana wysokość foteli, wysunięcie i wysokość zagłówków, regulowana kierownica – do szczęścia nie potrzeba nic więcej.

W trasie oprócz wygodnego stanowiska pracy doceniłem też tempomat oraz przyzwoite audio. Ze względu na upały nie bez znaczenia była również skuteczna klimatyzacja. Nie można jednak zapomnieć, że na pokładzie miejsce powinno być nie tylko dla kierowcy. Z tyłu w miarę wygodnie mogą podróżować dwie dorosłe osoby. Oczywiście Rio daleko do Mercedesa klasy S, ale jasne jest, że w samochodzie segmentu B tylna część kabiny nie będzie salonem.

Bagażnik Kii Rio ma przyzwoitą pojemność. Trzyosobowa rodzina powinna zabrać się tym autem na wakacje bez większych problemów. Minus należy się tylko za łamaną podłogę w kufrze. Twórcy Rio uznali prawdopodobnie, że sztywna podłoga byłaby trudna do wyjęcia. To komplikowałoby dostęp do koła zapasowego. Dlatego po wrzuceniu pierwszego ciężkiego przedmiotu do bagażnika można się przestraszyć, że właśnie złamaliśmy podłogę.

Co trafiło pod maskę testowej Kii Rio? Koreańskie auto, z którym spędziłem kilka dni, zostało wyposażone w wysokoprężny silnik o pojemności 1,4 l, rozwijający 90 KM. Z jednej strony jest to motor w zupełności wystarczający dla tego samochodu. Jednak były takie chwile, kiedy pod stopą brakowało około 20 koni. Nie jest to duży niedobór, ale komfort podróżowania, szczególnie po jednopasmówkach bez pobocza, byłby lepszy.

Może 1,4-litrowy diesel nie jest demonem prędkości, ale nie rozczaruje, gdy przyjdzie do wizyty na stacji benzynowej. Oszczędna jazda w mieście powinna przynieść spalanie na poziomie 6,5 l/100 km. Trasa składająca się głównie z autostrad i dróg ekspresowych może nie jest żywiołem niedużego silnika o zapłonie samoczynnym, ale nie wywołuje wiru w baku. Nawet jadąc z prędkością około 130-140 km/h, można uzyskać zużycie paliwa na poziomie 5,2 l oleju napędowego na 100 km. Najlepszy wynik udało mi się jednak osiągnąć na trasie nieobejmującej dróg szybkiego ruchu. Na obszarze niezabudowanym, gdzie najczęściej jeździ się z prędkością około 90 km/h, Rio spaliło 4,1 l/100 km. To bardzo dobry wynik, który wcale nie wymagał specjalnych wyrzeczeń.

Na korzyść Kii Rio przemawia nie tylko oszczędność silnika, ale również uniwersalność skrzyni biegów. Niższe przełożenia są zestopniowane idealnie do miasta. Piąty i szósty bieg można wrzucić dosyć wcześnie, ale jednocześnie pozwalają one na rozpędzenie auta do znacznie wyższych prędkości niż miejskie.

Dobre wrażenie zrobiło na mnie również prowadzenie Rio. Może nie jest to jeszcze ideał rodem z Forda Fiesty, ale zapewnia przyzwoity komfort i pewność prowadzenia. Gdyby jednostka była nieco mocniejsza, Kia Rio mogłaby dawać sporo frajdy z jazdy.

Na koniec zostaje jak zawsze kwestia ceny. Trzydrzwiowe Rio można mieć już za 39 990 zł. To rozsądna propozycja. Testowy egzemplarz kosztuje jednak więcej – około 60 000 zł.

Testowany egzemplarz: Kia Rio 1,4 WGT XL

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, Turbodoładowanie
Rodzaj paliwa: Olej napędowy
Ustawienie: Poprzecznie
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1396 cm3
Stopień sprężania: 17
Moc maksymalna: 90 KM przy 4000 rpm
Moment maksymalny: 220 Nm przy 1500-2750 rpm
Objętościowy wskaźnik mocy: 64,3 KM/l
Skrzynia biegów: 6-stopniowa manualna
Typ napędu: Przedni (FWD)
Hamulce przednie: Tarczowe
Hamulce tylne: Bębnowe
Zawieszenie przednie: Kolumna McPhersona
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Układ kierowniczy: Zębatkowy, wspomagany
Średnica zawracania: 10,52
Koła, ogumienie przednie: 205/45 R17
Koła, ogumienie tylne: 205/45 R17

Masy i wymiary

Typ nadwozia: Hatchback
Liczba drzwi: 5
Współczynnik oporu Cd (Cx): 0,33
Masa własna: 1164 kg
Stosunek masy do mocy: 12,9 kg/KM
Długość: 4045 mm
Szerokość: 1720 mm
Wysokość: 1455 mm
Rozstaw osi: 2570 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1521/1525 mm
Prześwit (przód/tył): b.d.
Pojemność zbiornika paliwa: 43 l
Pojemność bagażnika: 288 l

Specyfikacja użytkowa

Ładowność maksymalna: 526 kg
Maksymalna masa holowanej przyczepy: b.d.

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 14,2 s
Prędkość maksymalna: 172 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 4,9 l/100 km 6,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 3,7 l/100 km 4,1 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 4,1 l/100 km
Emisja CO2: 109 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: 5 gwiazdek

Cena

Testowany egzemplarz: ok. 60 000 zł
Model od: 39 990 zł
Wersja silnikowa od: 47 990 zł

2 odpowiedzi na “TEST: Kia Rio 1,4 WGT XL – na podbój Europy”

  1. Kosi napisał(a):

    Fajny, oryginalny.

  2. uatabambam napisał(a):

    Może to nie Ford Focus, ale Fordów jest tyle, że warto sie jakoś
    wyróżnić.

Tagi: 1.4, 2013, bagażnik, cena, Cennik, diesel, Dynamika, Galeria, Kia, nowy, Opinie, parametry, raport spalania, recenzja, rio, trasa, WGT, wnętrze, wyposażenie, XL, zużycie paliwa