Komentarze wyłączone

TEST: Jedzenie w drodze – Statoil

Po odwiedzeniu gastronomicznych działów stacji BP oraz Orlen przyszedł czas na Statoil. Sprawdzimy między innymi, jak smakuje najtańszy hot dog, jakiego można kupić na stacji benzynowej w Polsce.

Jak zawsze komponujemy duży zestaw, z potencjałem do nasycenia dwóch dorosłych osób. Staramy się dobrać składniki tak, by maksymalnie zbliżyć ten komplet do poprzednich. Mamy więc hot doga największego i najmniejszego, zapiekankę, grillowaną kanapkę, kawę, herbatę, ciastko, babeczkę oraz dodatkowo cheeseburgera. I tu przychodzi pierwsze zaskoczenie – wszystko kosztowało 39,98 zł. To znacznie mniejsza kwota niż na poprzednich stacjach, szczególnie mając na uwadze rozmiary posiłku.

Miłą niespodzianką jest też pakowanie jedzenia na wynos. Statoil jest przygotowany na to, że ktoś może chcieć zabrać całość zamówienia do samochodu. Wszystko było zapakowane bezpiecznie, łącznie z kubkami z napojami, które można wziąć w kartonowej, 4-miejscowej wytłoczce. Sympatyczna pani, która realizowała zamówienie, nie pożałowała nam papierowych torebek, więc całość mogliśmy przewieźć bezpiecznie, bez ryzyka ubrudzenia białej, skórzanej tapicerki w naszym tymczasowym transporterze – Peugeocie 308.

Konsumpcję zaczęliśmy od tego, co ciekawiło nas najbardziej, czyli od małego hot doga za 2 zł. Cóż, jedno można o nim powiedzieć na pewno: faktycznie jest mały. Ma 14 cm długości. Ale czy jest tani? Nie, jeśli weźmiemy pod uwagę jego rozmiary. Nie znaczy to też, że jest drogi. Gdyby go powiększyć do rozmiarów przeciętnego małego hot doga z innych stacji benzynowych i proporcjonalnie podnieść cenę, dostalibyśmy przekąskę o cenie i objętości zbliżonej do konkurencji. Ten malec to raczej nieduża i smaczna przekąska, która doskonale sprawdzi się, jeśli w drodze zaczyna Was łapać głód i chcecie coś szybko przekąsić, ale nie najadać się, bo właśnie pędzicie na obiad do babci. Do najmniejszego hot doga na polskich stacjach benzynowych oferowana jest gama sosów, w tym ketchup, musztarda i sos czosnkowy.

Na drugim biegunie jest hot dog w rozmiarze XXL, który kosztuje 6,49 zł i mierzy 25 cm. To już solidny przykład tego klasyka fast foodów. Kabanos w tym hot dogu jest duży, bułka dobrze grillowana na chrupiąco, a szeroki wybór sosów doskonale uzupełni smak. Należy zwrócić szczególną uwagę na sos amerykański. Zazwyczaj jeśli w takich miejscach coś jest według opisu ostre, to znaczy, że możemy spodziewać się potrawy lekko pikantnej. Inaczej jest w przypadku wyżej wspomnianego sosu. Jest on faktycznie bardzo ostry, więc zaspokoi potrzeby wszystkich miłośników prawdziwie pikantnych potraw. Osobom z delikatnym podniebieniem odradzam ten dodatek.

Hot dog XXL ma również swoją alternatywę. W podobnej cenie możemy otrzymać białą kiełbaskę w bułce rozcinanej, a nie drążonej, więc każdy powinien znaleźć coś dla swojego podniebienia.

Kolejnym klasykiem, którego nie mogliśmy nie spróbować, była zapiekanka. To już chyba reguła, że jest to najmniej zachęcająca propozycja z całego menu. Salami było smaczne, sama zapiekanka, kosztująca 6,50 zł i mierząca 26 cm, była wystarczająca, by się nasycić, ale nic poza tym. Podobnie jak u konkurencji brakuje większej porcji ciągnącego się, żółtego sera.

W przeciwieństwie do Orlenu i BP Statoil serwuje swoje kanapki nie w bagietce, ale w czymś w rodzaju pity. Kanapka jest też nieco inaczej wykonana. Nie ma w niej mnóstwa warzyw, jest za to spora porcja smacznego kurczaka i dobrego sosu. Ta przekąska kosztuje 4,99 i mierzy 14 cm średnicy. Przy takiej cenie jest to jedna z najlepszych propozycji w menu. Co prawda jej nazwa: Kanapka Do Syta jest trochę na wyrost, bo raczej nie najemy się nią tak jak obiadem, ale z pewnością zaspokoimy średni głód. Każdemu, kto ma dosyć hot dogów i chciałby zjeść coś smacznego za stosunkowo nieduże pieniądze, możemy polecić właśnie tę pozycję.

Ostatnim składnikiem dania głównego jest cheeseburger. Kosztuje on 8 zł, a jego średnica wynosi 12 cm. Cheeseburger ze Statoilu jest kolejną świetną alternatywą dla hot dogów. Tą grillowaną kanapką z solidną porcją mięsa, warzywami i sosem można się już dobrze najeść. Warto dodać, że jest znacznie lepsza niż cheeseburgery oferowane w najpopularniejszych sieciach fast foodowych w Polsce. Jej walory smakowe powinny zadowolić podniebienie każdego podróżnego.

Teraz czas na deser. Podobnie jak BP, a jednocześnie w przeciwieństwie do Orlenu, Statoil oferuje dosyć różnorodne menu słodkości. My zdecydowaliśmy się na muffina czekoladowego oraz duże czekoladowe ciastko, podobne do tego z BP. Do tego zamówiliśmy latte oraz herbatę za 5 zł. Kupując słodkości w zestawie z kawą, można liczyć na 2-złotowy rabat.

Muffin o średnicy 7 cm był bardzo dobry, znacznie lepszy niż ten oferowany na Orlenie. Przypominał on smakiem i fakturą czekoladowe domowe wypieki. Plus należy się też za grube, słodkie kawałki czekolady.

Ciastko o średnicy 11 cm jest bardzo podobne do tego, którego próbowaliśmy na BP. Smakuje jednak zupełnie inaczej. Nie jest tak kruche i mniej słodkie, co dla wielu osób z pewnością będzie zaletą. Szczególnie dla tych, którym przypadnie rola odkurzenia samochodu po podróży.

Kawę oraz herbatę parzy się samodzielnie. Można dodać sobie dla smaku syropu lub posypki. Do tego Statoil oferuje herbatę w różnych smakach. Sami możemy zdecydować, czy chcemy przykrywkę i podstawkę, czy nie. Objętość obydwu napojów wynosi 300 ml, ale za dopłatą można zamówić większe latte XXL.

Do tej pory Statoil wypadł najlepiej. Stacja jest bardzo dobrze przygotowana na wydanie posiłku na wynos. Jedzenie było bardzo smaczne i było go pod dostatkiem. Warto też pamiętać o przystępnych cenach. Statoilowi wystawilibyśmy w skali szkolnej 5 z plusem. Na szóstkę, podobnie jak inne stacje, musi sobie jeszcze zapracować poprawą nieszczęsnej zapiekanki.

Na tym nie koniec naszej gastronomicznej wycieczki po stacjach benzynowych. Już za tydzień odwiedzimy Shella. Was natomiast zachęcamy do dodawania w komentarzach miejsc, w których warto się stołować w drodze, jak również wskazywania lokali, których lepiej unikać.

Zobacz również:

Test: jedzenie w drodze – BP

Test: jedzenie w drodze – Orlen

Tagi: burger, gastronomia, herbata, hot dog, jedzenie, kanapka, kawa, muffin, statoil