TEST: jedzenie w drodze – stacja Lotos
TEST: jedzenie w drodze – stacja Lotos
2014-09-17 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/test-jedzenie-w-drodze-stacja-lotos?categoryName=rozrywka
Zespół AXA
852 284

17 wrzesień 2014

TEST: jedzenie w drodze – stacja Lotos

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Postanowiliśmy kontynuować sprawdzanie punktów gastronomicznych przy stacjach benzynowych. Tym razem wybraliśmy się na Lotos.

Stacja, na którą zawitaliśmy, od razu zrobiła na nas wrażenie swoją ofertą gastronomiczną. Do wyboru jest ogrom kanapek, zupy, hamburgery, oczywiście klasyczne hot dogi oraz liczne autorskie słodkości. Pierwsza z wyżej wymienionych pozycji dostępna jest zarówno w bagietkach, jak i trójkątnych kromkach. Tańsze o 50 gr są te pierwsze. Kosztują 7,50 zł.

Wybraliśmy tańsze rozwiązanie. W naszym menu zagościła więc długa kanapka z piersią z kurczaka. Produkt ten pozytywnie zaskoczył nas ilością mięsa. Zazwyczaj dostaje się bułkę wypchaną warzywami, wśród których pałętają się samotne, małe fileciki. Ale nie w tym wypadku. Kurczaka było naprawdę dużo. Można narzekać jedynie na jakość pieczywa. Było dosyć watowate. Smakowało porównywalnie z tym, co otrzymujemy np. w hamburgerach w McDonald’sie.

Następnie zdecydowaliśmy się na tradycyjnego hot doga. Postawiliśmy na wersję z kabanosem, chociaż do dyspozycji klientów są także odmiany z parówką oraz parówką z szynki. Spory hot dog kosztował 4,99 zł. Do wyboru mieliśmy wiele sosów. Zdecydowaliśmy się na meksykański oraz chrzanowy, i był to chyba najlepszy wybór z możliwych. Były zachwycająco dobre. Chrzanowy zaskoczył nas ostrym i naturalnym smakiem. Co najważniejsze – nie były one polane obficie jedynie na czubku hot doga, ale także w jego wnętrzu. Sosów był ogrom do ostatniego kęsa. Za hot dogi Lotos otrzymuje od nas piątkę z plusem.

Napełniliśmy się do końca hamburgerem. Kosztował on 8,99 zł. Był dosyć duży, chociaż nie tak wielki, jak obiecują to pudełka prezentowane na wystawie. Mimo to można było się nim nasycić. Po raz pierwszy spotkaliśmy się z możliwością dodania do hamburgera wybranych przez siebie sosów oraz dodatków, takich jak cebulka prażona. Znowu plus dla Lotosu.

Wszystko popiliśmy zieloną herbatą Liptona. To jeden z wielu smaków oferowanych na stacji. Przy ekspresie obowiązuje samoobsługa. Można więc samodzielnie wybrać sobie rodzaj herbaty i zaparzyć ją, podobnie jak kawę. Za zielony napój zapłaciliśmy 4 zł za 300 ml. To rozsądna cena, jednak nie tak dobra jak 2,99 zł za kawę latte o tej samej pojemności. Nie dość, że była niezwykle tania, to jeszcze dobrze smakowała. Obydwa napoje serwowane są w wygodnych kartonikowych kubkach z przykrywkami.

Oczywiście nie mogliśmy sobie odmówić deseru do kawy. Lotos w swoim Cafe Punkt oferuje własne łakocie. To dobrze, bo na niektórych stacjach serwowane są wyłącznie rogaliki i ciastka, które można dostać w folii w każdym sklepie. Muffiny i wypieki pochodzące ze stacji są zazwyczaj większe i smaczniejsze. Nie inaczej było w tym przypadku. My postawiliśmy na duże czekoladowe ciastko za 3,99 zł i muffina waniliowego za 4,99 zł.

Pierwsza pozycja okazała się strzałem w dziesiątkę. Idealne wyważenie między chrupkością a delikatną, ciastowatą fakturą trafiło w nasz gust. Muffin był trochę zbyt ciągnący, ale również stanowił smaczny dodatek do kawy.

Po wizycie na stacji Lotos sugerujemy umieszczenie tamtejszych Cafe Punkt na mapie potencjalnych miejsc na spożycie małego posiłku w wakacyjnej podróży. Można się tu nasycić stosunkowo niedrogo i smacznie.