TEST: Jedzenie w drodze – Orlen

Kontynuujemy naszą wycieczkę kulinarną po stacjach benzynowych. Poprzednim razem odwiedziliśmy BP. Teraz przyszedł czas na Orlen. Co i za ile można zjeść na tych stacjach?

Zjeść można naprawdę dużo. Oferta Orlenu jest bogata w szybkie dania na ciepło, przekąski oraz słodkości, które można popić kawą lub herbatą. To, czego nie było na BP, a co znaleźliśmy tutaj, to zupy. Chociaż do oceny wybraliśmy się w dwie osoby, trudno byłoby zjeść wszystko. Wybraliśmy więc z oferty produkty podobne do tych, które sprawdzaliśmy na BP. W sumie na zakupy wydaliśmy około 50 zł.

Stawkę otwiera klasyka polskich stacji benzynowych, czyli mały hot dog. Podobnie jak na innych stacjach jest on podawany w formie parówki wkładanej w wydrążoną bułkę. Do tego do wyboru mamy długą listę sosów, które możemy mieszać w dowolnych kombinacjach. Pomiar wykazał, że mały hot dog z Orlenu ma około 20 cm długości. To wystarczający rozmiar, by zaspokoić mały głód w trasie, zanim dojedziemy do celu lub przed dotarciem do restauracji, gdzie planujemy zjeść pożywny obiad. Cena tego hot doga wynosi 4,49 zł.

Hot dogi na Orlenie oferowane są z różnymi parówkami. Możemy wybrać ich smak. Dostępne są nawet tak egzotyczne odmiany jak kebab.

A jeśli głód jest większy i nie chcemy czekać do kolejnego przystanku? Wtedy możemy spróbować dużego hot doga. Kosztuje on 7,99, więc jest niewiele tańszy od dwóch małych hot dogów, co pasuje do jego wyglądu, bo jest on ich większą (dokładnie o 5 cm) wersją. Dużym plusem większego hot doga na BP było to, że nie był on podawany z bułką wydrążoną, tylko rozciętą. Dzięki temu mogliśmy za niewielką dopłatą zamówić warzywa i mieściło się na nim więcej sosów. Do jego odpowiednika na Orlenie nie są oferowane takie dodatki. Jeśli ktoś jest bardzo głodny, właściwie bardziej opłaca się wziąć dwa małe hot dogi.

Wciąż głodni? To może zapiekanka? Orlen oferuje kilka rodzajów tego szybkiego dania. My wybraliśmy odmianę z kurczakiem. Mierząca blisko 30 cm bułka nie była jednak idealnym wyborem. Była bardzo sycąca, ale trochę za mocno przypieczona. Z drugiej strony kurczak na niej był dosyć smaczny, co niestety nie jest takie oczywiste. Zdarza się bowiem, że szybka gastronomia serwuje zapiekanki, które różne dodatki mają jedynie w nazwie, a w rzeczywistości na nich samych trudno doszukać się obiecanych pieczarek czy mięsa. Zapiekanką z Orlenu za 7,49 można się najeść, ale jeśli chcemy nasycić również zmysł smaku, lepiej wybrać coś innego. Na przykład kolejną sprawdzaną przez nas przekąskę.

Absolutnym numerem jeden okazała się kanapka z kurczakiem. Dawno nic tak nie zaskoczyło nas swoim smakiem w gastronomii stacji benzynowych. Na życzenie kanapki Orlenu mogą zostać podgrzane. Warto się na to zdecydować. Kurczak był bardzo smaczny, w środku nie brakowało warzyw oraz delikatnego sosu. Podgrzana bagietka z delikatnie chrupiącą skórką wypełniła wnętrze samochodu swoim zapachem. Warto dodać, że kanapka wcale nie jest mała. Za 7,99 zł otrzymujemy sycącą, 30-centymetrową bagietkę. Jeśli zatem jesteście głodni, a mijacie Orlen, warto zdecydować się na kanapkę na ciepło.

Bardzo dobrym pomysłem będzie też zupa. Orlen ma w ofercie kilka smaków, w tym między innymi brokułową i pomidorową. Zdecydowaliśmy się na tę drugą. W kubku mieści się 300 g ciepłej, gęstej zupy. Ku naszemu zaskoczeniu w składzie podanym na opakowaniu nie ma sztucznych aromatów ani konserwantów. Są przede wszystkim warzywa oraz bulion. Bardzo pożywny i zdrowy wybór. Łatwo wyczuć kawałki różnych warzyw, opis na opakowaniu nie kłamie. Kremową zupą na Orlenie można zaspokoić głód w stosunkowo niedużej cenie, bo już za 5,99 zł.

Czas na deser. Gratis dostaliśmy dwa małe ciasteczka w czekoladzie Milki. Posłużyły za przystawkę przed właściwym deserem, którym były dwa muffiny. Niestety, ktoś ubiegł nas i wykupił wszystkie rogaliki, więc musieliśmy spróbować dwóch różnych smaków tych puszystych babeczek. Jedna była zwykła, z kawałkami czekolady, a drugaczekoladowa. Niestety, daleko im do domowych wypieków, ale jako słodka przekąska do kawy wystarczą. Jak większość kupionych babeczek,były trochę watowate – brakowało im kruchości. Z drugiej strony trudno oczekiwać więcej od tego typu wyrobów, szczególnie że nie były one drogie. Babeczki kosztowały po 2,69 zł, więc jeśli planujecie wybrać dużą kawę, lepiej kupić dwie sztuki.

Na koniec napoje na ciepło: kawa i herbata. Rozmiar duży obydwu z nich to 420 ml. Za kawę latte zapłaciliśmy 7,99 zł, a za herbatę 4,99. Tu kolejny punkt dla Orlenu w stosunku do BP. Tam kawa i herbata były po prostu smaczne, ale nic poza tym. Na Orlenie zarówno herbatę, jak i kawę wypiliśmy z dużą przyjemnością.

Od wszystkich cen należy odjąć 3,57, ponieważ tyle rabatu jest na rachunku, ale nie jest wyszczególnione za co dokładnie. Prawdopodobnie jest to kwota odjęta za zakup hot doga w zestawie z piciem.

Jeśli wszystko jemy na miejscu, nie martwimy się pakowaniem. Niestety, czasem chcemy wziąć jedzenie ze sobą do samochodu i przekąski zjeść w trasie. Pod tym względem lepiej przygotowane było BP. Wszystko było rozsądnie ułożone w torbie i zapakowane tak, by jedzenie nie ucierpiało w żaden sposób. Na Orlenie sympatyczna pani musiała trochę improwizować i przez to np. sos z zapiekanki w większości został na kartoniku, którym była ona przykryta. Zabrakło też wieczka do kubeczka z zupą, ale była ona zakryta perforowaną folią, więc póki jej nie otworzyliśmy, ubrania i tapicerka były bezpieczne. Gorzej jeśli podczas jedzenia zupy trafimy na wybój w drodze. My nie mieliśmy takich przygód, bo jedliśmy w aucie, ale na postoju.

Zatem czy warto stołować się na Orlenie w podróży? To zależy, na co macie chęć. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, które wysnuliśmy, zanim jeszcze rozpoczęliśmy gastronomiczną podróż po stacjach benzynowych, każda marka ma swoje mocne i słabe strony. Na Orlenie najbardziej przypadła nam do gustu kanapka i zupa. Mocną stroną jest też kawa i herbata.

Już wkrótce sprawdzimy kolejne punkty gastronomiczne na polskich drogach (w tym stacje Shell i Statoil), a Was zachęcamy do dzielenia się w komentarzach najlepszymi miejscami na stołowanie się w trasie.

13 odpowiedzi na “TEST: Jedzenie w drodze – Orlen”

  1. kad napisał(a):

    Rogaliki są przepyszne. Szczególnie migdałowy – jeśli ktoś lubi marcepan, to nadzienie orlenowskich rogalików go zachwyci tak jak mnie. Szkoda, że nie mieliście okazji skosztować 🙂

    • lulucafe napisał(a):

      Na Orlenie najlepsze są kanapki Debreczyńskie. Kawa jeste świetna, babeczka z czekoladą Wedla również, są inne od tych które jedliście, te faktycznie słabe. Rogaliki po prostu super, zwłaszcza na ciepło! Nie przepadam za hot dogami z Orlenu. Fajna jest opcja mini menu dla dzieci. Ciekawią mnie Wasze opinie na temat Shella, zwłaszcza tamtejszej kawy- dla mnie coś okropnego! mdliło mnie przez godzinę po kawie z mlekiem, to jakaś tłusta maź o okropnym smaku najtańszej rozpuszczalnej kawy z hipermarketu.

  2. Karol napisał(a):

    Fajnie to opisujecie, wnioski są super i w sumie rzadko się stołuję na stacjach ale jak już to widzę że macie podobny pkt widzenia 😀

    z niecierpliwością czekam na kolejną część>>

    Jak dla mnie BP na razie wygrywa (zapiekanka 🙂 )

  3. Marek Radziszewski napisał(a):

    Ceny są straszne. Lepiej znaleźć lokalny bar i zjeść coś zupełnie pożywnego.

    • asd(R) napisał(a):

      Te dania to raczej przekąski kupowane w pośpiechu przez osoby, które raczej nie mają czasu aby szukać baru i tracić czas.

  4. AutoZawieszenie.pl napisał(a):

    Moja ulubiona stacja jeśli chodzi o jedzenie, nie wiem czemu ale do BP jakoś nie mam przekonania.

  5. Tomasz napisał(a):

    Kiedyś zajadałem się kanapkami bawarskimi na Orlenie i Bliska to były moje ulubione przekąski w trasie. No ale 2 razy trafiłem na taką z pleśnią. Obsługa oddała mi pieniądze i zachowała się bardzo profesjonalnie. Niestety bardzo często widzę na tych stacjach kanapki w których widać krople wody wewnątrz opakowania. Wtedy odpuszczam sobie i jadę dalej. Tą opcje podgrzewania kanapek wprowadzili chyba tylko dlatego żeby nie było czuć zawilgotniałego pieczywa bo w piecu je wysuszą.

    Kanapki są smaczne pod warunkiem że trafimy na suche i bez pleśni.

  6. maciek napisał(a):

    I hot dog jeden, drugi i bagietka i zupa, i co jeszcze? 😀 A kasy łącznie wydane tyle że już za to mamy sweter, albo bluzę. Już lepiej i taniej zje się w McDonald’s czy KFC. Stołowanie się na cpnach jest nieopłacalne, a już robienie zakupów to odradzam. Wszystko o połowę droższe niż w sklepach.
    Ale dobrze że ktoś napisał ile to wszystko kosztuje. Ze stronki orlena się tego nie dowiemy. Zobacze, może przy okazji chociaż raz spróbuję tego orlenowskiego hot doga.

  7. Jaś napisał(a):

    A dlaczego jak zamawiam dużą kawę na Orlenie automat nalewa tylko połowę porcji??

  8. Oliwia napisał(a):

    Kocham ich hotdogi.

  9. ReelB napisał(a):

    Na Orlenie jedzenie jest obrzydliwe. Hit dog wisi na żołądku wiec skusiłam się na panini z szynka o serem. Ponoć czeka się 3 minuty, ja czekałam 10!!! Niestety to nie było warte nawet tych obiecanych i niespełnionych 3 minut. Szynka najgorsza z możliwych-najtańsza jaka może być a panoni kosztuje prawie 8 zł. Nauczka dla mnie że lepiej jechać chwilę dłużej i zatrzymać się na Statoil

  10. stasiek napisał(a):

    ja lubie kawę na Orlenie i do tego cos słodkiego….

Tagi: herbata, hot dog, jedzenie, kanapka, kawa, orlen, stacja benzynowa, stacja paliw, zapiekanka, zupa