TEST: Jedzenie w drodze – BP
TEST: Jedzenie w drodze – BP
2014-03-26 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/test-jedzenie-w-drodze-bp?categoryName=twoj-samochod
Zespół AXA
852 284

26 marzec 2014

TEST: Jedzenie w drodze – BP

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Każda dłuższa podróż wiąże się z przerwą na jedzenie. Bez względu na nasze potrzeby: czy chcemy zjeść śniadanie, wypić kawę, przekąsić coś słodkiego czy szukamy przyzwoitego substytutu obiadu, bardzo często decydujemy się na przerwę na stacji benzynowej. Dzisiaj sprawdzamy, czy warto stołować się na BP.

Stacje benzynowe powinny oferować przyzwoitą strawę, która zaspokoi głód i w miarę możliwości nacieszy podniebienie. Oczywiście nic nie zastąpi pełnego obiadu, zjedzonego na spokojnie w restauracji lub we własnym domu, ale w drodze jesteśmy gotowi na kompromisy. Swoje kroki kierujemy właśnie do kafejek przy stacjach, ponieważ jest ich przy trasie bardzo dużo, a w związku z tym, że są to lokale sieciowe, zawsze mamy pewność, że to, co zamówimy, będzie smakowało tak samo jak potrawa, którą jedliśmy 500 km wcześniej. Z innych punktów usługowychtej samej firmy znamy już menu, dlatego wiemy, czego się spodziewać.

Gastronomiczna część BP może przyprawić o zawrót głowy ze względu na liczbę oferowanych możliwości. Oferta obejmuje różnego rodzaju kawy, herbaty, ciastka, kanapki, hot dogi i zapiekanki. Sądzę, że każdy znajdzie coś dla siebie. Ja dobrałem sobie menu tak, by spróbować możliwie wielu rodzajów przekąsek. Oczywiście nie da się spróbować wszystkiego – nie znam osoby z tak pojemnym żołądkiem.

Moja obiadokolacja zawierała więc: małego hot doga, dużego hot doga, dużą zapiekankę i bagietkę z kurczakiem. Do tego deser w postaci dużego czekoladowego ciastka i czekoladowego rogalika. Do picia wybrałem czarną herbatę i kawę latte. Całość kosztowała 47,90 zł. Zapłaciłem nieco mniej niż za każdy produkt oddzielnie, ponieważ kawę i herbatę wybrałem jako części zestawów z dużym hot dogiem i dużym ciastkiem.

W pierwszej kolejności postanowiłem schrupać zapiekankę. BP oferuje je z kabanosem, bekonem, salami, kiełbasą lub z serem i pieczarkami. Do tego proponowany jest szereg sosów, od ketchupu, majonezu i musztardy aż po sos meksykański, duński i czosnkowy. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ja wybrałem zapiekankę z salami i sosem duńskim. Oprócz kiełbasy znajduje się na niej również papryka. Zapiekanka miała 35 cm długości.  Dosyć duża i dobrze zagrzana w piecyku porcja jedzenia powinna zaspokoić nawet spory głód. Dodatki może nie pokrywają grubą warstwą całej powierzchni pieczywa, ale jest ich na tyle dużo, że nie poczujemy się oszukani, jak to czasem bywa z zapiekankami serwowanymi przy drodze. Delikatny sos był przyjemnym dopełnieniem salami i papryki. Cena tej zapiekanki to 8,50 zł.

Następny w kolejce był długi hot dog. Kosztuje on 6,50 zł. Dodatkową złotówkę trzeba dopłacić za prażoną cebulkę i ogórka. W zestawie z herbatą cena jest niższa o 0,29 zł. Długość hot doga razem z wystającą parówką wynosi 26 cm. W połączeniu z sosem czosnkowym i meksykańskim otrzymujemy bardzo smaczną i sycącą przekąskę. Bułka jest przyjemnie grillowana na chrupiąco, podobnie parówka – nie jest po prostu ugotowana czy, co gorsza, podgrzana w mikrofalówce, tylko powoli upieczona. W pojedynkę nie wystarczy co prawda na zaspokojenie głodu w porze obiadowej, ale z pewnością na szybkie drugie śniadanie w drodze nie potrzeba więcej.

Alternatywą dla dużego hot doga jest jego mniejszy krewniak. Nieduża przekąska kosztuje 4,50 zł. Ja zdecydowałem się na wersję z kabanosem. Ma on bardziej chrupiącą skórkę niż parówka i nieco bardziej wyraźny smak. Niestety, ze względu na rodzaj bułki nie dobierzemy do niego dodatków innych niż sosy. Jest on około 5 cm krótszy niż duży hot dog. Mniejsza objętościowo jest też sama bułka. Jeśli jesteście głodni, warto rozważyć zakup dwóch małych hot dogów jako alternatywę dla jednego dużego. Chociaż nie będą one miały warzyw ani prażonej cebulki, prawdopodobnie najecie się nimi bardziej.

Na koniec zostawiłem sobie kanapkę. Jest to bagietka rzymska, więc w środku znajduje się coś na kształt zestawu składników sałatki cezar. Jest sałata, pomidor, wędlina i filety z kurczaka. Kanapka ma około 22 cm długościi oferowana jest podgrzewana lub na zimno. Ja zdecydowałem się na wersję ciepłą. Bułka miała dzięki temu wyraźny smak. Dużo lepiej niż na zimno smakował też kurczak. Niestety, sałata była nieco zwiędnięta. Do bagietki można zamówić również bezpłatne sosy, jednak nie wiem, czy nie byłby to już w tym przypadku nadmiar szczęścia. Spośród wszystkich dań głównych kanapka najmniej przypadła mi do gustu, chociaż kosztowała aż 9,90 zł.

Przyszła pora na deser. W pierwszej kolejności zdecydowałem się na duże czekoladowe ciastko. Nie było dla mnie niespodzianką, że jest naprawdę smaczne i pełne kawałków czekolady – to jeden z moich ulubionych słodyczy w podróży. Polecam każdemu jako dodatek do kawy. Niestety, nie zalecam jego konsumpcji w samochodzie. Czekoladowe ciastko z BP jest bardzo smaczne, ale i piekielnie kruche. Zatem lepiej zjeść je przy stoliku na stacji bądź na świeżym powietrzu, jeśli nie chcecie mieć ciemnych okruchów w całym aucie. Cena ciasteczka o średnicy około 11 cm wynosi 4,50 zł, a w zestawie z kawą jest tańsze o 1,26 zł.

Kawa i herbata serwowane są w wygodnych kartonowych kubkach o pojemności 0,3 l. Ich falowane ścianki są bardzo dobrym rozwiązaniem – nie parzą w rękę i gwarantują lepszy chwyt. Jeśli zdecydujemy się na wypicie któregoś z tych ciepłych napojów na miejscu, dostaniemy je w ładnej zastawie.

Walory smakowe herbaty i kawy to oczywiście kwestia wyjątkowo subiektywna. Moje latte było smaczne, chociaż pijałem lepsze kawy. Herbata to ekspresowa Dilmah. Do wyboru są również odmiany smakowe oraz inne rodzaje kaw (cappuccino, bianco, nero, espresso w filiżance 0,30 ml, espresso macchiato). Herbata kosztowała 5,02 zł minus 0,23 zł rabatu w ramach zestawu. Kawa to nieco większy wydatek. Moje latte kosztowało 8 zł, dlatego warto było je wziąć w zestawie z ciastkiem. Nie dość, że ciastko było znacznie tańsze, to i cena kawy spadła aż o 2,24 zł.

Na koniec do kawy został mi czekoladowy rogalik za 4 zł. To było chyba jedyne rozczarowanie. Podgrzewany rogal bardzo ładnie pachniał, obiecując przyjemną dawkę słodkości do latte. Niestety w środku dużą jamę wypełniało w większości powietrze, nie czekolada. Nadzienia było bardzo mało. Znacznie bardziej niż rogalik polecam wcześniej wspomniane ciastko.

BP oferuje wiele innych rodzajów zapiekanek, kanapek i słodyczy, w tym również muffiny. Ceny, jak to na stacjach benzynowych, nie należą do niskich. Z tym niestety musimy się pogodzić. Z drugiej strony obsługa była bardzo miła, jedzenie w większości smaczne i sycące, dlatego jeśli jesteście w podróży i szukacie miejsca na szybką przekąskę, śmiało zjeżdżajcie w stronę stacji BP.

Na BP nie kończymy naszych kulinarnych podróży. Już za tydzień wybierzemy się przekąsić coś na Orlenie.