TEST: Garmin nüvi 3590 – uniwersalny żołnierz

Czasy wożenia w schowku samochodowym sterty map mamy już dawno za sobą. Nawigacje wykurzyły z aut papier, a teraz błyskawicznie stają się kombajnami do wszystkiego. Coraz bardziej elastyczne, bogate w funkcje i coraz prostsze w obsłudze. Do przedstawicieli gatunku z najwyższej półki należy 5-calowa nawigacja Garmin nüvi 3590, której pozwoliłem się prowadzić przez ponad 2 tygodnie.

Na początek przyjrzyjmy się samemu urządzeniu i jego osprzętowi. W końcu dla wielu osób forma jest często równie istotna jak treść. Urządzenie jest duże i małe zarazem. Duże, ponieważ jego ekran ma 5-calową przekątną, przez co obudowa mierzy 13,8 cm na 8,7 cm. Małe jest dzięki upakowaniu hardware’u w wyjątkowo płaskim opakowaniu. nüvi 3590 ma zaledwie 1,3 cm grubości. Dzięki temu po zdjęciu urządzenia z uchwytu samochodowego można je wsunąć do wewnętrznej kieszeni płaszcza. Nie będzie przeszkadzać.

Nawigacja ma połyskujący ekran oraz matowy tył. To właściwie wszystko, co można powiedzieć na temat wyglądu nüvi 3590. Jest prosta, ale dzięki temu elegancka. Trzymana w ręku, sprawia wrażenie solidnej, dobrze wykonanej.

W pudełku oprócz nawigacji nüvi 3590 znajduje się cyfrowy odbiornik komunikatów drogowych 3D Traffic, zintegrowany z przewodem zasilającym do gniazda 12V. Garmin dołącza do zestawu także przewód USB, dzięki któremu nawigacja może zostać podłączona do komputera. Na koniec najważniejsze – uchwyt z przyssawką.

Montaż sprzętu jest bardzo prosty. Nawigacja łatwo, z kliknięciem osadza się w uchwycie. Przyssawka pewnie utrzymuje cały zestaw na szybie. Dzięki głowicy kulowej położenie nawigacji można swobodnie dopasować do własnych preferencji. Kabel zasilający podłączany jest do uchwytu.

nüvi 3590 uruchamia się zaskakująco szybko. Menu, które ukazuje się jako pierwsze, jest proste i intuicyjne. Użytkownik ma do wyboru dwie możliwości: Dokąd?, czyli wybór trasy, oraz Pokaż mapę – tego nie trzeba tłumaczyć. Na dole ekranu wyświetlają się jeszcze cztery ikony: telefon, głośność, aplikacje i ustawienia. O tym jednak później.

Najpierw zajmijmy się samym prowadzeniem do celu. Wprowadzenie adresu jest intuicyjne i bardzo szybkie. Klawiatura QWERTY działa bez zarzutów, a wyświetlane podpowiedzi są zazwyczaj trafne. Garmin nüvi 3590 kalkuluje drogę bardzo szybko, ale nie zawsze skutecznie. Przez ponad 2 tygodnie jazd z testowanym egzemplarzem wyznaczone trasy były zazwyczaj zadowalające. Tylko raz systemowi zdarzyła się wpadka. Mapy okazały się tak aktualne, że musiałbym się przenieść do przyszłości, żeby pojechać wyznaczoną trasą. Nawigacja zasugerowała zjazd, kierunek się zgadzał, a znaki drogowe były rozsunięte, więc pozornie wyglądało na to, że droga jest już otwarta. Na dodatek była odśnieżona. Później okazało się, że barierki ze znakami były rozsunięte właśnie dla pługu. Droga wcale nie była otwarta, co nie oznacza, że nie była przejezdna. Dotarłem do celu, chociaż robotnicy sprzątający bałagan po robotach drogowych patrzyli na mnie ze zdziwieniem.

Poza tą drobną wpadką, która ostatecznie poskutkowała doprowadzeniem mnie do celu szybciej niż normalną trasą, nie mam żadnych zastrzeżeń do sugerowanych tras. To również zasługa tego, że Garmin nüvi 3590 uczył się moich nawyków i skrótów, by później generować ścieżki bardziej odpowiadające moim preferencjom. Bardzo dobrą funkcją z tym związaną jest możliwość naniesienia na mapę cienkiej, niebieskiej nitki, która odpowiada historii przejechanych tras.

Prowadzenie przez nawigację Garmina jest ułatwione nie tylko dzięki odczytywaniu śladów pozostawionych przez nas samych, ale również dzięki fotorealistycznym ilustracjom skrzyżowań, do których się dojeżdża. Jest to skuteczne przede wszystkim na autostradach. Naszym oczom ukazuje się na podzielonym ekranie trójwymiarowy widok rozjazdu.

Nie dziwi już pokazywanie zabudowań w trójwymiarze. Moim zdaniem niekoniecznie pomaga to w orientacji w terenie, ale za to atrakcyjnie wygląda. A o elastyczne dopasowywanie tego, co jest wyświetlane, firma Garmin zadbała. Można zmieniać wygląd interfejsu, dobierać jedną z wielu ikon pojazdu oraz przyciski szybkiego dostępu i uaktywniać poszczególne warstwy mapy.

Jak już wcześniej wspomniałem, nüvi 3590 to coś więcej niż nawigacja. Jest to urządzenie uzbrojone w wiele przydatnych aplikacji i funkcji. Najbardziej przydaje się automatyczne obracanie orientacji map i menu w zależności od ułożenia urządzenia – może ono działać również w pionie. Standardowo już ekran zmienia ustawienia na ciemniejsze, gdy jedzie się nocą lub przez tunel.

Jedną z aplikacji, które najbardziej przypadły mi do gustu, był symulator komputera pokładowego. Po wprowadzeniu danych samochodu i paliw (średnie zużycie i rodzaj paliwa, ceny na stacjach benzynowych itp.) kalkulował on, ile silnik spalił, ile wyniosło średnie spalanie na danym odcinku i ile to kosztowało. Muszę przyznać, że program robił to zaskakująco skutecznie, jeśli zestawić jego wyliczenia z danymi z komputera pokładowego samochodu. Nie były co prawda identyczne, ale porównywalne z wystarczającą dokładnością.

Na pokładzie Garmina nüvi 3590 znajduje się też budzik, kalkulator, przelicznik jednostek, zegar wskazujący czas na świecie i kilka innych gadżetów. Jest też możliwość skopiowania do pamięci nawigacji zdjęć, które można przeglądać na dużym ekranie.

Warto też wspomnieć, że dzięki Bluetoothowi da się sparować nawigację z telefonem. Dzięki temu będzie ona odgrywać rolę zestawu głośnomówiącego. Kolejny plus dla Garmina.

Samo poruszanie się po menu jest proste i intuicyjne. Ekran wielodotykowy sprawdza się bardzo dobrze, zostawione na nim odciski palców są ledwo widoczne i nie przeszkadzają w użytkowaniu. Mapę można przybliżać i oddalać, „szczypiąc” ekran, co jest szczególnie przydatne, gdy chcemy szybko rozejrzeć się po okolicy albo przyjrzeć się szczegółom.

Po czasie spędzonym z nawigacją Garmin nüvi 3590 mogę właściwie wskazać tylko jedną poważną wadę. Producent chwali się, że sterowanie nawigacją może odbywać się za pomocą komend głosowych. Niestety, kiedy chciałem się przekonać, jak działa ta funkcja, wyświetlił się komunikat, że nie jest ona dostępna w Polsce. Postanowiłem oszukać urządzenie, ale zmiana języka nie pomogła. W Polsce po prostu nie skorzystamy z tej usługi. O tym, że działa bardzo dobrze, można się przekonać jedynie z zagranicznych filmów na You Tube. Ale jakie ma to dla nas znaczenie, skoro i tak funkcja jest niedostępna?

Można być niezadowolonym, w końcu płacimy za sprzęt niemałe pieniądze. Nawigacja nüvi 3590 kosztuje na oficjalnej stronie Garmina 329 euro, czyli przy obecnym kursie około 1377 zł. To dużo, ale w tej cenie zawiera się bezterminowa i bezpłatna usługa Digital 3D Traffic (niestety, niezbyt rozwinięta w Polsce) oraz również bezterminowe i bezpłatne aktualizacje. Bez subskrypcji, opłat i dat wygaśnięcia można uaktualniać mapy maksymalnie cztery razy rocznie. To duża zaleta, ponieważ często opłaty za dostęp do nowych map są tak duże, że lepiej kupić nową nawigację, a starą sprzedać.

Garmin nüvi 3590 to zaawansowane urządzenie, które sprawdza się w roli rozszerzenia możliwości komputera pokładowego samochodu. Jego cena jest wysoka, ale z pewnością każdy, kto zdecyduje się na wydanie tej kwoty, będzie zadowolony. To prawdziwy kombajn z ogromnym wyświetlaczem i dużym zasobem dodatkowych funkcji. Czego więcej można chcieć, poza działającą obsługą głosową?

Więcej na ten temat: nüvi 3590

7 odpowiedzi na “TEST: Garmin nüvi 3590 – uniwersalny żołnierz”

  1. BUJA!!! napisał(a):

    Zapytam zupełnie serio. Czy jeszcze jest sens wydawać pieniądze na zewnętrzne nawigację, kiedy dokładając jakieś 500 zł można mieć załóżmy sIII, który ma 4.8 cala, jakieś 120-150 na nawigację no i jakiś stand, czyli dopłacając 650-680 zł mamy kompletne urządzenie, które będzie nam służyć zawsze, a nie tylko w samochodzie. Jedyną znaczącą wadą, może być oczywiście brak możliwości rozmowy podczas jazdy chyba, że przez głośnomówiący, albo przez blu i problem przy rozmowie i nawigacji, bo nie widać komunikatów nawigacji, ale te wady są niewielkimi w stosunku do ceny tej nawigacji, która jest TYLKO nawigacją.

    • d napisał(a):

      a pomyślałeś o akumulatorze w telefonie?? Dużo szybciej się zużyje!

    • bill napisał(a):

      nie każdemu chce się nosić kobyłę s3 i nie każdy potrzebuje nawigacji na co dzień, ja wolę osobne urządzenie, zawsze działa, jest szybkie i zabieram jak potrzebuję, ceny są przystępne jak nigdy dotąd

  2. Przemyslaw Stroinski napisał(a):

    najlepiej kupić w standardzie z samochodem i to jeszcze taką żeby była konsola za kierownicą 🙂 ale wracając na ziemię zwykle samodzielne gps-y działają lepiej niż te w telefonach, zwykle mają też większy wyświetlacz, w tych urządzeniach nawet pół cala robi różnicę…

  3. MotoCentrum napisał(a):

    Bardzo fajny test 🙂

  4. ZZD napisał(a):

    Zróbcie też test kamer samochodowych.

  5. Czytelnik napisał(a):

    Używam modelu 3790. Kupiłem go wraz dożywotnią aktualizacją map – bardzo przydatne rozwiązanie. Mapy aktualizuję poprzez serwis WWW. Mapy są identyczne jak w modelu 3590. Niestety często zdjęcia przedstawione przy zbliżaniu do większego skrzyżowania (w Polsce) są mało czytelne lub pokazują kilka pasów ruchu niekoniecznie wskazując ten właściwy. W poprzedniej wersji map było to trochę lepiej rozwiązane. Wyszukiwanie drogi bywa poprawne. Niestety nie zawsze urządzenie proponuje optymalne rozwiązanie. Często każe jechać bocznymi uliczkami. Niektóre aktualizacje chyba kasują trasy „wyuczone”. Aczkolwiek pokazuje niebieskim podkolorowaniem trasy wcześniej uczęszczane ale po wyznaczeniu miejsca docelowego uparcie wyznacza drogę według swojego algorytmu.

    Zanim więc gdzieś się wybiorę staram się dokładnie poznać drogę dojazdową.

    Dobrą alternatywą jest serwis maps.google.com

    Mimo wszystko jest to urządzenie, z którego jestem bardziej zadowolony niż z fabrycznej nawigacji zainstalowanej w samochodzie. Tam mapy są archaiczne a aktualizacja ich – tj cena porównywalna jest z zakupem dobrej klasy kompletnego urządzenia GPS.

    Poprzednie urządzenie działało jedynie gdy w samochodzie była temperatura powyżej 10 stopni i poniżej 28.

    Garmin również nie lubi przegrzania. Najgorzej zachowuje się po postoju pojazdu w słońcu. Nauczyłem się żyć z nim w zgodzie i po prostu wyłączam go na chwilę,aż klimatyzacja nieco obniży temperaturę we wnętrzu pojazdu.
    Znam mapy Navteq’a z rozwiązań morskich – są rewelacyjne – stąd wybór padł na urządzenie tego producenta, jednak rozwiązanie lądowe znacząco ustępuje urządzeniom morskim a szkoda.

    Acha jeszcze jedno urządzenie może być używane w pojeździe jak i podczas pieszych wędrówek. Z tej drugiej opcji raczej nie korzystam z uwagi na stosunkowo niewielki czas działania na wewnętrznej baterii. Warto jednak pamiętać o tej opcji jak w obcym mieście zostawimy samochód w garażu podziemnym do którego zapomnimy drogi powrotnej. Po wyjściu z garażu warto wpisać jego pozycję w urządzeniu. I spokojnie go wyłączyć. A przy problemach z odnalezieniem garażu włączyć nasz ukochany GPS aby wskazał nam drogę.

    Proszę tylko w ustawieniach zmienić trasę z samochodowej zmienić na pieszą.

    Pół godziny sądzę, że bateria wytrzyma. Albo lepiej od razu z GPS-a odczytać nazwy ulic najbliższych naszego poszukiwanego garażu.

Tagi: 3590, 3d, 3d traffic, cena, ekran dotykowy, garmin, GPS, mapa, menu, nawigacja, nüvi, nüvi 3590, polecenia głosowe, przyssawka, recenzja, ruch drogowy, satelita, screen, sprzęt, unboxing, zawartość pudełka