TEST: Fiat Panda 4×4 – marzenie leśnika

Samochody terenowe są drogie. Nawet niezbyt wysmakowane technicznie crossovery z minimalnymi właściwościami terenowymi to niemały wydatek dla przeciętnego Kowalskiego. Każdy grosz liczy się też w przypadku zamówień publicznych np. dla straży granicznej. Fiat postanowił skonstruować niedrogie, ale odznaczające się dużą dzielnością terenową auto. I tak powstała najdroższa Panda, jaką kiedykolwiek widzieliście.

Zaraz, zaraz, przecież miało być tanio. To prawda, ale w porównaniu z innymi samochodami, którymi nie strach wjechać w teren. U samochodowego dilera nie ma nic za darmo. Dlatego za Pandę 4×4 trzeba słono zapłacić. Ile? Zostawmy to na koniec. Najpierw sprawdźmy, na co stać tego zielonego malca.

Panda 4×4 to już na pierwszy rzut oka samochód bardzo uniwersalny. Z jednej strony Fiat poprawił dzielność terenową tego auta w stosunku do modelu podstawowego. Z drugiej strony wciąż jest to nieduży wóz. Panda 4×4 powinna więc poradzić sobie zarówno w dżungli naturalnej, jak i miejskiej.

Zanim dojedziemy w teren, najpierw będziemy musieli stawić czoła miastu. Do tego zadania Panda 4×4 jest bardzo dobrze przygotowana. Samochód podstawowy był projektowany właśnie z myślą o przemierzaniu zakorkowanych ulic, ciasnych parkingów oraz pokonywaniu krawężników. Czy aby uczynić tę mieszankę bardziej miejską, można dodać coś lepszego niż szczyptę off-roadu? Według mnie nie.

Fiat Panda 4×4 dzięki terenowej kuracji zyskała prześwit na poziomie 210 mm. To ułatwia pokonywanie krawężników, śpiących policjantów i innych, typowo miejskich przeszkód. Do tego liczne listwy z czarnego plastiku czynią ją odporną na uderzenia drzwiami zaparkowanych obok samochodów. Panda 4×4 doskonale spisuje się w mieście również dzięki zawieszeniu o nieco zmiękczonej charakterystyce. Jazda miejska w tym uterenowionym Fiacie to prawdziwa frajda.

Przyznam, że było to dla mnie duże zaskoczenie, ale sprawność, z jaką to zielone maleństwo przemieszcza się po mieście w rękach aktywnego kierowcy, jest zaskakująco duża. Nierówności nie stanowią problemu, wciśnie się w każdą dziurę -można chcieć więcej? Według mnie Panda 4×4 jest jeszcze lepszym samochodem miejskim niż jej podstawowa wersja.

Dużym plusem testowej Pandy był również niezwykle oszczędny silnik 1,3 Multijet II. Chociaż terkotał jak stary diesel z pompowtryskiwaczami i wibrował jak wydech Ursusa 330, to do Pandy nadawał się świetnie. W mieście zużywał średnio 5,5 l oleju napędowego na 100 km, a w trasie najlepszy wynik, jaki udało mi się osiągnąć, to 3,8 l/100 km.

Problem stanowiła jedynie skrzynia biegów. Przekładnia montowana w Pandzie 4×4 jest taka, jak cały ten samochód – do wszystkiego. Ma być świetna w mieście, w trasie, w terenie, na bezdrożach, w powietrzu i pod wodą. No dobrze, trochę się zagalopowałem. Ale to samo można powiedzieć o inżynierach Fiata. Chcieli oni stworzyć skrzynię biegów, która będzie w stanie zastąpić reduktor, w miarę możliwości oczywiście. W efekcie pierwszy bieg jest dosyć krótki, dwójka natomiast jest trochę za długa. Nietrudno o kilka nerwowych szarpnięć po zmianie biegu na wyższy. Na dodatek piąty bieg jest wystarczający wyłącznie do tras nieobejmujących autostrad. Optymalna prędkość Pandy 4×4 w dłuższych podróżach to 90-100 km/h. Przy wyższej prędkości robi się już trochę za głośno i mniej oszczędnie.

Wszystko się zmienia, kiedy dotrzemy w teren. Tam przekładnia spisuje się znacznie lepiej. Silnik pokazuje, że faktycznie jest wystarczający, a zawieszenie nareszcie jest tam, gdzie jego przeznaczenie.

Na początek nierówna szutrowa droga. Zawieszenie wybiera nierówności bardzo sprawnie. Panda nie przewróciła się na dach, co (ponieważ jestem niecierpliwy) uznałem za wystarczający dowód, że poradzi sobie na prawdziwych dziurach, podjazdach i sypkim podłożu. Dlatego skierowałem się na okoliczne wydmy.

Panda 4×4 w terenie sprawuje się jeszcze lepiej, niż na początku przypuszczałem. Podjazd pod strome górki nie jest problemem, nawet mimo dużych połaci piachu. Pierwszy bieg w połączeniu z butem wciśniętym w podłogę pozwala wspiąć się na dosyć strome podjazdy. Gorzej jest ze zjazdem. Chociaż starałem się tego unikać, czasami musiałem interweniować hamulcem. Jak widać, krótki pierwszy bieg nie zawsze sprawdza się w zastępstwie reduktora.

Trzeba przyznać, że Panda na utwardzonym podłożu dosyć dzielnie radzi sobie z wszelkimi przeszkodami. Chociaż skok zawieszenia Fiata Pandy 4×4 nie jest specjalnie duży, to zapewnia przyzwoity jak na takie auto wykrzyż. Niestety, trzeba pamiętać, że nie jest to konstrukcja od początku projektowana jako terenowa, dlatego mimo dobrych chęci Fiata ma pewne mankamenty. Przykładem może być chociażby wystający katalizator. Metalowa osłona silnika ochroni część mechaniki przed uszkodzeniami, ale ten jeden fragment układu wydechowego pozostanie odsłonięty.

W sytuacjach, w których auto zaczyna troszkę niedomagać, z pomocą przychodzi ELD, czyli elektroniczna blokada dyferencjału. Dzięki elektronice koła odpychają się nawet w trudnych warunkach dosyć chętnie. Niestety, nie zastąpi to stałego napędu na cztery koła, o czym boleśnie się przekonałem.

Panda przez kilkadziesiąt minut stawiała czoła podjazdom, nierównościom, zjazdom i suchemu, sypkiemu piachowi. Ten ostatni pokonywała niechętnie, z dużym trudem mieląc podłoże. Jednak mając siłę rozpędu, nawet niewielką, parła do przodu na fali wzbijanego piachu. Każde kolejne wyzwanie, które stawiałem Pandzie 4×4, było trudniejsze. Piach był coraz głębszy. Ostatecznie wystarczyła hałda tylko po prawej stronie auta, by wkopać się solidnie w ziemię.

Pisząc o stałym napędzie na cztery koła, trochę przesadziłem. Pandzie wystarczyłoby znacznie prostsze rozwiązanie, a zwiększające jej sprawność prawdopodobnie wielokrotnie. Mam tu na myśli opony. Testowy egzemplarz został postawiony na ekologicznych kapciach Michelin Green X. Cóż, z takim ogumieniem zakopałaby się nawet zmota.

Po godzinnym kopaniu, podłożeniu pod koła połowy Puszczy Kampinoskiej i nabraniu wiadra piachu pod paznokcie uznałem, że czas wyzbyć się męskiej dumy i poszukać pomocy. Przyszedł z nią okoliczny właściciel doświadczonego w terenie Land Rovera. Mimo że terenówka z krwi i kości miała w zanadrzu reduktor, znacznie lepsze opony, a na dodatek stała na porośniętym trawą terenie, niełatwo było wyciągnąć Pandę.

Ostatecznie Fiat Panda 4×4 wydłubany z wykopanej przez własne koła dziury już samodzielnie przedarł się na szuter. Nie zrozumcie jednak źle tej sytuacji. Panda 4×4 jest bardzo dzielnym terenowo samochodem. Problemem są same opony. Założenie ekonomicznego ogumienia do samochodu, który nie będzie wystrzegał się wyzwań w terenie, to jak oczekiwanie od Usaina Bolta, że kolejny rekord świata ustanowi w kaloszach.

Do pełni terenowego szczęścia brakuje również trochę innej konfiguracji wnętrza. Czarno-zielona deska rozdzielcza wygląda kapitalnie i jest dosyć praktyczna. Plastiki łatwo czyszczą się z piachu i śladów brudnych rąk. Niestety, nie można tego powiedzieć o kremowych boczkach siedzisk oraz drzwi. Owszem, jest to świetne połączenie kolorystyczne i pod względem wyglądu pasuje do Pandy idealnie. Ale mając na uwadze ten skromny dodatek: 4×4, powinno się rozważyć nieco bardziej praktyczne doposażenie wnętrza. Mam zastrzeżenia tylko do tego niefortunnego zestawienia kolorystycznego. Przeszkadzać może też wibrujące od silnika centralne lusterko. Cała reszta jest więcej niż zadowalająca jak na auto tego segmentu. Panda zapewnia przyzwoitą ilość miejsca z tyłu i wystarczający bagażnik, który łatwo powiększyć, rozkładając fotel.

Porą na ostatnią kwestię, o której wspomniałem już we wstępie, czyli cenę. Ile zapłacilibyście za samochód idealny do miasta, jednocześnie sprawny w terenie, wyposażony w oszczędny silnik i – obiektywnie oceniając – mający dosyć atrakcyjny wygląd? Ceny Fiata Pandy 4×4 zaczynają się od 61 490 zł. Testowy egzemplarz z nawigacją, klimatyzacją i zestawem innych mniej i bardziej przydatnych gadżetów kosztuje 69 490 zł. To bardzo dużo jak na Pandę, ale w sam raz jak na Pandę 4×4.

Testowany egzemplarz: Fiat Panda Climbing 4×4 1,3 MultiJet II

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, turbosprężarka
Rodzaj paliwa: Olej napędowy
Ustawienie: Poprzeczne
Rozrząd: DOHC 16V
Objętość skokowa: 1248 cm3
Stopień sprężania: 16,8
Moc maksymalna: 75 KM przy 4000 rpm
Moment maksymalny: 190 Nm przy 1500 rpm
Objętościowy wskaźnik mocy: 60 KM/l
Skrzynia biegów: 5-biegowa, manualna
Typ napędu: 4×4
Hamulce przednie: Tarczowe
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Niezależne typu MacPherson
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Układ kierowniczy: Zębatkowy, wspomagany elektrycznie
Średnica zawracania: 9,7 m
Koła, ogumienie przednie: 175/65 R15
Koła, ogumienie tylne: 175/65 R15

Masy i wymiary

Typ nadwozia: Hatchback
Liczba drzwi: 5
Masa własna: 1115 kg
Stosunek masy do mocy: 13,8 kg/KM
Długość: 3686 mm
Szerokość: 1672 mm
Wysokość: 1605 mm
Rozstaw osi: 2300 mm
Rozstaw kół przód/tył: 1411 / 1408 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 37 l
Pojemność bagażnika: 225 l

Specyfikacja użytkowa

Ładowność maksymalna: 420 kg
Maksymalna masa holowanej przyczepy: 900 kg

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 14,5 s
Prędkość maksymalna: 159 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 5,0 l/100 km 5,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,6 l/100 km 3,8 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 4,7 l/100 km
Emisja CO2: 125 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: 4 gwiazdki

Cena

Testowany egzemplarz: 69 490 zł
Model od: 61 490 zł
Wersja silnikowa od: 61 490 zł

8 odpowiedzi na “TEST: Fiat Panda 4×4 – marzenie leśnika”

  1. nieruchomosci_gil napisał(a):

    To już któryś test Pandy 4×4 gdy ktoś narzeka na te opony. Czy ktoś w końcu weźmie te auto w teren na lepszych oponach i wtedy coś napisze?!!! czy to było by takie trudne obuć ją chociaż w używane lepsze opony nadające się w teren? można by chociaż na kilka godzin pożyczyć takie opony…

    • evil dick napisał(a):

      Poza tym, jak się pisze o leśniku to chciałoby się zobaczyć to auto w leśnym błocie, koleinach i śliskich podjazdach, a nie w piachu.

  2. Maciek napisał(a):

    Małe auto 4×4 dla leśnika to Jimmy, 55tyś podstawa za 65tyś dostaniemy automat ze wszystkim co potrzebne. Na upartego po mieście też da się tym śmigać.

  3. saddamuss napisał(a):

    Wydech w C330 nie ma praktycznie żadnych wibracji 🙂 znawcy 🙂

  4. Cozzie napisał(a):

    Za tyle to kupimy Dustera, który tak łatwo się nie zakopie 😉 Tfu. Za sporo mniej.

  5. Rhw napisał(a):

    Wszystko było by dla mnie ok, TYLKO DLACZEGO TO MUSI BYĆ TYLKO DIESEL JA TEGO NIE ROZUMIE !!!- W Polsce jak jest trend to koniec! ja znam starą Pandę 4×4 i z silnikiem benzynowym i dieslem to dwa różne samochody z benzyną to auto wg mnie było by lepsze i tańsze tak tak !!! diesle są droższe i w zakupie i eksploatacji ( w miejsko wiejskim aucie filtr cząstek stałych to będzie”zabawa” no i dwu masowe koło zamachowe szczególnie że w takim aucie sprzęgło ma za swoje !!!) . Ale co importerzy i decydenci jak zawsze wiedzą lepiej -skąd ja to zmam!!!

Tagi: 2013, 4x4, bagażnik, cena, Cennik, diesel, Dynamika, Fiat, Galeria, Land Rover, nowy, Opinie, opony, Panda, parametry, raport spalania, recenzja, terenowe, wnętrze, wyposażenie, zużycie paliwa