TEST: Dacia Lodgy Stepway 1,5 dCi 110

Dacia Lodgy to jeden z najtańszych vanów na polskim rynku. Z cenami startującymi od 37 900 zł to auto wchodzi na terytorium zarezerwowane dla samochodów segmentu A. Czy w jego cenniku jest miejsce na terenową odmianę Stepway?

Właściwym pytaniem na początek jest raczej: czy wersja Stepway jest faktycznie terenowa? Na liście modyfikacji producent na swojej stronie wymienia jedynie zmiany stylistyczne. Lodgy wraz z pakietem Stepway otrzymuje dodatkowe czarno-srebrne listwy na pasie przednim i tylnym oraz na progach. Do tego lusterka pokryto ciemnoszarym lakierem udającym aluminium. Kilka dodatków przeznaczonych wyłącznie dla odmiany Stepway znajdziemy także w środku. To między innymi niebieskie obramowanie konsoli środkowej i haft z oznaczeniem na oparciach foteli.

To dziwne, ale Dacia Lodgy Stepway nie dostała ani milimetra dodatkowego prześwitu. O napęd na cztery koła nikt nawet nie śmie spytać. Lodgy Stepway z założenia ma stwarzać pozory samochodu terenowego. To wciąż przede wszystkim van.

Z „terenowymi” dodatkami stylistycznymi Lodgy wygląda dobrze. Nie jest to może król konkursów elegancji, ale z pewnością wielu osobom przypadnie do gustu. Długie nadwozie kryje przestronne wnętrze uzbrojone w bogate wyposażenie pochodzące z wersji Laureate, na której Stepway bazuje.

Kierowca i pasażer prawego fotela mają pod dostatkiem miejsca. Brakuje jedynie większej liczby praktycznych schowków. Nawet w tunelu środkowym Dacia poskąpiła głębokiej kieszeni. Sytuacji nie poprawiają schowki w drzwiach, w których nie zmieścimy w wygodny sposób butelki o pojemności 1,5 l. Dacia oddaje nam do dyspozycji jedynie uchwyty na kubki i wgłębienie na telefon za drążkiem zmiany biegów. Do tego mamy dwa zamykane schowki. Jeden – klasyczny, przed pasażerem, niestety dosyć płytki. Drugi mieści się na szczycie deski rozdzielczej. Nie jest duży, ale zmieścimy w nim portfel i kanapkę na drogę.

Drugi rząd siedzeń gwarantuje sporą ilość miejsca na nogi i głowę. Tutaj niestety również zabrakło schowków i uchwytów. W takim vanie powinno się znaleźć miejsce przynajmniej na butelki. Tymczasem do dyspozycji trójki pasażerów producent oddał jedynie siatki na oparciach przednich foteli oraz jeden uchwyt na kubek na końcu tunelu środkowego. Drobiazgi można wsunąć w małe siateczki na bokach oparć foteli. To zdecydowanie za mało jak na taki samochód.

Nie wiedzieć czemu, dopiero w trzeciej części samochodu projektantom przypomniało się, nad jakim samochodem pracują. Dwójka pasażerów ostatniego rzędu dostała po uchwycie na napoje i po dużym, głębokim schowku. Warto tu zaznaczyć, że trzeci rząd chociaż nie jest szczególnie łatwo dostępny, to gwarantuje przyzwoitą ilość miejsca.

Niestety – nic nie ma za darmo. Przestrzeni bagażowej za tylnymi fotelami praktycznie nie ma. Zmieścimy tu najwyżej dwie torby z zakupami. Jeśli chcemy przewieźć więcej przedmiotów, konieczne jest złożenie foteli. Te niestety nie chowają się w podłogę, więc póki ich nie usuniemy całkowicie, nie otrzymamy ustawnej przestrzeni.

Bagażnik Lodgy można powiększyć do naprawdę dużych rozmiarów, jeśli złożymy centralną kanapę. Nie jest ona podzielona na trzy niezależne siedzenia i nie jest też przesuwana. Brakuje tu więc praktycznych rozwiązań, które dostępne są u konkurencji.

Dacia Lodgy to proste auto, a w parze z tą cechą zawsze idzie dobra ergonomia. Konsola środkowa jest niezwykle intuicyjna. Równie łatwy w obsłudze jest system multimedialno-nawigacyjny. Poruszanie się po menu i obsługa poszczególnych funkcji jest banalna.

Nie można tego powiedzieć o komputerze pokładowym. Teoretycznie jego obsługa również jest prosta. Tryby wybieramy za pomocą jednego przycisku, więc trudno tu o komplikacje. Jednak, trudno powiedzieć dlaczego, Dacia na siłę postanowiła nas uszczęśliwić. Kiedy uruchomimy tempomat, bez względu na wykonywane czynności w komputerze pokładowym, ostatecznie samochód zawsze automatycznie przejdzie do wyświetlania prędkości ustawionej aktualnie lub wcześniej. A są przecież ważniejsze dla kierowcy parametry, takie jak chwilowe zużycie paliwa. Prędkość zawsze można odczytać z odpowiedniego wskaźnika analogowego.

Pod maską mojej testowej Dacii Lodgy Stepway pracował nieduży, 1.5-litrowy silnik wysokoprężny. Ta jednostka nie dysponuje niespotykanymi pokładami mocy, bo na koła przenosi jedynie 107 KM. Jest to jednak wystarczająca wartość. Turbodoładowany diesel dosyć sprawnie ciągnie Lodgy naprzód. Szczególnie żwawy silnik ten jest powyżej 2000 rpm, kiedy do gry wkracza świszcząca turbina.

Niewielki diesel pracuje dosyć głośno, co jest wyraźnie odczuwalne w przeciętnie wyciszonym wnętrzu Lodgy. Tę wadę można jednak wybaczyć, bo jest oszczędny. Lodgy to duży van, a i tak w trasie potrzebuje zaledwie 4,3 l oleju napędowego na 100 km. W mieście apetyt na paliwo rośnie do około 7 l/100 km.

Lodgy nie zaskakuje właściwościami jezdnymi. Przyzwoicie tłumi nierówności, ale momentami zawieszenie bywa hałaśliwe. Nie pozwala oczywiście na dynamiczną jazdę po zakrętach. Nieszczególnie spisze się też w terenie ze względu na duży rozstaw osi i stosunkowo nieduży prześwit. Offroad zostaje więc tylko wymalowany na twarzy.

Dacię Lodgy spośród nowoczesnych samochodów wyróżnia układ kierowniczy. W większości współczesnych konstrukcji wspomaganie jest tak silne, że kierowca właściwie nie ma przez ręce kontaktu z drogą. W Lodgy jest wręcz przeciwnie. Wspomaganie mogłoby być nieco bardziej intensywne. Szczególnie odczuwalny jest brak dodatkowej siły przy manewrowaniu.

Jak już wcześniej wspomniałem, cena Lodgy zaczyna się od poziomu 37 900 zł. Niski pułap startowy nie przeszkadza w osiągnięciu sporych kwot po dołożeniu bogatego wyposażenia. Stepway z dieslem 1.5 kosztuje 62 700 zł. Jeśli dołożymy do tego czujniki parkowania, nawigację satelitarną, tylne szyby otwierane elektrycznie oraz podgrzewane przednie fotele, a nadwozie pokryjemy czarnym lakierem, uzyskamy łączną kwotę końcową równą 67 060 zł. Właśnie tyle kosztuje prezentowany na zdjęciach egzemplarz. Tym sposobem zbliżamy się do terytorium takich samochodów jak Ford Tourneo Connect. Oczywiście propozycja spod znaku niebieskiego owalu jest droższa, ale jest też znacznie lepiej wykonana i bardziej komfortowa.

Testowany egzemplarz: Dacia Logdy Stepway 1,5 dCi 110

Silnik i napęd

Układ i doładowanie: R4, turbodoładowane
Rodzaj paliwa: Olej napędowy
Ustawienie: Poprzecznie
Rozrząd: SOHC 8V
Objętość skokowa: 1461 cm3
Stopień sprężania: 15,3
Moc maksymalna: 107 KM przy 4000 rpm
Moment maksymalny: 240 Nm przy 1750 rpm
Skrzynia biegów: Ręczna, 6-biegowa
Typ napędu: Przedni (FWD)
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane
Hamulce tylne: Tarczowe
Zawieszenie przednie: Kolumna typu MacPherson
Zawieszenie tylne: Belka skrętna
Średnica zawracania: b.d.
Koła, ogumienie przednie: 195/55 R16
Koła, ogumienie tylne: 195/55 R16

Masy i wymiary

Typ nadwozia: Minivan
Masa własna: 1294 kg
Długość: 4498 mm
Szerokość: 1751 mm
Wysokość: 1683 mm
Rozstaw osi: 2810 mm
Pojemność zbiornika paliwa: 50 l
Pojemność bagażnika: 827/2617 l

Osiągi

Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0-100 km/h: 11,6 s
Prędkość maksymalna: 175 km/h
Zużycie paliwa (miasto): 5,3 l/100 km 7 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): 4,0 l/100 km 4,3 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 4,4 l/100 km
Emisja CO2: 116 g/km
Test zderzeniowy Euro NCAP: 3 gwiazdki

Cena

Testowany egzemplarz: 67 060 zł
Model od: 37 900 zł
Wersja silnikowa od: 51 400 zł

Jedna odpowiedź do “TEST: Dacia Lodgy Stepway 1,5 dCi 110”

  1. AutoAmortyzatory.pl napisał(a):

    Taki samochód trochę „bez duszy” 🙂 Ale na pewno ma swoich sympatyków

Tagi: bagażnik, cena, Dacia, dci, diesel, lodgy, recenzja, spalanie, stepway, test, wyposażenie, zużycie paliwa