Tesla S bije rekordy sprzedaży

Tesla S

Na razie bije własne rekordy, ale przy okazji wyprzedziła już w sprzedaży całą wielką trójkę segmentu premium: BMW, Mercedesa i Audi.

Tylko w ostatnim kwartale w Stanach Zjednoczonych sprzedano aż 5150 egzemplarzy sportowej limuzyny Tesli. Takich wyników nikt się nie spodziewał. Elektryczny model sprzedaje się lepiej niż jego konkurencja, czyli BMW serii 7, Mercedes klasy S oraz Audi A8. Sukces tkwi nie tylko w niższej cenie, ale także w lepszych osiągach.

Pod maską Tesli S znajduje się silnik elektryczny o mocy 416 KM i momencie obrotowym 600 Nm. Takie parametry i specyficzna charakterystyka silnika elektrycznego pozwalają rozpędzić limuzynę do pierwszej „setki” w 4,2 sek. Nieco gorzej prezentuje się prędkość maksymalna ograniczona do 209 km/h. W pełni naładowane baterie umożliwiają pokonanie aż 426 km.

Tesla już przymierza się do podbicia rynku europejskiego. Przyspieszono prace nad luksusowym SUV-em, którego sprzedaż firma szacuje na ok. 40 tys. egzemplarzy rocznie. Na Teslę S jest równie dużo chętnych jak na tańsze i mniejsze samochody elektryczne, takie jak Nissan Leaf czy Chevrolet Volt, być może więc producent zdoła osiągnąć zakładaną sprzedaż.

32 odpowiedzi na “Tesla S bije rekordy sprzedaży”

  1. KamaRama napisał(a):

    Bardzo ladny jak na samochód elektryczny.

  2. Beesinthecorn napisał(a):

    W Wielkiej Brytanii do 2040 mają w ogóle spalinówki wyeliminować. Ciekawe co dalej.

    • MST napisał(a):

      Wojna na bliskim wschodzie, Szejki bankrutują, złote iPhone do lombardu, koniec kupowania super aut przez facetów w togach ;P

  3. MotoCentrum napisał(a):

    Nie dziwię się, piękny samochód

  4. One Touch napisał(a):

    Super auto 🙂

  5. Zły Miś napisał(a):

    A jak to się ma do spisku arabsko/bateriowo/paliwowego? Dlaczego firma jeszcze nie została zniszczona, właściciel nie zniknął w tajemniczych okolicznościach a nawet nie ma żadnego czarnego PRu odnośnie tego pojazdu?

    Moja wizja świata legła w gruzach.

    • Cas napisał(a):

      Może świat w końcu idzie na właściwa drogę.

    • MST napisał(a):

      Już kiedyś była firma z Calafiorni, która miała niemałe sukcesy ale jakoś w tajemniczych okolicznościach znikła z rynku. Poczekamy zobaczymy 😉

      • Zły Miś napisał(a):

        Obejrzę to sobie na telefonie do poduszki i postaram się jakoś ustosunkować (jeśli nie zapomnę) bo temat ciekawy. Niemniej jednak, po obejrzeniu pierwszej części z dziesięciu, już nabrałem podejrzeń, że film powstał pod z góry przyjętą tezę.

        Na pytanie „dlaczego elektryczne samochody wcześniej się nie przyjęły?” może odpowiedzieć nawet dziecko. Odpowiedź jest banalnie prosta ale najpierw obejrzę film bo może jednak czegoś nowego się dowiem.

        Pozdrawiam

        PS
        Ale przyznać trzeba, że autko – miodzio.

        • MST napisał(a):

          Henry Ford podobno nie chciał elektryków bo się tak chętnie nie psuły i na częściach by nie zarobił.

          • Zły Miś napisał(a):

            Gdyby Henry Ford chciał to jego elektryczne samochody psułyby się tak samo jak spalinowe albo nawet bardziej.
            Zresztą minęło sporo czasu i chyba nie ze względu na chciejstwo Henrego Forda nic się nie zmieniło w kwestii elektrycznych pojazdów. Teraz serwisy zarabiają nie na wymianach silnika tylko na przeglądach i materiałach eksploatacyjnych (klocki hamulcowe, tarcze, amortyzatory, etc.)

            Co do filmu to nie idzie tego oglądać na YT więc szukam innego źródła. (wiem, że jest na chomiku ale ja z tego nie korzystam)

            A odnośnie tej firmy z Kalifornii i jej produktu… Te pojazdy zupełnie nie przystawały do amerykańskiego stylu życia, upodobań amerykanów i do ich przysadzistych tyłków. Takie maleństwo nie zdobyłoby popularności nawet w wersji spalinowej. Zresztą nic mi nie wiadomo by ten pojazd rozwiązywał jakikolwiek problem elektrycznych aut. Poza Kalifornią nikt nie chciałby tym jeździć. Zimą miałby zasięg 10 km czyli z roboty do domu by nie wrócił bo mróz zdrenowałby baterie na parkingu przed biurem a resztę energii zużyłby do ogrzania kabiny. Zamarznięcie na poboczu drogi z soplem u nosa to raczej kiepska śmierć.

            Szczerze mówiąc to nawet co do tej Tesli mam obawy jak sprawdziłaby się w trudnym klimacie ale sporo czasu minęło i pewnie coś tam zaradzili. Pożyjemy zobaczymy.

            Pozdrawiam

          • rg napisał(a):

            Nie chciał bym zburzyć wizji świata ale ta firma z kalifornii to GM a opisywany model był testem konsumenckim ich pojazdu. Oczywiscie ciekqwe, ze zabili projekt ale ponad 25 lat temu nikt ekologii powaznie nie traktował.

          • Zły Miś napisał(a):

            Skoro był testem konsumenckim to widocznie konsumenci nie przyjęli tego pojazdu zbyt entuzjastycznie.

            Konsumenci nadal nie traktują ekologii poważnie. Jak jest drogo, niepraktycznie ale ekologicznie to nikt normalny tego nie kupi. Ewentualnie sportowcy i aktorzy, którzy mają nadmiar forsy a chcą sobie zrobić dobry PR (i tak będą jeździć paliwożernymi sportowymi potworami a w elektrycznym autku będą tylko pozować do zdjęć).

            A ile spalinowych konceptów anulował GM? Tym chyba się nikt nie interesuje. Podejrzewam, że było tego więcej niż 1.

    • sraniewbanie napisał(a):

      poki nie było klientów to wlasciciel żyje… ale teraz jak tych samochodów bedzie wiecej to jego kariera już leży w rękach amerykańskich seryjniaków

    • Adam napisał(a):

      Właściciel Elon Musk jest bardzo wpływowym amerykańskim biznesmenem. Jest jednym z najbogatszych ludzi na świecie, zna prywatnie bardzo dobrze prezydenta Obamę, a przy tym jest wizjonerem i ma wsparcie z branży, więc jest nie do ruszenia i dobrze. Samochody dostępne są w USA i w Norwegii, bo mój znajomy ma właśnie Tesla. Oprócz tego powstają stacje „nie paliwowe”- „stacje bateryjne” marki Tesli gdzie można naładować samochód. Byle tak dalej.

      • Zły Miś napisał(a):

        Nie jest to dla mnie wytłumaczenie.
        Do tej pory, zdaniem zwolenników różnego rodzaju spisków, nawet sami prezydenci byli „do ruszenia”. Jak ma wsparcie branży to tym bardziej coś tu nie gra, bo przecież sama branża po uszy siedziała w spisku.

    • Wojciech Pitra napisał(a):

      Rusz no łebkiem Zły Misiu. Jak na razie ceny elektrycznych aut w porównaniu do ich osiągów a przede wszystkim zasięgu, jak i dostępności stacji ładowania tudzież konieczność wymiany ogniw co kilka lat – skutecznie wzbudza pobłażliwy uśmiech na twarzach potentatów naftowych i motoryzacyjnych. Tak więc czego oni mają się bać? Pchełki? Będą się obawiali dopiero jak sprzedaż i popularność zacznie rosnąć, a cena niebezpiecznie spadać.

      • Zły Miś napisał(a):

        Czyli do tej pory spisku nie było? Pojawi się gdy samochody elektryczne zaczną się popularyzować?

        Wydawało mi się, że oficjalna wersja teorii spiskowej brzmi:
        „Aut elektrycznych nie ma, ponieważ spiskowcy do tego doprowadzili.”
        A tu się okazuje, że to spisku (jeszcze) nie ma, bo auta elektryczne nie są wystarczająco popularne. Nie są popularne gdyż „ceny elektrycznych aut w porównaniu do ich osiągów a przede wszystkim zasięgu, jak i dostępności stacji ładowania tudzież konieczność wymiany ogniw co kilka lat – skutecznie wzbudza pobłażliwy uśmiech na twarzach…” konsumentów?

        To jak to w końcu jest? Spisek BYŁ, JEST czy dopiero (może) BĘDZIE?

  6. Rak63 napisał(a):

    Ależ mi się podoba ten samochód 🙂 Kupiłbym gdybym miał tyle pieniędzy. Mam nadzieję że to auto zapoczątkuje elektryczną rewolucję w motoryzacji 🙂

  7. kaes napisał(a):

    @zły miś firma tesla jest własnością Elona Muska (tego samego, który założył PayPal i SpacaX) więc raczej kasy mu nie brakuje

  8. Cas napisał(a):

    Dodam że z Polski poszło jedno zamówienie z Poznania. Tesla oferuje darmowe stacje ładowania, do 2015 mają pokrywać całe USA i pół europy nam pozostanie najbliższa w Berlinie. Czas ładowania 30min do połowy bateri. W testach bezpieczeństwa także sukces jaki osiąga tylko 1% aut. Akcje Tesli też nieźle od marca prawie 600%.

  9. Polecam napisał(a):

    Polecam zarabiać tutaj http://www.learnmoneystrategy.com/Rokes/
    To bardzo proste i bardzo zyskowne !

  10. sraniewbanie napisał(a):

    „aż 426 km”

    czy kopciuch co wysrał te farfocle orientuje sie ze samochód z silnikiem spalinowym na w „pełni naładowanym” baku przejedzie 2x wiecej km?

    • Pawel napisał(a):

      Tyle, że kopciuch który będzie tankował, zapłaci jakieś 16 razy tyle 😛

      • abc napisał(a):

        wygodne jest pomijanie ceny akumulatorów które się wymienia co 2 lata nie ? ;d

        • Paweł napisał(a):

          wygodne jest pomijanie ceny wymiany oleju, filtra paliwa, filtra powietrza, regeneracji turbiny, naprawy pompy paliwa, wtrysków, pierścieni, tłoków, ukręconego wału co 2 lata nie ?

    • Kuba napisał(a):

      Autor użył słowa „aż” bo jak na auto elektryczne i to o takich osiągach, zasięg jest bardzo duży. Dla większości elektryków 200 km jest poza zasięgiem, więc jest to dosyć imponujący wynik.

  11. gre napisał(a):

    jak przyjdzie sie wymienic akumulatory po pierwszych 2 latach to klienci szybko przestana to kupowac

  12. val napisał(a):

    wyszło mi 85k$ za autko, nic to, jakoś mój budżet musi to przeżyć…

  13. Michał napisał(a):

    Po Norwegii takich pełno jeździ.

  14. adi napisał(a):

    http://d155.skroc.pl hej zobaczcie co o tym sadzi moj ekspert…

  15. Kuba napisał(a):

    Niedawno w jakieś gazetce moto czytałem że ta TESLA jest najczęściej kupowanym autem w Norwegii, na drugim miejscu Golf. U nas Skoda Fabia:/

Tagi: Audi, bmw, cena, Klasa premium, mercedes, Mitsubishi Miev, nissan leaf, rekord sprzedaży, rynek amerykański, rynek europejski, samochód elektryczny, Tesla S