Targowa karuzela, czyli najważniejsze targi motoryzacyjne na świecie
Targowa karuzela, czyli najważniejsze targi motoryzacyjne na świecie
2011-07-02 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/targowa-karuzela-czyli-najwazniejsze-targi-motoryzacyjne-na-swiecie?categoryName=rozrywka
Zespół AXA
852 284

2 lipiec 2011

Targowa karuzela, czyli najważniejsze targi motoryzacyjne na świecie

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Targi motoryzacyjne w Paryżu

Fani motoryzacji mają kilka dat i miejsc, które są dla nich święte. Branża motoryzacyjna zbiera się co roku na targach, by prężyć muskuły, zaskakiwać nowościami i promować nowe technologie. Oto przegląd najważniejszych targów motoryzacyjnych na świecie.

Eksperci od motoryzacji dyskutują, która z imprez jest najważniejsza i najbardziej prestiżowa. Opinie są podzielone, ale coraz częściej można usłyszeć, że to, co dla motoryzacji najistotniejsze, dzieje się na początku roku.

Wielka trójka
Kalendarz najważniejszych targów motoryzacyjnych otwierają w styczniu targi w Detroit, w USA. North American International Auto Show to najbardziej prestiżowa impreza motoryzacyjna w Ameryce Północnej i jedno z największych przedsięwzięć logistycznych. Tegoroczną wystawę obejrzało łącznie 735 370 osób. Ocenia się, że turyści odwiedzający targi w Detroit wydali na hotele, restauracje, bilety i transport ok. 360 milionów dolarów.

Detroit jest dla amerykańskich wystawców miejscem obowiązkowym. Coraz częściej w ten sposób na targi spoglądają także koncerny europejskie, które chcą zaistnieć za Oceanem. Prestiż Detroit stale rośnie.

O swoją pozycję w kalendarzu motoryzacyjnym nie musi się bać Genewa. Marcowe International Motor Show to chyba najważniejsze wydarzenie w europejskiej branży motoryzacyjnej. Liczba zwiedzających od paru lat przekracza 700 tysięcy, a w tym roku było ich już ponad 750 tysięcy. W Szwajcarii akredytowało się też przeszło 10 tysięcy dziennikarzy. Od kilku lat Genewa jest miejscem największej liczby premier. O klientów walczą tutaj nie tylko Europejczycy, ale również koncerny azjatyckie, mocno ekspansywne na wszystkich kontynentach.

– Według mnie targi genewskie to najlepsze i najlepiej zorganizowane targi motoryzacyjne na świecie – mówi Andrzej Pacyna, dziennikarz i operator portalu Motonova24. – Wszystko znajduje się tak naprawdę w jednej hali, są świetne oznaczenia, duże przestrzenie na stoiskach. Obserwuję też, że dla koncernów motoryzacyjnych to również ważna impreza – dodaje. Wtóruje mu Tomasz Siwiński, redaktor naczelny magazynu Fleet: – Jeśli można bez zakłamania powiedzieć, że we Frankfurcie zawsze dominują koncerny niemieckie, w Paryżu – francuskie, a w Detroit amerykańskie, to Genewa jest bez wątpienia areną najbardziej kosmopolityczną. Co roku królem targów można śmiało ogłosić inne auto, pochodzące z innego kraju.

Zaplecze ma swój charakter
Europa świętuje jeszcze we wspomnianych Paryżu i Frankfurcie. Te wystawy odbywają się na przemian co rok. Ich wczesnojesienny termin daje sygnał, że wakacje się skończyły, a koniec roku to też ważny dla koncernów termin.

Targi we Frankfurcie charakteryzują się ogromną przestrzenią wystawienniczą. Nie jest tak jak w Genewie, gdzie wszystkie koncerny wystawiają swoje produkty w jednej, ogromnej dwupoziomowej hali. Niemiecka wystawa jest rozproszona w kilku budynkach, co nie za bardzo podoba się dziennikarzom. – Frankfurt jest strasznie męczący. Więcej czasu tracę na przemieszczanie się z punktu A do punktu B niż na rzetelne „zrobienie” samochodu. Dobrze, że koncerny zapewniają przejazd pomiędzy halami – mówi Andrzej Pacyna. Podobnie jest w Paryżu, chociaż tam odległości między halami są nieco mniejsze. – Paryż ma zdecydowany atut, którego nie mają inne wystawy: jest to Paryż – dodaje Pacyna.

Detroit, Genewa i przemiennie Frankfurt z Paryżem to trzy wielkie motoryzacyjne wydarzenia. Na równi z nimi stawia się jeszcze targi w Tokio i Szanghaju, ale to są imprezy zdecydowanie bardziej zbliżone do targów w Detroit – prezentowane są na nich samochody i rozwiązania na konkretny rynek, w tym wypadku azjatycki.

Moskwa rośnie w siłę
Jest jeszcze parę wystaw, które wypełniają luki pomiędzy tymi najważniejszymi i stanowią drugą linię targowych wydarzeń. Mowa o imprezach w Barcelonie, Lipsku, Nowym Jorku i Moskwie. – Targi w Barcelonie mają swój urok ze względu na miejsce i coraz większy prestiż, jakim darzą go europejskie koncerny. Nie ma na nich zbyt wielu premier, ale na spokojnie można delektować się autami, do których np. nie udało się dopchać w Genewie. Z kolei Lipsk jest bardzo popularny w Polsce ze względu na bliskość – mówi Tomasz Siwiński.

Nowojorskie targi starają się już od wielu lat odebrać palmę pierwszeństwa w Stanach Zjednoczonych wystawie w Detroit, ale póki co bez powodzenia. Ta rywalizacja ma jednak dobry wpływ na rozwój nowojorskiej imprezy. Do bram najważniejszych imprez moto puka też Moskwa. Na razie stoi w drugiej linii, ale potęga rosyjskiego rynku jest tak ogromna, a inwestowane w wystawę pieniądze – tak wielkie, że już za parę lat Moskwa może stać się równorzędną imprezą z Frankfurtem i Paryżem.

W Polsce bez szaleństw
Na polskim podwórku posucha. Jest co prawda klika lokalnych eventów, ale żaden z nich nie może się nawet równać z imprezami międzynarodowymi. Najbliżej Europy są marcowo-kwietniowe targi w Poznaniu, ale sporo im jeszcze brakuje do wystaw w Lipsku czy Barcelonie.

Polscy fani motoryzacji coraz częściej pojawiają się na takich imprezach. Zapewne bywalców targów jest też sporo wśród naszych czytelników. Zapraszamy do podzielenia się opiniami i wspomnieniami.