Skandynawskie kursy na prawo jazdy – od ratownictwa do jazdy w poślizgu

Wielu skandynawskich kierowców zrobiło wspaniałe kariery w sporcie motorowym. Drogi w Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji należą do najbezpieczniejszych na świecie. Jest to zasługa m.in. systemu szkoleniowego. Zobaczcie, jaką drogę muszą przejść kursanci w tych krajach, żeby zdobyć prawo jazdy.

Trudno porównywać statystyki bezpieczeństwa drogowego poszczególnych państw z powodu różnic w powierzchni, liczbie populacji, gęstości zaludnienia. Przykładowo, w Polsce każdego roku ginie w wypadkach ponad 3500 osób, w Danii zaś niewiele ponad 200, ale w naszym kraju mieszka prawie 7 razy więcej osób.

Jeśli pomnożymy liczbę ofiar przez liczbę obywateli, to i tak wyjdzie na to, że w niewielkim kraju skandynawskim jest bezpieczniej. Lepiej jednak posłużyć się odpowiednim wskaźnikiem.

Światowa Organizacja Zdrowia co pewien czas publikuje raport na temat ruchu drogowego na świecie. Państwa są klasyfikowane według listy pokazującej liczbę ofiar na 100 000 mieszkańców. Najnowsze dane dotyczą 2011 r.

Na niechlubnym pierwszym miejscu znajdowała się Namibia z wynikiem 53,4. Polska była na pozycji 101 (14,3) ze 192 państw. Kraje skandynawskie uplasowały się na końcu listy. Finlandia była 171 (5,7), Dania 174 (5,4), Norwegia 177 (5,2), a Szwecja 183 (4,1).

Skandynawowie mają oczywiście dobre drogi i restrykcyjne przepisy dotyczące łamania przepisów. Ale to nie wszystko. Kursy na prawo jazdy w Danii, Finlandii, Norwegii i Szwecji nie polegają tylko na kuciu przepisów, nauce parkowania pomiędzy pachołkami i ciągłej jeździe wokół terenu Ośrodka Ruchu Drogowego.

W gruncie rzeczy można mówić o systemie skandynawskim. Kursy w poszczególnych krajach wyglądają bowiem podobnie. Kierowcy muszą się nauczyć np. jazdy w trudnych warunkach atmosferycznych i sprawnego omijania zwierząt.

Dania

Dania nie leży na Półwyspie Skandynawskim, ale należy do grupy krajów nordyckich. W tym państwie o prawo jazdy można się ubiegać po skończeniu 18 lat, ale kurs teoretyczny można rozpocząć 3 miesiące przed osiągnięciem tego wieku. Żeby przystąpić do egzaminu, trzeba przejść szereg szkoleń.

Zalicza się do nich m.in. 7-godzinny kurs pierwszej pomocy, kładący nacisk na ratowanie ofiar wypadków drogowych. Nauka teorii trwa 28 godzin. Następnie przechodzi się do 4 godzin prób manewrowych.

Obejmują one jazdę po ósemce, właściwe zatrzymywanie się na poboczu drogi, parkowanie w zatoce, jazdę do przodu oraz do tyłu połączoną z hamowaniem w odpowiednim czasie i miejscu, cofanie, zawracanie na 3 razy, slalom do przodu i na wstecznym, mocne hamowanie bez blokowania kół.

Na jazdę w ruchu poświęca się 16 godzin. Kolejne 4 trzeba poświecić na trening na torze poślizgowym, na którym ćwiczy się np. jazdę z prędkością w przedziale 30-70 km/h, wyczuwanie punktu utraty przyczepności, obieranie właściwego toru jazdy, poruszanie się z dużą prędkością, hamowanie w śliskich warunkach, wyprowadzanie auta z poślizgu, kontrolowanie pojazdu po przejeździe przez szczyt wzniesienia.

Egzamin teoretyczny trwa 30 minut i nadzoruje go policja. Jest to test wielokrotnego wyboru. Podczas egzaminu praktycznego nie można popełnić ani jednego błędu.

Kursy w Danii są bardzo drogie. Mogą kosztować nawet 7000-8000 koron, czyli ok. 4000 zł. Za jedną godzinę jazdy trzeba zapłacić w przeliczeniu na naszą walutę 150-200 zł.

Finlandia

W Finlandii można rozpocząć kurs na prawo jazdy rok przed 18 urodzinami. Przyszłego kierowcę może szkolić krewny, pod warunkiem że ma licencję instruktora i samochód z dodatkowym pedałem hamulca po stronie pasażera. Koszt nauki w szkole jazdy oraz opłaty związane z egzaminem wynoszą nawet 2000 euro, czyli ok. 8000 zł.

Lekcji teoretycznych jest 19, praktycznych 18, z czego jedną poświęca się na symulator jazdy nocą. W połowie kursu rozpoczynają się zajęcia na płycie poślizgowej, które w sumie trwają ok. 3 godzin.

Po takich zajęciach można przystąpić do egzaminów. To jednak nie koniec. Jeśli zda się test i jazdę, dostaje się tylko czasowe prawo jazdy. Do 3 miesięcy po jego otrzymaniu trzeba zaliczyć drugi etap weryfikacji: spędzić kilka godzin, prowadząc auto z instruktorem na prawym fotelu i godzinę na sali wykładowej. Następnie przychodzi czas na trzeci etap, podczas którego kierowców doszkala się na drogach szybkiego ruchu oraz torze.

Dopiero po 2 latach można dostać prawo jazdy, które będzie ważne przez 15 lat. Jeśli w ciągu pierwszych 24 miesięcy kierowca dwukrotnie zostanie ukarany mandatem, musi ponownie podejść do egzaminów. Nawet po jednym wykroczeniu okres próbny może zostać przedłużony o kolejne 2 lata. Ponadto gdy zdało się egzamin tylko na prowadzenie auta z automatyczną skrzynią biegów, nie wolno wsiadać za kółko samochodu z manualną przekładnią.

Norwegia

Żeby zdobyć prawo jazdy w Norwegii, trzeba mieć 18 lat. Zanim przystąpi się do jakiegokolwiek kursu, należy odbyć 4-dniowe szkolenie, podczas którego uczy się podstawowych zasad ruchu drogowego, udzielania pomocy poszkodowanym, efektywnej komunikacji ze służbami ratunkowymi. Podobne zajęcia organizuje się już dla 10-latków i powtarza co kilka lat, aż do osiągnięcia pełnoletniości.

Koszty związane z kursami i opłatami egzaminacyjnymi sięgają 30 000 koron norweskich, czyli niemal 17 000 zł.

Naukę prowadzenia można zacząć już w wieku 16 lat. Pieczę nad przyszłym kierowcą może sprawować rodzic lub osoba, która ukończyła 25 lat, prawo jazdy ma od 5 lat i nie była karana np. za jazdę pod wpływem alkoholu.

W szkole jazdy szkolenie teoretyczne trwa 17 godzin. Drugi etap będzie trwał tak długo, aż osoba ucząca się zdobędzie i opanuje wiedzę z zakresu jazdy defensywnej czy mechaniki. Przykłada się też wagę do wpojenia kierowcom konieczności dbania o stan techniczny pojazdu.

Krok trzeci to m.in. próby na płycie poślizgowej (4 godziny) i w normalnym ruchu. Po każdym z tych dwóch etapów trzeba zdać egzamin wewnętrzny. Później trzeba jeszcze przejść przez ostateczne, 13-godzinne szkolenie podsumowujące.

Przez 3 lekcje kursanci uczą się kierowania po zmroku. Tę część trzeba zaliczyć w okresie od października do połowy marca. W pozostałych miesiącach dzień trwa w Norwegii zbyt długo. Jeśli ktoś nie wyrobi się w tym terminie, ma obowiązek ukończyć próby nocnej jazdy do 31 stycznia następnego roku.

Po zdaniu egzaminów kierowca dostanie prawo jazdy na 2-letni okres próbny. Jeśli w ciągu pierwszych 3 lat zgromadzi 8 punktów karnych, dokument może mu zostać odebrany na pół roku.

Szwecja

W Szwecji można zacząć naukę jazdy w wieku 16 lat, czyli 2 lata przed możliwością ubiegania się o prawo jazdy. W tym kraju nie ma obowiązkowej liczby godzin teoretycznych i praktycznych, a szkolić może rodzić lub inna osoba po 25 roku życia, mająca pozwolenie na prowadzenie prywatnych szkoleń. Jedna godzina nauki w ośrodku to wydatek rzędu 430 koron szwedzkich (ok. 215 zł).

Egzaminy w Szwecji uchodzą za bardzo trudne. Test teoretyczny obejmuje 70 pytań. Podczas jazd egzaminator patrzy nie tylko na to, czy kierowca nie stwarza zagrożenia i jako tako radzi sobie za kierownicą. Trzeba jeździć w sposób defensywny, czyli płynny i ekologiczny. Wiele osób, które pobierało nauki u rodziców, podchodzi do egzaminu po kilka razy.

Zanim przystąpi się do ostatecznej próby, koniecznie trzeba zmierzyć się z płytą poślizgową. Zazwyczaj nauka na torze trwa ok. 6 godzin. Dodatkowo przyszły kierowca musi zaliczyć szkolenie dotyczące ryzyka związanego z prowadzeniem pod wpływem alkoholu, narkotyków i w stanie zmęczenia.

Po roku tymczasowe prawo jazdy jest zmieniane na stałe, ale okres próbny trwa 2 lata. Jeśli w tym czasie popełni się poważne wykroczenie drogowe, trzeba ponownie zdać egzamin.

Czy według Was rozwiązania dotyczące kursów nauki jazdy ze Skandynawii sprawdziłyby się w naszym kraju?

22 odpowiedzi na “Skandynawskie kursy na prawo jazdy – od ratownictwa do jazdy w poślizgu”

  1. Timtam napisał(a):

    Może kiedyś ktoś przeliczy koszt takiego szkolenia, a koszt leczenia ofiary wypadku.

    • Karol napisał(a):

      chcesz powiedzieć, że zapłaciłbyś 4000 zł za prawo jazdy? ok 300 zł kosztuje doszkalanie w tych zakresach, o których pisał autor (jazda w warunkach ekstremalnych) więc jak dla mnie to ogromna przesada płacić 150 zł za godzinę gdzie sporo osób spędzi 10 godzin z 30-tu na placu manewrowym.
      GŁUPOTA. Aczkolwiek jeżeli chodzi o doszkalanie to bardzo dobra sprawa.

      • góść napisał(a):

        Nie każdy powinien mieć prawo jazdy, patrząc po tym co się dzieje na drogach. Jeżdzić trzeba pewnie. Takie samo zagrożenie stanowią wariaci, jak i niezdecydowane ‚baby’ jadące 30km/h wykonujące manewry nagłe i bez kierunowskazów. Ponadto mam masę znajomych, którzy porobili prawko, bo rodzice kazali a później nie jeździli przez 5 lat. Po tym czasie kupują samochód i jeźdzą tak, że nic tylko ich zamknąć za stważanie zagrożenia w ruchu.
        Jak dla mnie podejście w tych krajach jest super, mi brakowało na kursie zajęć z kontroli poślizgu, jazdy po wodzie/lodzie. Sam musiałem się uczyć, nie obyło się bez niebezpiecznych sytuacji, ale jedyna możliwość do treningu to droga publiczna, która nie nadaje się do tego z uwagi na panuący tam ruch.
        Na polskie realia taki kurs pewnie kosztowałby z 2, może 2,5 tysiaka, a zmiana w ruchu i bezpieczeństwie byłaby ogromna. Wystarczy, że popada mały deszczyk a tu już co niektórzy jadą 30km/h blokując cały ruch w mieście.

        • Małostkowy napisał(a):

          a niech kosztuje te 2 – 2,5 tyś. i niech wreszcie zmienią podejście właśnie do nauki, bo to jest kpina w naszym kraju. Płyta poślizgowa powinna być obowiązkowa i to już od dawna, był swego czasu projekt ustawy, ale coś to ucichło niestety. Dodatkowo nauka jazdy na zjazdach, notorycznie polacy zamiast hamować silnikiem ciskają hamulce i napiszę po raz setny, nauka kultury, bo brak tego jest naszą domeną na drogach.

        • Kuba napisał(a):

          Nie każdy może być pilotem i to jest oczywiste. To dlaczego każdy ma mieć możliwość otrzymania PJ? Nie każdy umie pływać, nie każdy umie jeździć na rowerze i nie każdy ma predyspozycje do kierowania pojazdu. Można nie mieć wystarczającej koordynacji ruchowej, mieć problemy z oceną odległości i prędkości. Tacy ludzie stanowią zagrożenie, potrafią poruszać się tylko w sposób ślamazarny, w kontrolowanych warunkach, ale każda nietypowa sytuacja jest dla nich poprzeczką nie do przeskoczenia. Nie wiem czy takich kierowców jest 5 czy 20% ale, prawie co dziennie się takich widuje. Może niewidomym też będziemy dawać PJ, bo przecież mamy równouprawnienie? Przed przystąpieniem do kursu, kandydaci powinni przechodzić testy psychometryczne, powinno się od początku odsiewać np. 5% z najniższym IQ, 5% z najwyższym stopniem agresji, 5% z najgorszą koordynacją ruchową itp.

      • Kuba napisał(a):

        4000 zł to dla Skandynawów mniej niż dla Polaka 1500 zł.

  2. Alex napisał(a):

    Może ceny trochę z kosmosu jak na nasze standardy, ale wg. mnie selekcja pod względem umiejętności zapanowania nad pojazdem to podstawa (chociażby płyta poślizgowa/tor), czego w naszym kraju brakuje.

  3. altc napisał(a):

    Ceny, cenami – wiadomo Skandynawia, ale za to widziałem tam kilka eLek i całkiem fajne samochody. Od nowych modeli Golfów, po Volvo, Audi A4 czy BMW 3. Ja się niestety uczyłem na Pandzie 😉

    • Siara-Siarzewski napisał(a):

      to współczuje, ja uczyłem się na mitsubishi colt 1.5 109 koni :D. Jeździło się całkiem dobrze, na pierwszej jeździe pokonałem bariere 90 km/h w terenie zabudowanym. a najwiecej jechaliśmy 140 km/h. miałem super instruktora który pozwalał przycisnąć, i nauczył dynamicznej, bezpiecznej jazdy.

    • Horoscope.NO napisał(a):

      bo w skanydnawii można uczyć się jeździć na swoim samochodzie i na nim zdawać egzamin

      • altc napisał(a):

        Owszem, ale mi akurat chodziło o auta, które służą do nauki jazdy.

  4. Max napisał(a):

    Mieszkam w Skandynawii i dokladnie tak jak ktos napisal wczesniej. Te ceny do dla przecietnego Szweda nic wielkiego. Te 8tys. sek to jak dla Polaka 800zl, taki prosty przelicznik… w szwecji zarabia sie 20-22tys. koron to tak jak w polsce 2-2,2zl. czyli 8tys. koron juz nie jest takie straszne. Pomijam fakt sily nabywczej pieniadza, np. cena litra paliwa po przeliczeniu na zl (co czesto robia moi znajomi) wyglada dosc drogo, ale jak policzymy ile litrow moge kupic za przecietna 1 godz. pracy… 8L a w Polsce??

  5. Jgmarcuss napisał(a):

    W krajach skandynawskich mała ilość wypadków wynika przede wszystkim z małej gęstości zaludnienia. Poza tym drogi zazwyczaj przebiegają w taki sposób, że omijają centra lub większe skupiska ludzi. Jeśli zaś chodzi o umiejętności przeciętnych mieszkańców tych krajów, to nie zauważyłem żeby rórniły się one jakoś zasadniczo od umiejętności polskich kierowców. Po skandynawii jezdzi się dobrze ale wynika to z jakości dróg i wielkości ruchu. Mało świateł przejść i terenu zabudowanego i nawet przy szwedzkim ograniczeniu prędkości w terenie niezabudowanym do 70km/h (a w Norwegii 80) dystans pokonuje się szybciej niż w Polsce(choć przy takiej prędkości na równiusieńkiej pustej drodze czasami krew mnie zalewa 🙂

  6. MotoCentrum napisał(a):

    Kolejny świetny wpis, coraz bardziej mi się tu podoba 🙂

  7. Jatoja napisał(a):

    Jak się komuś tak podoba to wynocha robić prawko do Skandynawii, nikt nie broni.

  8. PoprawnyEmail napisał(a):

    Finlandia, to nie Skandynawia.

  9. marcep napisał(a):

    „Po roku tymczasowe prawo jazdy jest zmieniane na stałe, ale okres próbny trwa 2 lata. Jeśli w tym czasie popełni się poważne wykroczenie drogowe, trzeba ponownie zdać egzamin.” Wkradł się błąd. W Szwecji nie ma wcale, żadnych tymczasowych praw jazdy dostaje się normalne jedynie trzeba mieć na uwadze 2 okres próbny.

  10. Pit napisał(a):

    Finlandia to nie skandynawia. Język fiński ma tyle wspólnego ze skandynawskimi co i z naszym.

  11. Maciej Musial napisał(a):

    Ceny przerażają, ale pewnie na ‚ichnie’ warunki są to normalne ceny.
    Sam bym chętnie wziął udział w takim szkoleniu!

  12. Robson napisał(a):

    A moze ktos doda do ego ile wynosi srednia placa w tych krajach a nie tylko ile co kosztuje!

  13. V8 power napisał(a):

    Mi sie wydaje ze moze tam wlasnie jest latwiej zdac bo w polsce trzeba kuc na pamiec jak do kartkowki w podstwawówce a potem i tak sie nie jezdzi w ten sposób jak pokazują bo to nie wykonalne nawet na rowerze, tam maja podejscie takie że faktycznie umiesz jezdzic a nie czy wiesz jak ustawic zagłówek.

  14. V8 power napisał(a):

    Mi sie wydaje ze moze tam wlasnie jest latwiej zdac bo w polsce trzeba kuc na pamiec jak do kartkowki w podstwawówce a potem i tak sie nie jezdzi w ten sposób jak pokazują bo to nie wykonalne nawet na rowerze, tam maja podejscie takie że faktycznie umiesz jezdzic a nie czy wiesz jak ustawic zagłówek.

Tagi: Dania, eco driving, eko-jazda, Finlandia, jazda defensywna, kraje skandynawskie, kurs nauki jazdy, nauka jazdy w danii, nauka jazdy w finlandii, nauka jazdy w norwegii, nauka jazdy w skandynawii, nauka jazdy w szwecji, Norwegia, płyta poślizgowa, skandynawia, szkolenia, szkolenie, Szwecja