Samochód autonomiczny z Politechniki Wrocławskiej [wywiad]

Nie chciałbym żeby pojazd przejmował całkowitą kontrolę i rządził się w 100% sam – mówi Zbigniew Żelazny, prezes Koła Naukowego Pojazdów i Robotów Mobilnych Politechniki Wrocławskiej.

Od jak dawna działa Koło Naukowe Pojazdów i Robotów Mobilnych na Politechnice Wrocławskiej?

Jest to organizacja, która ma jedną z najdłuższych historii na Politechnice Wrocławskiej. Już w latach 80. powstawały pierwsze pojazdy niekonwencjonalne, wynalazki tworzone przez naszych obecnych mentorów.

Wówczas prezesem koła był prof. Piotr Wrzecioniarz. Wraz z kolegami stworzył on pojazd podobny do tych, które w obecnych czasach można oglądać w zawodach Shell Eco-marathon. Na 1 litrze paliwa pojazd ten przejechał 600 kilometrów.
Na początku 2012 r. przejęliśmy Koło Naukowe Pojazdów i Robotów Mobilnych. Działało ono wtedy mniej aktywnie. My chcieliśmy nawiązać do chlubnej historii.

Na początku rzuciliśmy się na głęboką wodę. Podjęliśmy się zbudowania pojazdu autonomicznego, trudnego projektu łączącego w sobie większość dziedzin nauczanych na Politechnice Wrocławskiej: mechanikę, elektronikę, informatykę itd. Do tego doszły inne aspekty, w tym prawne, związane z rozwikłaniem problemu poruszania się samochodu autonomicznego po drogach. Później były następne projekty, które odnosiły sukcesy.

Ilu członków liczy koło?

Aktualnie 64 osoby. Zaangażowane są one w cztery projekty. Struktura przypomina już małe przedsiębiorstwo. Mamy działy marketingu, finansów, fundraisingu, czyli pozyskiwania funduszy i sponsorów. W poszczególnych projektach są grupy mechaników, elektroników, elektryków, informatyków itd.

Jakie są główne pola Waszych zainteresowań? Bardziej skupiacie się na pojazdach czy robotach?

Głównie na pojazdach. Aktualnie skupiamy się na różnego rodzaju pojazdach elektrycznych. Zbudowaliśmy jeden motocykl w 2013 r., który miał był reaktywacją w formie elektrycznej popularnego Komara, stąd też jego angielska nazwa Mos, od „mosquito”. Zajął on trzecie miejsce na międzynarodowych zawodach motocykli elektrycznych w Barcelonie. Wtedy też niestety został skradziony.

Nie poddaliśmy się i na kolejną edycję przygotowaliśmy drugi motocykl o dumnej nazwie LEM, czyli Light Electric Motorcycle. Oczywiście to też nawiązanie do wspaniałego pisarza science-fiction Stanisława Lema.

W tym przypadku udało nam się stworzyć naprawdę profesjonalny, 20-osobowy zespół, który wykonał poszczególne etapy projektu, zaczynając od konstrukcji, przez wygląd zewnętrzny, elektryczny układ napędowy, kończąc na biznesplanie, który też był oceniany w ramach konkursu. Nasz motocykl okazał się zwycięskim pojazdem na zawodach w Barcelonie.

Oprócz tego cały czas rozwijamy nasz pierwszy projekt, czyli wspomniany pojazd autonomiczny. Udało nam się nawiązać współpracę z firmą, która zajmuje się sztuczną inteligencją. Będziemy rozwijać pojazd właśnie w tym kierunku.

Obecnie poszukujemy programistów do specjalnego programu łączącego prace przy projekcie z praktyką we wspomnianej firmie. Działamy cały czas na pograniczu nauki i biznesu. Znajdujemy firmy, które są zainteresowane naszym projektami, chcą je w jakiś sposób rozwijać, pomagać nam. Korzystamy z tego i zyskujemy środki do realizacji planów.

Skupmy się na pojeździe autonomicznym, czyli samochodzie, który może jeździć bez pomocy kierowcy. Czy inspiracją dla niego były zawody DARPA Grand Challenge, a także fakt, że nad podobnymi pojazdami pracuje m.in. Google?

Tak, na samym początku wzorowaliśmy się na pojazdach z pierwszej edycji konkursu DARPA. Od tego zaczął się cały temat pojazdu autonomicznego w naszym kole naukowym. Amerykanie pracują nad tym od ponad 10 lat i są w tym momencie na bardzo zaawansowanym etapie, co zresztą widać po najnowszym modelu Tesli, który niedawno miał swoją premierę [Tesla Model S P85D  odczytuje znaki i odpowiednio dostosowuje do nich prędkość, trzyma się trasy na podstawie linii na drodze, w razie wykrycia przeszkody auto samo się zatrzymuje – przyp. red.].

Wzorowaliśmy się na rozwiązaniach amerykańskich. Oczywiście trzeba brać pod uwagę finanse. Może dzięki temu, że mieliśmy mniej pieniędzy nasze rozwiązania są prostsze, ale to niekoniecznie zła droga. Myśląc o produkcie komercyjnym dąży się do mniejszego skomplikowania.

W ramię możliwości robimy coś podobnego, ale szukamy własnych, alternatywnych sposobów. Dla przykładu, pojazd Google’a analizuje obraz z kamer oraz LIDAR-ów [w uproszczeniu: urządzenia skanujące wykorzystujące laser – przyp. red.] i porównuje z obrazem wcześniej wytworzonym z Google Street View. My rzecz jasna nie posiadamy dostępu do tego wszystkiego, co Google. Robimy to w zgoła inny sposób, ale dzięki temu nasz pojazd będzie mógł się poruszać w każdym środowisku, niezależnie od tego, czy dany teren jest pokryty przez Google Street View czy też nie.

W projekt włożyliśmy dużo pracy. Mechanicy na starcie modyfikowali wszystkie układy samochodu, w tym kierowniczy i hamulcowy, a także przepustnicę, skrzynię biegów, po to, aby na początku pojazd mógł być sterowany zdalnie. Można nim kierować przy pomocy klawiatury komputerowej.

Następnie grupa elektroników przygotowała cały układ sterujący. Finalnie programiści napisali software rozpoznający pas ruchu, po którym nasz pojazd może się poruszać pokonując zakręty. Obecnie zaczynamy prace skupiające się głównie na rozwoju oprogramowania, które docelowo ma sprawić, że pojazd będzie miał większą funkcjonalność, czyli mógł się poruszać w bardziej skomplikowanych sytuacjach drogowych typu przejazd przez skrzyżowania, przepuszczenie pojazdu z pierwszeństwem, zatrzymanie się na czerwonym świetle czy ominięcie przeszkody.

Jest to projekt typowo naukowy, ponieważ można powiedzieć, że to niekończąca się historia. Zawsze można coś udoskonalić, zrobić lepiej.

Z jakiego systemu korzystacie?

W tym momencie korzystamy tylko z jednej kamery, która widzi pasy skrajni jezdni. Na tej podstawie algorytm wyznacza oś pasa ruchu, do której pojazd się dostosowuje. W kolejnym etapie chcemy wyposażyć pojazd w system kamer stereowizyjnych. Kamery te pozwalają określić odległość od obiektu, przeszkody.

Naszym marzeniem jest zakup LIDAR-u, który tworzy skan otoczenia w postaci chmury punktów. Niestety, tego typu urządzenia są bardzo drogie. Produkuje się ich wersję pod katem samochodów. Jeśli moglibyśmy wyposażyć nasz pojazd w takie urządzenie zyskałby on od razu dużo większą funkcjonalność.

Czy uważasz, że samochód bez kierowcy to w ogóle dobry pomysł, czy jednak zawsze ktoś powinien siedzieć za kierownicą i mieć możliwość interwencji?

Ja jestem za systemem wspomagającym kierowcę. Nie chciałbym żeby pojazd przejmował całkowitą kontrolę i rządził się w 100% sam. Moim zdaniem powinno działać to w ten sposób, że w sytuacjach nudnych, monotonnych, typu jazda autostradą, można było włączyć tryb autonomiczny. Wtedy moglibyśmy robić coś innego, wykonywać obowiązki, co usprawni nam cały plan dnia.

Jeśli chodzi o pojazd poruszający się zupełnie sam, mający całkowitą kontrolę, nie jestem do tego do końca przekonany, aczkolwiek motoryzacja idzie w tym kierunku i prawdopodobnie takie pojazdy za 20-25 lat będą jeździć po ulicach.

4 odpowiedzi na “Samochód autonomiczny z Politechniki Wrocławskiej [wywiad]”

  1. carholic napisał(a):

    Miło się czyta o takich zdolnych ludziach. Fajnie, że dbają od razu o strukturę finansową, marketing itd. Szkoda tylko, że nie maja pewnie takiej kasy, jak gdzie indziej. Np. tu: http://autokult.pl/3980,tum-visio-m-lekki-ev-od-studentow „Projekt Monachijskiego Uniwersytetu Technicznego powstał przy wsparciu
    Niemieckiego Federalnego Ministerstwa Edukacji i Rozwoju. Udzieliło ono grantu w wysokości 7,1 mln euro.”

  2. KT z Mazda-Blog.pl napisał(a):

    Gratulacje dla tych osób, aczkolwiek nie wiem czy byłbym w stanie zaufać takiemu systemowi na tyle, aby pozwolić mu prowadzić samochód w którym przesiaduję. Nie znaczy to jednak, że taki automatyczny kierowca nie ma racji bytu, być może za 10-20 lat młode pokolenia będą się dziwić jak można było kierować samochodem…

  3. hiho napisał(a):

    Za 20 lat nikt nie zaufa kierującemu człowiekowi – będzie to coś niebywałego i niebezpiecznego.

  4. Arnold Buzdygan napisał(a):

    Takie pojazdy rozwiążą problem zamachowców-samobójców 🙁

Tagi: politechnika wrocławska, samochód autonomiczny, wywiad