[aktualizacja] Rozwijamy złote zasady ekodrivingu – zasada szósta

Jak najdłużej jedź na najwyższym możliwym biegu na najniższych możliwych obrotach. Zasada po części słuszna, zwłaszcza w teorii – to do niej sprowadzają się inne zasady dotyczące doboru przełożeń.

W poprzednich artykułach pisaliśmy o doborze odpowiednich przełożeń podczas jazdy ze stałą prędkością oraz o zmianach biegów podczas przyspieszania. Zasada szósta pasuje tylko do sytuacji takiej jak powolne wytracanie prędkości. Weźmy za przykład jazdę na pagórkowatej drodze. Zbliżając się do wzniesienia nie trzeba redukować biegu, jeśli poprzedzimy to wcześniej delikatnym rozpędem, by móc z lekko odpuszczonym gazem wjeżdżać pod górę. Im dłużej będziemy używać możliwie wysokiego przełożenia, tym więcej paliwa zaoszczędzimy. Jednak pewien warunek jest niezbędny: nie będziemy przyspieszać. Współczesne silniki pracują prawidłowo jeszcze przy obrotach rzędu 1000 obr./min, ale tylko wtedy, gdy nie są obciążane.

Inną sytuacją jest zwalnianie do zatrzymania. Tu warto utrzymywać możliwie wysoki bieg niemal do końca, ale tylko wtedy, gdy celem jest zatrzymanie. Pamiętajcie, że zwalniając z włączonym biegiem i puszczonym pedałem przyspieszenia, nie zużywamy paliwa, a utrzymywanie możliwie wysokiego przełożenia powoduje powolne wytracanie prędkości, czyli w rezultacie pokonanie dość dużego dystansu bez zużycia paliwa.

Jednak ta zasada nie zawsze się sprawdza, a w rzeczywistych warunkach często jest wręcz przeciwnie. Przede wszystkim – trzeba posiadać duże doświadczenie, by umiejętnie korzystać z ekstremalnie niskich obrotów i najwyższych przełożeń bez obciążania silnika. Często bywa tak, że przed szczytem wzniesienia samochód ma zbyt niską prędkość i zaczynamy przyspieszać. W takim przypadku korzystanie z wysokiego biegu i bardzo niskich obrotów powoduje bardzo duży wzrost zużycia paliwa przy niemal zerowym efekcie, a jedynym słusznym rozwiązaniem jest redukcja biegu. Ponadto w ruchu miejskim zwalnianie do świateł najlepiej poprzedzić wcześniej redukcją lub kilkoma redukcjami, by silnik pracował w zakresie optymalnym do rozpędzania (czyt. zasada czwarta). Dlaczego? Bowiem ekojazda to również przewidywanie, a co za tym idzie takie dopasowanie prędkości jazdy, by unikać zatrzymywania się na światłach. Należy jednak być gotowym w każdej chwili na przyspieszanie. Nie jest to możliwe, gdy wskazówka obrotomierza pokazuje np. 1200 obr./min. na 5 biegu. W takiej sytuacji zaczyna się szukanie niższego biegu, zbyt duże wytracenie prędkości i brak płynności jazdy. Poza tym puszczenie pedału gazu na niższych biegach i wyższych obrotach też nie powoduje zużycia paliwa.

A zatem stosować tę zasadę czy nie? Tak, ale nie bezmyślnie. Warto poprzedzić to doświadczeniem, bo zwykle kierowcy stosujący zasadę szóstą mają problem z płynną jazdą i duszeniem silnika. Kluczem do ekojazdy jest płynność ruchu samochodu. Warto pamiętać, że na każdym biegu można zużywać niewiele paliwa, nie tylko na najwyższym.

Wszystkie reguły ekojazdy dostępne są tutaj.

2 odpowiedzi na “[aktualizacja] Rozwijamy złote zasady ekodrivingu – zasada szósta”

  1. Jotgie napisał(a):

    Nie do końca się zgadzam. Owszem, hamując silnikiem nie zużywamy paliwa. Jednak jest to możliwe na stosunkowo krótkim odcinku. Jadąc nawet przepisowe 90 km/h i wyłączając bieg można „dobiec” 50-tki na obrotach rzędu 900 na długości ok. 1 km. Wiec w takim przypadku zużycie paliwa będzie na pewno mniejsze, niż przy hamowaniu silnikiem. W jeździe na luzie silnik zużywa ok. 1-1,5 l/100km

    • Bury napisał(a):

      Jotgie, a jak to się ma to „męczenia” samochodu? Bo niektórzy mowia, ze to niezdrowe dla auta – jechać na luzie

Tagi: czy hamować biegami, ecodriving, ekojazda, ekologiczna jazda, ekonomiczna jazda, zmiana biegów, zużycie paliwa