Rekordowa próba oszustwa ubezpieczeniowego

40 milionów złotych – na tyle opiewa kwota, którą próbowano wyłudzić przez podpalenie czterech samochodów marki BMW.

Każde z aut ubezpieczone było na sumę 10 mln zł. Kwota była tak duża ze względu na to, że były to samochody przeznaczone dla polskich służb specjalnych. Ich wyposażenie obejmowało między innymi opancerzenie i specjalistyczne systemy łączności. Jak się później okazało, było to fikcją. Specjalny osprzęt znalazł się jedynie w dokumentacji. W rzeczywistości samochody nie były przystosowane do wykorzystywania przez służby.

Sprawa wyszła na jaw nie przez dokumentację, a przez nieprawidłowy sposób przewozu samochodów. Tak drogie pojazdy ze względu na zasadę rozproszonego ryzyka nie powinny być przewożone na jednej lawecie. To zwróciło uwagę specjalistów z biura bezpieczeństwa ubezpieczyciela. Kolejną wskazówką, że może to być próba wyłudzenia była pieczątka z nieprawidłową nazwą ministerstwa. Widniała ona na potwierdzeniu użytkowania aut przez polskie służby specjalne. Dalsze dochodzenie wykazało, że przyczyną pożaru nie była kolizja, ale specjalny mikroładunek pirotechniczny.

Diler, który zestaw czterech BMW zakupił za kilkaset tysięcy złotych za egzemplarz, w nielegalny sposób zarobił na nich 8 mln zł od PKO Leasing, która odpowiadała za ubezpieczenie aut. Obecnie prowadzone jest dochodzenie, które ma wykazać, czy leasingodawca nie dopatrzył się oszustwa, czy również jest w nie zamieszany. Wiadomo jedynie, że w wyniku kontroli wewnętrznej w PKO Leasing doszło do zwolnień i konsekwencji w zarządzie.

2 odpowiedzi na “Rekordowa próba oszustwa ubezpieczeniowego”

  1. gadowsk napisał(a):

    Tfuuuu, służby specjalne. I za to wszystko zapłacimy my podatnicy. Kradzież naszych pieniędzy w biały dzień i pewnie za to nikt nie odpowie.

  2. Sebastian Miekina napisał(a):

    i kto wam uwierzy w takie bajki

Tagi: bmw, pko, Przepisy, Sąd, ubezpieczenie, wyłudzenie