Recepta na niskie spalanie [poradnik]

Tankowanie

Źródło: http://www.strefabiznesu.dziennikwschodni.pl

Ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach paliwowych stale rosną, przez co jazda samochodem staje się coraz mniej opłacalna. W związku z tym kierowcy podejmują kroki, aby zaoszczędzić na paliwie.

Jedni przesiadają się do środków komunikacji miejskiej, inni na rowery. Jest jednak kilka skutecznych metod na obniżenie zużycia paliwa. Jeżeli ktoś chce uzyskać realne oszczędności, musi przestrzegać zasad ekojazdy (ang. eco-driving). Temat ten poruszaliśmy już na naszym blogu [Ekojazda – podstawowe zasady], ale zawsze warto dowiedzieć się więcej.

Tak naprawdę oszczędzanie paliwa zaczyna się już w chwili przekręcenia kluczyka. Aby zmniejszyć spalanie, należy uruchamiać silnik bez wciskania gazu. Wiele osób robi to zupełnie nieświadomie, kładąc nogę na pedale przyśpieszenia. Nie powinno się też rozgrzewać samochodu na postoju. Wywołuje to efekt odwrotny do zamierzonego i tylko wydłuża proces dogrzewania jednostki napędowej, a w konsekwencji zwiększa zużycie paliwa.

Kolejna istotna rzecz to przewidywanie tego, co za chwilę może stać się na drodze, i unikanie zbędnego hamowania lub przyśpieszania. Jeżeli widzimy, że jadące przed nami auto zaraz się zatrzyma, bo przed nim tworzy się korek, to nie warto dynamicznie podjeżdżać. Bardziej ekonomicznie jest po prostu dotoczyć się do niego.

Prowadzenie auta

Źródło: http://www.fachowyelektryk.pl

W jaki sposób? Z tym wiąże się druga zasada ekojazdy, czyli hamowanie silnikiem. Jest to nic innego jak redukowanie biegów w celu spowolnienia auta. Nigdy nie należy jednak jechać na luzie, bo starania o niższe spalanie pójdą na marne.

Jeżeli warunki drogowe na to pozwalają, należy przyśpieszać w miarę dynamicznie, wciskając pedał gazu do 3/4 głębokości aż do uzyskania prędkości docelowej, czyli takiej, z którą najprawdopodobniej będziemy poruszać się przez dłuższy czas, na przykład 60 km/h.

Niskie spalanie osiągniemy również, jadąc możliwie na najwyższym biegu i utrzymując przy tym jak najniższą prędkość obrotową silnika.

W krytycznych sytuacjach na drodze dla własnego bezpieczeństwa należy jednak zapomnieć o wszystkich wyżej wymienionych zasadach, reagując w pełni spontanicznie na pojawiające się zagrożenia.

Jeśli przewidujemy, że zatrzymanie auta potrwa dłużej niż pół minuty, znacznie oszczędniej będzie zgasić silnik. To nieprawda, że podczas ponownego uruchomienia zużyjemy więcej paliwa niż w czasie jego ciągłej pracy.

Należy również unikać wożenia zbędnych rzeczy i umiarkowanie korzystać z klimatyzacji, ale o tym była już mowa w poprzednim tekście.

O czym jeszcze należy pamiętać? Oprócz klimatyzacji dużo energii potrzebuje też odtwarzacz płyt CD/MP3. Częste głośne słuchanie muzyki z pewnością wpłynie na większą konsumpcję paliwa przez silnik. Inne odbiorniki, takie jak nawigacja czy podgrzewanie foteli, też podnoszą spalanie.

Stan techniczny pojazdu

Źródło: http://autonaprawa-kalisz.pl

Trzeba również zadbać o dobry stan techniczny pojazdu. Jeżdżenie z zanieczyszczonym filtrem paliwa lub powietrza, który utrudnia jednostce napędowej „swobodne oddychanie”,  także powoduje większe spalanie. Podobnie jest w przypadku uszkodzonego termostatu – silnik nie może właściwie się dogrzać, więc zużywa w tym celu nieco więcej paliwa.

Kierowcy, którzy wiedzą już co nieco na temat ekonomicznej jazdy, doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jazda ze zbyt niskim lub za wysokim ciśnieniem w oponach nie tylko je szybciej niszczy, ale także powoduje wzrost spalania. Można pójść krok dalej i oprócz regularnego sprawdzania ciśnienia zakupić specjalne opony gwarantujące niskie opory toczenia, a co za tym idzie – mniejszy apetyt na paliwo.

Trzeba jednak wziąć pod uwagę to, że tego typu ogumienie ma swoje wady, na przykład często odbija się na własnościach jezdnych – dłuższa droga hamowania czy gorsza przyczepność na mokrej nawierzchni to cena, jaką płaci się za takie oszczędzanie.

55 odpowiedzi na “Recepta na niskie spalanie [poradnik]”

  1. nexus napisał(a):

    Filtr paliwa raczej nie ma nic wspólnego z oddychaniem silnika, co innego filtr powietrza :). Wyłączanie silnika przy każdym postoju powyżej 30 sekund (czyli np. na każdych prawie światłach w mieście) może i zmniejsza nieznacznie zużycie paliwa, ale za to drastycznie zwiększa zużycie akumulatora i rozrusznika, a koszty ich naprawy raczej przewyższą „oszczędności”. A tak w ogóle to eco-driving = zerowa przyjemność z jazdy …

    • Nekro47 napisał(a):

      ale kolego 100 procentowa racja ,eko to brak przyjemności , wleczesz sie 60 jak ta zawalidroga ani przycisnąć ani nic i potem korki sie tworzą ktoś sie denerwuje , zaro eko , cały czas opór 😉

      • Asd napisał(a):

        Chryste Panie. Może Ci mi nie wierzyć, ale można jeździć BARDZO dynamicznie i czerpać z tego dużą przyjemność, a przy tym spalać mniej paliwa niż będą zawalidrogą. Po prostu trzeba zrozumieć jak działa silnik samochodu i wykorzystywać to w praktyce. Ot, cała historia.

    • Szymon Kowalski napisał(a):

      Nie zgadzam się. Moje Mondeo 2.0 prowadzone przez ojca lub znajomych pali w granicach 10/11 litrów. Z moim ecodrivingiem schodzę bez problemów do 8 litrów, jeżdżąc dynamiczniej, przede wszystkim mocniej przyspieszając.
      W ecodrivingu nie chodzi wcale o jazdę powolną, raczej przemyślaną i konkretną (przykład: nie ma sensu przyspieszać, skoro za 50 metrów będę hamował).

      „Jeśli przewidujemy, że zatrzymanie auta potrwa dłużej niż pół minuty, znacznie oszczędniej będzie zgasić silnik.” W samochodzie z turbosprężarką te pół minuty powinniśmy odczekać przed zgaszeniem silnika 🙂

      • Xxx napisał(a):

        „W samochodzie z turbosprężarką te pół minuty powinniśmy odczekać przed zgaszeniem silnika” ale pod warunkiem ze go mocneij przycisnąłes przed wyłączeniem, jezeli jedziesz sobie załózmy do 1700 obr/min gdzie u mnie turbina załącza sie przy około 1800 to nie musze czekac na ostygnięcie silnika bo turbina ma normalną temp pracy, ale tak to jest jak sie wypowiada „spec” od motoryzacji

    • adrian napisał(a):

      Też zgadzam się z nexusem. Ekojazda swoją drogą, ale nie raz bardziej opłacalne dla społeczeństwa jest dojeżdżanie do świateł z większą prędkością, jak i ruszanie odpowiednio szybko po sygnale zielonym. Dlatego gaszenie silnika (oprócz tego, że niszczy baterię i rozrusznik) jest nierozważne.

    • Artur Kuśmierzak napisał(a):

      Tak chodziło o filtr powietrza.

  2. nexus napisał(a):

    Filtr paliwa raczej nie ma nic wspólnego z oddychaniem silnika, co innego filtr powietrza :). Wyłączanie silnika przy każdym postoju powyżej 30 sekund (czyli np. na każdych prawie światłach w mieście) może i zmniejsza nieznacznie zużycie paliwa, ale za to drastycznie zwiększa zużycie akumulatora i rozrusznika, a koszty ich naprawy raczej przewyższą „oszczędności”. A tak w ogóle to eco-driving = zerowa przyjemność z jazdy …

    • Nekro47 napisał(a):

      ale kolego 100 procentowa racja ,eko to brak przyjemności , wleczesz sie 60 jak ta zawalidroga ani przycisnąć ani nic i potem korki sie tworzą ktoś sie denerwuje , zaro eko , cały czas opór 😉

      • Asd napisał(a):

        Chryste Panie. Może Ci mi nie wierzyć, ale można jeździć BARDZO dynamicznie i czerpać z tego dużą przyjemność, a przy tym spalać mniej paliwa niż będą zawalidrogą. Po prostu trzeba zrozumieć jak działa silnik samochodu i wykorzystywać to w praktyce. Ot, cała historia.

    • Szymon Kowalski napisał(a):

      Nie zgadzam się. Moje Mondeo 2.0 prowadzone przez ojca lub znajomych pali w granicach 10/11 litrów. Z moim ecodrivingiem schodzę bez problemów do 8 litrów, jeżdżąc dynamiczniej, przede wszystkim mocniej przyspieszając.
      W ecodrivingu nie chodzi wcale o jazdę powolną, raczej przemyślaną i konkretną (przykład: nie ma sensu przyspieszać, skoro za 50 metrów będę hamował).

      „Jeśli przewidujemy, że zatrzymanie auta potrwa dłużej niż pół minuty, znacznie oszczędniej będzie zgasić silnik.” W samochodzie z turbosprężarką te pół minuty powinniśmy odczekać przed zgaszeniem silnika 🙂

      • Xxx napisał(a):

        „W samochodzie z turbosprężarką te pół minuty powinniśmy odczekać przed zgaszeniem silnika” ale pod warunkiem ze go mocneij przycisnąłes przed wyłączeniem, jezeli jedziesz sobie załózmy do 1700 obr/min gdzie u mnie turbina załącza sie przy około 1800 to nie musze czekac na ostygnięcie silnika bo turbina ma normalną temp pracy, ale tak to jest jak sie wypowiada „spec” od motoryzacji

        • Qwertuio napisał(a):

          Noż kurna jak mnie wkurza taki pajac, co tylko hejtuje a na serio jego wiedza wynosi zero. Turbina działa ciągle, a to że zauważalną robote zaczyna robić w Twoim trupie od 1800 obrotów niczego nie zmienia. Nawet przy spokojnej jeździe te 5 czy 10 sekund pracy na jałowych nie zaszkodzi. A jeśli jeździsz nie przekraczając 1700obrotów w mieście to gratulacje, typowy zawalidroga uprawiający PSJ (pizdowa*y styl jazdy), ciśnienie oleju niskie, dynamika żałosna, ogromna ilość sadzy i innego syfu w wydech, oszczędność paliwa też minimalna, a wkuwienie osób wleczących sie za takim oszczędzającym na paliwie dziadem osiąga stan krytyczny…

    • adrian napisał(a):

      Też zgadzam się z nexusem. Ekojazda swoją drogą, ale nie raz bardziej opłacalne dla społeczeństwa jest dojeżdżanie do świateł z większą prędkością, jak i ruszanie odpowiednio szybko po sygnale zielonym. Dlatego gaszenie silnika (oprócz tego, że niszczy baterię i rozrusznik) jest nierozważne.

    • Anonim napisał(a):

      Tak chodziło o filtr powietrza.

  3. Krzysiek napisał(a):

    można też pomyśleć nad instalacją HHO 🙂

    • jasszczur napisał(a):

      Myśl co piszesz człowieku. Zakładając, że FAKTYCZNIE w tych instalacjach wytwarzany jest wodór H2 (sama nazwa temu zaprzecza – HHO H2O, czyli gotujemy wodę i nic więcej), to przecież musisz najpierw dostarczyć energię do rozłożenia wody, żeby potem ją odzyskać z utlenienia wodoru H2 do postaci H2O. Taki obieg pozwala tylko i wyłącznie na większe straty paliwa. Wodór jest jedynie NOŚNIKIEM energii a nie ŹRÓDŁEM!

      • Dodge napisał(a):

        Wyczytałeś to gdzieś, czy masz empiryczne dowody… Mój sąsiad ma taką instalację od 2 miesięcy w Nubirze (benzyna) i poza odrobinę lepszymi osiągami zaobserwował niższe spalanie paliwa. Oszczędność min. 30%. Instalacja nazywa się HHO ponieważ do 1L zbiornika wlewa się wodę destylowaną. Starcza to na ok. 800 km… W Warszawie znam min. 2 zakłady instalujące to „coś” ale niestety sam się jeszcze zastanawiam…

        • Jkjk napisał(a):

          też sie nad tym zastanawiam zainstalować można samemu bo to prosta konstrukcja tylko Ciekawe jak to wpływa na silnik czy np nie zwieksza znacząco temperatury spalania. a narazie brak konkretnych informacji o tym jak to wpływa na silnik.

        • chemik napisał(a):

          „jasszczur” ma racje, jeżeli zaoszczędza paliwo to energia jaka jest potrzebna do rozłożenia wodoru jest pobierana albo z akumulatora albo jest jakiś układ który się podgrzewa do wysokiej temp. np. od spalin i katalizuje reakcję redukcji wodoru.

  4. Krzysiek napisał(a):

    można też pomyśleć nad instalacją HHO 🙂

    • jasszczur napisał(a):

      Myśl co piszesz człowieku. Zakładając, że FAKTYCZNIE w tych instalacjach wytwarzany jest wodór H2 (sama nazwa temu zaprzecza – HHO H2O, czyli gotujemy wodę i nic więcej), to przecież musisz najpierw dostarczyć energię do rozłożenia wody, żeby potem ją odzyskać z utlenienia wodoru H2 do postaci H2O. Taki obieg pozwala tylko i wyłącznie na większe straty paliwa. Wodór jest jedynie NOŚNIKIEM energii a nie ŹRÓDŁEM!

      • Dodge napisał(a):

        Wyczytałeś to gdzieś, czy masz empiryczne dowody… Mój sąsiad ma taką instalację od 2 miesięcy w Nubirze (benzyna) i poza odrobinę lepszymi osiągami zaobserwował niższe spalanie paliwa. Oszczędność min. 30%. Instalacja nazywa się HHO ponieważ do 1L zbiornika wlewa się wodę destylowaną. Starcza to na ok. 800 km… W Warszawie znam min. 2 zakłady instalujące to „coś” ale niestety sam się jeszcze zastanawiam…

        • Jkjk napisał(a):

          też sie nad tym zastanawiam zainstalować można samemu bo to prosta konstrukcja tylko Ciekawe jak to wpływa na silnik czy np nie zwieksza znacząco temperatury spalania. a narazie brak konkretnych informacji o tym jak to wpływa na silnik.

        • chemik napisał(a):

          „jasszczur” ma racje, jeżeli zaoszczędza paliwo to energia jaka jest potrzebna do rozłożenia wodoru jest pobierana albo z akumulatora albo jest jakiś układ który się podgrzewa do wysokiej temp. np. od spalin i katalizuje reakcję redukcji wodoru.

  5. Chyba napisał(a):

    Inne odbiorniki jak GPS czy podgrzewanie foteli… To jak porownac rower do lotniskowca.

  6. Chyba napisał(a):

    Inne odbiorniki jak GPS czy podgrzewanie foteli… To jak porownac rower do lotniskowca.

  7. Gienek napisał(a):

    Przytoczone zapotrzebowanie na moc odtwarzacza cd/mp3 jest mocno przesadzone.

  8. Gienek napisał(a):

    Przytoczone zapotrzebowanie na moc odtwarzacza cd/mp3 jest mocno przesadzone.

  9. piko napisał(a):

    dzzięki tym poradom zaoszczędziłem póki co ok 0.5 litra paliwa na 50 km.!! dzięki super poradnik!!

  10. piko napisał(a):

    dzzięki tym poradom zaoszczędziłem póki co ok 0.5 litra paliwa na 50 km.!! dzięki super poradnik!!

  11. Kowalski napisał(a):

    proponuje ROWER
    zdaje egzamin

  12. Kowalski napisał(a):

    proponuje ROWER
    zdaje egzamin

  13. Jerzyaadamski I napisał(a):

    ie powinno się też rozgrzewać samochodu na postoju. Wywołuje to efekt odwrotny do zamierzonego – ROZUMIEM, ŻE SAMOCHÓD OCHŁADZA SIĘ….

  14. Jerzyaadamski I napisał(a):

    ie powinno się też rozgrzewać samochodu na postoju. Wywołuje to efekt odwrotny do zamierzonego – ROZUMIEM, ŻE SAMOCHÓD OCHŁADZA SIĘ….

  15. Damian napisał(a):

    Zaopatrywać się u wschodnich sąsiadów za miedzy lub kupować ,,oszczędności” Tyle.
    Nie będę,,zawalidrogą” i jeździł 60 km/h- no chyba że jadę koło północy w jakiejś trasie, nikt za mną nie jedzie i się nie spieszę.
    Poza tym jak mam niewiele spraw do załatwienia wsiadam do komunikacji zastępczej..mpk,pks,bus” lub umawiam się ze znajomymi którzy też mają coś do załatwienia,wtedy zrzucamy się na wachę.
    Większość Polaków się rozleniwiła i nie wsiądzie do busa czy też nie przejdzie się parę metrów tylko musi autem jeździć.
    Gdyby trochę pomyśleli to drastyczny spadek popytu wymusiłby na dwu monopolu
    i naszych zachłannych polityków do obniżenia cen paliw,ale skoro popyt drastycznie nie spada to cen paliw nie obniżą.
    Z klimy mogę zrezygnować,ale z słuchania muzy nie.
    pozdrawiam

  16. Damian napisał(a):

    Zaopatrywać się u wschodnich sąsiadów za miedzy lub kupować ,,oszczędności” Tyle.
    Nie będę,,zawalidrogą” i jeździł 60 km/h- no chyba że jadę koło północy w jakiejś trasie, nikt za mną nie jedzie i się nie spieszę.
    Poza tym jak mam niewiele spraw do załatwienia wsiadam do komunikacji zastępczej..mpk,pks,bus” lub umawiam się ze znajomymi którzy też mają coś do załatwienia,wtedy zrzucamy się na wachę.
    Większość Polaków się rozleniwiła i nie wsiądzie do busa czy też nie przejdzie się parę metrów tylko musi autem jeździć.
    Gdyby trochę pomyśleli to drastyczny spadek popytu wymusiłby na dwu monopolu
    i naszych zachłannych polityków do obniżenia cen paliw,ale skoro popyt drastycznie nie spada to cen paliw nie obniżą.
    Z klimy mogę zrezygnować,ale z słuchania muzy nie.
    pozdrawiam

  17. Aaa napisał(a):

    ludzie taka jazda to psu o dupe potłuc pamiętajcie przyjemność na 1 miejscu trzymajcie but w podłodze i słuchajcie głośno muzy :Dpozdro

  18. Aaa napisał(a):

    ludzie taka jazda to psu o dupe potłuc pamiętajcie przyjemność na 1 miejscu trzymajcie but w podłodze i słuchajcie głośno muzy :Dpozdro

  19. Dd napisał(a):

    No i potem takie teksty czytają panie posiadające turbo diesla i nie mające zielonego pojęcia jak one funkcjonowaniu. Po zastosowaniu porad na temat nie rozgrzewania silnika i gaszenia go na postoju po paru tys. kilometrów spotkają się z problemem wymiany turbiny, której oszczędna jazda nie zwróci nawet po następnych kilkudziesięciu tysiącach, nie wspomnę o kosztach akumulatora i rozrusznika, przy każdym odpalaniu 😉 Jak się chce pisać takie teksty, to należy wziąć pod uwagę rodzaj silnika, jaki może być pod maską. Pozdrawiam.

    • Xxx napisał(a):

      nie muszisz czekac na ostudzenie turbiny jezeli jej nie przegrzewasz/załączasz, jezeli minute wczesniej wiem ze sie zatrzymam przed domem to staram sie dojezdzac zeby turbina sie juz ostudziła, i nie musze nic czekac, natomiast jak bym przed samym koncem dodał gazu do 3-4 tys obrotów i wtedy zgasił silnik no to juz mamy wiekszy problem bo turbina nie osiągneła normalnej temp i nie ma chłodzenia jezeli wyłączymy silnik

  20. Dd napisał(a):

    No i potem takie teksty czytają panie posiadające turbo diesla i nie mające zielonego pojęcia jak one funkcjonowaniu. Po zastosowaniu porad na temat nie rozgrzewania silnika i gaszenia go na postoju po paru tys. kilometrów spotkają się z problemem wymiany turbiny, której oszczędna jazda nie zwróci nawet po następnych kilkudziesięciu tysiącach, nie wspomnę o kosztach akumulatora i rozrusznika, przy każdym odpalaniu 😉 Jak się chce pisać takie teksty, to należy wziąć pod uwagę rodzaj silnika, jaki może być pod maską. Pozdrawiam.

    • Xxx napisał(a):

      nie muszisz czekac na ostudzenie turbiny jezeli jej nie przegrzewasz/załączasz, jezeli minute wczesniej wiem ze sie zatrzymam przed domem to staram sie dojezdzac zeby turbina sie juz ostudziła, i nie musze nic czekac, natomiast jak bym przed samym koncem dodał gazu do 3-4 tys obrotów i wtedy zgasił silnik no to juz mamy wiekszy problem bo turbina nie osiągneła normalnej temp i nie ma chłodzenia jezeli wyłączymy silnik

  21. Ad napisał(a):

    chcialbym poruszyc temat jazdy na swiatlach w dzien w okresie
    wiosenno-letnio-jesiennym !!!
    Tu dopiero mozna sie zastanawiac czy swiatla drogowe biora mniej energii od „odtwarzacza płyt CD/MP3 albo cęste głośne słuchanie muzyki”
    Prosze o sensowne wypowiedzi, pozdrawiam

    • Nerio17 napisał(a):

      Jazda z włączonymi światłami łączy się przede wszystkim z bezpieczeństwem. Już nie raz spotkałem się z sytuacją, że w słoneczny dzień (np. w lesie, gdzie raz jest cień, a raz słońce) po prostu nie widać samochodu jadącego z naprzeciwka. Inaczej jest, jeśli ma włączone światła. Może nie zobaczysz sylwetki auta, ale na pewno będzie widać światła. Dlatego też jestem zdania, że jazda ze światłami to dobry pomysł. Warto poświęcić te 0,1-0,2 litra kosztem większego bezpieczeństwa.

      • Ad napisał(a):

        Heheh,ale wypowiedz….(…)
        a co kolega lewym pasem jezdzi lasami ?? Jeszcze z telefonem przy uchu moze ?? I potem sie nie widzi aut !! Zima to nawet dobry pomysl jest…
        Jak by takie wazne to bylo to cala europa zachodnia dawno by to wprowadzila a tu tylko wschod kuleje

        • Nerio17 napisał(a):

          Nie jeżdżę lewymi pasami 🙂 Rozmawiałem z kilkoma zawodowymi kierowcami, którzy wiele dni spędzają w trasie i oni są jak najbardziej za tym, żeby jeździć z włączonymi światłami.
          Co więcej, potwierdzają moje słowa z poprzedniego komentarza.

          • Xxx napisał(a):

            z tymi włączonymi swiatłami to prawda, poprawiają bezpieczeństwo, ale ja bym raczej juz obstawaił za swiatłami do jazdy dziennej, o wiele lepsze

  22. Ad napisał(a):

    chcialbym poruszyc temat jazdy na swiatlach w dzien w okresie
    wiosenno-letnio-jesiennym !!!
    Tu dopiero mozna sie zastanawiac czy swiatla drogowe biora mniej energii od „odtwarzacza płyt CD/MP3 albo cęste głośne słuchanie muzyki”
    Prosze o sensowne wypowiedzi, pozdrawiam

    • Nerio17 napisał(a):

      Jazda z włączonymi światłami łączy się przede wszystkim z bezpieczeństwem. Już nie raz spotkałem się z sytuacją, że w słoneczny dzień (np. w lesie, gdzie raz jest cień, a raz słońce) po prostu nie widać samochodu jadącego z naprzeciwka. Inaczej jest, jeśli ma włączone światła. Może nie zobaczysz sylwetki auta, ale na pewno będzie widać światła. Dlatego też jestem zdania, że jazda ze światłami to dobry pomysł. Warto poświęcić te 0,1-0,2 litra kosztem większego bezpieczeństwa.

      • Ad napisał(a):

        Heheh,ale wypowiedz….(…)
        a co kolega lewym pasem jezdzi lasami ?? Jeszcze z telefonem przy uchu moze ?? I potem sie nie widzi aut !! Zima to nawet dobry pomysl jest…
        Jak by takie wazne to bylo to cala europa zachodnia dawno by to wprowadzila a tu tylko wschod kuleje

        • Nerio17 napisał(a):

          Nie jeżdżę lewymi pasami 🙂 Rozmawiałem z kilkoma zawodowymi kierowcami, którzy wiele dni spędzają w trasie i oni są jak najbardziej za tym, żeby jeździć z włączonymi światłami.
          Co więcej, potwierdzają moje słowa z poprzedniego komentarza.

          • Xxx napisał(a):

            z tymi włączonymi swiatłami to prawda, poprawiają bezpieczeństwo, ale ja bym raczej juz obstawaił za swiatłami do jazdy dziennej, o wiele lepsze

  23. Abc napisał(a):

    ech, kupi ktos automat, poczyta te bzdety o ekodrivingu, zarznie skrzynie i sie dziwi, czemu…

    a mondeo 2.0 te 8 to rozumiem ze po miescie w korkach? moje 2.5 jakos uparcie ponizej 16 lpg nie chce z automatem zejsc, no ale… korki robia swoje, a nie bede co chwile wrzucac na neutral, ani gasic motoru, bo rachu ciachu i 2k pln pojda na remoncik, a juz wole za to te 2 miesiace pojezdzic. kumpla st200 w manualu jakos tez raczej 17 trzyma niz 10… no ale… to juz kwestia tego jak sie jezdzi tez 🙂

    automat musi sie wstepnie rozgrzac, a szczegolnie w zimie! Vka, jako silnik, tez musi swoje popracowac, nim ruszymy, a juz o mocniejszym depnieciu w pedal to zdecydowanie poczatkowo zapomnijmy.

    opony? no najlepiej zalozyc jak najwezsze, jesli chcemy przyoszczedzic, im szersze, tym wieksze opory przeciez. no ale lepiej miec 225 zalozone, niz oryginalne 195, bo ladniej, prawda? kumpel w ibizie dawno temu szybko odpuscil duze, szerokie opony, jak jezdzac po miescie musial 2 litry dorzucac po kazdych 100 kilometrach, a jezdzil niby tak samo.

    klima, naglosnienie, oswietlenie, wszystko dorzuca swoje obciazenie silnikowi i alternatorowi, tak samo wspomaganie, pompa wody i cokolwiek innego, wiec warto dbac o wszystko, bo da nam to „ciut” mniejszy wydatek na stacji paliw, a na bank tez duzo mniej stresu…

    noo, mozna pompe wspomagania calkiem odpiac, czy klime, ale czy to ma sens?? 🙂

  24. Abc napisał(a):

    ech, kupi ktos automat, poczyta te bzdety o ekodrivingu, zarznie skrzynie i sie dziwi, czemu…

    a mondeo 2.0 te 8 to rozumiem ze po miescie w korkach? moje 2.5 jakos uparcie ponizej 16 lpg nie chce z automatem zejsc, no ale… korki robia swoje, a nie bede co chwile wrzucac na neutral, ani gasic motoru, bo rachu ciachu i 2k pln pojda na remoncik, a juz wole za to te 2 miesiace pojezdzic. kumpla st200 w manualu jakos tez raczej 17 trzyma niz 10… no ale… to juz kwestia tego jak sie jezdzi tez 🙂

    automat musi sie wstepnie rozgrzac, a szczegolnie w zimie! Vka, jako silnik, tez musi swoje popracowac, nim ruszymy, a juz o mocniejszym depnieciu w pedal to zdecydowanie poczatkowo zapomnijmy.

    opony? no najlepiej zalozyc jak najwezsze, jesli chcemy przyoszczedzic, im szersze, tym wieksze opory przeciez. no ale lepiej miec 225 zalozone, niz oryginalne 195, bo ladniej, prawda? kumpel w ibizie dawno temu szybko odpuscil duze, szerokie opony, jak jezdzac po miescie musial 2 litry dorzucac po kazdych 100 kilometrach, a jezdzil niby tak samo.

    klima, naglosnienie, oswietlenie, wszystko dorzuca swoje obciazenie silnikowi i alternatorowi, tak samo wspomaganie, pompa wody i cokolwiek innego, wiec warto dbac o wszystko, bo da nam to „ciut” mniejszy wydatek na stacji paliw, a na bank tez duzo mniej stresu…

    noo, mozna pompe wspomagania calkiem odpiac, czy klime, ale czy to ma sens?? 🙂

Tagi: Ceny paliw, eco, eco driving Eco Driver, ecodriving, eko-jazda, ekodriving, ekojazda, ekologia, ekologiczna jazda, ekologiczne samochody, ekologicznie, ekonomicznie, Jak zaoszczędzić paliwo?, oszczędna jazda, Oszczędzanie paliwa, poradnik, Recepta na niskie spalanie, smart driver, smart driving, zasady ecodrivingu, zasady ekojazdy