Polscy kierowcy przeceniają swoje umiejętności [wywiad]

fot. expresstoll.com

– Dobry kierowca to świadomy kierowca, a świadomość związana jest z doświadczeniem i wiekiem – mówi mgr Jarosław Kozłowski, psycholog transportu z wrocławskiego Laboratorium Testów Psychologicznych PsycheLab.

Czym zajmuje się psycholog transportu?

Psycholog transportu zajmuje się przede wszystkim diagnostyką psychologiczną pod kątem możliwości prowadzenia pojazdów mechanicznych. Często też prowadzi szkolenia z zakresu psychologii transportu, np. w szkołach nauki jazdy, ponieważ jest taki formalny obowiązek.

Psychologia transportu jest terminem szerszym, ponieważ oprócz diagnostyki i edukacji zajmuje się zagadnieniem bezpieczeństwa ruchu drogowego w kontekście czynnika ludzkiego. Generalnie chodzi tutaj o relację między człowiekiem a drogą i co z tego wynika np. z punktu widzenia osobowości czy też inteligencji człowieka, koordynacji wzrokowo ruchowej, itd.

mgr Jarosław Kozłowski

Jacy kierowcy obowiązkowo trafiają do Pana na badania?

Definiują to ustawy i rozporządzenia. Przede wszystkim są to kierowcy zawodowi, którzy posługują się samochodami o masie powyżej 3,5 tony. Ponadto są to kierowcy skierowani przez policję (alkohol, wypadek, punkty karne) i osoby, które prowadzą samochód w celach służbowych.

Wszyscy, którzy zasiadają w samochodzie służbowym, mają formalny obowiązek przejść takie badania. Ogólnie różnie z tym bywa. Często małe firmy nie mają takiej świadomości, więc w przypadku kolizji czy wypadku powstają prawne problemy z tytułu odszkodowania, np. z OC.

Czy uważa Pan, że badania psychologiczne powinny zostać włączone do obowiązkowych badań lekarskich dla wszystkich kierowców?

Uważam, że powinny, ponieważ w sposób obiektywny sprawdzają, czy dana osoba może prowadzić pojazd w sposób bezpieczny. O ile lekarz koncentruje się jedynie na zdrowiu, a obowiązkowe badania są według mnie zdawkowe i krótkie, to badanie psychologiczne trwa powyżej godziny. Dzięki temu jesteśmy w stanie w sposób profesjonalny sprawdzić wszystkie czynniki, które decydują o tym, czy dany kandydat powinien prowadzić pojazd czy nie.

Badanie psychologiczne w zakresie psychologii transportu pozwala np. na diagnozę intelektu, osobowości, czasu reakcji, widzenia przestrzennego, wrażliwości na olśnienie, widzenia w mroku. Dopiero analiza tych wszystkich czynników pozwala nam stwierdzić, czy dana osoba powinna być dopuszczona do prowadzenia samochodu.

Przykładowo, upośledzenie kanału wzrokowego pod kątem widzenia w mroku uniemożliwia prowadzenie pojazdu, gdy nie ma światła słonecznego. Lekarz nie ma możliwości sprawdzenia tego typu defektu, upośledzenia kanału wzrokowego, ponieważ nie dysponuje odpowiednim sprzętem.

Dodatkowym wyróżnikiem badań psychologicznych w stosunku do badań lekarskich jest metodologia. Psycholog sztywno trzyma się metodologii badań. Aby mógł wykonywać zawód, jest zobligowany do zakupu specjalistycznej aparatury psychologicznej oraz wykorzystania kwestionariuszy rekomendowanych przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne, co umożliwia w sposób obiektywny i rzetelny badanie osobowości i intelektu oraz czynników psychomotorycznych.  Dodatkowo praca psychologa podlega kontroli ze strony Urzędu Marszałkowskiego. Kontrola zewnętrza sprawia, że nie ma możliwości, jak w przypadku innych badań, robić tego zdawkowo.

Czyli badanie nie dotyczy tylko cech osobowościowych, ale polega na sprawdzeniu, jak funkcjonuje cały organizm.

Dokładnie tak. Przypuśćmy, że mamy taką sytuację: człowiek normalnie funkcjonuje, ale ma takie czasy reakcji, które powodują, że nie jest w stanie prawidłowo, odpowiednio szybko reagować. Lekarz jest w stanie stwierdzić, czy dana osoba ma prawidłowo rozwinięte nerwy lub ośrodkowy układ nerwowy, ale nie weryfikuje jej pod kątem norm, które obowiązują.

Psycholog ściśle trzyma się norm. Jeśli dana osoba wychodzi poza normę, to decyduje, co dalej. Może zlecić konsultację lekarską. W przypadkach takich, że rzeczywiście może być duże zagrożenie na drodze, psycholog daje negatyw. Oczywiście, taka osoba może się odwołać od tego orzeczenia.

Czy jest Pan w stanie nakreślić profil przeciętnego polskiego kierowcy?

W każdym kraju możemy zaobserwować pewien specyficzny rodzaj zachowań kierowców. Moim zdaniem kierowcy płci męskiej w Polsce przeceniają swoje umiejętności w stosunku do jakości dróg i możliwości posiadanych samochodów. To, co można zrobić w Niemczech, niekoniecznie wyjdzie nam w Polsce.

Dodatkowo Polacy wyróżniają się większym poziomem stresu w porównaniu z obywatelami innych krajów Unii Europejskiej. Tempo życia, jego niższa jakość, wyższe ceny w sklepach, niższe pensje – to wszystko bezpośrednio przekłada się na negatywne emocje, co z kolei powoduje, że możemy próbować je rozładować poprzez szybką i brawurową jazdę samochodem.

Jakie cechy powinien mieć dobry kierowca?

Paradoksalnie dobry kierowca to zły kierowca, ponieważ jeżeli zawęzimy jedynie problematykę do cech zdrowotnych i psychologicznych, to jawi nam się osoba zdrowa, inteligentna, młoda, o bardzo dobrych parametrach psychofizycznych, co z kolei koreluje z przecenianiem własnych umiejętności i rodzi ryzyko zachowań niebezpiecznych. Na przykład niedostosowanie prędkości do jakości dróg.

Zatem według mnie dobry kierowca to świadomy kierowca, a świadomość związana jest z doświadczeniem i wiekiem. Statystycznie dobry kierowca to osoba w średnim wieku, która ma swoje dzieci, zobowiązania i dzięki temu traktuje samochód jako narzędzie do przemieszczania się i zarabiania, a nie jako element rozrywki i dostymulowania siebie.

Zresztą ubezpieczyciele zauważyli tę zależność, analizując statystyki powypadkowe i przy obliczaniu składek biorą pod uwagę wiek, posiadanie rodziny i dzieci. Sam osobiście zauważyłem u siebie zmiany w tym kierunku. Redukujemy ryzyko, kiedy mamy dużo do stracenia.

Czy w ciągu lat zaobserwował Pan zmiany w zachowaniu, podejściu kierowców do prowadzenia?

Zauważyłem zmiany na korzyść, ale według mnie jest to przede wszystkim związane z ceną paliwa, a nie ze zmianą mentalności Polaków. Większa prędkość bezpośrednio powoduje większe spalanie i większy koszt. Przy obecnym kryzysie każdy stara się zaoszczędzić na wszystkim.

Oczywiście znaczenie mają także fotoradary. Ich liczba, jakość i sposób monitoringu pozostawiają sporo do życzenia. Z jednej strony oczywiście buduje to jakiś element psychozy. Z drugiej strony jeśli ktoś nagle dostrzeże radar, może zareagować nieadekwatnie do tego, co dzieje się na drodze, czyli np. ostro zahamować, bo będzie się bał mandatu, co spowoduje np. wpadnięcie w poślizg.

W związku z tym taka liczba tych radarów i sposób rozmieszczenia moim zdaniem może powodować większe zagrożenie niż korzyści. Korzyści finansowe oczywiście będą dla budżetu państwa, ale niekoniecznie przekłada się to na bezpieczeństwo jazdy.

Z jakimi problemami borykają się kierowcy, którzy są kierowani na badania po utracie prawa jazdy z powodu jazdy po alkoholu lub doprowadzenia do wypadku?

Osoby, które kierowane są na badania za alkohol, zazwyczaj mają troszeczkę gorsze wyniki niż przeciętna osoba. Jest to związane z dwoma czynnikami. Z jednej strony może być to czynnik związany z długotrwałym piciem alkoholu, co powoduje zmiany organiczne w mózgu. Z drugiej strony jest to lęk przed diagnozą i oceną, ponieważ takie osoby przychodzą za karę.

Dobry psycholog powinien ocenić źródła gorszych wyników, jeżeli w danym przypadku takowe występują, i podjąć odpowiednią decyzję w zależności od tego, jakie to są źródła.

W przypadku osób po wypadku należy sprawdzić, na ile wydarzenie negatywnie wpłynęło na stan emocjonalny kierowcy, ponieważ stan ten ma bezpośrednie przełożenie na jakość prowadzenia samochodu. Trzeba sprawdzić, czy dana osoba nie doznała stresu pourazowego, a jeżeli doznała, to w jaki sposób stres pourazowy wpływa na bezpieczeństwo podczas prowadzenia auta. Ponieważ natężenie może być od znikomego do dużego, to w gestii psychologa leży określenie tej skali.

Czy trafiają do Pana również ofiary wypadków drogowych?

Czasami tak, tyle że zazwyczaj już po jakimś czasie, a nie bezpośrednio po wypadku. Każdy przypadek jest inny, więc trudno generalizować.

Dlaczego kierowcy podejmują ryzyko za kierownicą? Dlaczego decydują się na ryzykowne manewry, skoro niebezpieczna jazda często pozwala im tylko nieznacznie skrócić czas podróży, np. o 15-20 minut?

Ryzykowne manewry zazwyczaj są efektem impulsywności oraz brakiem czynnika poznawczego. Najczęściej dotyczy to ludzi młodych. Związane jest to przede wszystkim z burzą hormonów.

Z drugiej strony są kierowcy, którzy muszą szybciej jeździć, ponieważ mają narzucony pewien harmonogram do zrealizowania, a on jest niewykonalny, jeżeli popatrzymy jakość polskich dróg.

W przypadku tej drugiej kategorii osób o podwyższonym ryzyku współodpowiedzialni są pracodawcy, którzy nie biorą pod uwagę tego, że czasami nie da się zrealizować tego planu, ponieważ drogi jakie są, takie są.

Skąd bierze się agresja za kierownicą, poza czynnikami, o których Pan wspominał?

Może być to czynnik osobowościowy, czyli ktoś z natury jest agresywny. Czynnik społeczny, czyli dana sytuacja w interakcji pomiędzy np. współpracownikami czy rodziną może wywoływać agresję. Może to być też czynnik bezpośredni.
Wystarczy bardzo gwałtowne zdarzenie, które miało miejsce 5 minut wcześniej, np. samochód nas ochlapał, wsiadamy do auta i już jesteśmy zdenerwowani. Tych czynników jest bardzo dużo i można je mnożyć.

Co wywołuje agresję? Tak naprawdę jest to czynnik osobowościowy, czyli jak radzimy sobie z bodźcem, który wywołuje stres. Czy jesteśmy w stanie sobie to zracjonalizować czy staramy się to bezmyślnie zredukować. Samochód daje nam bardzo duże możliwości redukcji negatywnych emocji, właśnie poprzez brawurową i agresywną jazdę.

Czy osoba, która na co dzień uchodzi za łagodną, może się na drodze zamienić w groźną i agresywną?

Można zaobserwować zmianę zachowania u niektórych kierowców, czyli przeistoczenie się z łagodnego baranka w groźnego wilka, ponieważ część osób, które są na co dzień spokojne i zrównoważone, po wejściu do samochodu może doznać „supermocy”. Jest ona wprost proporcjonalna do mocy silnika samochodu.

Auto daje nam też pewną możliwość zachowania anonimowości, co pozbawia nas autorefleksji, czyli tego, co często powstrzymuje nas przed bezpośrednimi zachowaniami impulsywnymi w realnym świecie społecznym.

Część spokojnych ludzi też tłumi emocje, a pojazd daje doskonałą możliwość ich ekspresji, także przy zminimalizowaniu ryzyka kontaktu z innym człowiekiem. Co innego dzieje się na ulicy, a co innego w samochodzie, gdzie można sobie po prostu przydepnąć gaz i uciec od tej sytuacji.

Czy prowadzenie pod wpływem silnych emocji może upośledzać odruchy kierowcy tak jak np. zmęczenie lub alkohol?

Silne emocje pozbawiają nas czynnika poznawczego, a to z kolei bezpośrednio upośledza naszą oceną na drodze. Możemy nie zareagować albo zareagować zbyt wcześnie lub nieadekwatnie do sytuacji, co może wywołać wypadek.
Silne emocje nie są wskazane do tego, żeby w sposób bezpieczny prowadzić pojazd.

Czy istnieją metody lub techniki pomagające w opanowaniu negatywnych emocji podczas jazdy?

Poza jazdą można redukować negatywne emocje poprzez rozmowę z bliskim, rodziną czy poprzez sport. Dobrym narzędziem do tego, żeby uczyć się idealnego stanu, który pozwala nam np. prowadzić bezpiecznie, jest biofeedback.

Biofeedback działa w następujący sposób: podłącza się nas do komputera, który analizuje np. pocenie się, szybkość oddechu, a my uczymy się idealnego stanu. Ten idealny stan, który jest optymalny w zależności od celu, przekłada się np. na jakość gry. Mamy cele na komputerze, które realizujemy poprzez granie naszym wewnętrznym stanem.

Jeśli chodzi o samochód, to w opanowaniu emocji może pomóc łagodna muzyka. Jeśli są bardzo silne emocje, można zjechać z drogi, przejść się, pójść na herbatę. Poczekać, aż te emocje miną.

Redukcja bardzo silnych emocji negatywnych wymaga własnego treningu i pewnej bazy poznawczej, dzięki której wiadomo, jak działać. To jest czynnik mocno indywidualny. Każdy redukuje emocje w zależności od tego, jakie ma uposażenie osobowościowe. Jeden może wyciszyć się muzyką, drugi wręcz przeciwnie – potrzebuje się przebiec. Tak naprawdę nie ma złotej reguły.

3 odpowiedzi na “Polscy kierowcy przeceniają swoje umiejętności [wywiad]”

  1. MotoCentrum napisał(a):

    Czy osoba, która na co dzień uchodzi za łagodną, może się na drodze zamienić w groźną i agresywną?

    Na pewno – sam jechałem z wieloma osobami, których nie znałem od tej „agresywniejszej” strony.

  2. BBfanfan napisał(a):

    Najważniejsze to wyrobienie umiejętności rozpoznania u siebie tego momentu gdy odbieramy bodziec zmieniajacy nasze zachowanie.
    U mnie jest to najczęsciej agresywne zachowanie innego kierowcy. Jakoś dziwnie odruchowo wyzwala to u mnie agresję co skutkuje początkiem agesywniejszej jazdy. Ale pracuję nad sobą 🙂 Mówię wtedy sobie; Twoim celem jest bezpieczna, płynna jazda. I staram się nie brać udziału w „przepychankach” na drodze. Obecnie mam skuteczność jakieś 90% 😉

  3. lukasz napisał(a):

    Również jestem psychologiem transportu i potwierdzam to co powyższe. Pan Jarosław ma wiele racji! Pamiętajmy! Zawsze wsiadamy do samochodu z bagażem różnych emocji! nie dajmy się aby to one wzięły górę! Pamiętajmy, że nie podróżujemy też sami a wokół nas są inni ludzie którzy mają swoje bagaże emocji. Starajmy się być raczej nosicielami spokoju, pojednania a nie wyzwolicielami agresji na drodze…
    pozdrawiam wszystkich kierowców. Łukasz.

Tagi: agresja za kierownicą, badania psychologiczne, Jarosław Kozłowski, obowiązkowe badania psychologiczne, polscy kierowcy, profil przeciętnego polskiego kierowcy, prsycholog transportu, psychelab, wywiad, wywiad z psychologiem transportu, zachowanie polskich kierowców