Opisz swoją wycieczkę marzeń i wygraj bon paliwowy [konkurs]

fot. Mariusz Zmysłowski

Wakacje w pełni, zatem czas wybrać się w podróż i zobaczyć ciekawe miejsca. Jak wygląda Twoja wycieczka marzeń?

Statystyki jasno wskazują, że większość Polaków na wakacje wybiera się samochodem. Część z nas decyduje się na wycieczki, w których codziennie odwiedza inny zakątek Polski lub świata. Tym sposobem przemierzamy w ciągu kilku czy kilkunastu dni tysiące kilometrów.

Bez względu na to czy wycieczka przebiega przez nasz kraj czy za granicą, niezbędny jest dobry plan. Jak zatem wygląda Twoja wycieczka marzeń? Na Wasze opisy z kolejnymi punktami do zrealizowania na trasie czekamy w komentarzach.

NAGRODA

 

Wiele wakacyjnych marzeń pozostaje niezrealizowanych. Dlatego z pomocą przychodzimy my. Wesprzemy realizację wyjazdowych planów jednej osoby bonem paliwowym Statoil w wysokości 300 zł. Wygra osoba, której plan podróży uznamy za najciekawszy.

TERMIN

Na Wasze odpowiedzi czekamy do 14.08.14. Przed przystąpieniem do konkursu należy zapoznać się z jego regulaminem.

17 odpowiedzi na “Opisz swoją wycieczkę marzeń i wygraj bon paliwowy [konkurs]”

  1. KochamKompy napisał(a):

    Chciałbym odwiedzić miejsca, z którymi jestem silnie związany emocjonalnie, choć nigdy w nich nie byłem. Znam je tylko z opowieści rodzinnych. Szczególnie mamy która często je wspomina. Widziałem je na zdjęciach i moim marzeniem jest zobaczyć je na żywo. Dlatego na mojej trasie byłaby leśniczówka pod Głogowem skąd pochodził mój dziadek i gdzie przez wiele, wiele lat mieszkała liczna rodzina z jego strony. Chcę pospacerować po lesie, którego strzegł pradziadek i przejść się po ukochanym ogrodzie prababci. Wiem, że nadal istnieje, choć zmienił właściciela. Rośliny już nie te, ale ziemia ta sama, a kochała ją całym sercem. Wciskała ją mamie, gdy była mała w rękę i mówiła, żeby ją szanowała. Też chciałbym jej dotknąć. Potem pojechałbym do Zamościa, bo stamtąd pochodzi rodzina od strony babci. W małej wiosce niedaleko tego miasta poznali się moi pradziadkowie. To był mezalians, bo dziadek był z bogatej rodziny, a babcia z bardzo biednej. Uciekli na zachód do dzisiejszego województwa lubuskiego, żeby być razem. Wracając do domu czyli do Gorzowa Wielkopolskiego zahaczyłbym o Olsztyn, bo stamtąd pochodzi mój nieżyjący ojciec. Jestem studentem, więc nie stać mnie na taką wycieczkę dookoła Polski, ale na pewno pewnego dnia wybiorę się na nią z mamą i młodszym bratem, bo uważam, że w tak ważnych dla mojej rodziny miejscach po prostu wypada być. Nasze korzenie są bardzo ważne, bo to skąd się wywodzimy zostawia ślad na naszej duszy, więc warto chociaż raz je odwiedzić, aby opowiadając o nich dzieciom i wnukom wiedzieć o czym się mówi.

  2. Dominika napisał(a):

    Jest takie miejsce do którego
    moja wyobraźnia bardzo często zabierała mnie od najmłodszych lat. Miejsce
    ukryte pośród gór i skał, w pobliżu krystalicznie czystych strumieni, blisko
    przyrody i historii. Niestety tego położonego w sercu Alp Bawarsko – Tyrolskich
    miejsca moje oczy jeszcze nigdy nie ujrzały, choć od wielu lat obiecywałam
    sobie, że nastąpi to jak najszybciej. Może
    w końcu nadszedł ten czas? Nieopodal rzeki Pollak w Bawarii wznosi się najpiękniejsza ze znanych mi budowli. Budowany od roku 1869 zamek Neuschwanstein. Jego twórca – potomek Wittelsbachów – król bawarski Ludwig II, człowiek o nie lada wrażliwości i fantazji postanowił całe swe życie poświęcić spełnianiu snu o utworzeniu iście bajkowego królestwa. Wędrując szlakiem jego budowli można lepiej poznać jego indywidualny świat. Świat legend starogermańskich i prawdziwych, rycerskich wartości. Macie ochotę na krótką wycieczkę? Naszą podróż rozpoczniemy kierując się w stronę jednego z ciekawszych obiektów
    architektonicznych współczesnej Europy – obfitego w zabytki Monachium. To tutaj
    w pałacu Nymphenburg na świat przyszedł mały Ludwig. Jego ojciec Maxymilian II
    dbając o jak najlepsze wychowanie przyszłych władców Bawarii nie skąpił na ich
    wykształcenie. Zatrudniając osobistych nauczycieli wojskowości, nauk ścisłych,
    języków itp. osadził małego Ludwiga na czas dzieciństwa w uroczym zamku
    Hohenschwangau w miejscowości Schwangau. Ten niewielki zameczek niech będzie
    kolejnym punktem na naszej wycieczkowej mapie. To właśnie w tym miejscu
    zupełnie nie zainteresowany sprawowaniem przyszłej władzy chłopiec, obserwując
    wypełniające zamkowe komnaty freski poświęcał się bez reszty marzeniom o rycerskich
    przygodach. Jego fantazje były na tyle intensywne, że w dorosłym życiu chciał
    je urzeczywistniać wydając bajońskie sumy na swoje budowle i doprowadzając
    królestwo Bawarii na skraj bankructwa. Dziś określa się Ludwiga przydomkami baśniowy,
    szalony król co w znacznej mierze było prawdą ale dzięki czemu możemy dziś
    zwiedzać tak piękne miejsca a i współczesna Bawaria ma dzięki nim co roku
    solidny przypływ gotówki. Z zamku Hohenschwangau udamy się w kilkukilometrową
    trasę na pobliską górę. To tam z wysoka na królestwo zerka Nowy Dom Łabędzia –
    Neuschwestein. Niedokończone aczkolwiek najdoskonalsze dzieło króla, które
    stało się inspiracją dla zamku Kopciuszka z bajki Disneya. Biorąc pod uwagę
    fakt, że budowla zaczęła powstawać w XIX wieku wyposażony w kolorowe instalacje
    elektryczne, bieżącą wodę na każdym z pięter, windę wwożącą do jadalni
    cieplutki posiłek na podnoszonym stole i ukryte w murach groty wodne zamek,
    można uznać za dzieło wynalazcze tamtych czasów. Ciężko rozpisywać mi się o
    urokach tej budowli bo można poświęcić im całą stronę. Przepiękna sala tronowa
    w stylu bizantyjskim, sala Śpiewaków w której muzykował dla króla sam Wagner i
    sypialnia z rzeźbionym drewnianym łożem, które rzeźbiło przez ponad 4,5 roku
    piętnastu mężczyzn co roku ściągają do zamku rzesze turystów z całego świata. Po
    odwiedzeniu Zamków Hohenschwangau i Neuschwanstein nadszedł czas by udać się do
    położonego nieopodal zamku Linderhof. Kolejnej z pereł Ludwika. Jest to jedyne
    miejsce w którym król Bawarii mieszkał przez dłuższy czas. Zainspirowany
    francuskim Wersalem postanowił stworzyć sobie równie wystawny dom. Zwiedzając
    Linderhof należy pamiętać o zobaczeniu altany orientalnej znajdującej się w
    przepięknym, zaprojektowanym z pełnym zamysłem ogrodzie. Z zamku Linderhof na
    który z pewnością poświęcimy cały dzień możemy udać się do ostatniego z zamków
    szalonego króla – położonego na wyspie Herrenchiemsee. Jest to niemalże 1:1
    kopia podparyskiego Wersalu. Na wyspę dostaniemy się promem. Wstępny kosztorys budowli
    opiewał na 5,7 mln marek, ale wydatki do śmierci króla osiągnęły niemal
    trzykrotność tej kwoty – 16,6 mln marek. Przewyższało to łączną sumę
    wydaną na pałac Linderhof i zamek Neuschwanstein (na które planowano wydać
    6,7 mln i wydano 14,7 mln marek). Sama sypialnia kosztowała bagatela 384 000 guldenów
    a sam król zdetronizowany przez wuja (sic!) i ogłoszony niepoczytalnym zmarł
    tajemniczą śmiercią przez utopienie w kilka dni po aresztowaniu. Herrencheimsee
    kończyłby nasz Ludwikowski szlak wycieczki. Powracając do Polski nie można
    jednak ominąć jednego z piękniejszych zakątków Niemiec – jeziora Konigsee, miejsca
    które było wielokrotnie miejscem odpoczynku niemieckich monarchów. Po środku
    tego jeziora znajduje się urokliwa kapliczka w której do dziś odbywają się co
    roku koncerty organowe. Niestety pomimo naszych starań dotychczas nie udało nam
    się zrealizować opisanej trasy będącej na dzień dzisiejszy moim największym
    marzeniem. Wiadomo jak to w życiu bywa, nie zawsze są możliwości jednakże
    pomysł na poznanie osoby Ludwiga II Bawarskiego i choć krótkie odwiedzenie go w
    jego rezydencjach polecam wszystkim spragnionym piękna wędrowcom.

  3. kacperlek06 napisał(a):

    Ja zawsze chciałem się wybrać moim Simsonem S51 nad morze.
    Wiem że jest to bardzo hardcorowe, zważając na to że Simek jest z ’82 roku, a ponadto jest chłodzony powietrzem.
    Na dodatek do morza mam około 700km.
    Ale wiem że z czasem to zrealizuję 😀
    O ile nie będę musiał go zbierać z asfaltu 😉

  4. Justyna napisał(a):

    Wraz z mężem i naszą czelotką wybralibyśmy się naszym Lancerem do Pobierowa. Na początku musielibyśmy odstać swoje by dostać się w Gliwicach na autostradę. Następnie moglibyśmy pognać ile by fabryka dała aż do Wrocławia.Tam byłaby powtórka z rozrywki.Zresztą znając nasze szczęście i zamiłowanie do Wrocławia,zdążylibyśmy go objechać wkoło zanim znów znaleźlibyśmy się na trasie. Nie wiem jak to się dzieje ale za każdym razem gubimy się we Wrocławiu.Później podróż po małych miasteczkach, wsiach, przegląd statusów społecznych. Następnie kierunek na Szczecin. Choć szczerze to zastanawialiśmy się z mężem czy nie ruszyć autostradą na Niemcy i nie wyjechać w Świnoujściu. Później już tylko chwila a bylibyśmy w Pobierowie.Jadąc jednak cały czas autostradą pozbawieni bylibyśmy takich atrakcji jak korki, malutkie wioski, festyny itd. A ja lubię takie atrakcje więc jednak pierwsza opcja wygrywa.

  5. Ba SiaTe napisał(a):

    Moja wymarzona wyprawa życia nie prędko będzie miała okazję się ziścić. Ale nie przeszkadza mi to w marzeniu o pięknym i bezpiecznym świecie.

    Słoneczny czerwiec, nasz wysłużony samochód, ja z mężem, dwoje przyjaciół oraz pełen bagażnik. Tak wyruszamy na wyprawę życia, na Krym!
    Przez Ukrainę jedziemy trasą na Łuck i Żytomierz do Kijowa. Zatrzymujemy się
    tam, aby po raz pierwszy skosztować kuchni ukraińskiej. Spontanicznie decydujemy się na nocleg w stolicy Ukrainy – w okolicy dworca na pewno spotkamy jakieś „babuszki” oferujące „kwartiru” dla turystów. Nie mylimy się i resztę dnia spędzamy na zwiedzaniu a wieczorem kosztujemy ukraińskiego wina.

    Następnego dnia dojeżdżamy do białej, przepięknej Odessy, gdzie zarezerwowaliśmy 2 noclegi w hostelu, więc cała energie pozostawiamy na
    odkrywanie uroków tego nadmorskiego miasta.

    Bladym świtem wyruszamy dalej – do Mikołowa a potem kierunek na Krym. Kolejny przystanek mamy w Symferopolu i kierujemy się ku wybrzeżu Morza Czarnego wyjątkowo urokliwą, górzystą trasą: Ałuszta, Jałta, Sevastopol, Bakczysaraj.
    Pozwalamy miasteczkom oczarować się i pod wpływem chwilowych emocji oraz
    urzekającego krajobrazu podejmujemy decyzje o postoju lub noclegu.

  6. Poetos napisał(a):

    WYCIECZKA MARZEŃ Z DUCHEM GÓR PO DOLNYM ŚLĄSKU!
    ………………………………………………………………………………………………………………
    Gdzie tu się wybrać? Nad morze? W góry? Może na Warmię? Lub na Mazury? Dobry samochód rwie się w drogę, Na koniec świata …po przygodę! Chciałbym pojechać po trudnych szlakach, Dognać marzenia na końcu świata, Szczyty gór zdobyć, gdzie wzrok nie sięga …Poczuć jak wielka jest gór potęga! Lecz wybór miejsca – trudny to temat, Chciałbym być wszędzie, gdzie mnie nie ma.

    Polska jest piękna, warta odkrycia, Chciałbym ją poznać, czuć radość życia! Dojadę szybko: w Tatry, Bieszczady, Tam gdzie samochód nie daje rady. Gdy już horyzont miasta zawoła, Trudnym wyzwaniom stawię czoła. Są w Polsce miejsca wciąż nieodkryte, Niezwykłe, piękne, wprost znakomite, Gdzie wielkie skarby pod ziemią leżą, Dla tych, którzy w szczęście wierzą! Dolny Śląsk piękny i Karkonosze, Tu swą rodzinę dzisiaj zaproszę, Tutaj atrakcji jest cała masa, Liczy się komfort i auta klasa! Ta legendarna od lat kraina, Tu wielka przygoda się rozpoczyna, Duch Gór tu strzeże skarbów natury, Marzę o pięknej wycieczce w góry! Ten region jest cudny, pełen uroku, Niezwykły o każdej porze roku, Pośród gór, lasów, zamków, pałaców, Chcę spędzić miło trochę czasu! Tu chcę zobaczyć zamki niezwykłe, Które są stare, urocze, śliczne, Gdzie duchy przodków sekretów strzegą, Oraz o skarbach ukrytych wiedzą! Puszczam więc teraz fantazji wodze, By ujrzeć siebie w dalekiej drodze! W swe Karkonosze z radością jadę, Na trudnych szlakach dam sobie radę! Przyroda warta jest wciąż poznania, A cały region pokochania! Tutaj prowadzą tajemnic szlaki, Tu spędzę weekend nie byle jaki!

    Przewertowałem już ofert wiele, Cuda natury – piękne hotele, W swoim aucie jestem w żywiole, Na szczyty marzeń wdrapać się wolę! Zwiedzę Starówkę jeleniogórską, By później ruszyć na trasę górską. Karpacz, Szklarska… Karkonosze, W swoich marzeniach tu się przenoszę! Warto te góry ciągle odkrywać, Szklarską Porębę piękną podziwiać, Już pieszo wdrapać się na Szrenicę… Ze Śnieżki podziwiać okolicę! Duch Gór zaprasza na swoje szlaki, Na Dolny Śląsk – nie byle jaki, Życie przygoda tu wciąż oplata, Gdzie tajemnica naturę splata! Tu Zamek Czocha dumnie się wznosi I piękno dziejów swoich głosi, Tu Książ na wzgórzu tajemnic strzeże, Chcę poznać wszystkie …bo w skarby wierzę! Nie musze jechać już nad Loarę, Tutaj są zamki piękne i stare, Pałace śliczne, cudowne ogrody …piękne dzieła ludzi i przyrody! Swym samochodem wszędzie dojadę, Na trudnych trasach dam sobie radę! Zwiedzę te góry i zamki cudne, Nic w tym regionie nie jest nudne! Ruszę więc tam, gdzie wzrok nie sięga, Bo mój samochód to jest potęga! To super klasa w swojej klasie, Ideał w mieście, tygrys na trasie. Komfort i piękno łączy w jedno …Konfiguracją trafia w sedno! Nazwy tej marki nie wymienię, Bo właśnie od tego jest marzenie, By na wycieczkę wybrać wóz nowy, Na me wyzwania wciąż gotowy! Choć czas upływa tak jak rzeka, Na mnie przygoda ciągle czeka. Tyle chcę jeszcze tutaj zobaczyć, Pięknem przyrody zmysły uraczyć. Taka wycieczka to moc radości, To kwintesencja przyjemności! To piękno, szybkość, to zew natury, To wolność, przestrzeń, słońce i góry. To komfort, styl, wielka przygoda …wycieczka z której wracać szkoda! To konie, biegi, to zieleń lasu, Aktywny sposób spędzenia czasu! To mój samochód przestrzeń zmienia, Bo nim dościgam swoje marzenia! A taki wyjazd, nawet krótki, To jest recepta na moje smutki. Karkonosze? – urocze! Cel mej podróży …i Dolny Śląsk, którypięknem służy, Miejsce idealne na chwile wytchnienia, To wycieczka, która spełnia marzenia. Kocham Karkonosze, warto je odkrywać, O każdej porze roku warto tutaj bywać – od Śnieżki zacząć, na Szrenicy skończyć, Z poznawaniem tajemnic pobyt połączyć! Na koniec chcę wypocząć w CieplickimZdroju, zyskać harmonię, ten czas spokoju.Termalna woda znana od wieków,Wzmaga witalność w każdym człowieku, Porusza zmysły, czas zatrzymuje I pełnię zdrowia wciąż oferuje! Pięknych miasteczek jest tutaj więcej, Więc biorę mapę w swoje ręce, By szlak wytyczyć po tej krainie, Która z tajemnic w Polsce słynie! Niezwykłym autem wśród natury, z radością ruszę w te piękne góry, Dotrę do skarbów uroczej ziemi …które me serce najbardziej ceni! Na koniec powiem, może się chwalę, W najstarszym zdroju odkryłem talent, Dlatego piszę te strofy szczerze, kocham ten region i w sukces wierzę! SmartDriver pozwoli ich piękno poznać, niezwykłych wrażeń tutaj doznać, Za kierownicą czuć radość życia I delektować sie z tego odkrycia! Ducha Gór biorę za nawigację, By mi zapewnił nowe atrakcje – A jeśli skarbów nie odkryję …To wiem, że wielką przygodę przeżyję! Moja trasa w skrócie wygląda tak: Wrocław, Jelenia Góra, Cieplice, Wojanów, Mysłakowice, Leśna, Świeradów Zdrój, Szklarska Poręba, Karpacz, Kowary, Wałbrzych, Świdnica, Kamieniec Ząbkowicki, Kłodzko…

    Nie zdołam wszystko naraz zobaczyć i wszystkich swoich zmysłów uraczyć, ale wycieczka może być piękna, gdy trasa jej jest w moich rękach! Ale to tylko piękne marzenia, A w moim baku paliwa nie ma, Dlatego właśnie piszę to szczerze, Wierząc, że Jury mnie dziś wybierze! O świetnym hotelu także myślę, O SPA które sobie wyśnię, Gdzie czas płynie wolno, komfort się ceni, Gdzie dogonię marzenia w relaksu przestrzeni. Me zmęczone ciało dzielnie mi służy, Ale w marzeniach rwie się do podróży, By w SPA zatrzymać upływ czasu, Z dala od zgiełku i hałasu! Na trasie mej podróży jest Hoteli wiele, Które mi polecali moi przyjaciele, Ale chętnie odpocznę w najlepszym, w Karpaczu, Albo w zabytkowym Zamku lub Pałacu! Dolny Śląsk to moje miejsce wymarzone, Gdzie chciałbym na wycieczkę zabrać żonę, By razem się cieszyć pięknem regionu …by się nie chciało wracać do domu! Na Dolnym Śląsku będziemy: poruszać wszystkie zmysły, zniewalać podniebienia, snuć słodkie pomysły, spełniać swe marzenia, uciekać od codzienności, spędzać urocze chwile, doznawać przyjemności, przeżywać razem tyle, w komforcie wypoczywać, swe ciało odmładzać, atrakcje odkrywać, po górach chadzać, życiem się cieszyć, każdej chwili smakiem, bawić się i spieszyć, turystycznym szlakiem, radość w serca wlewać, tchnąć nadzieje w dusze, tańczyć, kochać, śpiewać, cierpieć słodkie katusze, rozpalać namiętności, historią się pasjonować, poznać smak miłości, jadłem delektować …tradycje odkrywać, zamki znakomite, skarby wydobywać, od wieków ukryte …i kochać te góry, pałace, ogrody, bo ważne jest zdrowie i duch w nas młody! A jeśli wygram, to obiecuję, że swój samochód zatankuję i ruszę szlakiem swoich marzeń, tam gdzie nie zbraknie nigdy wrażeń!

    WIĘC PRZYJEŻDŻAJCIE TUTAJ POLACY, NA WYCIECZKĘ, WEEKEND, PO PRACY…TURYSTO, RAZEM ZE MNĄ SIĘ CIESZ, ŻYCIE
    JEST PIĘKNE …DOLNY ŚLĄSK TEŻ!

    A POTEM MOŻE – WYCIECZKA MARZEŃ NA POMORZE …I KASZUBY!
    ……………………………………………………………………………………………………………
    Wszystko już w kraju zobaczyłem: Dolny Śląsk, Górny… I Małopolskę, cuda

    natury Mazur odkryłem, ale wciąż marzę, by ruszyć w Polskę! Nie do Szwajcarii, ani pod palmy – czekają Kaszuby i Pomorze, krajowy wyjazd jest także fajny, dlatego tutaj wizytę złożę!

    Samochód rwie się do podróży, a ja wciąż marzę o wygranej, do spełniania marzeń służy, do poznawania Polski nieznanej! Niech dzisiaj i do końca świata, uwodzi zmysły piękno Pomorza, cieszą Kaszuby w sercu lata …oraz harmonia naszego morza. Wybieram wybrzeże, nasze, piękne, kaszubskie góry i jeziora, Wybrzeże całe jest przepiękne, tu na wycieczkę dobra pora. Rowerem, pieszo lub kajakiem, poznam sprawnie piękne ziemie, podążę turystycznym szlakiem, po tym regionie, który cenię. Chciałbym pojechać na Pomorze oraz Kaszuby ukochane, bo doskonałe auto może, dotrzeć też w miejsca mało znane! Mam ponoć niezawodne auto, którym wyruszę w każdą drogę, na koniec świata wybrać się warto …w Polsce marzenia spełnić mogę! Teraz więc puszczam fantazji wodze – w swoją wygraną naprawdę wierzę, będę szczęśliwy z rodziną w drodze, jeśli Jury me dzieło wybierze! To piękna przestrzeń moich marzeń, to nowy wymiar aktywności, ta podróż pewnie to pokaże, dając mi ogrom przyjemności! Do świata co dnia rwą się nogi, przecież uroczych miejsc jest wiele, czekają mnie niezwykłe drogi …wycieczka marzeń – Przyjaciele! Nie muszę do Szwajcarii jechać, by się zachwycić urokiem kraju, chcę na Kaszuby dziś pojechać, by cieszyć się obrazem raju! Droga Kaszubska jest malownicza, bajkowa, pełna rzek, zieleni, oraz pól, jezior – z natury śliczna, w moim aucie, to raj na ziemi! Drogi się wiją niczym w górach, auto sprawdzi się na trasach, mógłbym pojechać nawet w chmurach, widoków jest tu naprawdę masa! To relaks za kółkiem i na swych nogach …spojrzę z Wieżycy na tę krainę, jest mi od dawna bardzo droga, bo mam tu także swoją rodzinę!
    Dech w piersi widok ten zapiera, cudów natury tutaj zaklętych, na Pomorze też się wybieram, tu jest wiele miejsc przepięknych! Tutaj nie można się nigdy nudzić, czekają mnie ścieżki rowerowe, wszystkie zmysły można rozbudzić …są też akweny windsurfingowe! Dla miłośników sportów wodnych, czeka Zatoka Pucka z Helem, a dla cyklistów – wiele wygodnych, szlaków, które przemierzę rowerem! Półwysep Helski, aż po Ustkę, chcę koniecznie dziś zobaczyć, Chałupy nigdy nie są puste …kitesurfingiem można sie raczyć! I jak tu siedzieć przed ekranem, gdy tu jest raj dla aktywności, ja tu na dłużej chyba zostanę – wycieczka da mi moc radości! Latawce, żagle, deski i woda, plaża, wiatr, słońce, zieleń dokoła, tak się zaczyna wielka przygoda, wycieczka marzeń na cztery koła! Polska Sahara na mnie czeka, ruchome wydmy, Park Narodowy, Słowiński… Piasek ludzi urzeka, Łeba, Smołdzino …świat odlotowy! Pieszo, rowerem lub też meleksem, ujrzę krajobraz niczym z Afryki, płuca napełnię zdrowym powietrzem – ruszę w ten świat od wieków dziki! Atrakcji czeka mnie jeszcze wiele, bałtyckie brzegi są takie piękne, Jastrzębia Góra jest moim celem, biorę więc mapę znów w swoją rękę! Najdalszy cypel, Gwiazda Północy i ten uroczy przylądek Rozewie, atrakcji tu wiele w dzień i w nocy, zapraszam tutaj, kto o tym nie wie! Latarnia Morska w Rozewiu słynie, z utworu Stefana Żeromskiego, równie ciekawa jest w Czołpinie …widok na morze – coś pięknego! Warto sekrety latarni odkryć, zwiedzić Muzeum Latarnictwa, wszystkie znane budowle zdobyć, gdzie jest ciekawa ekspozycja! Muszę też dotrzeć do Charlotty, doliny z bajki, pełnej uroku, piękny zwierzyniec, lemury, foki – tu chcę się bywać każdego roku! Atrakcje w ZOO, na koniu, w łodzi, zachwyca nawet Festiwal Rocka, cieszą się tutaj starsi i młodzi, nie tylko tutaj jednak jest foka! W helskim Fokarium kłębią się tłumy, to jest największa miasta, Półwysep Helski – powód do dumy, wciąż atrakcyjność jego wzrasta! Wszystko chcę zwiedzić i zobaczyć, także magiczne tajemne kręgi, w Węsiorach można się nimi raczyć …i doładować dobrej energii! Świat w miniaturze też mnie kusi, Strysza Buda, to tutaj właśnie, poznać każdy je przecież musi, bo inaczej przecież nie zaśnie! Nie muszę w Rio Chrystusa widzieć, czy prezydentów wykutych w skale, Sfinksa i Krzywą Wieżę w Pizie …tu wszystko na mnie czeka stale! Atrakcji wszędzie jest bez liku, starczy mi na wycieczek więcej, jazda w mym wozie dodaje szyku, bo mam najlepsze auto w ręce! Czeka największy Zamek w Europie, gotycki, wielki, wciąż nieodkryty, Malbork jest piękny i wciąż na topie, tętni dziś życiem – niezdobyty! Skansen w Szymbarku, Wejherowo, piękne Kartuzy, Gniew… Kościerzyna, tu żyć aktywnie można i zdrowo, tutaj się warto w drodze zatrzymać! Na koniec wpadnę do Będomino, Józef Wybicki tu się urodził, Mazurkiem Dąbrowskiego zasłynął …po jego śladach będę chodzić! Szwajcarię Kaszubską i Pomorze, na tej wycieczce mogę zwiedzić, mój wóz szybko dojechać morze, każdy zakątek piękny odwiedzić! W moje auto wszystko włożę, bagażnik jest naprawdę wielki, napęd na cztery koła pomoże, by każdy wyjazd był przepiękny! Nie zgubię się dzięki nawigacji, dojadę szybko, najgorszą drogą, jazda w komforcie, pełna atrakcji, sprawia, że zmysły odpocząć mogą! A kiedy czas mi wreszcie pozwoli, odpocznę od zgiełku i hałasu, w miejscu gdzie czas płynie powoli, gdzie przestrzeń ma inny wymiar czasu.
    O Gdańsku nic nie powiedziałem, który jest piękny o każdej porze, wszystkich zabytków nie poznałem, teraz się udać to wreszcie może! Niezwykły klimat i magia miasta, zniewala tutaj zmysły turystów …Starówka, ulica Długa, Mariacka, Długi Targ pełen sklepów… artystów! Moje słowa wyrazić nie mogą, ile tu czeka na ludzi uroku, chcę pojechać ścieżką rowerową, lub pieszo zwiedzać krok po kroku! Czeka Trójmiasto, Sopot… Oliwa, nie da się poznać wszystkiego naraz, ale w swym wozie będę odkrywać, dzisiaj jest piątek …więc ruszam zaraz! Was też zapraszam na Pomorze oraz Kaszuby – przyjechać warto, atrakcją nie jest tu tylko morze …więc odkrywajcie ze swoją mapą! Wycieczka pozwoli poznać wszystko, a jeszcze wiele jest do odkrycia, dzięki autu wszystko jest blisko, wycieczka marzeń – z radością życia! Pieszo, rowerem, łódką, kajakiem, na desce, balonem, motolotnią, na plaży, w biegu, każdym szklakiem …turyści nigdy tutaj nie spoczną! Więc póki słońce wszystko oplata, póki mi jeszcze trochę się chce, ruszę swym autem w sercu lata, bo odkrywanie wciąż kusi mnie! Wycieczka zmysły moje zniewala, tak jak Kaszuby i Pomorze, odkryć ten region cały pozwala …spędzić aktywnie czas pomoże! Może zbyt wiele napisałem, ale w mej głowie kłębią się myśli, tej ziemie całej nie poznałam …niech więc to tylko się nie przyśni!

    Turysto! Przybywaj na Pomorze! Ciągle odkryjesz coś nowego – Kaszuby są cudne, a więc może, przeżyjesz ze mną coś pięknego.
    Będę szczęśliwy, jeśli zwyciężę i oczaruje mnie ta ziemia jeśli w ten region właśnie popędzę …który cudownie spełnia marzenia!

    A PÓŻNIEJ WYCIECZKA MARZEŃ PO PYRLANDII!
    ………………………………………………………………………………………………………
    Chciałbym pojechać po trudnych szlakach, doścignąć marzenia, na końcu świata, szczyty gór zdobyć, gdzie wzrok nie sięga …bo moje auto to szyk i potęga. Ale po co daleko, gdy piękna jest Polska, a zmysły zachwyca nasza Wielkopolska?

    Gdybym wygrał paliwo, objechałbym całą, bo auto konfigurację ma doskonałą! Droga mu nie straszna, wertepy i góry, a tutaj chcę ruszyć wśród Cudów Natury! Najtrudniejsze szlaki, nie będą przeszkodą, wóz nie byle jaki, dotrze każda drogą. Chciałbym tą krainę zza kółka odkrywać i jej historię na żywo podziwiać …a że Wielkopolska na aktywność stawia, swój wóz też będę na parkingu stawiać! Pyrlandia jest piękna, pełna uroku, niezwykła o każdej porze roku, tu tkwią głęboko Polski korzenie …a ja przeszłość wśród natury cenię! …A tak z głębi serca, to powiem szczerze, najlepiej ją zwiedzać na swoim rowerze! On pośród natury przyjemność wyzwala i piękno regionu odkrywać pozwala! Szlaki rowerowe wśród jezior i lasów, pozwalają na aktywne spędzanie czasu! Wielkopolski Park Narodowy, Dęby w Rogalinie, Zamki i Pałace …z tego ta ziemia słynie! Nie muszę jechać wcale na Równik, kiedy swym pięknem przyciąga Kórnik, nie muszę też ruszać nad Loarę, gdy tutaj pałace, kościoły… są stare. A jest tych obiektów naprawdę bez liku, szlak turystyczny rozpocznę w Kórniku, a później: Szreniawa, Śmiełów, Rogalin, Relaks bez stresu, zgiełku i spalin, Gniezno, Ląd, Antonin, Gołuchów …Szlak Piastowski pełen legend i duchów.Tu Polska rodziła się przed wiekami, dziś ślady przeszłości wszędzie są z nami! Nawet ją konno można podziwiać, Stadniny w Racocie, czy w Iwnie odkrywać. Wiele atrakcji jeszcze tu czeka, Kopalnia Soli Kłodawa – urzeka, Parowozownia w Wolsztynie wciąż działa i Zaurolandia w Rogowie wspaniała! Kocham Wielkopolskę, gdzie pomnik ma Pyra, gdzie wiara na szagę gna na swoich girach, gdzie lud pracowity swe korzenie ceni … i tyle jest jeszcze tajemnic tej ziemi!

    CHCIAŁBYM W SWYM AUCIE WSZYSTKO ZWIEDZIĆ, OD POZNANIA ZACZĄĆ – TĘ PERŁĘ ODWIEDZIĆ, BY PÓŹNIEJ WŚRÓD LASÓW, JEZIOR I PAŁACÓW – CUDOWNIE SPĘDZIĆ RESZTĘ CZASU!
    Zanim moje strofy do kosza trafią, doceńcie Kochani jak marzenia potrafią, inspirować ludzi i dawać natchnienie …a ja podróżuję i tę ziemie cenię!
    CZARUJĄCA PYRLANDIA – WCIĄŻ WARTA ODKRYCIA, POTRAFI ZACHWYCIĆ I TCHNĄĆ RADOŚĆ ŻYCIA! …TURYSTO! PRZYJEŻDŻAJ TUTAJ! JEJ UROKIEM SIĘ CIESZ, BO ŻYCIE JEST PIĘKNE …WIELKOPOLSKA TEŻ!

  7. Maciej W napisał(a):

    Wycieczka po Europie Środkowo-Wschodniej – Plan

    *Auto:
    -Volkswagen T4; rocznik 1994; mocne zawieszenie oraz silnik; koszt ok. 5000 zł + ewentualny remont ( Lwów (Ukraina)-> Odessa (Ukraina)-> Kiszyniów (Mołdawia)-> Konstanta (Rumunia)-> Warna, Złote Piaski (Bułgaria)-> Stambuł (Turcja)-> Saloniki (Grecja)-> Ateny (Grecja)-> Skopje (Macedonia)-> Belgrad (Serbia)-> Sarajewo (Bośnia i Hercegowina)-> Dubrownik (Chorwacja)-> Split (Chorwacja)-> Zagrzeb (Chorwacja)-> Budapeszt (Węgry)-> Wiedeń (Austria)-> Praga (Czechy)-> Wrocław (Polska)-> Warszawa (meta)

    (załącznik przedstawia miejsca połączone liniami prostymi)

    *Czas:
    ok. 25 dni

    *Uzasadnienie wyboru trasy:
    -Trasa średnio wymagająca z nastawieniem na samą podróż oraz tzw. przygody w trasie.
    -Trasa obejmuje głównie kraje rozwijające się co wiąże się z mniejszymi kosztami.
    -Duża część trasy biegnie wzdłuż wybrzeża gdzie istnieje możliwość noclegowania pod namiotem „na dziko” bez ryzyka (opcjonalnie pole namiotowe), dodatkowo na plażach często montowane są prysznice.
    Ponadto w okolicy miast wyszczególnionych na trasie istnieją szeroko dostępne, niedrogie hoteliki oraz hostele (również pola namiotowe).
    -Możliwość zakupu żywności za dobrą cenę w przydrożnych straganach.
    -Duża część trasy ma charakter górski, wobec czego trasa serwuje nam niezapomniane widoki. Ponadto duża część dróg głównych jest bezpłatna (lub niedroga) co wiąże się z komfortem podróżowania.

    *Najważniejsze obiekty na trasie, które należy zwiedzić:
    Stare Miasto -> Odessa(Ukraina)
    Złote Piaski ->(Bułgaria)
    Haga Sophia, Błękitny Meczet,opcjonalnie Azja (przez Bosfor) -> Stambuł (Turcja)
    Akropol -> Ateny (Grecja)
    Kalemegdan -> Belgrad (Serbia)
    Stare Miasto -> Dubrownik (Chorwacja)
    Stare Miasto, Parlament -> Budapeszt (Węgry)
    Pałac Habsburgów -> Wiedeń (Austria)
    Stare miasto ->Praga (Czechy)

    *Rzeczy niezbędne:
    GPS (Z aktualnymi mapami)
    Paszporty (Ukraina Turcja oraz inne)
    Zielona Karta (Ubezpieczyciel OC)
    Karty NFZ (od każdej osoby)

    *Kosztorys:
    Samochód – 5000-8000 zł.
    Przy założeniu że trasa wyniesie ok. 10000 km to koszt paliwa powinien zamknąć się w przedziale 4000-5000 zł.

    Reszta wydatków jest trudna do oszacowania i w dużej mierze zależy od sytuacji losowych oraz osobistych preferencji uczestników.

    *Powyżej zaprezentowane zostały podstawowe kwestie związane z zaplanowaną podróżą. Pozostałe kwestie powinny być rozwiązywane na bieżąco w trakcie podróży (np. w myśl zasady we wtorek w lewo ;] ). Takie podejście do samej wyprawy uaktywnia kreatywność oraz zmusza podróżującego do radzenia sobie w każdej sytuacji. Nie trzeba tutaj również rozpisywać się nad tym, że byłaby to niezapomniana podróż do niezwykle pięknych i ważnych miejsc na mapie.

  8. Daria_awaria napisał(a):

    Kurz, błoto, smar, głębokie przeprawy, wyciągarki, ryk silników, gięta blacha, palące słońce i bałkańskie krajobrazy. Wakacje chciałabym spędzić jadąc w Balkan Breslau Rallye. Poczuć się trochę jak na Dakarze, trochę jak na Silk Way albo Africa Eco Race. Jeść konserwy, myć się w strumieniach, wieczorem przy ognisku planować kolejny dzień wertepów za kółkiem… Tak! To byłoby coś!

  9. Wald Emar napisał(a):

    Moja wymarzona wyprawa… Faktem jest to, że nawet najdalsza podróż zaczyna się od zrobienia pierwszego kroku. Tak więc obieram kierunek mojej wymarzonej wyprawy i oczyma wyobraźni wyruszam przed siebie… Cel – Santiago de Compostela. Wybieram wyprawę bogatą w przygody, ale też taką, która mnie czegoś nauczy…, bo „Jeżeli podróż nie miałaby nas nauczyćczegoś o sobie, to cóż byłaby to za podróż?” – te słowa amerykańskiej podróżniczki, stanowią sedno pragnienia, które z biegiem czasu zaczęło zamieniać się w mojej głowie wcoraz to dokładniejszy plan. I nie sam cel skłania mnie do podjęcia wyprawy do Santiago de
    Compostela, ale właśnie to, co czeka po drodze – zgodnie z myślą, że to sama droga jest celem. Podróżowanie pod palącymi promieniami hiszpańskiego słońca, ten trud i wysiłek, jest ciągłą pracą nad sobą, przełamywaniem krok po kroku swoich słabości przy jednoczesnym hartowaniu ducha i rozwijaniu duszy. Radość z przemierzania na własnych nogach czy za kółkiem własnego samochodu przepięknego kraju i wreszcie satysfakcja po pokonaniu swoich trudności i ograniczeń to wystarczające powody, by wyruszyć w podróż do Santiago. Moje życie nabierze barw, doznam czegoś niesamowitego i pójdę przed siebie… z duchem historii i czasu… Aby jakakolwiek podróż się udała, jak mawiamój ulubieniec Wojciech Cejrowski ważne jest aby wyruszyć. Tak więc zabieram z sobą towarzyszkę mojego życia, żądną adrenaliny – żonę. Podoba nam się bardzo plan tej wyprawy, więc mając wyjątkowe szczęście, ruszamy do Saint-Jean-Pied-de-Port. Trzymając w dłoni paszport pielgrzyma – credencial, na którym podczas wędrówki kolekcjonować będziemy stempelki w kolejnych punktach, wyruszamy szczęśliwi, po to aby u celu otrzymać zaświadczenie oprzebytej drodze i status nowoczesnego, fantastycznego podróżnika. Historia nie z tej ziemi… 😉 Czy coś zwiedzimy? O tak! W przygranicznym, francuskim miasteczku, podróżować będziemy przez niemal całą szerokość Hiszpanii, od malowniczych Pirenejów, przez płaskowyż północnej Hiszpanii, po pokrytą bujną zielenią, górzystą Galicję. Podczas tej wyprawy podziwiając piękno natury czeka na nas nas też owiana historią tajemnica większych miast. Logroño – pełne zabytkowych kościołów miasteczko ze średniowiecznym mostem nad rzeką Ebro. Potem ciekawe Burgos, a następnie León – położone na przedgórzu Gór Kantabryjskich, słynące z wyrobów czekoladowych Astorgi. I czas na oddech, chwila na odpoczynek i przystanek na drodze do Santiago – malownicza Sarria… Ta wyprawa może wydawać się niekończącą podróżą, bardzo wyczerpującą i nudną… Ale nie dlanas żądnych adrenaliny podróżników marzeń… Tydzień to zdecydowanie za mało! A gdzie czas na pamiątki? Znajdzie się czas na wszystko, bez wyjątku… Filmiki, zdjęcia, do których potem wracać będziemy z refleksją… Ale zanim wyprawę zakończymy z pewnością udamy się ku przylądkowi Finisterre. To właśnie tutaj, w tym najdalej na zachód wysuniętym punkcie kontynentalnej Hiszpanii, średniowieczni pielgrzymi kończyli swoją wędrówką, paląc tu swoje szaty na znak całkowitego oczyszczenia i odrodzenia się. To idealne miejsce na pamiątkowe zdjęcie z podróży w Punkcie zwanym Końcem Świata…Czuję, jak marzenia są bliskie spełnienia… , ale to tylko moja wymarzona podróż… Mówią, że marzenia się spełniają, może i te się kiedyś spełnią…

  10. Małgorzata napisał(a):

    Ok, czas pomarzyć! Dzieci na spacerze z babcią, dlatego ja mam chwilę dla siebie, którą zamierzam spędzić na błogich marzeniach o dalekiej podróży do kraju, które tak mocno sobie ukochałam, będąc małą dziewczynką. Miejsce, które w mojej głowie funkcjonuje jako „godny uwagi, ciekawszy świat”, to… INDIE! Gdy cofam myślami wstecz, to widzę małą wersję siebie, ślęczącą do późnych godzin nocnych nad książką „Historia Indii” Jana Kieniewicza, wydanej w 1980 roku. Była to własność mojego taty i z tego co pamiętam zawierała w sobie kilka tysięcy lat historii Indii. Lektura niełatwa, pewnie połowę rozumiałam, ale zauroczyłam się kompletnie w tym kraju! Z biegiem lat nazbierała mi się masa artykułów, książek, przewodników, atlasów o Indiach, ale myśl o prawdziwym wyjeździe narodziła się dopiero pare miesięcy temu. Pomysł ten widocznie dojrzewał od dawna – uważam jednak, że taka wyprawa wymaga odpowiedniego planu i co najmniej paru miesięcy podróży, dlatego na razie jedynie jeżdżę palcem po mapie, układając plan wycieczek, ale po odchowaniu dzieci będę dam duchem i ciałem, to już postanowione! A teraz pozwólcie, że zabiorę Was do Indii – kraju, w którym czas zatrzymał się na setki lat, gdzie powiew historii jest niesamowicie odczuwalny, a dziewicze okolice i uroda krajobrazu odzwierciedlają doskonałość Stwórcy. Zobaczę tam wszystkie wspaniałe miejsca, o których tak dużo czytałam – Bombaj, Goa, a tam barokową bazylikę Bom Jesus, przejdę się po centrum Panadżi, będę spacerować plażą Candolim. Kolejnymi obowiązkowym punktem będzie Kalkuta – niesamowita Katedra św. Pawła, Marmurowy Pałac oraz Świątynia Kalighat. Uffff, uwierzcie na słowo – wymieniam jednym tchem z iskrami w oczach, a to jeszcze nie koniec! Do miejsc, które MUSZĘ zobaczyć należy też Varanasi. Oczyma wyobraźni widzę siebie przechadzającą się w zwiewnej sukience i kapeluszu słomkowym na głowie po tym świętym mieście hinduizmu. Oczywiście nie marnuję szansy na zobaczenie ceremonii Deepmala, a także możliwości rejsu po Gangesie…Nie odmówię sobie także wycieczki do Nepalu, by zwiedzić słynne Patan, Doliny Kathmandu oraz Bhaktapur. No i, Drodzy Państwo, na koniec mej podróży prawdziwa wisienka na torcie – Delhi! Będę zwiedzać i karmić zmysły widokiem meczetu Jamma Masjid, Bramami Indii, Pałacem Prezydenckim oraz budynkami Parlamentu Indyjskiego. O rany, ale się rozpisałam, ale się rozmarzyłam! Chyba jestem w indyjskim niebie. Było mi niezmiernie miło dzielić się z moimi (skromnymi) marzeniami. Mam nadzieję, że kiedyś się spełnią… 🙂

  11. Aneta napisał(a):

    W Meksyku chciałabym pojeździć na wielkim byku. Albo pojechać
    do Chin, poznać bliżej filozofię yang i yin. O Tybet zahaczyć i Dalajlamę
    zobaczyć. A potem w cieniu pod długimi murami, ryż zajadać pałeczkami. A może w
    polskie góry, pooglądać z bliska chmury? Tatrzańska przyroda, z pewnością urody
    mi doda.

    Niestety zawsze na wakacje kasy brakuje, przez co latem w domu
    kibluję. Koleżanki dzielą się wrażeniami, a ja nie mogę się pochwalić wczasami.
    Ale tym razem trasę mam już wybraną i czekam z nadzieją na wygarną! Gdybym bon od Statoil miała, nad morze bym wreszcie wyjechała. Polskę wzdłuż przejechać,
    na księcia z bajki dłużej nie czekać. Żeby spotkać opalonego ratownika na plaży,
    a wtedy kto wie co się wydarzy…
    Opuściłabym rodzinne strony jako panna szalona, a może wróciłabym w wydaniu: żona! Taki mi się udało plan wykombinować, Statoil pomożecie mi go zrealizować?

  12. Ka Wo napisał(a):

    Wspominam i marzę 🙂
    Do Bieszczad na urlop jechałam koleją
    na samo wspomnienie już oczy się śmieją,
    z początku w przedziale samiutka siedziałam
    od połowy drogi towarzystwo miałam.
    Dzień dobry, powiedział przystojniak nie lada
    i podobał mi się przyznać tu wypada,
    miał walizkę zatem też na urlop jechał
    choć się nie odzywał, patrzył i uśmiechał.
    Na tej samej stacji wysiadł co i ja,
    kiedy zniknął z oczu jakże byłam zła.
    Gdy pociąg odjechał znów go zobaczyłam
    i w to samo miejsce co i on kroczyłam.
    Tu w Bieszczadach spędzam parę dni urlopu,
    jest też ów młodzieniec o uroczym wzroku,
    przystojny i kusi swoimi oczami,
    w brzuchu mam motyle, coś się dzieje z nami?
    Co dzień Go wyglądam, jestem zakochana?
    – serce me drży mocno, chodzę niewyspana.
    Delikatnie spytał czy ze mną pójść może
    na spacer po górach, zgodziłam się Boże!
    Malownicze góry dziewicza przyroda
    i ja z pięknym panem szczęśliwa i młoda.
    Ramię przy ramieniu prawie przytuleni,
    idziemy wśród kwiatów stopami bosymi.
    Odcienie zieleni urzekają oczy,
    my oczarowani chociaż nie ma nocy.
    Słoneczka promyki w zatokę zerkają,
    swoim ciepłem z nieba skronie nam muskają,
    Polnymi drogami kapliczki mijamy,
    bez słowa czujemy, że już się kochamy.
    Urokliwe chwile ptaszki przerywają,
    swym cudownym pieniem w zachwyt nas wprawiają.
    Różnobarwna trasa, lasy, łąki, jary ,
    nasze serca płoną niczym dwa ogary.
    Solińskie jezioro lica ciut ochładza,
    zaś urok Połonin w błogość nas wprowadza.
    Kochany całuje me rozgrzane usta,
    ciągle to wspominam i patrzę do lustra
    …z urlopu wracałam pociągiem nie sama,
    w objęciach w przedziale bardzo zakochana,
    stuk stuk to stukanie do dziś w uszach mam
    i gwizd co przerywał piękne chwile nam.
    Pamiętam w pociągu rzekł mi, kocham Cię!
    – te przepiękne słowa szczęście dały wiem.
    Trzydzieści trzy lata szybko nam minęły,
    choć zmarszczek przybywa, siwe włosy się wzięły,
    lecz miłość oddanie tak jak wtedy trwa
    …ze wzruszenia w oku kręci się już łza.

    Moja podróż marzeń radość by nam dała,
    ze Skawiny do Bieszczad młodość przypomniała! 🙂

  13. Arkadiusz Kleniewski napisał(a):

    S_łuchajcie, najpierw pojadę z narzeczoną do Warszawy
    M_usimy tam zwiedzić muzea i wystawy
    A_leż wspaniale jest jechać latem ulicami stolicy
    R_ewelacja! Będę to robił z gracją Kubicy
    T_ak! Potem pojedziemy do Łodzi
    D_alej do Częstochowy. A co nam szkodzi.
    R_ezolutnych górników odwiedzimy w Katowicach
    I udamy się do Gdyni by zrobić sobie zdjęcie przy kotwicach
    V_spaniale będzie jechać autem w słońcu po plaży
    E_ch, narzeczona już o tym marzy
    R_uszymy dalej, chcę wypróbować swoje auto na autostradzie

    F_ajnie będzie też na otwartej przestrzeni i estakadzie
    A_ch! Chcę się dowiedzieć jakie są latem wiejskie drogi
    J_eah! Czy mojego auta nie przeraża klimat srogi
    N_astępnie pojedziemy do Białegostoku.
    E_ch! Tylko po to, by napić się naturalnego soku

    W_jedziemy potem do Lublina
    A po co? Narzeczonej tam mieszka rodzina
    K_urczę! Następnie do Krakowa
    A_ch! Należy się nam ciała i ducha odnowa
    C_udowne miasto spełniające marzenia
    J_eah! Czekają nas niesamowite wrażenia
    E_ch, koniec słów natchnionych

    letnie podróże dawno dodałem do ulubionych!

    arkadiusz.kleniewski@onet.eu

  14. Agnieszka Cz. napisał(a):

    Kocham podróże, małe i duże.

    Z małych – co tydzień zaliczam 80 km w jedną stronę pędząc z Warszawy na
    moją ukochaną wieś mazowiecką, podoić u rodziców krowy rasy holsztyńsko –
    fryzyjskiej i pooddychać świeżym powietrzem.

    Z dużych – rok temu zjechałam z mężem Lazurowe Wybrzeże i Prowansję wzdłuż
    i wszerz. W Awinion stąpałam po moście z piosenki, w Marsylii podziwiałam kosmopolityczny
    port, w Saint Tropez widziałam posterunek policji, gdzie urzędował sławny
    żandarm, w Cannes stałam na czerwonym dywanie (a co!), a w Grasse wydałam ostatnie
    pieniądze na perfumy. Pamiątką z tej wycieczki jest Staś, który wczoraj
    skończył 5 miesięcy.

    Tak więc, ze względu na utrudnienia organizacyjne związane z małym dzieckiem,
    myślę raczej o mniejszych podróżach.

    W tym roku chciałabym zaliczyć podlaski Szlak Bociani, który liczy ponad
    200 km. Fascynuje mnie przenikanie się kultur na terenie Podlasia –
    białoruskiej, ukraińskiej, litewskiej, rosyjskiej i polskiej. Myślę, że
    szczególnie teraz, ze względu na sytuację polityczną, taka podróż i poznanie
    opinii mieszkańców Podlasia, może być bardzo wzbogacającym doświadczeniem.

    No i muszę się pośpieszyć z tą wyprawą, żeby zdążyć przed odlotem
    bocianów do ciepłych krajów. Marzy mi się siostrzyczka dla Stasia, i to jak
    najszybciej…

  15. Jadźka Maria Woźnik napisał(a):

    Wielką pasją mojego życia,
    Gwarantującą niezwykłe przeżycia….
    Są podróże – o każdej porze roku,
    A na myśl o wycieczce marzeń dostaję ślinotoku!

    Jest to podróż brzegiem Europy – z Rygi, która memu sercu jest tak miła,
    Przez Gdańsk, okolice łebskich wydm, o których tak często śniłam…
    Przez Amsterdam poprzecinany kanałami,
    Przez Cherbourg, kojarzony z parasolkami.

    Chcę także poznać Celtów z Półwyspu Bretońskiego,
    Chcę w Bordeaux zaopatrzyć się w butelkę wina cennego,
    Chcę zachwycić się malowniczością hiszpańskiego San Sebastian,
    Chcę dotrzeć w Góry Kantabryjskie – bo skały to moja pasja.

    Chcę w Lizbonie na siedmiu wzgórzach się piętrzącej,
    Nasycić się widokami, które dla mej duszy będą kojące.
    Chcę na Gibraltar dotrzeć, by na latarni morskiej
    Stwierdzić, że w życiu jednak wszystko jest proste…

    Chcę w Barcelonie oddać hołd geniuszowi Gaudiego,
    Chcę w Cannes poudawać kogoś sławnego,
    Chcę w Neapolu Wezywiusza poczuć moc,
    Chcę w Splicie zobaczyć gwiaździstą noc.

    Chcę w Atenach zmierzyć się z Afrodyty urodą,
    A w Stambule targować się z nadzwyczajną swobodą.
    Wycieczkę zakończę w Odessie, po przekroczeniu Dunaju,
    Którego ujrzenie leży na welonie pragnień mych skraju.

    I gdy dotrę do miejsca kresu mojej podróży…
    Będę chciała wszystko od początku powtórzyć!
    Bo właśnie taka niekończąca się wyprawa w mych wyobrażeniach,
    Spełniłyby me największe, wakacyjne marzenia ….!!! 🙂

  16. Anula Wawrzyniak napisał(a):

    Po co Wam pobyt w Paryżu, Londynie czy Mediolanie?
    Ja Wam proponuję weekend w METROPOLII ZAPOMNIANEJ,
    w mieście, co dawniej jednym z serc Rzeczypospolitej było,
    a dziś jakby w innym ciele, w innym świecie, bajce biło…

    Tu nie trzeba nic planować, tu się wszystko samo dzieje,
    a na dźwięki polskiej mowy autochton pięknie się śmieje…
    Tu kilka kultur spojonych przez wieki spokojnie trwało,
    tu czeka Was niespodzianek, piękna i wzruszeń niemało…

    Tak, zapraszam Was do LWOWA. Nie jest to łatwa wyprawa,
    ale warto tam pojechać, póki aura jest łaskawa,
    póki chłody, słoty, mrozy nie skuły miasta na amen…
    Zapraszam – przekroczcie ze mną LEOPOLIS starą bramę!

    Tutaj planów mieć nie trzeba, wystarczy otworzyć oczy
    i przez historycznych ulic plątaninę wolno kroczyć…
    Weekend na to nie wystarczy, by Lwowem nasycić duszę,
    ale to dobry początek dla miłości pełnej wzruszeń.

    Warto pamiętać, że teraz zamiast tłuc się kilka godzin
    pociągiem lub autobusem, co zmęczenie tylko rodzi,
    można lecieć samolotem i tak czas swój zaoszczędzić ,
    a nadwyżkowe godziny na zwiedzaniu Lwowa spędzić!

    Nie proponuję Wam jednak planu ścisłego zwiedzania,
    bo sam Lwów się przed takowym traktowaniem silnie wzbrania.
    Po Lwowie TRZEBA SIĘ WŁÓCZYĆ. Trzeba w nim pobłądzić nieco,
    spojrzeć jak na Łyczakowie na nagrobki liście lecą…

    Zwiedzić cmentarz – to podstawa, chociaż może brzmi złowieszczo,
    ale tam jest przecież pięknie, gdy jesień, liście szeleszczą…
    Odwiedźcie więc Konopnicką, Banacha, małe Orlęta
    – tak, to miejsce zasługuje, aby je zawsze pamiętać!

    Tuż obok polecam skansen – cerkwi cebulaste dachy,
    drewniane, stare chałupy, stosy liści aż po pachy…
    Jeśli chcecie Ukrainy liznąć nieco sprzed stuleci,
    wejdźcie, wejdźcie tam koniecznie, zapomnijcie, że czas leci…

    A dla tych z lepszą kondycją – spacer na Wysoki Zamek
    i Kopiec Unii Lubelskiej niechaj stanowi wyzwanie!
    Oprócz malowniczych ruin, do których wdrapać się trzeba,
    jest tam panorama Lwowa skrytego pod kocem nieba…

    Ale warto też zejść z górki i odkryć w zaułkach miasta
    kawiarenki, jadłodajnie, kościół, co brzozą zarasta…
    Warto na moment skupienia wstąpić w katedralne progi,
    kościół ormiański odwiedzić, gdy nas tam poniosą nogi…

    W tym kościele – czy katedrze raczej – gra muzyka cicha,
    a zdobiące ściany freski sprawiają, że człowiek wzdycha
    do wieczności, patrząc na nie. Warto zatem zboczyć z trasy
    i znaleźć ten skarb ukryty, gdy człek jest na piękno łasy…

    A potem hajże, na rynek! Do fontann czterech z rzeźbami,
    i na ratuszową wieżę, co się wznosi nad domami…
    Jak tam pięknie, jak tam gwarno, skądś tam z boku dumka płynie,
    to niemłody muzyk śpiewa o swej miłej Ukrainie…

    A jeszcze Prospekt Swobody, jeszcze pomnik Mickiewicza,
    a hotele? A kawiarnie? Długo mogę tak wyliczać…
    No i muzea – galeria sztuki, co Malczewskim słynie,
    Czarny Dom przy samym rynku – nikt go chyba nie ominie…

    Arsenał stary, Muzeum Religii – ciekawe zbiory,
    choć się trudno do nich dostać (tak to było do tej pory…).
    Zresztą, chyba nie ma sensu wymieniać – jest ich bez liku,
    znajdziecie te informacje w każdym niemal przewodniku…

    Ja polecam Wam natomiast spacer szlakiem kawiarnianym
    – są tutaj prawdziwe cuda w naszym mieście zapomnianym…
    Kafejka, w której się parzy na piasku wyborną kawę,
    stare wnętrza „Pod Kupolem”, bogate w piękną zastawę…

    I obiady ukraińskie – i tanie – w Puzatej Chacie,
    nieopodal od Prospektu… Tam smaki Lwowa poznacie!
    A jeszcze wszystkie te wnętrza jakby wzięte sprzed stulecia
    – secesyjnie przystrojone – jest tu pełno tego „kwiecia”….

    A wernisaże? To targi pchle, starociami wypchane,
    znajdziecie tam książki piękne, pamiątki czasem sterane,
    znajdziecie tchnienie przeszłości zaklęte w przedmiotach starych,
    co tam można nieraz dopaść, to po prostu nie do wiary…

    I w dodatku żaden język obcy nie jest Wam potrzebny,
    po polsku się dogadacie, choć tam akcent inny, śpiewny…
    Znajdziecie też życzliwości morze całe u tych ludzi,
    choć się oni z warunkami ciężkimi muszą wciąż trudzić.

    Niejeden na dźwięki polskiej mowy uśmiechnie się miło,
    podejdzie, zagada o czymś, opowie, jak dawniej było,
    wspomni o rodzinie w Polsce, wypyta, co tam się dzieje,
    a na każde słowo Wasze serce, oko mu się śmieje…

    Co jeszcze mogę powiedzieć? Polecam rajd marszrutkami
    – ekstremalnie wypchanymi maleńkimi „busikami”,
    co są ciut zdezelowane, ale ludzie w nich wspaniali.
    Nie byliście w Leopolis, gdyście nimi nie jechali…

    O noclegi też tu łatwo tanie, choć warunki średnie,
    bo tam wody nieraz nie ma w porze wczesnopoobiedniej
    (Lwów ma często problem wodny, bo jedyna rzeczka mała,
    co przez miasto to przepływa, niemal już powysychała).

    Jednak ceny nie są wielkie, można znaleźć pokój tani,
    przy rodzinie lub w hotelu – zapłacicie tam hrywnami.
    Nie potrzeba środków wielu, by tam przeżyć weekend jeden,
    stać na to nawet człowieka, co na co dzień klepie biedę!

    Cóż dodać mogę? Polecam metropolię zapomnianą
    – tam przeszłości wielkiej ślady długo jeszcze pozostaną…
    Można tropić je i spędzić godzin wiele na spacerach.
    Kto chce oryginalny wypad, niech do Lwowa się wybiera!

Tagi: Benzyna, bon paliwowy, konkurs, Olej napędowy, Paliwo, wycieczka, Wygrana