Od wózków widłowych do bolidu Formuły 1 [wywiad]

Paweł WasyliszynMarzę o takim zleceniu, dzięki któremu będę mógł okleić samochód np. na różowo. Polacy nie mają odwagi na takie posunięcia – mówi Paweł Wasyliszyn, przedstawiciel firmy Mag-Mat.

Skąd wziął się pomysł na założenie firmy zajmującej się oklejaniem samochodów?

Pojawił się on w naturalny sposób. W pewnym momencie do głosu doszła zwykła ekonomia. Pracowałem w różnych firmach, które zajmowały się m.in. oklejaniem aut, ale bardziej reklamą. Stwierdziłem w końcu, że lepiej mieć decydujący wpływ na wybór materiałów i dobór technologii, aby oklejać naprawdę porządnie. Doświadczenia z innych przedsiębiorstw były doskonałą szkołą. Wiedziałem, z czym to się je.

Kiedy zaczynałem, metr niezadrukowanej folii kosztował ok. 100 zł. Dziś cena ta wynosi trochę ponad 20 zł. Ludzie bali się oklejać samochody. Ja miałem to szczęście, że trafiłem wcześniej do firmy, która była w Polsce prekursorem oklejania aut foliami wylewanymi. Jako pierwsza zorganizowała dla swoich pracowników odpowiednie szkolenie.

Przyjechali specjaliści z Avery Dennison, potentata w produkcji folii. Dzięki ich szkoleniu grupa ludzi, do której trafiłem, jako jedyna w naszym kraju potrafiła profesjonalnie wyklejać folie wylewane. Reszta albo się bała, albo robiła to w sposób amatorski.

Wszystko ewoluowało w naturalny sposób. Na samym początku nie było jeszcze w Polsce pomysłów na zmianę koloru nadwozia za pomocą folii. W większości były to prace związane z reklamą. Mało kogo było po prostu stać na pokrycie kosztów.

Pierwszą firmą, która zdecydowała się w naszym kraju na profesjonalny branding samochodów foliami wylewanymi, była Coca-Cola. Dało to nam wszystkim, całej grupie osób pracującej przy tym zadaniu, ogromne doświadczenie. Dla Coca-Coli zrobiliśmy kilka tysięcy pojazdów.

Wciąż współpracuję z firmą Studio WiZ pana Zdzisława Wiącka, który do dziś obsługuje Coca-Colę. To właśnie on był wspomnianym prekursorem aplikacji folii wylewanych. Własną działalność rozpocząłem w maju 2009 r., czyli w przyszłym roku minie 5 lat, odkąd pracuję na własną rękę.

Ile samochodów oklejacie w ciągu roku i dla kogo?

Najwięcej samochodów robimy dla korporacji. Bywa, że oklejamy setki samochodów firmowych w ciągu roku. W momencie gdy następuje zmiana brandu lub wymiana floty, robimy ich bardzo dużo.

Teraz w ramach współpracy z WiZ wyklejamy auta dla Fraikin, międzynarodowej firmy zajmującej się wynajmem długoterminowym pojazdów. Otworzyła ona kilka oddziałów w Polsce. Wcześniej oklejaniem jej samochodów zajmowały się różne przedsiębiorstwa. Teraz jej celem jest ujednolicenie wizerunki marki i użycie odpowiednich folii, które nie będą w żaden sposób ingerowały w lakier samochodowy.

W tym roku ze znajomymi z WiZ wykleiliśmy dla Coca-Coli 650 aut. Zajęło nam to ok. 3 miesięcy. Pracowaliśmy tylko po 3 dni w tygodniu, bo na tyle pozwalała logistyka. Samochody przyjeżdżały na skład celny. Tam były przygotowywane, miały zakładane alarmy, a my w międzyczasie je oklejaliśmy.

Indywidualnych klientów przyjeżdżających na zmianę koloru nadwozia jest kilkunastu w ciągu roku. Zlecenia przyjmujemy głównie od firm, ponieważ kilka tysięcy złotych za zmianę barwy nadwozia to dość spory wydatek w naszym kraju. Inaczej to wygląda na Zachodzie, gdzie prawie każdego, nawet młodego, stać na tego typu usługę.

Klient, który przyjeżdża na zmianę koloru samochodu, jest specyficzny, dużo bardziej wymagający, ponieważ sama zmiana barwy nadwozia jest specyficzną usługą. Wymaga dużo większej precyzji i nakładu pracy niż w przypadku zadań komercyjnych, w których liczą się przede wszystkim ilość, czas i cena. Jeśli mówimy o niskich kosztach i krótkim terminie na realizację, nie wchodzi w rachubę demontaż elementów. Najczęściej okleja się po prostu całą karoserię, ewentualnie zdejmuje się klamki, poluzowuje lekko zderzaki.


Jakie są główne rodzaje folii?

Jest kilka grup. Pierwszą stanowią folie do druku wielkoformatowego, czyli folie wylewane. Wykorzystujemy je przede wszystkim do zleceń komercyjnych, typowo reklamowych. Folie te mają ok. 50 mikronów grubości. Za pomocą plotera solwentowego nakłada się na nie nadruk wykonany na podstawie projektu przygotowanego w programie graficznym. Taki wydruk musi być jeszcze zabezpieczony laminatem zabezpieczającym przed promieniowaniem słonecznym i uszkodzeniami mechanicznymi.

Kolejną grupę stanowią folie barwione w masie, czyli gotowy produkt, który nie wymaga dalszego laminowania, wykonywania nadruków itd. Mamy gotowe kolory. Oczywiście, paleta jest ograniczona i klient musi się dostosować do tego, co oferuje producent folii.

W ostatnim czasie bardzo rozwinęła się gałąź folii do tuningu, np. typu kameleon, włókno węglowe czy perła. Te dwa rodzaje są u nas szczególnie popularne. Zaczyna się to oddzielać od grupy folii barwionych w masie. Folie te są zabezpieczane warstwą poliestru już na etapie produkcji. Nie wymagają żadnych przygotowań, są gotowe do oklejania.

Wspomniał Pan, że folię pokrywa się laminatem chroniącym ją przed uszkodzeniami mechanicznymi. Czy oklejenie może być sposobem na dobre, długotrwałe zabezpieczenie karoserii?

Oczywiście, że tak. Typowymi foliami służącymi do zabezpieczania karoserii są przezroczyste folie poliuretanowe. Mają one bardzo wysoką odporność na uderzenia. Przede wszystkim nie zmieniają oryginalnego koloru lakieru. Także folie klasyczne, służące do zmiany barwy nadwozia, zabezpieczą karoserię. Nadwozie nie ma kontaktu z chemią, szczotkami myjni.

Oklejanie Audi

Czy nie ma ryzyka, że lakier pod folią np. zmatowieje?

Całkiem niedawno ściągaliśmy grafiki z samochodów, które oklejaliśmy ok. 8 lat temu. Po ściągnięciu folii auta wyglądały tak, jakby wyjechały z fabryki. Kleje mają taki skład, że nie wchodzą w żadne reakcje z lakierem. Po usunięciu folii otrzymujemy piękną powierzchnię.

Jak długo przeciętnie trwa realizacja w przypadku pojedynczego samochodu, od projektu do oddania pojazdu klientowi?

W zasadzie całość często udaje się dopiąć w ciągu tygodnia. Obowiązuje jednak ścisła zasada. Musi zostać zachowany reżim technologiczny, szczególnie przy foliach drukowanych, tzw. seriach MPI, materiałach do druku cyfrowego. Folia, która trafia do plotera drukującego, potrzebuje następnie 48 godzin na odparowanie solwentu. Znaczenie ma także nasycenie i składowe użyte do samego projektu. Jeśli jest duże nasycenie kolorów, gdy maszyna drukuje z pełnej palety CMYK, wtedy folia odparowuje dłużej. Wiele zależy też od temperatury i wilgotności panującej w pomieszczeniu. Jednak, jak wspomniałem, minimalny okres sezonowania, bo tak to się profesjonalnie nazywa, wynosi 48 godzin.

Wiem, że reklamacje najczęściej związane są właśnie z nieodpowiednim sezonowaniem, kiedy drukarnia nie przestrzega reżimu technologicznego. Folie są zbyt wcześnie laminowane i solwent nie ma gdzie odparować: albo separuje laminat, albo klej. Folie się podnoszą, wszystko się rozkleja i zaczyna się proces reklamacyjny. Technolog producenta danej folii może bardzo łatwo sprawdzić, czy popełniony został błąd, nawet w sposób organoleptyczny.

Wróćmy do realizacji. Po sezonowaniu półprodukt może trafić do wspomnianego laminowania, które zabezpiecza przed uszkodzeniami. Kolejną sprawą jest przygotowanie nadwozia. Tu należy zwrócić uwagę na jedną sprawę.

Czasami ludzie błędnie rozumieją samą zasadę wyklejania. Niektórzy uważają, że zmiana koloru nadwozia jest ekonomiczną formą lakierowania. Myślą, że położenie folii na uszkodzony lakier zastąpi dużo droższe malowanie elementów. Niestety, jest to błędne rozumowanie, ponieważ folia mająca 80-100 mikronów po nałożeniu na uszkodzony fragment nadwozia odwzoruje dokładnie pęknięcia klaru. Poza tym jeśli lakier się łuszczy, ma jakiekolwiek wady, folia po prostu nie będzie się odpowiednio trzymała.

Dlatego przed oklejaniem trzeba odpowiednio przygotować powierzchnię, usunąć wszelkie uszkodzenia lakiernicze. Przed wyklejaniem powierzchnię trzeba odtłuścić, pozbyć się zabrudzeń, np. poprzyklejanych owadów. Następnie w odpowiedniej temperaturze, ok. 20 stopni Celsjusza, można przejść do aplikacji materiału.

Rozumiem, że w przypadku bardziej skomplikowanych oklejeń trzeba np. ściągnąć zderzaki.

Tak jest. „Rozbrajamy” samochody w taki sposób, że usuwamy klamki, zderzaki, lusterka, listwy, relingi itd. Wszystko po to, aby otrzymać jak najlepszy efekt wizualny. Folię można wtedy wprowadzić głęboko w miejsca, w których są klamki, zawinąć ją na zderzakach. Dąży się do tego, żeby nie było w ogóle widać oryginalnego lakieru.

Ile lat teoretycznie folia powinna spełniać swoje zadanie?

Producenci podają optymalne warunki użytkowania. Przy ich przestrzeganiu folia powinna wytrzymać na samochodzie ok. 12 lat. Ile tak naprawdę przetrwa, zależy od tego, jak użytkownik będzie się obchodził z autem.

Czy w związku z tym karoserię pokrytą folią trzeba specjalnie pielęgnować?

Pojawiły się specjalnie środki, przeznaczone szczególnie do folii matowych. Gdy tego typu folie się zwyczajnie zawoskuje, to tracą efekt matowości, robią się satynowe. Osobiście nie stosowałem tych specyfików, ale znam osoby, które z nich korzystały i mówią, że spełniają one swoje zadanie.

Nie należy panikować. Folie są zabezpieczone poliestrem. Nie jest to coś, co po zetknięciu z najprostszą chemią zostaje zniszczone. To porządny produkt. Wiadomo, że lepiej jest czyścić samochód w myjni ręcznej, a nie automatycznej, ale to samo dotyczy pojazdów bez folii.

Oklejony bus

Na co trzeba zwrócić uwagę, gdy zechcemy okleić własny samochód?

Na aukcjach internetowych jest mnóstwo ofert folii ekonomicznych, szczególnie karbonowych. Jak wiadomo, sprowadzane są one z Chin. Znacząco różnią się od tych sprzedawanych przez renomowane firmy. Całkiem niedawno kupiłem taki materiał do testów. Przekonałem się, że cena idzie w parze z jakością. Dlatego nie polecam zakupów folii „no name”, tym bardziej że najlepsze firmy na naszym rynku gwarantują tzw. supporting.

Kiedy klient wybiera jakąś firmę, nieważne, czy w celu dokonania realizacji komercyjnej czy indywidualnej, powinien zapytać, za pomocą jakich materiałów zostanie wykonane jego zlecenie, a nie tylko pytać o cenę. Później może być kłopot, gdy folie zaczną odchodzić. Wykonawca będzie się bronił rękami i nogami przed reklamacją.

Jeśli kupi się kiepski materiał, a aplikacja jest wykonana prawidłowo, to firma oklejająca nawet nie wie, do kogo zwrócić się z reklamacją wadliwej folii. Renomowani producenci typu 3M czy Avery mają opracowane programy pomocy firmom. Gdy dostarczą wadliwy towar, to nie dość, że zwracają materiał (oczywiście już nieuszkodzony), to jeszcze są w stanie zrekompensować nakład wykonanej pracy. W przypadku materiałów ekonomicznych nie będzie tego typu wsparcia.

Ponadto tanie folie z Chin są nie tylko słabe jakościowo, ale też mają kiepski klej, który reaguje z lakierem. Widziałem, jak po zdjęciu takiej folii różnica pomiędzy miejscem, w którym była ona naklejona, a resztą nadwozia była tak duża, że konieczne okazało się przeprowadzenie pełnej, profesjonalnej polerki lakieru w zakładzie blacharskim. Klej po prostu „zjadł” klar lakieru.

Kiedyś możemy zechcieć usunąć folię z karoserii, np. przed sprzedażą auta. Jeśli zaczniemy usuwać kiepską folię, możemy uszkodzić lakier. Będzie ona tak mocno trzymała, że może zdjąć powłokę lakierniczą do gołej blachy.
Na materiały szczególnie powinni zwracać uwagę właściciele samochodów ze Stanów Zjednoczonych. Sam się o tym przekonałem. Oklejałem Cadillaca Escalade klienta z Wrocławia, który swoją drogą odkupił to auto od Przemysława Salety. Lakier był słabiutki. Robiłem też kilka Jeepów. Na przykład w Cherokee lakier też był kiepski. Jedynie w dość młodym Wranglerze był w porządku.

Czy macie na koncie realizacje wyróżniające się, szczególnie zapadające w pamięć?

Tak, jedną z nich było oklejenie kilkudziesięciu wózków widłowych. Przedsiębiorstwo leasingujące tego typu maszyny miało określone kolory firmowe. Leasing trwał 3 lata. Pomalowanie wózków, a następnie przywrócenie ich do stanu pierwotnego byłoby zbyt kosztowne. Oklejenie było fioletowe.

Podczas jednego ze szkoleń, które zorganizowano w angielskim Norwich, mieliśmy ze Zdzisławem Wiąckiem niezwykłą przyjemność oklejenia bolidu zespołu Red Bull Racing. Później pojazd ten wystartował w jednym z Grand Prix. Fantastyczna sprawa.

Teraz pracujemy dla wrocławskiego lotniska. Oklejamy Saaba 9-5 z 2008 r. Dość ekskluzywny samochód, który nie służy jednak do przewożenia pasażerów z wyższych klas, tylko do testowania pasów lotniska pod kątem poślizgu. W aucie jest zamontowana bardzo skomplikowana aparatura, warta trzykrotnie więcej niż ono samo.

Warunki proceduralne narzucają kolor temu pojazdowi. Musi on być bardzo dobrze widoczny. Przepisy mówią o żółtej barwie. Dodatkowo na aucie muszą być odblaskowe elementy. W oryginalne Saab, o którym mówimy, jest czarny.

Marzę o takim zleceniu, dzięki któremu będę mógł okleić samochód np. na różowo. Polacy nie mają odwagi na takie posunięcia. Podczas branżowych spotkań, na które przyjeżdżają aplikatorzy z całej Europy, zwróciłem uwagę na zdjęcia oklejeń wykonanych przez kolegów z Francji i Wielkiej Brytanii. Często są to prace bardzo wesołe, nałożone na samochody bardzo drogie. Auta wyklejane są np. w kolorze lakieru do paznokci, np. różowym z brokatem. Ludzie mają tam odwagę, żeby się naprawdę wyróżnić.

U nas królują czarny mat, biała perła, karbon. W zasadzie nie spotyka się osób odważniejszych, chcących jeździć samochodem np. w kolorze rażąco zielonym. Brakuje odrobiny szaleństwa. Polacy są przede wszystkim pragmatyczni.

4 odpowiedzi na “Od wózków widłowych do bolidu Formuły 1 [wywiad]”

  1. Kolorado napisał(a):

    Polacy są przedewszystkim podludźmi.. stad tez wrogość do takich oryginalnych pomysłow…. jak przez 10…15 lat bedzie taki stan rzeczy na zachodzie, wtedy polskie robactwo zacznie robić to samo w tej chlewni…

    • ja napisał(a):

      idź się człowieku tak po ludzku powieś na jakiejś gałęzi, bo dzięki temu życie będzie lepsze!

  2. domino-90 napisał(a):

    czytając tytuł myślałem że jest to opis producenta silników Coventry climax który dostarczał silniki do f1 w latach 60 i produkował wózki widłowe haha 😀

  3. AdamSolsky napisał(a):

    Super artykuł, lubię takich inspirujących ludzi 🙂

    Pozdrawiam
    wynajem autokarów

Tagi: folia, Mag-Mat, matowa okleina, Okleina, oklejanie folią, oklejanie samochodów, oklejanie samochodu, Paweł Wasyliszyny, wywiad