Obniżone zawieszenie – umiar w modyfikacjach gwarancją bezpieczeństwa
Obniżone zawieszenie – umiar w modyfikacjach gwarancją bezpieczeństwa
2011-08-24 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/obnizone-zawieszenie-umiar-w-modyfikacjach-gwarancja-bezpieczenstwa?categoryName=bezpieczenstwo
Zespół AXA
852 284

24 sierpień 2011

Obniżone zawieszenie – umiar w modyfikacjach gwarancją bezpieczeństwa

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Obniżone zawieszenie sprawia, że samochód wygląda bardziej rasowo i pewniej się prowadzi. Jednak na polskich drogach niskie podwozie może przyprawić kierowcę o ból głowy i skutecznie odchudzić jego portfel.

Obniżenie i utwardzenie „zawiasu” ma kilka niezaprzeczalnych zalet. Przede wszystkim auto lepiej trzyma się drogi, zwłaszcza na zakrętach, co daje większą frajdę z jazdy. Ponadto samochód wiszący nisko nad ziemią po prostu dobrze wygląda, oczywiście jeśli nie przesadzimy. Koła, które wchodzą pod błotniki, nie tylko przywodzą na myśl „agrotuning”, ale też sprawiają, że jazda staje się niebezpieczna. Częstym zabiegiem jest też montowanie dodatkowej listwy poniżej progu, która ma imitować obniżone zawieszenie.

Fani modyfikacji mogą zacząć od samej wymiany sprężyn. Podstawowy komplet renomowanego producenta to wydatek rzędu 600-700 zł. Do tego trzeba doliczyć do 500 zł za wymianę. Rozsądne obniżanie za pomocą sprężyn kończy się na 40 mm. Kolejnym etapem jest zakup nowych amortyzatorów, co już bardziej odbije się na kieszeni. W tym wypadku trzeba się liczyć z minimalną ceną na poziomie 700 zł – nie za zestaw, ale za sztukę. Im droższy samochód, tym większe wydatki, więc w przypadku Audi czy BMW amortyzator może kosztować ponad 3000 zł.

Warto sobie jednak zadać pytanie, czy w ogóle warto obniżać zawieszenie. Miłośnikom komfortowej jazdy możemy odpowiedzieć od razu: nie. Reszcie polskich kierowców polecamy zapoznać się z raportem Najwyższej Izby Kontroli na temat polskich dróg. Wynika z niego, że na co drugim kilometrze naszych tras są koleiny o głębokości powyżej 2 cm, a co czwartym – powyżej 3 cm. W wielu krajach taki stan nawierzchni kwalifikuje trasę do zamknięcia. W Polsce taka metoda pociągnęłaby za sobą wyłączenie z użytku połowy dróg.

Problemem są nie tylko koleiny. W miastach dochodzą do tego wysokie krawężniki i brak wydzielonych torowisk tramwajowych, a wszędzie – liczne dziury w jezdni, zwłaszcza po zimie. Kierowcy decydujący się na obniżenie zawieszenia w swoich samochodach, muszą liczyć się z ryzykiem urwania zderzaka, miski olejowej bądź innego uszkodzenia samego podwozia.

Jeśli przy dozwolonej prędkości wpadnie się w dziurę i zniszczy zawieszenie, można dochodzić swoich praw od zarządcy drogi. W tym celu trzeba zabezpieczyć się na wszystkie możliwe sposoby. Najlepiej znaleźć świadka zdarzenia, uzyskać jego dane i numer kontaktowy. Trzeba też zrobić zdjęcie uszkodzonej nawierzchni i auta. Wreszcie – wezwać na miejsce policję, ew. straż miejską, która sporządzi notatkę ze zdarzenia. Niestety, często wypłata odszkodowania zależy od dobrej woli urzędników. Jeśli zarządca feralnej drogi nie jest skory do zapłacenia za szkody, sprawa może rozbić się o kilka sądowych instancji, a to może kosztować więcej niż obniżenie zawieszenia.

Oczywiście tuningowanie samochodu i obniżanie jego zawieszenia to nic złego. Warto jednak robić to w specjalistycznych zakładach pod okiem fachowca. Domowe zmiany w wyglądzie auta są po pierwsze niebezpieczne, po drugie – niezbyt trwałe.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy zdarzało się Wam samodzielnie tuningować swoje auto?