Nowe zasady wykonywania przeglądów. Trudniej będzie oszukać

Od 13 listopada trudniej będzie przejść coroczne badanie techniczne jeżeli przyjedzie się niesprawnym autem na stację diagnostyczną. Rząd wprowadza nowe zasady. 

Od 13 listopada za badanie techniczne będziemy płacić zanim jeszcze diagnosta rozpocznie pracę. Ma być to forma nacisku na właścicieli pojazdów, którzy liczą na to, że z drobnymi usterkami można przejść badanie. Jeżeli diagnosta nie zaliczy przeglądu, nie będzie zwracał pieniędzy.

Pracownik stacji  kontroli pojazdów będzie pobierał dane auta oraz historię przeglądów, a także wykonywał zdjęcie mające być dowodem tego, że pojazd fizycznie był na badaniu. Sama fotografia nie trafi do żadnego innego systemu jak wewnętrzny danej stacji. Po wykonaniu badania diagnosta wpisze wynik do systemu CEPiK, niezależnie od wyniku. Do tej pory robił to wyłącznie wtedy, gdy badanie zakończyło się pozytywnie. Każdy taki wpis będzie potwierdzony nazwiskiem konkretnego diagnosty, który go dokonał. To z kolei ma zwiększyć odpowiedzialność na pracowniku stacji za stan techniczny pojazdu.

Przeglądy na razie nie podrożeją, ale nowa tabela opłat ma się pojawić w przyszłym roku. Niektóre źródła sugerują, że będzie drożej o około 30 proc. Obecnie za samochód osobowy płacimy 98 zł.

Powyższe zmiany mają ukrócić proceder wykonywania przeglądów „na lewo”. Faktem jest, że w obecnej sytuacji nie przejście przez ścieżkę diagnostyczną jest mało prawdopodobne, ponieważ pracownicy stacji przymykają oko na wiele usterek. W wielu z nich nie trzeba nawet przyjeżdżać samochodem. Wystarczy wręczyć łapówkę i przywieźć dowód rejestracyjny. Od listopada ma się to zmienić.

Tagi: badanie techniczne, coroczny przegląd, diagnosta, nowe zasady przeglądów, przegląd, SKP, stacja diagnostyczna