Komentarze wyłączone

Niemcy – mistrzostwa Europy 2012

Reichstag w Berlinie

Niemcy  to największa europejska potęga gospodarcza. Polskim fanom motoryzacji kraj naszych zachodnich sąsiadów kojarzy się przede wszystkim z równymi jak stół autostradami bez limitów prędkości oraz bogatą historią motoryzacji.

Pierwsza sprawa to dopuszczalne prędkości. Gdy tylko polski kierowca znajdzie się w Niemczech, często wykorzystuje okazję do bardzo szybkiej jazdy. Co prawda za prędkość na „autobahnie” raczej mandatu nie dostaniemy, ale i tak musimy uważać. Przede wszystkim na fotoradary, które policja często ustawia przy budowach, gdzie pojawiają się ograniczenia prędkości. Często tez zobaczymy  znaki, które sugerują prędkość, z jaką powinniśmy się poruszać. „Sugerują” nie znaczy „nakazują”, ale sam miałem przypadek, gdy jechałem ok. 160 km/h na odcinku, na którym zasugerowana była prędkość 140 km/h i na pasie obok pojawił się radiowóz, a jeden z policjantów pokazał mi charakterystyczny ruch sugerujący naciśnięcie pedału hamulca.

Tylko na lewo

Niemieckie autostrady mają też sztywną zasadę dotyczącą wyprzedzania. Otóż karane jest wyprzedzanie z prawej strony. W razie awarii można zatrzymać się na pasie technicznym. Należy wówczas włączyć światła awaryjne i ustawić trójkąt ostrzegawczy w odległości ok. 100 m od pojazdu. Pasażerowie mają nakaz opuszczenia pojazdu i stania w bezpiecznym miejscu na poboczu.

Dopuszczalne prędkości poza autostradami są podobne jak w Polsce. Samochody osobowe na terenie zabudowanym mogą poruszać się z prędkością 50 km/h, poza – 100 km/h. Ciężarowe od 3,5 do 7,5 tony, poza terenem zabudowanym 80 km/h, a powyżej 7,5 tony – 60 km/h. Na autostradach i drogach szybkiego ruchu dla samochodów do 3,5 tony nie ma ograniczenia prędkości, chociaż prędkość zalecana wynosi 130 km/h.

Niemiecki radiowóz

W Niemczech nie trzeba także jeździć w dzień na światłach. Co ciekawe, pod koniec 2009 roku wprowadzono u naszych zachodnich sąsiadów obowiązek posiadania opon zimowych. Wykładnia prawna jest jednak dosyć niejasna. Mówi ona: „Opony zimowe obowiązują w warunkach zimowych, czyli przy śniegu i lodzie na nawierzchni”. Nie precyzują jednak ani ilości śniegu, ani temperatury…

Pamiętajcie o konwencji

Wyposażeniem samochodu zgodnym z niemieckim prawodawstwem nie powinniśmy się przejmować, bo w krajach Unii Europejskiej obowiązuje Konwencja Wiedeńska, mówiąca o tym, że kierowca powinien mieć w aucie takie sprzęty, jakie są nakazane przez prawo w jego rodzimym kraju. Polscy kierowcy często o tym nie wiedzą, a tę niewiedzę czasami policja wykorzystuje. Warto więc pamiętać o Konwencji, by tę wiedzę wykorzystywać, o ile zajdzie taka potrzeba.

Niemcy bardzo mocno dbają także o ekologię. Wprowadzają w swoich miastach kolejne tzw. „zielone strefy”. Obejmują one obszary centrów miast, a ich granice wyznaczają specjalne znaki drogowe, określające rodzaje plakietek uprawniających do wjazdu. Dla przykładu, berlińska „zielona strefa” obejmuje poszerzony obszar centrum miasta w obrębie obwodowej linii kolei miejskiej S-Bahn. Prawo wjazdu do „zielonych stref” mają samochody osobowe i ciężarowe oznaczone specjalną czerwoną, żółtą lub zieloną plakietką z wpisanym numerem rejestracyjnym pojazdu. Rodzaj przyznawanej plakietki zależny jest od normy emisji spalin, spełnianej przez te pojazdy. Kierowcy przekraczający granicę „zielonej strefy” bez wymaganej plakietki lub specjalnego zezwolenia muszą liczyć się z mandatem do 50 Euro.

Specjalne plakietki można wykupić w wydziałach komunikacji oraz urzędach dzielnicowych, a także w stacjach diagnostycznych oraz autoryzowanych warsztatach.

Historia, historia…

Niemcy mają też jedną z najbogatszych, o ile nie najbogatszą na świecie historię motoryzacji. W 1886 Karl-Friedrich Benz skonstruował swój pierwszy samochód benzynowy. Był to trójkołowy pojazd z silnikiem spalinowym i zapłonem elektrycznym. Już rok później Gottlieb Daimler buduje swój samochód, a następnie zakłada firmę Daimler-Motoren-Gesellschaft.

Nieśmiertelny VW "Garbus"

W 1916 powstają Bawarskie Zakłady Lotnicze. Sześć lat później zostają one przejęte przez Bawarskie Zakłady Silnikowe (niem. Bayerische Motorenwerke, w skrócie BMW). Kamieniem milowym dla niemieckiej motoryzacji był rok 1945. Wówczas z taśm fabryki w Wolfsburgu zjeżdża pierwszy Volkswagen Garbus. Już pięć lat później rozpoczyna się seryjna produkcja dostawczych samochodów osobowych Volkswagena. Nie tylko zachodnia część Niemiec miała swój udział w rozwoju motoryzacji. W1957 roku dawna fabryka Audi wyprodukowała już jako fabryka samochodów „VEB Automobilwerk Zwickau” pierwszego Trabanta. Ostatni „Trabi” zjechał z taśmy produkcyjnej 30 kwietnia 1991 roku.

A na mistrzostwa…

Przyglądamy się niemieckiej motoryzacji w kontekście trwających mistrzostw Europy w piłce nożnej i przedstawiania motoryzacyjnych historii krajów uczestniczących w tej imprezie. Warto więc napomknąć o niemieckiej reprezentacji piłkarskiej i jej koneksjach motoryzacyjnych.

Olympiastadion w Berlinie

Na Euro pojawiły się oczywiście także autobusy, którymi podczas Turnieju jeżdżą reprezentacje. Tym razem to pojazdy niemieckiej marki Setra, należącej do koncernu Daimler.

Niemieccy piłkarze od lat mają sponsora głównego pochodzącego z branży motoryzacyjnej. Wspiera ich rodzimy Mercedes. Tym razem nie będzie inaczej. Mimo że kadra będzie poruszać się samochodami sponsorów głównych imprezy oraz autobusami Setry, to oficjelom z Niemieckiego Związku Piłki Nożnej zostaną podstawione Mercedesy.

Niemcy niestety odpadli z gry o puchar w meczu półfinałowym z Włochami (1:2). Przed nami więc wielki finał – Hiszpania kontra Włochy. Kogo obstawiasz? Zapraszamy do udziału w naszym konkursie na Facebooku.

Wytypuj wyniki meczów i wygraj jedną ze 130 nagród ufundowanych przez AXA DIRECT:


Konkurs tylko dla fanów SmartDriver.pl na Facebooku!

Tagi: 2012, co warto wiedzieć, Euro 2012, finał, informacje, mecz, mistrzostwa, Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, niemcy, niemcy-włochy, piłka nożna, podróż, poradnik, półfinał, przewodnik turystyczny, UEFA Euro 2012