Nie bądź bałwanem, czyli jazda autem w zimie
Nie bądź bałwanem, czyli jazda autem w zimie
2011-12-06 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/nie-badz-balwanem-czyli-jazda-autem-w-zimie?categoryName=bezpieczenstwo
Zespół AXA
852 284

6 grudzień 2011

Nie bądź bałwanem, czyli jazda autem w zimie

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

Zima to najtrudniejszy okres do jazdy samochodem. Bez odpowiedniego przygotowania pojazdu i wiedzy wyruszanie w trasę może być niebezpieczne.

Gdy średnia temperatura spada poniżej 7 stopni Celsjusza, trzeba założyć zimowe opony – wielu kierowców lekceważy to zalecenie i jeździ zimą na oponach przejściowych lub letnich. Swoją decyzję uzasadniają oni m.in. tym, że nawet przy niskiej temperaturze droga może być sucha, a na taką lepiej nadają się gumy bez grubych lamel do odprowadzania błota czy śniegu. Taki argument jest błędny. Im niższa temperatura, tym letnia opona staje się bardziej sztywna. Ze względu na inną mieszankę zimówka wciąż zachowuje elastyczność, a co za tym idzie – przyczepność. Ponadto samochód z odpowiednimi oponami jadąc po śniegu z prędkością 80 km/h, w razie hamowania zatrzyma się nawet 42 m wcześniej niż auto wyposażone w letnie „kapcie”.

Nie tylko opony
Opony to podstawowy, ale nie jedyny element wyposażenia niezbędny w pojeździe zimą. Wszelkiego typu odmrażacze do zamków należy nosić w kieszeni, a nie chować w bagażniku, do którego bez preparatu nie będzie dostępu. Kierowcy wybierający się poza miasto powinni pomyśleć o łańcuchach na koła oraz rzeczach, które przydadzą się w kryzysowej sytuacji: kablach rozruchowych, latarce, kocu i termosie. Trzeba też zatankować auto do pełna, bo nigdy nie wiadomo, czy nie utkniemy w korku lub zaspie na wiele godzin.

Bez względu na to, w jak długą trasę się wybieramy, auto musi być odśnieżone. Nie chodzi tylko o dobrą widoczność. Z samochodu z czapą na dachu śnieg jest zwiewany na szyby innych pojazdów. Gdy policja zauważy nieprzygotowany samochód, stanowiący zagrożenie dla innych użytkowników, może wlepić mandat w wysokości 100 zł i wyższy.

Płyny to podstawa, kierowca to szef
Samochód musi być odpowiednio eksploatowany. Warto zainwestować w zimowe płyny: chłodniczy i do spryskiwaczy. Uszczelki trzeba posmarować gliceryną lub specjalnym silikonem, żeby ich nie zniszczyć przy szarpaniu przymarzniętych drzwi. Jeśli temperatury spadają poniżej zera, nie wolno zostawiać auta na hamulcu postojowym. Linka ręcznego może zamarznąć w pancerzu i auto nie ruszy z miejsca. Należy też wyzbyć się nawyku grzania silnika na postoju. Miało to sens 20-30 lat temu, gdy nawet na włączonym ssaniu motor mógł zgasnąć. Współczesne jednostki znacznie szybciej osiągną maksymalną temperaturę już w trakcie jazdy. Postój na mrozie im szkodzi i przyczynia się do znacznego zużycia paliwa.

Czym się różni jazda zimą i latem?

Odpowiednio przygotowany do zimy samochód to jedno, odpowiednio przygotowany kierowca – drugie. Jak dowodzą statystyki opracowane przez największy niemiecki automobilklub ADAC, ryzyko wypadku zimą jest sześciokrotnie większe niż latem. Niebezpieczeństwo można zminimalizować poprzez wyrobienie pewnych nawyków oraz właściwe przygotowanie do drogi.

Na początek kilka zasad dotyczących wyjazdu w trasę. Tak samo jak o każdej porze roku nie wolno siadać za kierownicę, gdy jest się zmęczonym. Zmrok zapada bardzo szybko, a warunki drogowe bywają trudne, co wydłuża podróż. O celu naszej podróży poinformujmy rodzinę lub znajomych, tak jak robi się to przed wycieczką w góry. Należy sprawdzić pogodę, opracować dokładną trasę i trzymać się głównych dróg. Boczne mogą być nieodśnieżone i całkowicie nieprzejezdne, a w razie problemów możemy na nich długo czekać na pomoc.

Nie buksuj się z zimą
Najważniejsza jest technika jazdy. Błędy popełniane przez kierowców od wiosny do jesieni zimą mają znacznie poważniejsze konsekwencje.
Płynna i spokojna jazda to podstawa. Ruszając z miejsca, trzeba łagodnie operować gazem, a przy buksowaniu kół startować z wyższego biegu. Włączając się do ruchu, musowo pamiętać o tym, że mamy na to znacznie mniej czasu z powodu śliskiej nawierzchni. Gwałtowne ruchy kierownicą prowadzą do poślizgu. Jazdę bokiem powinno się poćwiczyć na zamkniętym placu, aby po wpadnięciu w poślizg nad- lub podsterowny nie wpaść w panikę. Przy tym pierwszym trzeba „założyć kontrę” i unikać dodawania gazu. Przy podsterownym, najczęściej występującym w autach z przednim napędem, należy odpuścić gaz i na chwilę wyprostować koła, żeby złapały przyczepność. Mocniejszy skręt w niczym nie pomoże.

Irytująca przez cały rok jazda „na zderzaku”, zimą jest szczególnie niebezpieczna, a odstępy między samochodami powinny być dwa razy większe niż wiosną czy latem. Podobnie jest z nadmierną prędkością. Kierowca nie może dać się zwieść dobrze wyglądającej trasie. Nawierzchnia może być pokryta tzw. czarnym lodem, czyli zamarzniętą warstwą, która na pierwszy rzut oka jest niedostrzegalna. Pod przyczepnym śniegiem często znajduje się „zwykły” lód. Jego duże bryły mogą też zalegać na drodze, a zderzenie z nimi można porównać do kolizji z kamieniem.

Zimą jeszcze większą uwagę skupmy na innych uczestnikach ruchu. Trzeba uważać na często niewidocznych pieszych i myśleć o innych kierowcach. Nie warto denerwować się i ryzykownie wyprzedzać, gdy auto przed nami jedzie dużo wolniej. Osoba siedząca za kierownicą zapewne boi się zimowych warunków i nie wybiera się w długą podróż, po kilku kilometrach najpewniej dotrze do celu i zjedzie nam z drogi. Bądźmy uprzejmi, wpuszczajmy samochody czekające na podporządkowanej ulicy i pomagajmy pchać pojazdy innym kierowcom.

Jazda zimą jest trochę jak szkoła przetrwania. Bez odpowiedniego sprzętu, rozsądku i treningu możemy nie przetrwać.