Na drogi 2+1 przyjdzie nam poczekać

Jeden z najbezpieczniejszych rodzajów dróg nie rozwija się w Polsce zgodnie z zapowiedziami.Trasy typu 2+1 są sprawdzonym rozwiązaniem w innych krajach. Tymczasem w Polsce ich budowa odbywa się na razie na dwóch odcinkach, mających nieco ponad 20 km.

Trasy 2+1 nie pozwalają na szaleństwa. Kierowcy poruszają się pojedynczym pasem w jedną stronę podczas gdy jadący w przeciwnym kierunku mogą swobodnie wyprzedzać lewym, dodatkowym pasem. Co kilka kilometrów sytuacja się odwraca. Pozwala to na swobodne omijanie jadących wolniej kierowców, lecz nie naraża na zderzenia czołowe, należące do najniebezpieczniejszych.

Wszystko to na trasach, które mają zaledwie 13 m szerokości. Tyle wystarczy, by zmieścić 3 pasy i barierki. Takiej modyfikacji można dokonać wyłącznie w terenie niezabudowanym.

Potwierdza to przykład miejscowości Kobylanka, gdzie w ciągu 7 lat na drodze nr 10 zginęło 14 osób w ciągu 7 lat. Właśnie tam pod koniec 2014 roku otwarto drogę typu 2+1. W ciągu kolejnych 12 miesięcy nie odnotowano żadnego wypadku śmiertelnego. Eksperci byli zachwyceni i rozpoczęli wyliczenia. Okazało się, że takie trasy można wyznaczyć na drogach o długości 3,8 tys. km.

Na razie uruchomiono 61 km, a sytuacja nie ulegnie szybko zmianie. Drogi budowane są w okolicy Nowego Miasta Lubawskiego i Sanoka, a ich łączna długość to 24,4 km. W planach są kolejne odcinki, głównie obwodnice – Ostrołęki, Kędzierzyna Koźla czy Głogowa. Nawet gdy zostaną ukończone, dróg typu 2+1 będzie zaledwie 208 km.

Tagi: bezpieczeństwo, bezpieczeństwo na drodze, drogi w Polsce, ofiary śmiertelne