Motoryzacja zmierza w złym kierunku – prawda czy narzekanie malkontentów?
Motoryzacja zmierza w złym kierunku – prawda czy narzekanie malkontentów?
2013-05-22 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/motoryzacja-zmierza-w-zlym-kierunku-prawda-czy-narzekanie-malkontentow?categoryName=rozrywka
Zespół AXA
852 284

22 maj 2013

Motoryzacja zmierza w złym kierunku – prawda czy narzekanie malkontentów?

Brak ocen
0/5 (0 głosów)

„Prawdziwi” fani motoryzacji z całego świata są oburzeni! Koncerny produkujące samochody jak na złość chcą obniżyć jakość swoich produktów i wyciągnąć od klientów jeszcze więcej pieniędzy. Czy takie opinie to nie przesada?

Elektronika w służbie człowieka

Za każdym razem gdy jakiś producent prezentuje nowy system zwiększający bezpieczeństwo albo wygodę podróżowania, na portalach i forach motoryzacyjnych wrze. „Znawcy motoryzacji” mają zawsze gotową odpowiedź na wszelkie nowinki. Aktywny tempomat: „a co będzie, jeśli się zablokuje i wjadę w inne auto?”. System wykrywania aut w martwym polu: „przecież to nie będzie działać”. ESP: „kiedyś to trzeba było mieć umiejętności, żeby prowadzić, a teraz każdy głupi może usiąść za kółkiem; ciekawe tylko, jak później poradzi sobie w aucie bez tych systemów”. To najczęściej pojawiające się wypowiedzi.

Ludzie piszący takie komentarze mają oczywiście sporo racji. Nowo wprowadzone na rynek systemy często nie są perfekcyjnie dopracowane i potrafią przysporzyć kierowcy wiele kłopotów. Nie oznacza to jednak, że są niepotrzebne. Pierwsze poduszki powietrzne czy pasy bezpieczeństwa również na początku nie działały prawidłowo, ale z czasem je udoskonalono i obecnie mają istotny wpływ na ratowanie ludzkiego życia.

Wiele osób sprzeciwia się też stosowaniu systemu ESP i innych wspomagaczy w prawie wszystkich autach sportowych. Ich zdaniem zabierają one przyjemność z jazdy i pozbawiają kierowcę dreszczyku emocji. Owszem, zamiatanie bokami i sprawdzanie maksymalnych możliwości auta to przyjemności, których oczekuje chyba każda osoba kupująca samochód z większym zapasem mocy. Niestety, większość z nich z powodu braku odpowiednich umiejętności nie potrafi właściwie wykorzystać potencjału auta i powoduje wypadki.

Systemy bezpieczeństwa są po to, żeby niedoświadczony kierowca nie zrobił sobie krzywdy, więc według mnie muszą być w każdym sportowym aucie. Jadąc po drodze publicznej, powinno się je włączać, a wyłączyć można dopiero wtedy, gdy znajdziemy się na torze. Oczywiście są osoby, które rezygnują z ich używania również na zwykłych drogach, przez co narażają siebie i innych na niebezpieczeństwo. Zwykle jednak podczas codziennej jazdy kierowcy nie będą w ogóle dotykać przycisków odpowiedzialnych za działanie systemów.

Downsizing i jego dobre strony

Producenci aut coraz częściej zamieniają obecnie wytwarzane wolnossące jednostki napędowe na silniki wspomagane turbosprężarkami. Nowe konstrukcje mają wiele zalet, przede wszystkim palą znacznie mniej od starszych odpowiedników i rozwijają nieco większą moc. Niestety, żeby coś z nich wykrzesać, trzeba zwykle korzystać z wysokich prędkości obrotowych. W przypadku silników wolnossących moc osiągana jest przy jeszcze wyższych obrotach, więc również i pod tym względem nowe jednostki są lepsze.

Wiele osób uważa jednak, że niewielkie, wyżyłowane silniki są bardziej narażone na uszkodzenia i z pewnością ich eksploatacja nie potrwa zbyt długo. Oczywiście może tak być, co udowodnił nieudolnie skonstruowany motor Volkswagena 1,4 TSI, ale to tylko jeden z wyjątków. W większości obecnie oferowanych silników downsizingowych nie dochodzi do poważnych awarii.

Uważacie, że nowe motory są zbyt wysilone? Przypomnijcie sobie, jak było jeszcze dwie dekady temu. Na początku lat 90. 3-litrowy silnik Diesla montowany w Mercedesie W124 miał zaledwie 136 KM, dziś taką moc rozwija Hyundai i30 1,7 CRDI. Owszem, nowe motory już nie przejeżdżają bez poważniejszych awarii 2 000 000 km, tylko 300 000-500 000 km, ale wszystko ma dziś mniejszą żywotność. Pytanie brzmi: czy zrezygnowalibyście z większej mocy, lepszych osiągów i niższego spalania na rzecz trwałości? Nie sądzę!

Podobnie sytuacja wygląda w przypadku aut sportowych. BMW w najnowszym modelu M5 zaprzestało montowania wolnossącego monstrum 5,0 l V10. Jego miejsce zajęło podwójnie doładowane V8 o mniejszej pojemności 4,4 l. Nowy silnik zapewnia znacznie lepsze osiągi i elastyczność oraz mniejsze spalanie, nie ma więc co rozpaczać z powodu dwóch cylindrów mniej. W końcu V8 też rewelacyjnie brzmi i nie jest gorsze od silnika V10.

Auta hybrydowe to zło

Hybrydy to kolejny temat, do którego konserwatywni fani motoryzacji podchodzą bardzo sceptycznie. Wiele osób uważa, że auto z takim napędem nie może być ekologiczne, bo jego silnik elektryczny i akumulatory zostały wyprodukowane w fabryce, która zanieczyszcza środowisko. Trzeba jednak pamiętać o tym, że trudno jest producentom aut przełamać paliwowe lobby, a hybrydy są idealnym pretekstem do tego, aby na dłuższą metę rzeczywiście coś się w tej kwestii zmieniło.

Z punktu widzenia zwykłego Kowalskiego zakup samochodu z napędem hybrydowym jest jak najbardziej racjonalny. Jak wynika bowiem z wielu niezależnych testów, auta te palą znacznie mniej niż ich benzynowe odpowiedniki. A co się stanie, jeśli silnik elektryczny połączymy z dieslem? Takie rozwiązanie na pewno będzie najbardziej korzystne dla użytkowników – kilku producentów już oferuje takie auta i rzeczywiście zużywają one najmniej paliwa ze wszystkich możliwych wariantów silnikowych.

Co sądzicie o współczesnych trendach w motoryzacji? W jakim kierunku zmierza świat motoryzacji: w dobrym czy złym?