LED-owy zawrót głowy

LED

Producenci coraz częściej wyposażają nowe samochody w światła LED, które mają służyć do jazdy dziennej. Panuje też moda na niefabryczny montaż takich świateł w starszych pojazdach. Czy to tylko ostatni trend i chęć upiększenia samochodu, czy może rzeczywista oszczędność?

Badania na temat świateł w technologii LED wykonała niedawno firma Hella, producent oświetlenia samochodowego. Wynika z nich, że zwykłe żarówki stosowane w światłach mijania zużywają mniej więcej 150 W. Dwie lampy wykonane w technologii LED potrzebują… 10 W. Oprócz tego nowoczesne rozwiązania LED-owe są o wiele bardziej żywotne. Mogą wytrzymać ok. 10 tysięcy godzin, co kilkunastokrotnie przewyższa żywotność klasycznej żarówki samochodowej.

Nie dość, że taka żarówka jest trwalsza, to zmniejsza jeszcze zużycie paliwa. Podczas jazdy na światłach mijania apetyt samochodu na paliwo wzrasta o ok. 0,2 litra. Niemiecki instytut BAST w swoich badaniach udowadnia, że światła LED nie mają wpływu na spalanie lub ten wpływ jest tak niewielki, że oscyluje w granicach błędu statystycznego.

Diody LED emitują światło o bardzo wysokiej temperaturze barwowej, mierzonej w stopniach Kelvina. Według pomiaru jest to aż 6000 stopni. Takie światło ma bardzo jasną barwę, dzięki czemu zapewnia widoczność samochodu z bardzo daleka. Oprócz tego wyraźnie odcina się od naturalnego światła słonecznego, ale w żaden sposób nie oślepia.

Audi dało nam przykład
Światła wykonane w technologii LED dodają także uroku chyba każdemu autu. Jeśli coś jest jednocześnie i ładne, i praktyczne, to cieszy się dużą popularnością. W tej chwili większość producentów samochodów decyduje się na wprowadzanie tego rozwiązania.
– Wszystko zaczęło się od Audi. To ono jako pierwsze wprowadziło technologię LED-ową w swoich autach – mówi Paweł Kaczorowski, były redaktor naczelny miesięcznika Auto Firmowe. – Początkowo każdy traktował to jak kolejny gadżet, ale Audi zapewniało, że to czysta ekonomia i ekologia. I miało rację. Od dwóch, trzech lat widoczna jest wyraźna tendencja do instalowania takich świateł prawie we wszystkich nowych samochodach – dodaje.

LED

Technologia ta staje się coraz bardziej powszechna – przestała być zarezerwowana dla marek premium. Co ciekawe, producenci nadal bardzo często nie montują seryjnie świateł ksenonowych i oferują je opcjonalnie, żądając sporych dopłat. Dzienne światła LED w większości są stosowane standardowo. Zgodnie z europejską normą ECE R48 koncerny motoryzacyjne są zobowiązane do montowania modułu świateł do jazdy dziennej we wszystkich nowych samochodach już od 7 lutego 2011 roku. Żarówki nie muszą być oczywiście LED-owe.

Jeszcze rok temu oprócz lamp dziennych trzeba było włączać tylne światła pozycyjne. Ten wymóg zniosło rozporządzenie ministra infrastruktury, które obowiązuje od 20 czerwca 2009 roku. Światła do jazdy dziennej to tylko światła z przodu samochodu.

Fabrycznie, czyli bezpieczniej
Jeśli we właśnie kupionym przez nas samochodzie nie ma świateł do jazdy dziennej wykonanych w technologii LED, to zawsze możemy spróbować wykonać taką instalację w odpowiednim zakładzie lub samemu. Na rynku pojawia się coraz więcej modułów w technologii LED. Musimy być jednak bardzo ostrożni, zarówno wybierając sposób instalacji, jak i same żarówki. Diody LED mają stosowne oznaczenia i certyfikaty, i to powinniśmy uwzględniać.

Schemat montażu świateł LED do jazdy dziennej

Schemat montażu świateł LED do jazdy dziennej

Kupując światła do jazdy dziennej, należy zwrócić uwagę, czy mają one homologację. Trzeba szukać świateł z wytłoczoną homologacją E. Światła dzienne dopuszczone do użycia muszą mieć także na kloszu literki RL. Większość znanych producentów, jak Phillips czy Hella, dokładnie opisuje swoje produkty, więc pomyłki nie wchodzą w grę.

Jeśli będziemy montować światła do jazdy dziennej samodzielnie, to musimy pamiętać, że powinny się one znajdować nie niżej niż 25 i nie wyżej niż 150 cm od ziemi. Odległość między modułami musi wynosić minimum 60 cm. Zgodnie z przepisami światła muszą być białego koloru. Jeżeli przekręcimy kluczyk w stacyjce, powinny się włączać automatycznie.

Ceny dostępnych na rynku świateł do jazdy dziennej wykonanych w technologii LED są zróżnicowane – wszystko zależy od producenta. Porządnego zakupu nie dokonamy jednak za mniej niż 300 zł. Eksperci odradzają samodzielną instalację: po pierwsze, nie jest ona wcale tak łatwa, jak mogłoby się wydawać, po drugie – jej koszty nie są o wiele niższe niż w przypadku wykonania usługi przez autoryzowany serwis.
Czy próbowaliście kiedyś sami montować takie światła? Czy jesteście w ogóle zwolennikami świateł LED, a może uważacie je za zbędny gadżet?

19 odpowiedzi na “LED-owy zawrót głowy”

  1. Tom napisał(a):

    Volkswagen z LEDami na fotce wygląda cudnie, pytanie ile trzeba dopłacić i kiedy takie światła będą w standardzie:)

    • adrian napisał(a):

      Tylko ten „cudny” wieśwagen nawet na zdjęciu razi w oczy:D Ja osobiście nie popieram „LED’owego wariactwa. Za wyjatkiem audi, której to marki fanem nie jestem, ale przyznać muszę, że ładniej się prezentują ich samochody z takimi oczkami.

  2. Mondry napisał(a):

    Według mnie, to przede wszystkim LANS na drogach:) wydaje mi się że zanim koszt zakupu + montażu zwróci się z oszczędności na paliwie, trochę minie…

    • mas0n napisał(a):

      To się mylisz ;P To nie tylko spalanie ale i ciągłe wymiany przepalonych żarówek. W światłach, to żaden problem, ale w desce rozdzielczej, to już nie jest takie łatwe powymieniać oświetlenie. U mnie się to zwróci w pół roku.
      „Porządnego zakupu nie dokonamy jednak za mniej niż 300 zł.”
      Czyli Philips Philps DAYLIGHT są do… niczego?
      „Eksperci odradzają samodzielną instalację: po pierwsze, nie jest ona wcale tak łatwa, jak mogłoby się wydawać, po drugie – jej koszty nie są o wiele niższe niż w przypadku wykonania usługi przez autoryzowany serwis.”
      Można na tym zaoszczędzić 100 – 200zł. a jest to tylko godzina, może dwie roboty.
      „Czy próbowaliście kiedyś sami montować takie światła? Czy jesteście w ogóle zwolennikami świateł LED, a może uważacie je za zbędny gadżet?”
      Ta. Na wielu forach znajdziecie instrukcje jak to samemu zrobić i wiele podpowiedzi, np jak i gdzie kable układać., jak rozpoznać, który bezpiecznik za co odpowiada itp.

      • Maroo napisał(a):

        W starych samochodach, żaróweczki w desce wymienia się zazwyczaj łatwo. W troszkę już nowszych często są to diody LED – nie przepalają się praktycznie nigdy.

  3. scepan napisał(a):

    LEDy w starych samochodach wyglądają żałośnie.
    Nigdy bym nie zamontował takiego czegoś w samochodzie, który nie miałby tego fabrycznie ;P
    Trochę taka wiocha moim zdaniem 🙂
    A ludziom którzy jeszcze na przeciwmgielnych w słoneczny dzień bym jaja urwał 🙂

    • Jak napisał(a):

      Myślisz ja 2letnie dziecko….gdyż nie każdego stać na nowe auto a w starych autach powinno sie to robic przede wszystkim ze wzgledy na oszczedzanie starych czesci. Pojecia nie masz szczep…..
      no coz pisac tu moze kazdy….

  4. Verty napisał(a):

    „Oprócz tego wyraźnie odcina się od naturalnego światła słonecznego, ale w żaden sposób nie oślepia.” – Pewnego razu wieczorem stało przede mną na światłach Audi a 4 z ledami w tylnych lampach. Koleś cały czas trzymał nogę na hamulcu, więc paliły się światła stop. Jeszcze przez 10 minut po opuszczeniu świateł miałem mroczki przed oczyma. Tak samo jak jadę wieczorem za kimś kto ma założone ledy – jak tylko wciśnie hamulec przestaję widzieć na chwilę co jest przede mną. Niemiecka myśl technologiczna jest niedopracowana – ledy stwarzają niebezpieczeństwo na drodze oślepiając kierowców jadących z tyłu!!!

    • Michal134 napisał(a):

      „Diody LED emitują światło o bardzo wysokiej temperaturze barwowej, mierzonej w stopniach Kelvina. Według pomiaru jest to aż 6000 stopni.”
      Mierzonej w Kelvinach, a nie stopniach Kelvina, czyli 6000 Kelvinów.

  5. Verty napisał(a):

    „Oprócz tego wyraźnie odcina się od naturalnego światła słonecznego, ale w żaden sposób nie oślepia.” – Pewnego razu wieczorem stało przede mną na światłach Audi a 4 z ledami w tylnych lampach. Koleś cały czas trzymał nogę na hamulcu, więc paliły się światła stop. Jeszcze przez 10 minut po opuszczeniu świateł miałem mroczki przed oczyma. Tak samo jak jadę wieczorem za kimś kto ma założone ledy – jak tylko wciśnie hamulec przestaję widzieć na chwilę co jest przede mną. Niemiecka myśl technologiczna jest niedopracowana – ledy stwarzają niebezpieczeństwo na drodze oślepiając kierowców jadących z tyłu!!!

  6. Pawel napisał(a):

    Oczywiście, że oślepiają. Szczególnie te bez homologacji, zamontowane w co najmniej 90% starych trupów z LEDami spod remizy. Każdy samochód z niefabrycznymi LEDami z przodu powinien być zatrzymany do kontroli i okazania świadectwa homologacji. Ten oślepiający wiejski tuning stwarza poważne zagrożenie na drodze! Zgadzam się również ze słowami użytkownika Verty, oślepiające LEDy z tyłu Audi to porażka, nie wiem jakim cudem te samochody zostały dopuszczone do ruchu drogowego!

  7. Michal134 napisał(a):

    „Diody LED emitują światło o bardzo wysokiej temperaturze barwowej, mierzonej w stopniach Kelvina. Według pomiaru jest to aż 6000 stopni.”
    Mierzonej w Kelvinach, a nie stopniach Kelvina, czyli 6000 Kelvinów.

  8. Maroo napisał(a):

    A czy przypadkiem Lancia Thesis nie była jednym z pierwszych samochodów z lampami LED z tyłu? Choć w kwestii lam do jazdy dziennej to chyba faktycznie Audi.

  9. Maroo napisał(a):

    A czy przypadkiem Lancia Thesis nie była jednym z pierwszych samochodów z lampami LED z tyłu? Choć w kwestii lam do jazdy dziennej to chyba faktycznie Audi.

  10. Madrala napisał(a):

    Tylne lampy LED migotają. Gdy się patrzy bezpośrednio to jest ok, ale gry szybko się poruszy oczyma, to widać kilka lamp w różnych miejscach i co najgorsze, już nie tam gdzie jest samochód.

Tagi: bezpieczeństwo, jazda dzienna, LED, montaż świateł dziennych, oświetlenie, światła, światła do jazdy dziennej, technologia LED