Koniec z agresywną jazdą i poganianiem. Autostrady mają być bezpieczniejsze

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego weźmie się za kierowców „siedzących na zderzaku”. Ma ona opracować przepisy zobowiązujące użytkowników dróg do utrzymania odpowiednich odległości od poprzedzającego pojazdu. Na razie obowiązują one tylko w tunelach.

Polskie prawo drogowe oczywiście nakłada na kierowców obowiązek utrzymania odstępu niezbędnego do uniknięcia zderzenia w razie hamowania samochodu przed nimi. Trudno jednak jest go wyegzekwować. Kwestia zachowania odpowiedniej odległości pozostawiona jest zdrowemu rozsądkowi kierujących. Niedługo może się to zmienić, a wprowadzone zasady będą sztywne.

W krajach Europy Zachodniej do tego przepisu podchodzi się z większą uwagą. Kierowcy muszą zachować odstęp, który oblicza się dzieląc obowiązujący limit prędkości na dwa (100 km/h to 50 m pomiędzy autami). Mandaty za nieprzestrzeganie tych zasad sięgają nawet 200 euro.

Problem jest istotny, bowiem w zeszłym roku z racji niezachowania odstępu, tylko na autostradach, doszło do 112 wypadków, w których zginęło 11 osób. Wyniki są gorsze z roku na rok. Na wszystkich drogach w Polsce, w ciągu 12 miesięcy, doszło 2,5 tys. wypadków spowodowanych zbyt agresywną jazdą. To 9 proc. wszystkich odnotowanych zdarzeń drogowych.

Do pomiaru odległości mogą służyć chociażby policyjne urządzenia TrueCam, lecz jak wskazują kolejne wyroki sądów, nie są to urządzenia bezbłędne. Pozostaje więc na razie wykorzystywać prostą zasadę trzech sekund. Jeśli samochód przed nami mija słupek, powinniśmy dojechać do tego miejsca właśnie po trzech sekundach. To rozsądne minimum.

Tagi: Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego