Kierowcy i motocykliści – grzechy po obu stronach

Kierowcy i motocykliści nie pałają do siebie miłością. Drogi należą jednak do wszystkich, warto więc przestrzegać zasad, które wpłyną na poprawę bezpieczeństwa. Wyrozumiałość i kultura również się przydadzą.
Według danych GUS po polskich drogach jeździ ok. 18 mln samochodów, 2,9 mln pojazdów ciężarowych i 1 mln motocykli. Kierowcy aut w 2012 r. byli sprawcami 77,1% wypadków, dokładnie 23 265. Na kolejnej pozycji w tej klasyfikacji znaleźli się kierowcy ciężarówek (7% i 2096 wypadków). Dalej uplasowali się rowerzyści (5,7% i 1714 wypadków). Dopiera za nimi są motocykliści, którzy byli sprawcami 3,3% wypadków (994).

Łącznie wypadków z udziałem motocyklistów było w 2012 r. 2395. Wynikały one z następujących błędów popełnionych przez motocyklistów:

– niedostosowanie prędkości do warunków ruchu: 574 wypadki (57,7%),
– nieprawidłowe wyprzedzanie: 133 wypadki (13,4%),
– niezachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami: 98 wypadków (9,9%).

Wypadki, do których doprowadzili motocykliści, jeżdżąc po niewłaściwej stronie drogi, nieprawidłowo wymijając lub wykonując niezgodny z przepisami manewr skrętu, stanowiły w sumie 4,7% wszystkich zdarzeń (47 wypadków).

Za wypadki spowodowane przez innych użytkowników drogi, w których poszkodowany został motocyklista, najczęściej winę ponosili kierowcy samochodów osobowych – aż 925 zdarzeń. Drudzy w kolejności są kierujący pojazdami ciężarowymi – doprowadzili oni do 72 wypadków.

Główne przyczyny wypadków drogowych spowodowanych przez kierujących innymi pojazdami, w których poszkodowany został motocyklista, to:

– nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu: 790 wypadków, 71 zabitych i 862 rannych;
– niedostosowanie prędkości: 564 wypadki, 118 zabitych i 549 rannych;
– nieprawidłowe wyprzedzanie: 164 wypadki, 26 zabitych i 201 rannych;
– niezachowanie bezpiecznej odległości: 107 wypadków, 11 zabitych i 128 rannych;
– nieprawidłowa zmiana pasa ruchu: 96 wypadków, 4 zabitych i 103 rannych.

Najwięcej wypadków z udziałem motocykli zanotowano w lipcu (158, czyli 15,9% wszystkich tego typu zdarzeń w 2012 r.) i sierpniu (155 i 15,6%).

Statystyki potwierdzają zarzuty, które wysuwają wobec siebie obie grupy użytkowników dróg. Kierowcy narzekają na to, że motocykliści jeżdżą zbyt szybko i wyprzedzają, gdzie popadnie.

Motocykliści wskazują z kolei na to, że kierowcy samochodów wymuszają na nich pierwszeństwo, co często kończy się bardzo niebezpiecznymi zdarzeniami, w których jednoślad np. uderza w bok auta. Kierowcy osobówek często też „jeżdżą na kole” motocyklistów lub spychają ich z pasa ruchu.

Żeby zapobiec tego typu sytuacjom i ułatwić sobie koegzystencję na drogach, trzeba przestrzegać kilku zasad. Najlepiej zacząć od podstawowych: uprzejmości i zrozumienia. Zacietrzewienie w niczym nie pomoże. Postawmy się czasem w sytuacji drugiej strony.

Kierowcy, stojąc w korku, powinni ustawiać samochód na środku pasa ruchu. Dzięki temu zostawiają motocyklistom przestrzeń do przejechania pomiędzy stojącymi autami. Z drugiej strony motocykliści powinni pamiętać, że wielu „samochodziarzy” tego nie robi, obawiając się o lakier pojazdu. Dlatego na jednośladzie nie warto przeciskać się na siłę, jeśli istnieje ryzyko uszkodzenia cudzego auta.

Popularne hasło „patrz w lusterka, motocykle są wszędzie” powinno zostać rozszerzone o „sprawdzaj też martwe pole”. Motocykle są stosunkowo małe i mogą łatwo zniknąć z pola widzenia. Jeśli w lusterku mignął nam jednoślad, to przed wykonaniem manewru upewnijmy się, że na pewno nie jeździe on równolegle do nas.

Motocykliści również powinni pamiętać, że kierowcy samochodów mają ograniczone pole widzenia. Powinni stosować zasadę ograniczonego zaufania oraz wyraźnie i wcześnie sygnalizować manewry.

Kierowcy aut osobowych nie mogą wykonywać manewrów tylko na podstawie obserwacji kierunkowskazów w motocyklach. Nie we wszystkich maszynach migacz wydaje odgłos, a jeśli nawet, to trudno czasami go usłyszeć z powodu kasku. Dlatego warto patrzeć na to, czy motocyklista składa ciało do zakrętu lub obraca głowę w danym kierunku.

Weźmy taki przykład: kierowca auta osobowego chce wyjechać z ulicy podporządkowanej w prawo i widzi, że nadjeżdżający z lewej motocykl ma włączony kierunkowskaz w prawo. Nie musi to oznaczać, że jeździec chce skręcić w ulicę, z której stara się wyjechać samochód. Być może chce jechać prosto. Dlatego lepiej chwilę poczekać, niż ryzykować wymuszenie pierwszeństwa.

Kierowcy jednośladów muszą zachować czujność na drogach jednokierunkowych. Wyprzedzanie na nich może się źle skończyć. Jadące przed motocyklem auto może w pewnym momencie zbliżyć się do krawędzi jezdni, ponieważ jego kierowca szykuje się do skrętu w lewo lub w prawo.

Pozostając przy manewrach zmiany kierunku jazdy: osoby prowadzące auta osobowe nie powinny wciskać się obok jednośladów stojących na lewo- lub prawoskręcie. Z drugiej strony motocykl będzie łatwiej zauważyć jadącym zarówno z tyłu, jak i z naprzeciwka, jeśli będzie ustawiony pod kątem, a nie na wprost.

Motocykle są zazwyczaj dużo szybsze od samochodów. Dlatego ich kierowcy powinni pomyśleć o zakładaniu białych kasków i odblaskowej odzieży, dzięki którym będą widoczni z większej odległości.

Obie grupy muszą pamiętać o zachowywaniu odpowiedniego dystansu do poprzedzającego pojazdu, a przede wszystkim o rozsądku i przestrzeganiu przepisów. Brawura i przecenianie własnych umiejętności to największe zagrożenia.

Kierowcy i motocykliści nie pałają do siebie miłością. Drogi należą jednak do wszystkich, warto więc przestrzegać zasad, które wpłyną na poprawę bezpieczeństwa. Wyrozumiałość i kultura również się przydadzą.

8 odpowiedzi na “Kierowcy i motocykliści – grzechy po obu stronach”

  1. fake napisał(a):

    Dokładnie! po obu stronach! motocykliści podobnie jak rowerzyści uważają że są dyskrymnowani na drodze a to jeszcze bardziej utwierdza ich, w przeświadczeniu, że są pępkiem świata i należą im się specjalne względy. A głupie akcje pt.: „patrz w lusterka..” jeszcze ich umacniają w tym przekonaniu. I skutkuje to tym, że od kierowców wymagają specjalnej troski, kultury, przepuszczania, przewidywania ich manewrów itp, a od siebie nie dają nic. Jeżdżą jak panowie szos, zygzaczkiem, z dziką prędkością, podejmują nieprzewidywalne decyzje i myślą, że to inni musza na nich uważać a oni sobie mogą śmigać.

    • Kszartier napisał(a):

      Nie zapominaj, że motocykliści najczęściej są też kierowcami, tak jest ze mną. Nie zapominaj też, że czarne owce zdarzają się wszędzie: wśród motocyklistów, rowerzystów, przedstawicieli handlowych, taksówkarzy, czy kierowców TIR’ów. nie można uogólniać, tylko trzeba pracować nad własnymi umiejętnościami, wizerunkiem i kulturą jazdy, a kiedy to możliwe lub konieczne ZWRACAĆ UWAGĘ wspomnianym czarnym owcom. Agresywnym wpieraniem w kogoś własnych prawd nie przyniesiesz nic poza sprzeciwem ze strony rozmówcy! A „…głupie akcje pt.: „patrz w lusterka..””, są bardzo mądrymi inicjatywami, które mają na celu uświadomić niedzielnym kierowcom i brawurowym matołom, że są jeszcze inni użytkownicy dróg.

      • HubertM napisał(a):

        Dokładnie, znam trochę motocyklistów i tak na szybko to mam problem żeby sobie przypomnieć czy chociaż 1 nie jeździ też samochodem.

        • AdaśS napisał(a):

          Więc chyba każdy powinien znać kodeks ruchu drogowego gdzie jest napisane że pojazdy na drodze jeśli nie są uprzywilejowane to mają takie same prawa i obowiązki. Jakoś to do motocyklistów nie dociera i myślą że są uprzywilejowanymi i wymuszają ustępowanie im drogi. Ja jeżdżę i samochodem i motocyklem i wiem, że wpychanie się na trzeciego może powodować w obu przypadkach narażanie jadących obok mnie na niepotrzebne i niebezpieczne czasami zjeżdżanie do krawędzi drogi. Jadąc samochodem czy motocyklem mam do dyspozycji jeden pas na szerokość i nikt nie ma prawa wepchać się obok mnie. Zacznijcie myśleć ludzie bo czasami wydaje się mi że pod kaskiem nie ma głowy.

          • Zulik napisał(a):

            Problem taki, że motocykliści zazwyczaj wpychają się obok kierowców na pasie 😉

          • HubertM napisał(a):

            A ja nie jeżdżę motocyklem, ale jakoś nie wyobrażam sobie siebie stojącego w sznurze aut w korku po horyzont , gdy jest 1,5 metra odstępu między samochodami na sąsiednich pasach. Dlatego im ustępuję, mnie to nic nie kosztuje, tak czy siak w puszcze muszę stać, a komuś mogę pomóc. Ci co zajeżdżają motocyklistą to buraki, takie psy ogrodnika, on nie może, to innym też nie da. Oczywiście nie popieram przeciskania się na siłę, gdy jest bardzo wąsko, trąbienia, przegazowywania itp., no ale jak jest swobodny przejazd, to niech sobie z rozsądną prędkością (np 40km/h) jadą.

      • Jakub napisał(a):

        jak ktoś jeździ w poważaniu mając innych użytkowników uchu drogowego to i tirem i skuterem i motorem i samochodem a nawet hulajnogą uprzykrzy jazde innym pojazdom biorącym udział w ruchu drogowym 🙂 Sam jeżdże motorem, skuterem i samochodem i powiem wam że najważniejsze to jadąc na każdym pojeździe znaleźć radość z jazdy nie zabierając jej innym 🙂 Swoja drogą sporo jeżdże it oco robią młodzi ludzie na skuterach to porażka ale to dobry wątek a nowy artykuł na autokulcie… Młodzi ludzie dostaną maszyne typu yamaha/piaggio/gilera a potem wariują sam posiadam piaggio nrg power niby zwykły skuter ale po dużym tuningu idzie prawie 120 km/h mierzone gpsem!! Ja nic nie robiłem już takiego sprowadziłem ale nie wyobrażam sobie żeby jakiś 13 latek jeździł na takim skuterze!! To niebezpieczne, jakimi kretynami musza być rodzice żeby 12-13 latka wsadzać na sprzęt którego prędkość maksymalna przekracza 100 km/ h??!. A mały wiek, małe doświadczenie plus duża moc to bardzo słabe połączenie. Nie jeden skasowany markowy skuter już widziałem i nie jedni rodzice już płakali i pluli sobie w twarz przez to ustrojstwo… Moim zdaniem skuter to fajna sprawa ale na miasto mam od kilku miesięcy i doszedłem do wniosku że motor niezbyt mi już potrzebny toteż jestem w trakcie jego sprzedaży. Ta zabawka powinna być dostepna dla ludzi od 16-eg oroku życia. Zrsztą wpiszcie sobie na tablicy.pl 125/50 wyskoczy lista motocykli o pojemnosci 125 które w papierach są 50tkami, nietrudno znaleźć nawet 250-tki. A teraz wyobraźcie sobie nastolatka jadącego aprilią Rs 125 w wersji GS która ma 42 konie mechaniczne, ale żeby było mało nietrudno znaleźć poprzerabiane wersje typu większy cylinder, lepszy wydech, gaźnik. Moc tych maszyn to nawet ponad 50 koni a vmax wacha się w granicach 200 km/h mimo to można zarejestrować i jeździć na karte motorowerową bo w papierach jest 50 ccm. Chciałbym aby redakcja poruszyła kiedyś problem nastolatków jeżdżących małymi rakietami na drogach. Kierowców skuterów którzy nie mają przynajmniej 16 lat nie powinn się zaliczać do kierowców motocykli.

  2. MotoCentrum napisał(a):

    Czysta prawda…

Tagi: auta osobowe, bezpieczeństwo, kierowcy, motocykle, motoycykliści, patrz w lusterka, Przepisy