przycisk zapłonu samochodu

Szukając coraz większych udogodnień, producenci samochodów oferują swoim klientom liczne, elektroniczne innowacje. Jedną z nich jest system Keyless go, czyli bezkluczykowe otwieranie samochodu, a następnie takie samo jego uruchamianie. Co warto o nim wiedzieć i czy jest bezpieczny?

Keyless go pod lupą

Czy Keyless go faktycznie jest innowacją? Nie do końca, ponieważ pierwsze samochody, które można było otworzyć bez fizycznego naciskania jakiegokolwiek guzika, pojawiły się już w latach 90. ubiegłego wieku. Obecnie jednak systemy tego typu są dużo bardziej zaawansowane technicznie, a wybór aut posiadających podobne opcje jest znacznie większy. Czy jednak za ich umieszczaniem stoi jakikolwiek inny cel niż ułatwienie kierowcom korzystania z auta, co w tym przypadku oznacza, że nie musimy „wysilać się”, by wcisnąć guzik otwierający drzwi czy uruchamiać silnik? Wydaje się, że nie, dlatego też Keyless go zaliczamy do tzw. systemów komfortowych. 

Samochody, które otwierają się w opisywany tu sposób, mają wmontowane odpowiednie czujniki. Sensory wysyłają sygnał do kluczyka, by ten następnie wysłał sygnał zwrotny. Gdy układ odbierze oba te sygnały, możliwe jest pociągnięcie za klamkę i odblokowanie zamków w każdych drzwiach. Co ważne, istotnym zabezpieczeniem przed niepożądanym otworzeniem się auta jest odległość, po przekroczeniu której sensor i kluczyk nie będą mogły się połączyć. Zwykle to 1,5-2 metry. 


Zniżka -15%

Oblicz składkę ubezpieczenia OC


Jako że system pozwala też na bezkluczykowe uruchamianie auta, warto wiedzieć, że w takim przypadku jedynym wysiłkiem, jaki wymagany jest od kierowcy, jest wciśnięcie przycisku START. Czujniki sprawdzają wtedy, czy kluczyk znajduje się we wnętrzu samochodu – jeśli tak, wyśle do niego kod z prośbą o autoryzację, a kluczyk następnie odeśle kolejny kod, który już finalnie pozwoli na uruchomienie silnika. 

Co jest dużym plusem tego typu systemu? Nie zamkniesz już kluczyków w środku auta! Nie ma możliwości zamknięcia pojazdu od zewnątrz, jeśli nadajnik ID, umieszczony w kluczyku, znajduje się w środku. Podobnie jest w przypadku bagażnika – jeśli zamknęliśmy już drzwi, a teraz chcemy zamknąć też bagażnik, w którym przez przypadek umieściliśmy kluczyki z nadajnikiem ID, automatycznie zostanie on otwarty. 

Jak to jest możliwe?

Korzystanie z bezkluczykowego otwierania i uruchamiania auta jest możliwe dzięki kilku systemowym komponentom, które należało dodać do klasycznego zamka centralnego. Tak, to wciąż on stanowi bazę, ale konieczne było dodanie m.in. sterownika, który odpowiada za różne systemy komfortowe w danym aucie (poza Keyless go jest to np. system umożliwiający kontrolę ciśnienia w oponach). Niezbędny jest też wspomniany już nadajnik ID (nadajnik identyfikacyjny), który umieszczono w kluczyku – wysyłane przez niego sygnały odbierają anteny znajdujące się na zewnątrz oraz wewnątrz samochodu. Nie obyłoby się także bez modułów elektronicznych klamek drzwi, które odpowiadają za otwieranie oraz zamykanie, jak również pomagają w rozpoznaniu zbliżającego się kierowcy.

Keyless go – czy jest się czego bać?

Nowoczesność ma swoje plusy, lecz także minusy. Złodzieje samochodów mają dokładnie rozpracowane tego typu innowacyjne systemy. W tym przypadku zastosowanie ma tzw. metoda kradzieży „na walizkę”. 

Jeden ze złodziei przechwytuje sygnał nadajnika ID umieszczonego w kluczyku kierowcy, używając do tego specjalnego urządzenia – walizki. Sygnał następnie zostaje wzmocniony i przesłany do drugiego złodzieja, który znajduje się w pobliżu samochodu. Co ważne, walizki złodziei potrafią przechwycić sygnał z kluczyka znajdującego się nawet kilkanaście metrów dalej. Wzajemnie mogą zaś przesyłać sobie sygnały nawet na takich odległościach, jak 400-800 m. 

Auto w ten sposób można stracić wszędzie – nawet pod swoim domem. Co więcej, jeśli złodzieje uruchomią silnik, mogą spokojnie odjechać samochodem, a gdy zabraknie paliwa, uzupełnią je na włączonym silniku i wyruszą w dalszą podróż. Dodatkowo ich walizki potrafią zapisywać kody wytworzone przez system Keyless, co pozwala im na późniejsze dorobienie pasujących kluczyków. 

Kradzież „na walizkę” – czy da się przed tym ustrzec?

Co najważniejsze, pojawiły się już auta korzystające z takiego systemu bezkluczykowego otwierania i uruchamiania, które są odporne na opisaną tu metodę. W innych przypadkach na pewno warto posiłkować się metodami, które pozwalają blokować sygnał wysyłany przez nadajnik. Uniemożliwiają one także przechwycenie owego sygnału. Co może okazać się pomocne?

  • Chowanie kluczyka do metalowego pudełka lub owijanie folią aluminiową.
  • Do kupienia są specjalne futerały i etui, które blokują sygnał nadajnika, a także fal radiowych RFID, Bluetooth, WiFi, GPS i innych – najtańsze można znaleźć już za niecałe 50 zł.
  • Można zaopatrzyć się także w specjalną nakładkę na baterię znajdującą się w kluczyku – przyjmuje ona formę cienkiego klipsa, a jej założenie trwa tyle, co wymiana samej baterii. Jeśli kierowca znajduje się w dużej odległości od swojego samochodu, odcina zasilanie nadajnika ID, a kluczyk/pilot bez zasilania nie odbierze ani też nie wyśle sygnału do sensorów znajdujących się w samochodzie.
  • Pamiętaj też o odpowiednim ubezpieczeniu – to podstawa i sposób na zachowanie spokojnej głowy nawet w kryzysowych sytuacjach. Posiadając samochód z systemem Keyless go, poza obowiązkowym OC, wskazana jest przede wszystkim polisa autocasco.