Komentarze wyłączone

„Jestę blogerę”, czyli o polskich prywatnych blogerach piszących o motoryzacji

Moda na zakładanie blogów narodziła się parę ładnych lat temu, ale dopiero niedawno tego typu strony zdobyły ogromną popularność. Największą liczbą odsłon mogą pochwalić się blogi modowe i lifestylowe, ale z roku na rok na sile przybierają również te motoryzacyjne.

W Polsce jest całkiem sporo osób interesujących się motoryzacją, które swoje przemyślenia, zdjęcia czy filmy publikują na prywatnych stronach w Internecie. Oczywiście tego typu blogi mają niewiele wspólnego z profesjonalnymi serwisami motoryzacyjnymi. Nie znajdziecie tam ani rzetelnie przeprowadzonych testów samochodów, ani wyczerpujących porad eksploatacyjnych, nie wspominając o aktualnych wiadomościach ze świata motoryzacji.

Trudno się dziwić: od ludzi, którzy na co dzień zajmują się zupełnie czym innym, a o motoryzacji piszą od czasu do czasu, trudno wymagać profesjonalizmu. Z drugiej strony blogi nie są tworzone po to, aby konkurować z serwisami motoryzacyjnymi. Ich autorzy chcą po prostu podzielić się swoimi przemyśleniami na temat samochodów i wszystkiego, co jest z nimi związane.

Teksty są pisane na luzie, bez presji czasu i żadnych wymagań ze strony zleceniodawcy. Dzięki temu nie można zarzucić im braku autentyczności, ale można czepić się niewielkiej ilości konkretnych informacji. Ktoś, kto chce na przykład poradzić się, jakie kupić auto, których silników unikać czy jak nie dać się oszukać, na większości blogów nie znajdzie nic ciekawego. Jeśli jednak nudzą Was rzetelne teksty z prasy czy serwisów internetowych i chcecie czasami poczytać o motoryzacji „na luzie”, to blogi będą dla Was dobrą alternatywą.

O czym najczęściej piszą blogerzy motoryzacyjni w Polsce? Ci najbardziej znani od czasu do czasu testują samochody, piszą dla firm związanych z branżą motoryzacyjną teksty na zlecenie (o ile mają na to ochotę), wspominają o tym, co ich najbardziej denerwuje na drogach, oraz przekonują czytelników do swoich mniej lub bardziej kontrowersyjnych poglądów na różne tematy. Nikt specjalnie nie zabiega o względy czytelników – jeśli masz skrajnie inne zdanie na jakiś temat niż bloger, to lepiej poszukaj sobie innej strony, zanim psychofani zlinczują Cię w komentarzach.

Mniej znani blogerzy dopiero się rozwijają, a ich teksty są zwykle znacznie bardziej ogólnikowe i niewiele da się z nich wyczytać. Zasygnalizowane i nierozwinięte przez nich tematy często inspirują jednak czytelników do poszukiwania innych źródeł informacji na dany temat. Dzięki temu sięgają oni po prasę motoryzacyjną, zaglądają na profesjonalne serwisy motoryzacyjne w Internecie czy kupują książki o takiej tematyce. Prywatni blogerzy motoryzacyjni, mimo że mają braki w wiedzy, dzięki autentyczności i bezpośredniemu kontaktowi z czytelnikami znacznie skuteczniej zarażają laików swoją pasją do motoryzacji.

W polskiej blogosferze są również takie strony, na których teksty są jedynie dodatkiem do dobrej jakości zdjęć unikatowych samochodów czy ciekawych, doskonale zmontowanych filmów z różnych motoryzacyjnych wydarzeń. Ludzie dzielą się swoją pasją na różne sposoby. Oczywiście nie brakuje też kiepskich blogów, do których zniechęcamy się już po pierwszym kontakcie.

Choć teksty prywatnych blogerów przyciągają coraz więcej czytelników, to nadal daleko im do standardów znanych z serwisów motoryzacyjnych. W końcu nikt tak dobrze nie pisze o samochodach jak dziennikarz, czego najlepszym dowodem jest jeden z najsłynniejszych blogów motoryzacyjnych w Polsce, Złomnik.pl. Nie dajcie się zwieść luźnej blogowej konwencji. Za wszystkimi wpisami zamieszczonymi na tej stronie stoi profesjonalny dziennikarz. Znajdziecie na niej najwięcej rzetelnych informacji, ale w luźnej formie – głównie na temat old- i youngtimerów. Inni prywatni blogerzy mogą tylko pomarzyć o wiedzy i doświadczeniu Złomnika.

Tagi: blog, Blogerzy, Blogi, Felieton, Złomnik