Ile dopłacimy za klimatyzację?

Żyjemy w czasach kiedy klimatyzacja stanowi wyposażenie niemal wszystkich nowych samochodów wyjeżdżających z salonu sprzedaży. Bez niej trudno wyobrazić sobie codzienną eksploatację. Jednak wciąż nie jest ona wyposażeniem podstawowym i niekiedy trzeba za nią dopłacać nawet kilka tysięcy złotych. Dlaczego tak jest?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta – ponieważ nie stanowi prawnie wyposażenia obowiązkowego. Dawniej dopłacaliśmy za poduszki powietrzne, system ABS, ESP czy zapięcia fotelików ISOFIX, ale obecnie są to elementy, w które musi być wyposażone każde auto by zostać dopuszczone do ruchu. Dlatego też są one wliczone w cenę podstawową, która bardzo często jest traktowana mocno marketingowo. Ilekroć spotkaliście się z określeniem „Kupisz go już od….”?

Każdy producent doskonale zdaje sobie sprawę z faktu, że obecnie zakup auta bez klimatyzacji nie wchodzi w grę, ale jako że nie musi ona być na wyposażeniu, można obniżyć cenę podstawową auta pozbawionego tego urządzenia. To nic, że takiego modelu nikt nie kupi. Ważne, że kosztuje dzięki temu od…

A ile trzeba dopłacać za klimatyzację? Strona Autokult.pl przeanalizowała rynek tanich samochodów do około 50 000 – 60 000 zł i podała trochę przykładów obrazujących jak duża niekiedy jest różnica pomiędzy ceną podstawową samochodu, a ceną realną, zawierającą już klimatyzację. Najlepszym przykładem jest bardzo tania Dacia – w modelu Duster trzeba dopłacić aż 8200 zł, natomiast w Sandero 6000 zł. Kiepsko wypada także nowa Toyota Yaris, której wersja bez klimy kosztuje 7000 zł mniej. Spore dopłaty są do aut tanich, kosztujących bez klimatyzacji mniej niż 40 000 zł.

Warto podkreślić, że zakup samochodu bez klimatyzacji nie jest opłacalny. Zaoszczędzone w salonie pieniądze odbiją się czkawką przy odsprzedaży samochodu. Na rynku wtórnym takie auto jest wręcz bezwartościowe.

Tagi: auto bez klimatyzacji, dopłata, ile dopłacisz, ile kosztuje, klimatyzacja