Od początku 2020 roku weszły w życie nowe przepisy dotyczące limitu emisji CO2 w samochodach. Producenci aut zapowiadają, że wymóg ten spowoduje wzrost cen pojazdów. W grudniu 2019 roku mieliśmy do czynienia z rekordowym zainteresowaniem nowymi samochodami – wiązano to m.in. z wyprzedażami aut, jednak znaczenie może mieć zapowiedź wyższych cen produkowanych pojazdów. Ile wynosi limit emisji CO2 w Polsce i w Europie i co grozi za jego przekroczenie?

Emisja dwutlenku węgla a ceny samochodów

Według danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR w grudniu 2019 roku w Polsce zarejestrowano więcej samochodów niż w tym samym miesiącu roku poprzedniego oraz więcej niż w listopadzie 2019 roku. Był to najlepszy miesiąc pod względem rejestracji pojazdów od 2000 roku. Czy miało to związek z zapowiadanymi zmianami dotyczącymi limitu emisji CO2 w samochodach? Może to być jedna z przyczyn takiego wyniku. Ogólnie według danych Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego liczba aktywnych polis OC wynosiła w 2019 roku ponad 24 mln, ale UFG podkreśla, że po polskich drogach może jeździć nawet 800 tys. nieubezpieczonych, co daje w sumie wynik ok. 25 mln pojazdów mechanicznych.

Na czym polega produkcja CO2 w pojazdach? Dlaczego zmieniono przepisy? Blisko 30 proc. całkowitej emisji CO2 w Unii Europejskiej pochodzi z sektora transportu, z czego aż 72 proc. z transportu drogowego. UE prowadzi działania mające na celu ograniczenie emisji CO2 z transportu do 60 proc. do 2050 roku w porównaniu z poziomem z 1990 roku. Realizacja tego celu będzie trudna, gdyż ze względu na coraz większą mobilność ludzi, rośnie również emisja CO2 pochodząca z tej branży. O ile w innych sektorach zdołano ograniczyć emisję, to w przypadku transportu zadanie będzie trudniejsze do realizacji. Dobre wyniki pod tym względem osiągnięto w przemyśle, gospodarstwach domowych, rolnictwie, leśnictwie czy rybołówstwie – gałęzie te również stanowiły znaczące źródło emisji CO2 do atmosfery.

Dlaczego ograniczanie emisji CO2 jest konieczne? Według Obserwatorium Mauna Loa na Hawajach w kwietniu 2018 roku wskaźnik ppm (z ang. parts per milion) wynosił 410, a już w maju 411. Stężenie dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższe od 800 tys. lat – danymi za taki okres dysponują naukowcy. Specjaliści twierdzą, że rosnąca ilość CO2 spowodować może coraz większą liczbę zgonów. Efektem zanieczyszczeń powietrza mogą być nowotwory, alergie, astma czy choroby układu krążenia. Produkcja dwutlenku węgla jest jedną z przyczyn zmian klimatycznych, jakie obserwujemy na całym świecie. Globalna temperatura na świecie w styczniu 2020 roku była wyższa niż kiedykolwiek w pierwszym miesiącu roku. W niektórych obszarach średnia była większa nawet o 6 stopni Celsjusza w stosunku do lat 1981–2010. Wytyczne Organizacji Narodów Zjednoczonych wskazują, że emisja gazów cieplarnianych produkowanych przez człowieka musi zostać ograniczona w ciągu 10 lat o 7,6 proc. Zmniejszona ma być również światowa emisja CO2.

Wskaźnik emisji CO2 – nowe limity

Podział emisji CO2 w zależności od rodzaju transportu pokazuje, że za 60,7 proc. odpowiadają samochody osobowe, a 26,2 proc. – ciężkie samochody ciężarowe. Zgodnie ze zmianami wdrożonymi od początku 2020 roku producenci samochodów otrzymali średni limit emisji CO2 na samochód w wysokości 95 gr/km. Przed wprowadzeniem nowych przepisów pojazdy mogły emitować 130 gr/km, przy czym norma emisji CO2 w autach wynosiła 120 gr/km, dlatego producenci nie mieli problemów z dostosowaniem się do tych wymagań.

Od 1 stycznia 2020 każdy nowo zarejestrowany samochód, który będzie przekraczał powyższy limit, będzie oznaczać dla producenta karę w wysokości 95 euro za każdy gram powyżej tego limitu. Przepisy mówią, że od 1 stycznia 2020 roku 95 proc. samochodów sprzedawanych w EU musi spełnić wspomniany wymóg. Co więcej, do 2030 roku emisja CO2 wydzielanego przez auta musi spaść o 37,5 proc. – do poziomu 59,4 g. Czy producenci pojazdów będą w stanie spełnić ten wymóg, skoro już teraz na rynku słychać głosy, iż produkcja zgodna z przepisami będzie trudna do realizacji? Specjaliści branży motoryzacyjnej sugerują, że samochody mogą zdrożeć nawet o 20 proc., co będzie skutkiem wysokich kar nakładanych na producentów aut. Twierdzą oni, że kosztami w praktyce mogą być obciążeni klienci.

Co dalej z rynkiem samochodowym?

Producenci aut twierdzą, że w ich planach rozwojowych jest wprowadzenie rozwiązań, dzięki którym będą w stanie osiągać wyśrubowane limity emisji CO2. Bardzo prawdopodobny jest również dynamiczny rozwój rynku samochodów elektrycznych. Grupa Volkswagen szacuje, że do 2030 roku zwiększy ich sprzedaż o 40 proc. Innowacyjne koncepcje mają wpłynąć na wzrost popularności takich aut. W Polsce stale rozbudowywana jest infrastruktura do ładowania samochodów elektrycznych. Według danych Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych z lutego 2020 roku w naszym kraju działa 1049 stacji ładowania, a po ulicach jeździ 9099 pojazdów elektrycznych.

By nie przekraczać normy emisji CO2, producenci tworzą lekkie silniki o małych pojemnościach. W nowoczesnych autach stosowane są w pełni syntetyczne oleje silnikowe, którymi zainteresowanie dynamicznie rośnie. Firmy zmniejszają też rekomendowaną lepkość olejów. Obecnie w 70 proc. nowych pojazdów używany jest olej o lepkości 0W.

Źródła:

https://www.europarl.europa.eu/news/pl/headlines/society/20190313STO31218/emisje-co2-z-samochodow-fakty-i-liczby-infografika

https://www.samar.pl/__/3/3.a/106385/3.sc/11/Rejestracje-samochod%C3%B3w-osobowych-i-dostawczych-w-grudniu-2019r-.html?locale=pl_PL