Ekojazda – historia ecodrivingu

Ecodriving

fot. ecodrivingsolutions.com

O ecodrivingu mówi się ostatnio bardzo dużo. Promują go nie tylko organizacje ekologiczne i rządy, ale też sami producenci. Ze sposobu na obniżenie zanieczyszczenia powietrza ecodriving przekształcił się w ideę, kulturę, sposób na nie tylko „czystą”, ale również ekonomiczną i bezpieczną jazdę. To nowa kultura jazdy, której historię chcielibyśmy Wam przedstawić.

Pierwsze ruchy w kierunku ekojazdy wykonano dość późno, bo w latach 90. Wcześniej również interesowano się niższym zużyciem paliwa, ale ecodroving jako kultura jazdy narodził się w Szwajcarii, gdzie Federalny Urząd ds. Energii patronował badaniom nad ekonomiczną jazdą. Dzięki nim ustalono kilka podstawowych zasad ecodrivingu. W połowie lat 90. tematem zajęli się Niemcy: zaproponowali kierowcom szkolenia pod hasłem „Jedź bezpiecznie i oszczędzaj”.

Sama nazwa ecodriving powstała jednak w Finlandii, w tym samym okresie. Instytut Motiva ustalił zasady ekojazdy i nadał im właśnie nazwę EcoDriving. Pod koniec lat 90. w sąsiednich krajach, Szwecji i Norwegii, już szkolono kierowców pod kątem ekojazdy, a w samej Finlandii ecodriving stał się obowiązkowy podczas szkoleń i egzaminów na prawo jazdy. W ostatnich latach Unia Europejska pracuje nad wprowadzeniem podobnych zasad we wszystkich krajach członkowskich.

W Polsce ecodriving to temat bardzo świeży. Choć wielu z nas deklaruje chęć obniżenia zużycia paliwa, a dużo osób twierdzi, że jeździ ekonomicznie, to wciąż nie przyjęła się pełna kultura ecodrivingu, polegająca nie tylko na obniżeniu spalania, ale również na płynnym, zgodnym z przepisami, bezpiecznym stylu prowadzenia samochodu. Wciąż panuje w naszym kraju stereotyp niedzielnego kierowcy i ekojazdy jako pozbawionej płynności, komfortu, a także przyjemności.  Niewielu kierowców przeszło szkolenia w tym zakresie. Jedynie firmy mające duże floty samochodowe chętnie wysyłają swoich pracowników na szkolenia z ekojazdy.

W naszym kraju sprawę ecodrivingu wzięli w swoje ręce producenci samochodów: wyraźnie propagują właśnie taki styl jazdy. Na rynku pojawiają się modele ze specjalnymi oznaczeniami, nawet wersje nastawione typowo na ecodriving. Nie bez znaczenia są także coraz liczniejsze oferty modeli hybrydowych. Niemal każdy producent oferujący wysokiej klasy produkty ma przynajmniej jeden model z napędem hybrydowym. Zmienia się również zasada działania hybryd. Jeszcze kilka lat temu napęd hybrydowy oznaczał napędzanie samochodu silnikiem konwencjonalnym, który był wspomagany silnikiem elektrycznym. Ten był zasilany bateriami, które ładowały się podczas jazdy. Jednak producenci zauważyli możliwość naładowania akumulatora z sieci i powstały hybrydu typu plug-in, pozwalające na pokonanie niewielkiego dystansu (np. do pracy czy na zakupy) z wykorzystaniem tylko energii elektrycznej. A to jeszcze nie ostatnie słowo w tej kwestii.

W ostatnim czasie trend rozwoju napędu hybrydowego się odwraca. Samochody hybrydowe coraz częściej będą napędzane silnikami elektrycznymi, a silnik spalinowy będzie służył głównie do ładowania akumulatorów, gdy będzie to potrzebne. Zmienił się również kierunek rozwoju samochodów klasy premium i sportowych, które zamiast większej pojemności silnika lub turbodoładowania mają pod maską silnik elektryczny wspomagający swoją mocą i potężnym momentem obrotowym silnik spalinowy.

8 odpowiedzi na “Ekojazda – historia ecodrivingu”

  1. stefan napisał(a):

    A czy te wszystkie zasady odnoszą się też do aut hybrydowych?

  2. łupina napisał(a):

    To zjawisko przynosi poza oszczędnością hordy wleczących się oszczędzaczy dotaczających się do świateł i rozpędzających tak żeby nie przekraczać 2k obrotów.

    • Arnold napisał(a):

      Dodatkowo hamujących silnikiem bez dotykania pedału hamulca a co za tym idzie bez włączenia świateł stopu.

    • xyz_14 napisał(a):

      Nie no pewnie, po co płynnie się rozpędzać i hamować silnikiem przed światłami tak, aby nie trzeba było się całkowicie zatrzymywać, tylko wrzucić dwójkę i dalej jechać…lepiej pałować pod czerwone, skakać po pasach slalomem i heblować przed światłami. Ot polska kultura jazdy…brawo.

  3. rthrh napisał(a):

    Zawsze mam beke bo jade przepisowo 60 km/h a inni mnie wyprzedzają a i tak spotykamy sie na światłach i przewaznie ich wyprzedzam bo jestem rozpędzony i tak sie wyprzedzamy , fakt taka jazda ze stała prędkością jest monotonna ale ja nie lubie zap… tylko spokojnie sobie jechac w mojej ” limuzynie „

  4. Monika Stępień napisał(a):

    Przez miesiąc jeździłam honda Insight, taką małą hybrydą. Całkiem fajnie jeździło się. 🙂

  5. Norfear napisał(a):

    Mi podoba się najbardziej ekonomiczna jazda gdy widzę jak ktoś kupuje Mustanga GT i go zagazowuje żeby mnie płacić za paliwo. (sarkazm). To tak jak do F1 włożyć silnik elektryczny :]

Tagi: ecodriving, ekojazda, historia ecodrivingu, historia ekojazdy, skąd przyszła idea ekodrivingu, skąd przyszła idea ekojazdy