Dobry kierowca nie ma płci [wywiad]
Dobry kierowca nie ma płci [wywiad]
2013-05-24 00:00:00.000000
https://www.smartdriver.pl/dobry-kierowca-nie-ma-plci-wywiad?categoryName=bezpieczenstwo
Zespół AXA
852 284

24 maj 2013

Dobry kierowca nie ma płci [wywiad]

Ocena: 4/5 (1 głosów)

Kobiety przychodzą do nas na kurs, ponieważ nie muszą się krępować, żeby zapytać: do czego służą te trzy pedały na dole, które mam pod nogami? – mówi Jagoda Janecka, właścicielka i instruktorka szkoły jazdy Girls School.

Od kiedy działa Państwa szkoła jazdy i jakie samochody mają Państwo we flocie?

Nasza szkoła jazdy działa od 1 kwietnia 2010 r., a samochody mamy takie, jak w ośrodkach państwowych w województwie łódzkim, czyli modele Toyota Yaris i Suzuki Swift.

Skąd się wziął pomysł na szkołę jazdy dla kobiet?

Z chęci niesienia pomocy koleżance. Uczyła się jeździć w innej szkole, ale nie dogadywała się z instruktorem. Chciała się poddać. Powiedziałam jej, żeby spróbowała pojeździć ze mną. Zaczęłyśmy razem jeździć po wiejskich drogach.

Pomyślałam, że można by połączyć to, co dla mnie przyjemne, z tym, co może być pożyteczne. Zaczęłam interesować się tematem auto szkoły. Potem pomyślałam: a może jest więcej takich kobiet jak moja koleżanka? Pomysł ewoluował. Szkoła jazdy – tak. Szkoła jazdy dla kobiet – tym bardziej tak.

Czy przed założeniem szkoły miała Pani uprawnienia instruktorskie?

Nie, zrobienie uprawnień i podjęcie decyzji o otwarciu szkoły to był impuls. Po drodze narodził się pomysł szkoły jazdy dla kobiet.

Czy przyjmują Państwo na szkolenia także mężczyzn?

Nie jest tak, że się przed nimi bronimy rękami i nogami i że ich nie wpuszczamy, jednak cały aspekt wizualny firmy jest stricte damski. Pracują tu same kobiety, firmę otwierała kobieta i jest ona stworzona dla kobiet. Mężczyźni, biorąc pod uwagę całokształt przedsięwzięcia, sami niekoniecznie czują się dobrze w naszej szkole.

Czyli funkcję instruktorów pełnią tylko panie?

Tak, cała kadra instruktorska to kobiety.

Czy kursantki w rozmowach podczas szkoleń zdradzają, dlaczego wybrały właśnie szkołę stworzoną dla nich, a nie „standardową”?

Tak, zdradzają. Głównym i decydującym aspektem jest stereotyp instruktora, który jako mężczyzna nie zrozumie, nakrzyczy. Chciały poczuć się lepiej, bo kto zrozumie kobietę lepiej niż druga kobieta? Nie muszą się krępować, żeby zapytać: do czego służą te trzy pedały na dole, które mam pod nogami? Bo jak pokazuje praktyka, nie każdy miał wcześniej przyjemność siedzenia w aucie na fotelu kierowcy.

Przychodzą po to, żeby się lepiej uczyć, żeby nikt się nie wyśmiewał, chociaż proszę pamiętać, że mówię o stereotypie instruktora, a nie o standardach w nauczaniu. Nie jest powiedziane, że każdy instruktor tak reaguje, ale kobiety często właśnie tak widzą mężczyzn, którzy siedzą obok i próbują ich czegoś nauczyć.

Czy kurs różni się w jakiś sposób od tego z innych szkół jazdy, czy chodzi bardziej o możliwość nawiązania dobrej, bezstresowej relacji z instruktorką?

Tak, bardziej chodzi o relację, ale również o to, że mamy symulator jako sprzęt, który pomaga kobietom w oswajaniu się z samochodem. Kurs, w tym materiały szkoleniowe, przeprowadzanie szkolenia – wszystko jest podobne jak w innych szkołach, ale zawsze staramy się zawyżać poziom.

Proszę opowiedzieć o symulatorze jazdy, którym Państwo dysponujecie.

Myślę, że w Polsce jest to wiodący sprzęt, jeśli chodzi o uzupełnienie nauki jazdy. Kosztuje praktycznie tyle co samochód i może zapewnić poprawę umiejętności jazdy. Symulator jest wyposażony w trzy ekrany i ma takie samo oprzyrządowanie jak zwykły samochód, czyli dźwignię zmiany biegów, pedały, kierownicę, fotel.

Zanim osoba szkolona wsiądzie do auta, może oswoić się z „jazdą” i zobaczyć, jak wygląda ruszanie i jazda samochodem. Symulator pozwala odpowiedzieć na pytanie, dlaczego pojazd jedzie, a nie stoi, dlaczego trzeba zmieniać biegi i co się dzieje, jeśli ich nie zmieniamy. Pomaga przełamać pierwsze lody kobietom, z których wiele nigdy wcześniej nie siedziało za kierownicą.

Czy ważne są też inne czynniki, np. poczucie estetyki? Na stronie piszą Państwo, że samochody są nie tylko w doskonałym stanie technicznym, ale też wizualnym. Widać również kobiecą rękę w wystroju sal dydaktycznych.

To dość specyficzna branża i wydaje mi się, że ma to znaczenie. Oferujemy szkolenie w tej samej cenie co inne szkoły, ale dodatkowo klient ma poczucie, że o niego dbamy. W wielu miejscach kursy odbywają się w salach szkolnych lub w pomieszczeniach chwilowo zaaranżowanych, żeby można było prowadzić szkolenie z nauki jazdy.

Stworzyłyśmy miejsce dla kobiet, w którym mogą czuć się dobrze, w którym czują się docenione. Szkolenie teoretyczne przebiega sprawniej, ponieważ łatwiej jest się skupić. Pomieszczenie ma znaczenie. Przede wszystkim jest to profesjonalizm, którym staramy się kierować, czy to w kwestii samochodów, czy w przygotowaniu sali wykładowej. Chcemy być profesjonalni dla osób, które nam płacą i odbywają u nas szkolenia.

Czym jest karta Girls School?

Nawiązaliśmy współpracę z innymi firmami, które są ukierunkowane na kobiety. Taką kartę, z jednorazowymi zniżkami od 20 do 50% na szkołę tańca, wizytę w studiu kosmetycznym czy fryzjerskim, po wybraniu sześciu miejsc dostaje każda kursantka po zakończeniu szkolenia.

Czym wyróżnia się Państwa szkolenie z ratownictwa medycznego?

Jest ono poszerzone o zakres ratownictwa dotyczącego dzieci. W rozporządzeniu nie ma słowa o tym, że ćwiczenia muszą być przeprowadzane na fantomach dzieci. Ma to być ratownictwo ogólne.

Ponieważ jest u nas dużo mam lub przyszłych mam, prowadzimy wykłady i ćwiczenia na manekinach również małych dzieci, od kilkumiesięcznych do 7-8-latków. Takie wykłady dają matkom poczucie bezpieczeństwa w chwili, gdy dziecko się np. zakrztusi lub nawet w razie poważniejszego wypadku. Tę wiedzę, w Polsce dość mało dostępną, mogą zdobyć właśnie dzięki kursowi na prawo jazdy.

Czy wiedzą Państwo, jaka jest zdawalność egzaminów? Czy paniom łatwiej zdać egzamin po kursie u Państwa niż w innej szkole?

Trudno mi powiedzieć, jak jest w innych szkołach. Zdawalność jest bardzo różna. W Łodzi oscyluje ona wokół 24%. Nie ma u nas w szkole „rekordów” w postaci sześciu, ośmiu, dziesięciu zdawanych egzaminów.

Jeśli komuś zdarzy się przystępować do egzaminu już trzeci raz, to wszyscy czujemy ogromną presję. Staramy się nie dopuszczać, żeby tych podejść było aż tyle. Zależy nam na tym, żeby szkolenie od początku do końca było profesjonalne, staranne i skuteczne. Przygotowujemy osoby tak, że prawdopodobieństwo zdania egzaminu za pierwszym razem przekracza 80%.

Jak Pani sądzi: stereotyp „baby za kierownicą” jest sprawiedliwy czy krzywdzący?

Wiem jedno: dobry kierowca nie ma płci. Koleżanek jeżdżących wybitnie samochodami czy motocyklami mam w swoim otoczeniu dziesiątki, żeby nie powiedzieć – setki. My, kobiety, jesteśmy w oczach mężczyzn „gorsze za kierownicą”, dlatego że na przykład zatrzymujemy się na zielonej strzałce czy przed znakiem stop. Tak ukształtował się stereotyp. Jeśli kobieta nie przejedzie na pomarańczowym świetle – to bez sensu. Dlaczego nie wyprzedza na podwójnej ciągłej? Przecież podwójna ciągła to nie ściana, więc można śmiało wyprzedzać. Jeśli jest ograniczenie do 50 km/h, to jedzie 50 km/h – i nikt nie rozumie dlaczego.

Myślę, że kobiety mają instynkt opiekuńczy i cechują się dużą odpowiedzialnością. Ta odpowiedzialność sprawia, że jesteśmy na drodze dużo bardziej zachowawcze. Zachowawczość może być odbierana przez mężczyzn w ten właśnie sposób, że kobieta jest gorszym kierowcą.

Czyli uważa Pani, że kobiety jeżdżą bardziej bezpiecznie i przewidywalnie od mężczyzn?

Dokładnie tak, chociaż wiadomo, że są i tacy mężczyźni, którzy swoją „bezpieczną” jazdą powodują zagrożenie na drodze. To samo może odnosić się do kobiet. Nie generalizowałabym tego, chociaż uważam, że wiele sytuacji, w których panowie są na nas źli, wynika z tego, że jesteśmy ostrożne. Przestrzegamy przepisów. Nawet tam, gdzie można je naciągnąć, kobieta raczej tego nie zrobi.

Jak zachęciłaby Pani kobiety do rozpoczęcia kursu na prawo jazdy?

Uważam, że prawo jazdy zapewnia samodzielność i swobodę w życiu. Nie wyobrażam sobie, że będąc w supermarkecie, mogłabym wziąć tylko jedną butelkę wody, bo jadę tramwajem, a potrzebna jest mi w domu zgrzewka i muszę kogoś prosić, żeby mi ją przewiózł.

Prawo jazdy daje niezależność. Jeśli mam ochotę lub zły dzień, mogę wsiąść do auta, pojechać dokądkolwiek i zrobić cokolwiek. Jeśli chcę wrócić od koleżanki o 23, to po prostu wracam o 23, nie jestem od nikogo zależna. Dlatego uważam, że kluczowy argument przemawiający za zrobieniem prawa jazdy jest taki, że każdy z nas zasługuje na to, żeby być wolnym i niezależnym człowiekiem. Na pewno prawo jazdy taką wolność i niezależność daje.